Narzucający się bratowa i brat N...

28.08.09, 13:56
Witam Was, dziewczyny!

Piszę do Was z prośbę o radę i może kilka słów pociechy.
Jestem jedynaczką, a mój N ma siostrę i brata (N jest najstarszy, a siostra średnia). Tak się jednak złożyło, że on będzie zmieniał stan cywilny jako ostatni (wpierw za mąż wyszła siostra, a potem ożenił się najmłodszy brat).
Niestety ta żona tego najmłodszego brata (i on sam) są osobami narzucającymi się. Jest ona odeń sporo starsza i przyjęła rolę bardzo liberalnej matki - ja np. nigdy nie pozwoliłabym mojemu N na flirt z pijaną dziewczyną, a ona pozwoliła na to w swojej obecności.

Niestety ten brat był długo hołubiony jako najmłodszy przez swoich rodziców, a teraz przez żonę. Zawsze było tak, że mój N i jego siostra byli osobami statecznymi (więc coś osiągnęli) a ten brat się bawił jak duże dziecko (imprezki itd.), a rodzice starali się chronić go przed konsekwencjami. Ostatnio co prawda zaczęli przejrzewać na oczy, ale...

Ja nie mam w każdym razie dobrych wspomnień związanych z bratem N, jego żoną i jej rodziną. Na ich weselu (po raz pierwszy byliśmy razem) - wesele "remizowe" (nie urażając nikogo) na około 200 osób - jej rodzina chciała pozajmować wszystkie miejsca wokół PM (winetki pozrzucali). Dopiero po kłótni łaskawie ustąpili. Potem zaś 2 czy 3 z nich osoby zostały siłą wyprowadzone (popiły i...). Z kolei na weselu brata męża siostry N młodszy brat najpierw ostro flirtował z pijaną koleżanką, a potem zaczął przystawiać się do Panny Młodej i chciał pobić protestującego PM - tu miał pecha, bo PM w 2 s. go obezwładnił i wyniesiono go. Rodzice N przyjęli strategię - "Młody chłopak, wypił za dużo, ale to nic takiego.".

Nasze wesele współfinansują obie rodziny. Chcemy mieć wesele na 60-70 osób w dworku.
Brat mego N (i pośrednio bratowa, oraz jej rodzina) stale starają się wtrącać do naszego planowanego wesela ze swoimi pomysłami.
Najpierw koniecznie chcieli być świadkami - choć ja poprosiłam swoją kuzynkę, a N szwagra. Póżniej chcieli koniecznie nam urządzać wieczór kawalerski i panieński oczywiście w swoim stylu - picie i strip-tease - podczas gdy my chcemy razem spędzić weekend tam, gdzie zaręczyliśmy się (akurat te "atrakcje" kompletnie nas nie pociągają). W obu wypadkach doszło do awantury - jechali na imprezę do rodziny bratowej N, gdzie ta kobieta go (tego brata N) podbechtywała, a on urządzał awanturę, a ona - chodząca niewinność. W obu przypadkach rodzice N stanęli po naszej stronie - wreszcie...

Teraz jednak mają 2 pomysły, przez które mam dość wszystkiego.
Po pierwsze chcą, że na nasze wesele doprosić 5-10 osób z jej rodziny. Po drugie chcą nocować w apartamencie dla nowożeńców. Przy okazji grożą (nie dosłownie, ale zrozumiale), że w przeciwnym razie brat N urządzi nam awanturę na weselu. Rodzice N mówią, że to bezczelne żądania, ale może powinniśmy trochę ustąpić, bo on musi się wyszumieć w młodości, a po co ma być awantura albo skandal (bez zapraszania ich), może jakoś to będzie. Moi rodzice trochę ich w tym popierają, ale z drugiej strony powiedzieli, że to nasza decyzja. Mój N, jego siostra i szwagier są przeciw spełnianiu ich żądań i są albo za niezapraszaniem, albo szybkim wyrzuceniem ich w razie awantury (szwagier N zaoferował, że on i jego brat na wszelki wypadek wezmą na wesele mocny gaz pieprzowy i coś do szybkiego obezwładniania).

I teraz nie wiem, co robić?

1. Chciałabym udany ślub i wesele, choć może poprzestanę na obiedzie, ale to problemu nie rozwiąże, bo albo skandal albo awantura.

2. Ja nie chcę tych osób na weselu.

3. Ale nie chcę też awantury (nawet z szybkim obezwładnianiem brata N).

4. Z kolei nie wiem, czy zepsuta atmosfera na weselu (ich niezaproszenie) jest tego warta.

Co robić?
    • agawa48 Re: Narzucający się bratowa i brat N... 28.08.09, 14:14
      Witam, od kilku miesięcy podczytuję to forum, aczkolwiek rzadko się udzielam wink.
      Teraz czytam ten post i oczy mam coraz szerzej otwarte ze zdumienia. Kim w ogóle
      jest ten człowiek?! Trzeba mieć tupet, żeby stawiać takie żądania. Na Waszym
      miejscu nie zapraszałabym go, nie bacząc na "skandal", to jest Wasz dzień i nikt
      nie ma prawa go zepsuć. Tylko pytanie czy to, że nie dostanie zaproszenia go
      powstrzyma przed przybyciem? Współczuję. Pozdrawiam cieplutko i trzymaj się.
    • foczkaka Re: Narzucający się bratowa i brat N... 28.08.09, 14:18
      "Z kol
      > ei na weselu brata męża siostry N młodszy brat najpierw ost"

      Te fragmenty są obezwładniające wink))

      A teraz na serio.
      "szybkie obezwładnienie w razie czego"?
      Wy się na serio w ogóle zastanawiacie nad tymi ich żądaniami?
      Ja nie wiem, jesteście jakoś zastraszeni przez tego brata i bratową? Grożą Wam
      uzyciem siły?? Bo ja nie wiem... Takie rzeczy się zgłasza na policje, a nie
      zastanawia sie nad spełnieniem żądań.

      Apartament dla nowożeńców jest DLA NOWOŻEŃCÓW. To może zafundujcie im też jakąś
      wycieczkę albo weekend w spa, skoro chcecie dac im apartament?

      Zapraszanie rodziny bratowej? Też jakaś totalna niedorzeczność. Nie musicie
      zapraszać ani brata z żoną, ani tym bardziej żadnej jej rodziny.

      Normalnie się wzburzyłam. Jak ktos moze byc tak beszczelny i chamski zeby żądać
      takich rzeczy. I jak ktos moze być tak zastraszony, ubezwłasnowolniony, nie wiem
      co jeszcze, żeby takie żądania brać pod uwage.

      Ja bym się zastanawiała czy całkowicie nie zerwac stosunków z takimi osobami, a
      nie czy ich zapraszać.
    • twoj_aniol_stroz Re: Narzucający się bratowa i brat N... 28.08.09, 14:25
      W kwestii dopraszania gości to jest krótka piłka: decyzję
      podejmujemy my, nie wy, więc koniec tematu.
      W kwestii nocowania w apartamencie dla nowożeńców. Czy sa dwa takie
      apartamenty? Jeśli są to skoro sobie opłaca to niech nocują, jesli
      nie ma to sprawa jasna - nowożeńcami jesteście Wy nie oni, więc tez
      po sprawie.
      A kwestia awantury? Moim zdaniem to brat ze szwagrem powinni
      delikwenta poinformować sucho, spokojnie, ale bardzo dobitnie, że
      jesli będzie się awanturował to zostanie wyprowadzony ew. zostanie
      wezwana policja. I za tą druga opcją bym była, ponieważ policja
      spisuje protokół i panowie nie do końca sa mili, a to powinno goscia
      nauczyć, że awantury nie są sposobem na załatwianie problemów.
      Zresztą pomyślcie o tym by za kazdym razem kiedy brat wszczyna
      awanturę wzywać policję, która to odnotuje. W pewnym momencie można
      takiego delikwenta pociagnąć do odpowiedzialności przed sadem a
      wówczas jest nadzieja, że mu sie odechce.
    • marina111 Re: Narzucający się bratowa i brat N... 28.08.09, 14:30
      Jak brazylijska telenowela, juz nie wiem kto jest czyim bratem a kto czyim
      szwagrem.
      Ale jesli dobrze zrozumiałam to brat N chce doprosic gosci. To niech doprosi ale
      niech za nich zapłaci (powiedz cie mu ze kasa jest juz wpłacona. Nie sadze aby
      miał ochote wydac kase na 10 osob na nie swoim weselu.
      Moim zdaniem najlepiej zaprosić a w razie awantury wyrzucić. Jesli towarzystwo
      bedzie takie które nie podejmuje awantur i zostana oni zignorowani to sami się
      uspokoja.

      A co na to Twoj N? w koncu to jego rodzia. Nie bedzie sie za niego wstydził??
    • fuksiowy Re: Narzucający się bratowa i brat N... 28.08.09, 14:47
      O matko jedyna!

      Normalnie aż musiałam myśli pozbierać po przeczytaniu Twojego posta.
      Ten brat N to jakiś totalny czubek, cham i prostak. Nie pozwólcie sobie wchodzić
      na głowę. To Wasz ślub, piękny dzień, piękne chwile i nie niedpouszczalne dla
      mnie jest tolerowania takiego chama.

      Ponadto jak raz dacie takiemu człowieku rozstawiać się po kątach to będzie takie
      żądania i szantaże uskuteczniał przy każdej okazji. Nie pozwól na to!

      Ja zrobiłabym tak.

      Po pierwsze zorganizowałabym rodzinne spotkanie przy rodzicach obydwu stron (i
      Twoich i N) oraz z bratem i jego żoną. Poinformowałabym wszystkich o chorych
      żądaniach brata i jego mądrej małżonki oraz o tym, że żadnego z tych żądań nie
      zamierzacie spełniać i że szczytem jest bezczelności jest ta cała sytuacja i
      szantaże.
      Podczas spotkania poinformowałabym uroczycie brata, że może uczestniczyć w
      waznym dla Was dniu jeśli jest w stanie zachować odpowiedni poziom. Jeśli ma
      odstawiać cyrk to niech się palnie w łeb i nie śmie pokazywać bo czeka go
      szybkie wyjście w towarzystwie policji.

      Zależnie od reakcji i przebiegu spotkania albo zaprosiłabym ich albo nie. Ale
      żeby uniknąć konkfliktu rodziny takie jasne postawienie sprawy jest ważne. Aby
      przede wszystkim rodzice nie mieli Wam za złe że psychola na ślubie nie ma.

      Szczerze CI współczuję. Niestety rodziny się nie wybiera i czasem jak widać się
      trafi taki element. Utnij te szantaże jak najszybciej. Bo to nie wróży dobrze na
      przyszłośc.
      • kr_ka_11 Re: Narzucający się bratowa i brat N... 28.08.09, 15:09
        wow...

        kilka razy musialam wracac do poczatku zdania, zeby zakumac o co biega smile

        nie wyborazam sobie, zeby ktos mi/nam narzucal zaproszenie jakiejs obcej rodziny
        (bo rodziny bratowej, tak?). nie daj sie zastraszyc. te negocjacje o zajeciu
        apartamentu dla nowozencow sprawily, ze myslalam, ze caly ten watek to sciema.
        mozna byc tak bezczelnym? swoja droga, bawi mnie to do lez.

        do rzeczy.. nie daj sie kobieto. to jakies buractwo totalne. ja bym nie chciala
        ryzykowac awanturami w dniu swojego slubu, ale jak lubisz tego typu atrakcje to
        wal jak w dym.
        • zimny_ogien Re: Narzucający się bratowa i brat N... 28.08.09, 15:43
          Najpierw się uśmiałam. Później jeszcze raz się uśmiałam. I jeszcze raz.

          A teraz dalej mam uśmiech na twarzy, ale myślę, że faktycznie, to pułapka, bo ze zburaczałymi idiotami nie ma normalnej rozmowy, argumenty nie docierają i tacy nie mają poczucia obciachu...

          Ja bym ich wyśmiała - prosto w twarz i do łez - bo to w koću śmieszne jest. Niektórzy, owszem, próbują dopraszać gości, ale jeszcze NIKT nie wpadł na pomysł, żeby spać po czyimś weselu w jedynym apartamencie dla nowożeńców!

          Może ta rozkoszna parka bazuje na waszym stachu (i całej rodziny)? Wiedzą, że każdy im ustępuje, żeby nie robić problemów - na starej zasadzie, że głuszemu trzeba ustąpić, nie dyskutować, bo sprowadzi do swojego poziomu, a potem przebije doświadczeniem...

          Obezwładnijcie tych terrorystów śmiechem. Nie bójcie się ich i pokażcie ostentacyjnie, że Was nie rusza to wcale, tylko <po raz kolejny> zajebiście śmieszy!

          Powodzeniasmile
      • tomelanka Re: Narzucający się bratowa i brat N... 28.08.09, 15:15
        o jaaaa, oni sa gorsi, niz brat i bratowa mojego mena big_grin
        normalnie telenowela
        nie wiem co powiedziec, musze sie najpierw z szoku otrzasnac

        NIE ULEGAC zadnym ich zadaniom, co to znaczy ze powinniscie ustapic? 0_o
        absolutnie! jak rodzice placa i decyduja to wezcie skromny slub, odpadnie
        problem czy ich zapraszac czy nie wink
        nie dopraszajcie gosci, nowozencami jestescie wy i w ogole to Wy decydujecie o
        waszym weselu
        dobrze tu ktos powiedział-powiadomic o tym, ze maja sie jakos zachowywac jak
        chca byc zaproszeni w przeciwnym razie wezwac policje
        jak sie beda upierac przy apartamencie, to powiedzccie ze maja zalatwiony, moze
        nie sprawdza a potem sie zdziwia wink albo załatwcie im do godz 7 rano w niedziele


        boze, pisz dalej jak sie sprawy potocza

        w ogole no wlasnie niech faceci z nim pogadaja, tzn Twoj n i Twoj szwagier,
        najlepiej, zeby sie nim nie pieprzyli, moze dotrze uncertain
        sprowadzcie ich na ziemie jakos, wysmiejcie czy cóś, no co za buractwo, w ogole
        nawet sie nie zastanawiajcie nad takimi rzeczami, oni mieli swoje wesele, mieli
        okazje sie wykazac a z bratowej rodziny pewnie chca pozapraszac, zeby wam wesele
        zepsuc
    • horpyna4 Re: Narzucający się bratowa i brat N... 28.08.09, 15:28
      Kurczę, ludzie rzeczywiście mają problemy...

      Moim zdaniem typa należy poczęstować "ciętą ripostą wujka Staszka"
      i powiedzieć, że jak się zjawi na weselu, to zostanie natychmiast
      wyrzucony.

      Nie sądzę, żeby brak chamów zepsuł atmosferę na weselu.

      Natomiast obecność sprawi, że cały czas będziesz spięta, bo nawet
      jak będzie grzeczny, to będziesz się zastanawiać, czy za chwilę nie
      wyrżnie jakiegoś numeru. Przemyśl to, bo nie warto zamieniać wesela
      w koszmar.

      Jeżeli jednak zdecydujecie się zaprosić chamowatego braciszka, to
      nie powinniście mieć żadnych oporów przed wzywaniem policji w razie
      czego. A może zatrudnijcie na te kilka godzin dwóch postawnych
      ochroniarzy?
      • paskud_agg Re: Narzucający się bratowa i brat N... 28.08.09, 16:03
        horpyna4 napisała:
        > Moim zdaniem typa należy poczęstować "ciętą ripostą wujka Staszka"
        > i powiedzieć, że jak się zjawi na weselu, to zostanie natychmiast
        > wyrzucony.
        >
        > Nie sądzę, żeby brak chamów zepsuł atmosferę na weselu.
        >
        > Natomiast obecność sprawi, że cały czas będziesz spięta, bo nawet
        > jak będzie grzeczny, to będziesz się zastanawiać, czy za chwilę nie
        > wyrżnie jakiegoś numeru.

        Popieram w całej rozciągłości.
        Moim zdaniem należy ich nie zapraszać i w ogóle nie utrzymywać kontaktów (chyba,
        że bardzo lubicie sobie psuć krew). Na niektórych ludzi szkoda czasu i nerwów.
        Rodziców poinformować, że nie ugniecie się pod żądaniami terrorystów i, co
        więcej, że ich sobie nie życzycie. To jednak musi zrobić Twój N., bo to jego
        brat i jego rodzice.

        My już jedną kochaną ciocię mamy z życiorysu wykreśloną. I nie żałujemy.
        • zoselin1987 Re: Narzucający się bratowa i brat N... 28.08.09, 16:08

          > My już jedną kochaną ciocię mamy z życiorysu wykreśloną. I nie żałujemy.
          Ja najchętniej bym wykreśliła już z naszego życiorysu kochaną mamusię N.

          Popieram te dziewczyny,które poradziły Ci stać przy swoim,czyli po prostu nie
          zapraszać ich < skoro to jacyś dziwni,chorzy ludzie> To ma być Wasz ślub czyli
          wyjątkowy dzień. Naprawdę chcesz go sobie popsuć?

          p.s zanim cokolwiek zrozumiałam z tego, musiałam przeczytać ze 4 razy wink
      • sajolina Re: Narzucający się bratowa i brat N... 28.08.09, 16:26
        O ja pitole dziewczyno, ale Ci się trafiło.

        Jedno jest pewne - nie chcesz mieć awantury i skandalu na weselu, więc albo Twój
        N. z ojcem ustawią brata przed weselem albo w ogóle odpuśćcie sobie jego
        obecność - nawet jak się obrazi TO CO?!

        Ja bym go ewentualnie zaprosiła, ale przy okazji wytłumaczyła mu, że absolutnie
        nie ma mowy o zapraszaniu obcych Wam ludzi, a jeżeli mu to nie pasuje, to Wy się
        nie obrazicie jak zdecyduje się nie przyjść. A i jak chcą mieć apartament dla
        nowożeńców, to niech sobie taki wykupią - CZEMU TY SIĘ W OGÓLE ZASTANAWIASZ,
        ŻEBY ODDAĆ MU SWÓJ APARTAMENT!! Może jeszcze honorowego miejsca na sali mu
        ustąpicie? A bratowa się w Twoją kieckę ubierze? sama napisałaś, że za wszystko
        płacą rodzice, nie ten nieszcześny brat, więc jakim prawem on ma się tymi
        pieniędzmi rozporządzać? Czego Ty się boisz?

        Co to w ogóle za argument "młody człowiek musi się wyszumieć"?! Niech sobie
        szumi,ale nie na Twoim weselu!!! Albo zaproponuj rodzicom N., żeby pilnowali
        gowniarza całe wesele - może wtedy im się odechce rzucać takimi tekstami.

        Ale domyślam się, że skoro piszesz na tym forum chociaż zdajesz sobie sprawę z
        absurdalności sytuacji, to nie bardzo umiesz się postawić rodzinie. Jeżeli nie
        potrafisz nie zapraszać brata, to zrób lepiej przyjęcie weselne z obiadem,
        UMIARKOWANĄ ilością dostępnego gościom alkoholu (albo tylko z winem, albo w
        ogóle bez %)i jak się da to z odrobiną tańców. Moim zdaniem to lepsze niż
        pijańska awantura na weslu, który Wy i Twoja rodzina zapamiętacie na zawsze i
        Wasze wesele będzie się tylko z tym kojarzyć.

        A w razie awantury POLICJA bez dwóch zdań, kiedyś ten szczeniak nauczkę dostać musi.
    • kochanka_janka Re: Narzucający się bratowa i brat N... 28.08.09, 17:47
      nasuwa mi sie tylko jedno rozwiazanie: NIE ZAPRASZAĆ
    • syriana Re: Narzucający się bratowa i brat N... 28.08.09, 19:32
      o matko, jakieś love story z dresiarstwem w tle tu widzę
      gaz pieprzowy na własnym ślubie chcesz mieć?

      osobliwa rodzina
    • grahha Re: Narzucający się bratowa i brat N... 28.08.09, 22:50
      Witam ponownie!

      Dziękuję za zainteresowanie.

      Zacznę od tego, że nie tyle nie umiem przeciwwstawić się rodzinom, co prostu nie za bardzo umiem sobie radzić z rodzeństwem N (w końcu go nie mam).
      Mój N ma 35 lat, jego siostra 32, a brat 24. N urodził się, kiedy jego rodzice studiowali, siostra niedługo po studiach. Oboje dużo byli wychowywani przez dziadków. Natomiast ten brat urodził się dużo później i rodzice N byli urządzeni, więc go hołubili. Dla mnie ten brat zachowuje się jak rozwydrzony gó...arz - jego rodzice załatwili mu zaświadczenia o ADHD i dysleksji, ciągnęli przez szkołę i studia (murzyni sporo zarobili - N i jego siostra byli "źli", bo nie chcieli pisać prac brat), a teraz załatwiają mu pracę. No i on z tego korzysta, bo do perfekcji opanował rolę bezradnego dziecka - ostatnio ojciec jechał do niego 50 km, bo przepaliła się żarówka halogenowa w żyrandolu i oni nie umieli wymienić. Niestety ten człowiek przypadł trochę do gustu moim rodzicom, bo nie znają jego wyczynów, a ta rola dziecka też im się podoba (chcieli mieć chyba syna).
      N jest za niezapraszaniem tak,jak ja, ale istotnie boimy się, że i tak przyjdą. A przy próbie wyrzucenia/wezwania policji jego rodzice (i co gorsza moi) zaprotestują, bo to tylko "biedny dzieciak, który trochę za dużo wypił, a nie żaden bandzior". A rozmowy? Facet N i szwagrowi nie podskoczy, ale potem i tak zrobi swoje, bo wie, że zawsze go rodzice chronią przed konsekwencjami.
      Żądania są absurdalne, ale rodzice miękną, bo istotnie "mądry głupiemu ustępuje". Niestety przy organizacji wesela powiedzieliśmy, że nie przepadamy za przepychem i wtedy bratowa N podchwyciła, że oni chętnie wezmą apartament dla nowożeńców.
      Ja też mam wrażenie, że oni chcą zająć nasze miejsca.
      A szantaż? Bratowa N powiedziała coś takiego: "Przy mojej rodzinie [imię brata N] świetnie się bawi, a sami wiecie, jacy [mój N, ja, siostra i szwagier N] bywają drętwi. Pamiętacie wesele [brat szwagra N]? Było drętwo, mojej rodziny nie było, która by rozruszała [brata N], więc on z nudów chciał się pobawić z panną młodą i potem wyszło, jak wyszło". Dla mnie to zawoalowany szantaż.
      Chyba najlepiej będzie nie zapraszać ich, mieć w odwodzie ochronę i wyrzucić gó...arza z tą osóbką. A potem olać teksty rodziców.
      Zobaczymy...
      • fuksiowy Re: Narzucający się bratowa i brat N... 28.08.09, 23:01
        Czegoś tu nie rozumiem. Twoi rodzice go lubią bo nie znają jego wyczynów? To
        zadbaj o to aby poznali.

        Druga kwestia jest taka, że jak rodzice Twojego przyszłego męża godzą się na to
        żeby skakać koło dorosłego chłopa to niech skaczą. Ale Ty nie musisz tego robić.
        Nie ulegaj i stawiaj twardo swoje stanowisko.

        Dziewczyno, nie pozwól żeby jakiś chamski gó...arz dyrygował Twoim dniem ślubu!

        Normalnie aż się zagotowałam.
        • grahha Re: Narzucający się bratowa i brat N... 28.08.09, 23:36
          Co do poznania wyczynów brata N przez mych rodziców, to oni nie widzieli go w akcji, a słowa moje i mego N o wyczynach delikwenta kwitują stwierdzeniem, że przesadzamy, bo N jest uprzedzony a ja za nim.
          Pewnie, gdyby zobaczyli go w akcji, to by go tak nie lubili, ale moje wesele będzie popsute.sad
          • twoj_aniol_stroz Re: Narzucający się bratowa i brat N... 29.08.09, 09:53
            Tym bardziej uważam, że całą sytuację powinna przeciąć interwencja
            policji. Skoro jedni i drudzy rodzice są tak bardzo pobłażliwi dla
            24 letniego słodkiego dzieciaczka to trzeba wszystkim wylać kubeł
            lodowatej wody na głowy a to skutecznie zrobi właśnie policja.
            Proponuję nie zapraszać delikwenta w ogóle na wesele a jak przyjdzie
            z awanturą to mieć w odwodzie dwóch silnych ochroniarzy, którzy go
            przytrzymają do czasu przyjazdu policji. Policja bardzo szybko i
            skutecznie stopuje takich rozbrykanych młokosów.
        • sajolina Re: Narzucający się bratowa i brat N... 28.08.09, 23:37
          to im powiedz,że hotel przewiduje apartament tylko dla nowożeńców, innym gościom
          go nie udostępnia i że Ty potrzebujesz apartamentu, bo Ci będzie potrzebne
          duuużo miejsca na schowanie po zabawie sukni ślubnej

          rozpuszczony szczeniak to problem rodziców, nie Twój, zwłaszcza, że Twój N. też
          się nie poczuwa do "opieki" nad bratem, więc Ty już na pewno nie musisz się z
          nim pieścić.

          Ja bym sprowokowała jakąś awaturę z braciszkiem przed ślubem w obecności jego i
          najlepiej Twoich rodziców, wtedy wszyscy zobaczą, jaki z niego gagatek i
          zrozumieją, że jego obecność na ślubie nie jest mile widziana - może to chamski
          chwyt, ale na takim poziomie, jaki braciszek prezentuje
          • horpyna4 Re: Narzucający się bratowa i brat N... 29.08.09, 09:25
            W obecności rodziców może się hamować. Lepiej w cztery oczy i
            tradycyjny dyktafon, wtedy braciszek pokaże, na co go stać.
            To ma jeszcze ten plus, że nagranie można wielokrotnie odtwarzać
            w dowolnym towarzystwie.

            No i nagranie można wykorzystać jeszcze do małego szantażyku...
            "Posłuchaj, buraku jeden. Jak się zjawisz nieproszony, to
            natychmiast puszczę to nagranie tak, żeby wszyscy słyszeli..."

            Wiem, że jestem wredna, ale ja nie miałabym najmniejszych oporów
            przed takim załatwieniem typka.
    • nocarka Re: Narzucający się bratowa i brat N... 29.08.09, 16:07
      "To nasz ślub i w d... butach mam wasze żądania. Wy musicie mieć apartament, a
      ja muszę mieć słonia w karafce. Nie mam i żyję to wy też nie musicie mieć. Jak
      się wam nie podoba, to wcale nie musicie przychodzić. Zaproszę przyjaciół na
      wasze miejsce" i wyjąć kommórkę.
    • grahha Wielka awantura - może będzie dobrze na weselu. 31.08.09, 12:40
      Pisałam swój pierwszy post tutaj w piątek, bo na sobotę i niedzielę były planowane odwiedziny całej tamtej rodziny (i nas) w domu moich rodziców. Bałam się awantury... Doszło do niej, ale jak mi trochę zdenerwowanie przeszło, to nawet się troszkę cieszę.

      Obie rodziny są dość porozrzucane (w różnych miejscach), a że moi rodzice mieszkają teraz w dość dużym domu sami (+przemiła kundliczka), to pozapraszali mnie i N, jego siostrę, szwagra, ich dzieci, brata, bratową oraz rodziców na weekend.
      N i ja przyjechaliśmy rano w sobotę. Potem dojechali jego rodzice. W grupie pozałatwialiśmy trochę spraw organizacyjnych ślubno-weselnych. Na obiad dojechało rodzeństwo N. Brat i bratowa mieli tylko wpaść na obiad. Potem mieli pojechać na cosobotnią imprezę (czyli popijawę) u rodziny bratowej; wieczorem wrócić na grilla i w niedzielę pobyć do obiadu (potem mieliśmy się porozjeżdżać).

      Na obiedzie w sobotę bratowa N podała 2 kolejne "genialne" pomysły:
      - aby alkohol zakupić u jej wujka knajpiarza,
      - pokazali listę gości z ich wesela wraz z tym, co dali na prezent i komentarzem, czy warto zapraszać - nb. N i ja mamy tam komentarz, żeby nie zapraszać, bo za mało daliśmy. Bratowa N powiedziała, że ta lista może nam pomoże dobrać gości, żebyśmy zarobili na weselu.
      N pierwszy pomysł wyśmiał (ta knajpa słynie z tego, że lubią tam "chrzcić" alkohol, albo mieszać dobry ze słabym), a drugi pomysł jego rodzice obrócili w żart. Brat N i bratowa trochę się naburmuszyli (szczególnie ona - mina urażonej cesarzowej), ale było jeszcze OK. Pojechali, a my dalej załatwialiśmy sprawy, msza o 18 itd. Po powrocie mój tata stwierdził brak niedawno sprowadzonego drogiego GPS wodno-turystycznego (przy nim najdroższe samochodowe nawigacje to zabawki) i tłumacza elektronicznego (moi rodzice są zapalonymi turystami, tata zbiera mapy, nawigacje itd., ale i tak mama się lepiej orientuje w terenie), którymi się pochwalił przed obiadem. N i jego siostra wyrazili przypuszczenie, że to zabrali oni (w rodzinie bratowej N jest przyjęte, że takie rzeczy się bierze bez pytania, a jak się coś poniszczy, to nie ma problemu). Rodzice N zdenerwowali się, telefon do nich, dość ostra rozmowa i naburmuszeni przyjechali wcześniej. Oczywiście przywieźli te rzeczy urażeni tłumacząc, że to nic takiego - sprawę załagodzono. On był trochę pijany. Poszli do pokoju przeznaczonego dla nich i nie wyszli (poza łazienką) do rana - na grilla nie poszli, bo się "źle czują" - w nocy chyba popijali, bo rano byli podkacowani. W nocy tata pokazał mi wgniecenia i rysy na obudowach (jak grupa podpitych ludzi ogląda, to nie raz spadnie).

      Rano z moją mamą zobaczyłyśmy, jak kundliczka rodziców (bardzo przyjacielska) położyła się na grzbiecie przy bratowej N do głaskania i zarobiła porządnego kopniaka (bratowa N nie cierpi zwierząt; nie widziała, że my to widzimy).

      Potem było śniadanie - w ciężkiej atmosferze. Nie pamiętam dokładnie (nie chcę pamiętać), ale coś tam moi rodzice powiedzieli o sprzęcie i piesku.

      Wtedy skacowany brat N się odezwał tekstem do moich rodziców, że jak mają coś do nich, to mogą iść bić się z nimi na podwórko. Wszyscy zbaranieli. Potem N i jego szwagier wstali, wzięli tego braciszka pod ramię i wyprowadzili do samochodu. Nie rzucał się za bardzo, bo chyba dotarło do niego, że przegiął. Rodzice N zaczęli przepraszać moich i powiedzieli bratowej N, żeby jechali do domu wytrzeźwieć. Wtedy siostra N wzięła mnie do ich pokoju, żebyśmy pilnowały, czy bratowa N czegoś nieswojego nie weźmie. Pojechali.

      Śniadanie i dalej było w ciężkiej atmosferze (nie wiadomo, czy jechać wcześniej, czy nie). Wtedy to brat N zadzwonił do swoich rodziców mówiąc, że zrozumiał swój błąd, a bratowa przeżywa załamanie nerwowe takie ciężkie, że są w szpitalu. N i jego siostra to wyśmiali mówiąc, że to stara zagrywka - "choroba" - a oboje są na popijawie u rodziny bratowej. Potem N obdzwonił szpitale, które wchodziły w rachubę - oczywiście bratowej tam nie było. Siostra N zatelefonowała do ich domu (nie znają jej głosu) podając się za koleżankę brata N i puściła na głośno jego odpowiedź, gdy podszedł. Rodzice N powiedzieli mu wtedy przy nas, co o tym sądzą, a byli wściekli.

      Potem obiad w milczącej atmosferze. Nagle N i jego siostra dostali SMS-y od brata, że mają przechlepane, a on załatwi nas wszystkich.

      Oczywiście stanęło na tym, że ich (brata N i bratowej) w żadnym razie nie zaprosimy. Moi rodzice są na nie. Rodzice N też trochę - choć cały czas próbują tłumaczyć, że brat N ma dobre serce, a tylko bratowa i jego rodzina go tak podbechtują. Rodzice N, on, siostra i szwagier przepraszają mnie i moich rodziców.

      Brat i bratowa N usiłują od wczoraj dzwonić i SMS-ować do N i jego siostry - wg rodziców N z przeprosinami, że za dużo wypił i nie wiedział, co wysyła. Telefony są nieodbierane, SMS-y kasowane.

      W każdym razie powiedzieliśmy rodzicom (moim i N), że brata i bratowej N za Chiny Ludowe nie zaprosimy, a jak przyjdą, to wywalą ich wynajęci przez nas ochroniarze (dzięki za rady).

      SMS-y są zachowane - może rzeczywiście pójdziemy z tym na komisariat...
      • horpyna4 Re: Wielka awantura - może będzie dobrze na wesel 31.08.09, 12:58
        I tak trzymaj.
        • emily_valentine Re: Wielka awantura - może będzie dobrze na wesel 31.08.09, 14:13
          To się nie może dziać naprawdę... czytam tak jakby to było o UFO.
          • sajolina Re: Wielka awantura - może będzie dobrze na wesel 31.08.09, 17:18
            jezu, współczuje Ci naprawdę i nie dajcie się "przeprosić" ani bratu ani
            rodzicom N., bo tacy ludzie się nie zmieniają - jakbyś zaczęła mięknąć
            przypomnij sobie jak bratowa kopie suczkę

            a może spróbuj zobowiązać rodzinę do nieinformowania brata N. o dacie i miejscu
            ślubu oraz wesela? (o ile to jeszcze możliwe)
          • zia86 Re: Wielka awantura - może będzie dobrze na wesel 31.08.09, 17:35
            Jej, zgadzam się z Emily. To jakiś element normalnie, gdzie są tacy
            ludzie? Straszne to wszystko. I bardzo dobrze, że ich na weselu nie
            będzie. Dobra decyzja i tak trzymać. Jestem zszokowana normalnie.
Pełna wersja