tomaszz25
29.08.09, 14:34
Witam wszystkich.
Historia ta moze byc dluga wiec przepraszam ale bardzo prosze o pomoc, moze
ktos z was przezywal cos podobnego.
Mam 25 lat moja kobietka 23. Jestesmy razem od 3 lat. Zawsze miedzy nami bylo
dobrze, ukladalo sie i bylismy ze soba bardzo szczesliwi. Znalismy sie pol
roku po czym zamieszkalismy razem z dala od rodzinnego miasta. Po roku
zareczyslismy sie, bardzo chcialem zeby zostala moja zona. Jednak pierw
chcielismy sie dorobic czegos w zyciu na start wiec troche zwlekalismy ze
slubem. Na pierszym celu pojawila sie chec kupna wlasnego mieszkania.
Kochalismy sie bardzo wierzylismy ze damy sobie rade i prawie nam sie udalo
ale.. Jakies 4 miesiace temu spotkalismy sie z naszymi rodzicami razem
wspolnie rozmawialismy o przyszlosci. Oczywiscie pojawil sie temat slubu.
Rodzice pytali czy juz mamy cos zarezerwowane? Nastepnie, ze nic nam
niezaszkodzi popatrzec bo i tak jakbysmy chcieli na 2010 rok moze byc juz za
pozno z rezerwacja w naszym rodzinnym miescie. Nastepnego dnia zaczelismy sie
rozgladac za sala itd. Mielismy tylko tydzien urlopu pozniej musielismy
wracac. Udalo nam sie zarezerwowac wsyztsko. Bylismy szczesliwi.
Do slubu mamy jeszcze prawie rok, jednak jakies 2 miesiace temu zaczely
pojawiac sie watpliwosci. Pojawily sie w mojej glowie chore mysli ze ktos inny
moze byc mi pisany, pojawily sie wpsomnienia pierwszej milosci, zaczela sie
panika. Przeciez bylo tak dobrze bylem naprawde bardzo szcesliwy jak nigdy,
mielismy wspolny cel ktory prawie zostal osiagniety. Jednak ten strach i
panika wpedzily mnie w jakas nerwice(depresje). Chcialem zaznaczyc ze kiedys
juz mialem depresje przez kilka miesiecy i zaczela sie w podobnej porze roku.
Jednak zaczolem caly czas myslec o tym slubie spanikowalem, chore mysli moze
ja juz jej nie kocham ale bedac razem 3 lata nigdy nie mialem co do tego
watpilowsci, zaczolem sie przypatrywac innym kobietom. Spanikowalem do tego
stopnia ze niemoglem sobie radzic w pracy, zaczolem popelniac wiele bledow,
choc zawsze bylem jednym z najlepszych pracownikow. Wszystko w jednym momencie
runelo w mojej glowie i wpadlem w depresje(nerwice).
Teraz niemam juz na nic ochoty, caly czas mysle o mojej kobietce, czy bedziemy
jeszcze razem szczesliwi. Zablokowalem sie do tego stopnia ze przestalem
wyrazac uczucia i mowic ze ja kocham caly czas sobie wmawiajac ze moze juz tak
nie jest. Stracilem apetet zeszczuplalem , caly czas mam mokre rece i wsyztsko
co do tej pory mnie interesowalo stracilo sens. Niemoge sobie z tym poradzic.
Czy stres przed slubem moze byc az taki mocny? Zawsze bylem panikazem ale zeby
az tak odmienilo to moje zycie. Zawsze pragnelismy wlasnego kata i bycia
razem. Jednak od tego dobierania sobie do glowy wszystko niszcze. Zamienilem
nasz udany dotad zwiazek w ruine. Najgorsze jest to ze niemoge jakos jej
zostawic , zastanawiam sie czy ja kocham ale wiem ze mam przez to wsyztsko
depresje i nie mysle trzezwo. Nigdy wszesniej nie przezywalem takiego czegos.
Zawsze tylko ona sie dla mnie liczyla lecz od momentu kiedy do mnie dotarlo ze
za rok slub strasznie sie zestresowalem.
Na dzien dzisiejszy wszystko stracilo dla mnie sens, niepotrafie wyrazic
swoich uczuc, niechce mi sie nic robic, przestalo mnie wszystko interesowac,
zwolnilem sie z pracy gdyz juz nie moglem w niej wytrzymac poniewaz caly czas
myslalem o mojeje Kobietcei o tym slubie dobierajac sobie do glowy. Niemoglem
normalnie pracowac. Caly czas mnie przesladuje mysl tylko czy ja ja dalej tak
bardzo kocham, w pewnym momencie sie jej troszke nawet przestraszylem zaczolem
zwracac uwage na byle co w jej wygladzie i charakterze, zaczolem sie troszke
czepiac wymyslac.Ale mimo wszystko jednak niemoge sie z nia rozstac bo jest
wspaniala dziewczyna. Zreszta przez ten czas nigdy nie myslalem o jakims
rozstaniu ona zawsze byla najwazniejsza. Jednak niemoge odgonic tych mysli.
Ona bardzo mnie kocha lecz niechce jej juz obciazac tym wsyztskim. Zmienilem
sie w ciagu kilku dni z energicznego faceta w jakas ruine nie do zycia i
niemoge z tego wyjsc
Chcialem dodac jeszcze, ze nigdy wczesniej nie mialem watpliwosci co do
tego czy ja kocham. Wiem ze przez te 3 lata bardzo ja kochalem, moze juz
niebylo tych motylkow co na poczatku, moze zycie za szybko przeszlo w standart
typu praca dom film i spac. Wiem ze przelozenie slubu raczej nie wchodzi w
gre, mysli dalej beda.
Niewiem co mam robic? Prosze o szczere komenatrze.