Miasto różnych miłości: gość-inny homo-Lublin?

11.10.09, 19:20
Aleksandrę Duź. Aleksandrę!

    • robertw18 Bardzo to naciągane... 11.10.09, 20:32
      Znakomity był Czechowicz, to prawda, ale w swoich utworach nie zajmował się raczej sprawami pieszczot męsko-męskich.
      Robić z niego współczesnego "geja", to nieporozumienie...
      O Żmichowskiej zaś nawet sam opisujący nie pisze jako o lezbijce.
      Jeden wybitny homoseksualista nie zrobi z Lublina miasta homoseksualistów..
      Sam zaś homoseksualizm nie jest korzystny społecznie, o ile nie jest biseksualizmem, a i wtedy można mieć spore wątpliwości co do pożytków takiego stanu...
      Gościnność nie polega na tym, żeby wszystko, nie oglądając się na ocenę, przyjmować.
      Pozdr.
    • ante-k11 trafne 11.10.09, 21:29
      O homoseksualizmie Czechowicza wspomina wielu na czele z Czesławem Miłoszem.
      ZNP wyrzuciło poetę ze swego grona za poemat homoseksualny. Pisze się o tym m.
      in. w wydaniu poezji Czechowicza w Bibliotece Narodowej.
      Niedawno o lesbijskich relacjach w dziele Żmichowskiej pisały Sławomira
      Wlaczewksa i Marzena Lizurej.
      Autor ma zatem rację i wprowadza własny wymiar do wiedzy i interpretacji
      literatury.
      • robertw18 Nieporozumienie.... 13.10.09, 20:16
        Niżej jest odpowiedź obszerniejsza, ale krótko: "gej" to nie to samo co "homoseksualista".
        A p. Kitliński wprost nie pisał o Żmichowskiej jako o lezbijce. Poza tym kobiety są często uczuciowe i bardziej skłonne do pieszczot w obrębie własnej płci, więc trudniej dowieść lezbizmu Żmichowskiej.

        Pozdr.
      • Gość: jozin z bazin Re: trafne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.09, 11:04
        O homoseksualizmie Czechowicza wspomina wielu na czele z Czesławem Miłoszem.
        >
        • przemek_leniak Bardzo trafne nawet 17.10.09, 11:11
          jak się dobrze przypatrzeć wypisz wymaluj Czechowicz:
          Zdjęcie
          ...
          a tu znów wypisz wymaluj Narcyza Żmichowska:
          też zdjęcie
          ...
          widać przecie wyraziście tę kontynuację intelektualizmu homoseksualistów...
    • ante-k11 Artykuł słuszny i inspirujący 11.10.09, 21:30
      Chętnie przeczytałbym więcej takich tekstów.
    • przemek_leniak Lublin polską Sodomą? 11.10.09, 21:38
      hmm wstręt budzi we mnie twierdzenie iż Czechowicz jest czytany nie
      dla swego kunsztu poetyckiego ale dla skłonności do wkładania pracia
      pomiedzy męskie pośladki.
      ...
      nie pisał bowiem Józef Czechowicz rzeczy typu:
      "moją kobietą jest mężczyzna
      smukłe uda o zapachu wszechświata
      nocą wysoko się wzbijają
      hen gdzie Bóg planety obraca

      spójrz w niebo mój czarnoksiężniku
      tam błyszczy magiczna perła nocy
      o gwiazda spada jak srebro
      (to chyba anioł strzelił z procy!)

      dokoła nas przestwór
      wirują światy jak wino w szklanki rozlane
      za zdrowie wypijmy czarnoksiężniku
      za twoje uda smukłe rozkołysane"
      z
      konkursu poezji homoseksualnej

      pisał?
      nie.
      pisał tak:
      "Matusiu, Lublin tak srebrny
      twe baśnie mi przypomina
      o lotach koni podniebnych,
      o czarach lamp Aladyna...

      Kościoły w bieli i wieże
      w kołpakach, skrzących się w słońcu,
      są jak archanioł, co strzeże
      wrót rajskich na świata końcu...

      Zamek, jak statek, co w burzy
      utracił ster, żagle i maszty,
      martwo na białej górze
      spoczywa w cieniu swej baszty...

      W uliczkach błękitne smugi,
      w zaułkach - srebrnie i biało.
      Na bram i okien framugi
      śnieżnych baranków nawiało...

      Tak za dnia. A kiedy nocą
      bania uroków tu pęknie
      i gwiazdy niebo wyzłocą
      - o matuś - jak będzie pięknie!"

      ja widzę różnicę.

      Czechowicz nie jest słynnym homoseksualistą lecz słynnym poetą.
      tak jak dla przykładu porównywalnego - Leśmian to nie słynny
      heteroseksualista ani też słynny Zyd lecz również słynny poeta...
      podobnie zresztą Polański to słynny filmowiec a nie słynny pedofil..
      nie potrzeba zagladać Leśmianowi czy Czechowiczowi pod kołderkę by
      cenić jego twórczość...
      ani rozważać w jaki sposób Polański gwałcił trzynastolatkę w trakcie
      ogladania "Piratów"...
      ...
      jak rany takich pierdół i bzdór jak w tym tekście już naprawdę dawno
      nie udało mi sie przeczytać...
      ...
      no ale dobrze niech tam będzie i sodomia Homo Fabra z Teatrem NN
      niech się nawet publicznie pieprzą wszyscy odmieńcy Lublina...
      ale po co do tego wciągać poezję Czechowicza lub pisarstwo
      Żmichowskiej?
      ...
      choć własciwie to to pasuje do GwP.
      niestety...
      • Gość: chart Re: Lublin polską Sodomą? IP: 77.223.210.* 11.10.09, 22:54
        Tekst jest przede wszystkim pretensjonalny. Autor wyraźnie zachwyca się swą
        erudycją i rzekomą kulturą słowa.
        Po drugie śmieszne jest analizowanie dzieł literackich w ten sposób. Dwie grupy
        zwłaszcza są pewne, że całą sztukę światową można sprowadzić do oceny stosunku
        poszczególnych autorów i ich dzieł do:
        a) feminizmu,
        b) homoseksualizmu.

        Trudno o większy dowód anachroniczności i monocentryczności tak wojującego
        feminizmu, jak i bojowego homoseksualizmu.
        • przemek_leniak Pretensjonalność - tak owszem 12.10.09, 00:00
          ano tak to jest cecha imanentana środowiska z którym związany jest
          autor tekstu...
          i oczywiście nie o feministkach czy homoseksualistach tu piszę...
          ...
          homoseksualista jak pokazuje przykład Czechowicza może być
          człowiekiem normalnym (nie musi być ciotą)
          gorzej jest nieco z feministkami (lesbijkami mówiąc wprost tyle że
          lesbijkami ekstremalnymi)...
          hmm no weźmy dla przykładu Marię Dąbrowską - czy ona była głupią
          pretensjonalną lesbijką czy może intelektualistką?
          moim zdaniem to była intelektualistka która nie potrzebowała ani
          pretensjonalności ani apoteozy głupoty...
          ...
          no cóż nie wszyscy jednak posiadają jakiekolwiek talenta - niektórzy
          są bardzo przeciętni a niektórzy nawet zupełnie prymitywni, ale oni
          również pragną afirmacji - stąd własnie ów pretensjonalny
          pseudointelektualny bełkot...
          to jest krzyk: "skoro nie ma w klasycznych wartościach takich za
          które moglibyście nas docenić doceńcie nas choć za to że jesteśmy
          owymi odmieńcami"
          i tak sodomia staje się powodem do "chwały"
          ...
          hmm przykre w tym wszystkim jest również mieszanie wto pojęcia
          miłości!
          homoseksualiści bowiem również kochają i to bynajmniej nie inaczej
          niż wszyscy ludzie o normalnych preferencjach seksualnych
          seks to nie jest miłość (jak się prymitywnym ciotom i lesbom wyddaje)
          ...
          nie jest dla przykładu miłością nagabywanie przez obleśnych
          podpitych pedałów w garniturach ludzi w parku ludowym...
          a z tego znani są niestety lubelscy prymitywni homoseksualiści -
          nazwiskami mam sypnąć?
          ...
          ale cóż może Tomaszowi Kitlińskiemu i redakcji GwP uda się jednak
          przekonać kogoś że to własnie jest Miłość przez duże M?
          • eberhard15 Ten Kitliński to jakiś jajcarz ? 12.10.09, 00:41
            Tekst sprawia wrażenie parodii propagandy prohomoseksualnej.
            • przemek_leniak To raczej nie jest parodia 12.10.09, 07:18
              to jest z wielką powagą pisane...
              i z wielka powagą drukowane...
              ...
              • Gość: michal Re: To raczej nie jest parodia IP: 195.205.49.* 12.10.09, 08:27
                Próba szukania usprawiedliwienia dla czegoś tak niezdrowego jak homoseksualizm
                poprzez szukanie przykładów wśród np poetów to jest po prostu zasłona dymna.
                Łatwo powiedzieć było wielu wspaniałych poetów gejów. Ale co z tego? To oznacza,
                że od razu trzeba dać wszystkie możliwe przywileje takim związkom? Nie! Nie
                próbujcie nam awciskać takich tekstów, delikatnie pod stołem przemycając
                propagandę homoseksualizmu! Ja powiem za siebie. NIE CHCĘ MIESZKAĆ W HOMO- MIEŚCIE!
                • Gość: Ponuro && Kaczo Re: ciemnogrod zawsze zdazy na kazde polskie forum IP: *.natpool21.outside.ucf.edu 12.10.09, 16:06
                  "Ja powiem za siebie. NIE CHCĘ MIESZKAĆ W HOMO- MIEŚCIE!"

                  Coz "michale", zawsze masz prawo wyprowadzic sie, do ktoregos z
                  ostro-muzulmanskich krajow. A sa i takie gdzie do dzisiaj
                  homoseksualistow sie wiesza. Z cala pewnoscia tam bedziesz czul sie
                  dobrze i - wrecz -"normalnie"!
    • b.bartok Brednie 12.10.09, 01:06
      Powszechny biseksualizm ? Wstyd tak kłamać.
    • fingeras Miasto różnych miłości: gość-inny homo-Lublin? 12.10.09, 08:31
      Próba szukania usprawiedliwienia dla czegoś tak niezdrowego jak homoseksualizm
      poprzez szukanie przykładów wśród np poetów to jest po prostu zasłona dymna.
      Łatwo powiedzieć było wielu wspaniałych poetów gejów. Ale co z tego? To
      oznacza, że od razu trzeba dać wszystkie możliwe przywileje takim związkom?
      Nie! Nie próbujcie nam aciskać takich tekstów, delikatnie pod stołem
      przemycając propagandę homoseksualizmu! Ja powiem za siebie. NIE CHCĘ MIESZKAĆ
      W HOMO- MIEŚCIE!

      P.S. Proszę admina o niekasowanie moich postów bo żadnych wulgaryzmó tu nie ma
      a zwykłą opinia. No chyba , że gazeta ma cenzurę...
    • dareuss Preludium do turystyki gejowsko-lesbijskiej? 12.10.09, 13:45
      Są na świecie miasta, które reklamują się jako "gość-inne". Dlaczego
      to robią? Bynajmniej nie z bezinteresownej miłości do sztuki
      autorstwa gejów i lesbijek. Chodzi oczywiście o zyski z turystyki
      gejowsko-lesbijskiej.
      Pytanie, czy mieszkańcy Lublina sobie tego życzą. Ja nie, moja
      rodzina również, podobnie jak pokaźne grono moich przyjaciół.
      Pytanie do redakcji GW: czy to już jest homofobia?

      Ale pozostawmy na boku sprawy szemranego biznesu.

      GW - mniejsza o to czy świadomie, czy nie - wyświadcza kapitalną
      przysługę tym wszystkim "innym", którzy do dobrego samopoczucia i
      odpowiedniej autoreklamy potrzebują ideologicznej czapy. Czy to nie
      przyjemnie podbechtać się autorytetami w postaci wybitnych pisarzy i
      poetów o odmiennej orientacji seksualnej?
      A może zapytać by o to ich samych? Albo poszperać w ich twórczości,
      korespondencji? U Czechowicza czegoś takiego nie znajdziemy. Wątpię
      też, by laureat tegorocznej Nike chciał oddać swoje pióro w służbę
      tej sprawie i służyć za anty-"homofobiczny" "pistolet".

      Autor przedstawia nam następujące rozumowanie: wybitni twórcy to
      często homoseksualiści (co w wielu przypadkach znajduje pokrycie w
      faktach, nie przeczę)
    • ante-k11 Czechowicz był gejem i jesteśmy z tego dumni 12.10.09, 17:35
      "Czechowicz został oskarżony o niemoralny tryb życia i homoseksualizm, w
      związku z czym musiał zrezygnować z pracy w ZNP i przez kilka miesięcy
      pozostawał bez stałych zarobków." Tadeusz Kłak, Wstęp, w: Józef Czechowicz,
      Wybór poezji, Biblioteka Narodowa, Zakład Narodowy im. Ossolińskich 1986, s. XXII.
      • zubelz Re: Czechowicz był gejem i jesteśmy z tego dumni 12.10.09, 17:56
        Z tego widać że światek gejów jest tu mały i brak im nowych twarzy.
        Zróbcie sobie jakiś zjazd lub manifestację?. Obecnie jest moda na tego typu
        "ruchy".Chcecie aby to miasto was reklamowało?NIEEE!
        • robertw18 Czechowicz nie był "gejem", lecz homoseksualistą 13.10.09, 20:04
          "Robić z niego współczesnego "geja", to nieporozumienie...
          ...
          Jeden wybitny homoseksualista nie zrobi z Lublina miasta homoseksualistów."
          1) Nie ma podstaw, żeby zgadzać się z niektórymi homoseksualistami na nazywanie ich z angielska "gejami", zwłaszcza że "gay" oznacza wesołka, jest to więc dość pochlebne określenie i zachwalanie homoseksualistów.
          Więc nie ma co nazywać Czechowicza gejem, zwłaszcza że to "anachronizm", określenie nie z tamtych czasów.
          2) Niektórzy twierdzą, że "geje" to homoseksualiści szczególni, wojujący... Czechowicz bezczelnym "gejem" w tym znaczeniu nie był...

          Pozdr.
    • truth11 Autor ma rację 12.10.09, 18:13
      O Żmichowskiej związkach z kobietami pisał już Boy. O Czechowicza związkach z
      mężczyznami - Czesław Miłosz. O homoseksualności w wierszach
      Tkaczyszyna-Dyckiego - Przemysław Pilarski w "Gwiazdeczki Iton". Temat znany,
      ale na nowo zinterpretowany. I bardzo dobrze!
    • truth11 T. Sobolewski nazwał homoerotykami poezję Dyckiego 12.10.09, 18:16
      Na łamach "Gazety Wyborczej" tuż po ogłoszeniu wyników tegorocznej Nagrody
      "Nike" Tadeusz Sobolewski nazwał homoerotykami poezję Tkaczyszyna-Dyckiego.
      • lech.niedzielski Wieczór poetycki abp. Juliusza Amora ? 12.10.09, 19:41
        Podobno ma pokazać paetza ?!!!!
        Hańba !
    • przemek_leniak Miasto różnych miłości: gość-inny homo-Lublin? 12.10.09, 21:18
      kiedyś w Lublinie w jednej z knajpek (konkretnie to w Chatce Żaka)
      byłem na piwie z niejakim Robertem Biedroniem...
      w sumie przypadek - choć nie do końca...
      akurat odbywał się festiwal Watch Docs (filmy o prawach człowieka) i
      jednym z tematów był homoseksualizm, organizatorką była moja
      przyjaciółka...
      z moją ówczesną sympatią wybraliśmy się na jakieś filmy...
      a że było nieco czasu trafiliśmy do kawiarni, gdzie przy stoliku
      siedziało kilka osób międy innymi moja przyjaciólka i Biedroń (wtedy
      nie wiedziałem że tak się nazywa)...
      piliśmy piwo - gadaliśmy jak to przy takich okazjach bywa nieco o
      tematach festiwalu, nieco o absencji Młodzieży Wszechpolskiej, nieco
      o prywatnych sprawach i nieco o pierdołach pozostałych...
      nie mieliśmy z moją sympatia pojęcia kim jest sympatyczny dość
      gostek który wybierał się niedługo na powrót do domu - nie
      specjalnie też bylismy ciekawscy - ot siedzi pije, dobrze się z nim
      gada...
      w którymś momencie może po godzinie wpadł temat który pozwolił mi
      się poskarżyć na moja sympatię która to na niektóre z rzeczy które
      niegdyś lubliłem nie specjalnie mi pozwalała (nie żeby zabraniała
      ale wiecie jak to jest z kobietami - muszą człowieka wychowywać po
      swojemu...)...
      gostek stwierdził że to zupełnie jak u niego bo jemu też jego facet
      na coś tam nie pozwala...
      no i ...
      i gadaliśmy sobie dalej...
      a potem my na film a gostek do domu...
      ...
      dziwne nie?
      normalny facet niczym się specjalnie nie wyrózniający z Chatkowo-
      żakowego otoczenia bez dziwacznego akcentu takiego jaki mają aktozry
      grajacy homoseksualistów w filmach, bez żadnej pozy ani
      pretensjonalności, nie gadał o wpływie homoseksualizmu na poezję ani
      o homopoezji...
      homoseksualista a jakby nie odmieniec...
      no teraz to się dziwię ale wtedy akurat sie nie zdziwiłem...
      ...
      a teraz druga historia
      kończę bardzo późno pracę w lubelskim Tesco (może 2 w nocy była -
      był to czas pierwszej większej inwentaryzacji w tym hipermarkecie i
      akurat ja ją obsługiwałem...)
      ale tego dnia nie wziąłem akurat roweru (do zwykłej jazdy bez żadnej
      rowerowej ideologii)
      zatem wracam piechota z Kraśnickiej na Majdanek...
      tak wychodzi że przez Park Ludowy...
      tuptam sobie wytrwale w parku pusto jak to w nocy...
      Na Piłsudskiego zatrzymuje się taksówka z której wysiada
      podchmielony gość w garniturku ...
      wlecze się do mnie... znany człowiek ale nazwisko pominę...
      pyta o ogień do papierosa - a truj się niech ci bedzię - uzyczam
      ognia...
      gość się do mnie podwala - gładzi po rękach trzymających
      zapalniczkę...
      proponuje spacer albo wizytę w knajpie...
      typowa ciota - akcent, gesty, poza - (chyba się naoglądał filmów i
      małpuje)
      hmm... chwilę myślę nad reakcją ale jako że nieco mi gostka szkoda
      (biedny pedał) i jestem nie tyle zmęczony co zjebany robotą to
      grzecznie odmawiam i spławiam typa...
      jest nieco namolny ale nie przekracza mojej wytrzymałości...
      dlatego nie dostaje w dziób tylko słyszy na odchodne
      grzeczne "Dobranoc"
      też sobie zapalam fajkę i idę dalej...
      ...
      za kilka chwil słyszę jak kolejny napastowany przechodzień wyzywa
      gościa od pie...nych pedałów i zboczeńców...
      słychać szamotaninę...
      może go nawet leje? nie moja rzecz.
      może i biedny (w sesie zdesperowany i głupi) pedał ale sam sobie na
      bęcki zasłużył...
      ...
      na potrzeby tego co chcę napisać te dwie historyjki - jak
      najbardziej prawdziwe obie - wystarczą...
      choć oczywiście historyjek w których występują homoseksualiści
      mógłbym opowiedzieć jeszcze kilka...
      a po co to opowiadam to już w kolejnym poście...
      • przemek_leniak po co czyli o homoseksualiźmie i pedalstwie 12.10.09, 21:41
        przeczytaliście cały mój ostatni długaśny post?
        musicie być zatem gejami ;-)
        ...
        ale na poważnie to z pobieznego rozeznania wynika że
        ten dzisiejszy bzdurny tekst dr T. Kitlińskiego, filozofa i
        anglista
        , autora książki "Miłość i
        demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce", był
        zajawką do ciekawego dość spotkania...
        ...
        no i ja nawet byłem dziś w Lublinie i miałem czas i mogłem pójść...
        chetnie zobaczyłbym Mizińską - bardzo fajna kobieta - pomimo że
        filozof...
        niestety Kitliński swym tekstem całkowicie temat zamordował...
        naprawdę takiego steku bzdur w jednym miejscu to jeszcze chyba nie
        widziałem...
        własciwie to Kitliński mógłby się podpisywać jako Zulu-Gula i
        przynajmnie byłoby wiadomo że wypada się zaśmiać...
        a tu niestety jest na poważnie...
        powszechny biseksualizm?, Krytyka Polityczna jako spadkobierca
        Bundu? odmieńcy? i odmieńczynie? etc. własciwie cały ten grafomański
        tekst...
        no jak rany.
        toż to się panie doktorze Kitliński kwalifikuje jako cioctwo większe
        niz owo spotkane noca w Parku Ludowym.
        jak się tak dobrze zastanowić to Pan jesteś taki promotor homofobii
        taki jej kreator i kapłan...
        no dureń Pan jesteś zwyczajnie choć zapewne pedał a może i ciota...
        ...
        ps. naprawdę pańską sprawą jest z kim pan sypiasz pedał to nie
        preferencja seksualna lecz typ charakteru
        natomiast ciota to sam pan wiesz co jest...
        • przemek_leniak a zapomniałbym o kwestii żydowskiej 12.10.09, 21:54
          w dawnym Lublinie, Żydzi nazywali takich jak
          Kitliński "myszygenami"...
          "Dobranoc"
          • Gość: chart Re: a zapomniałbym o kwestii żydowskiej IP: 77.223.210.* 13.10.09, 13:47
            משוגע - znaczy tyleż wariat, co ekscentryk, a w tym przypadku mamy do czynienia
            z konformizmem i polit-poprawnością, więc nie praw temu panu komplementów na
            wyrost, Przemku.
    • ante-k11 T. Różewicz o miłości Żmichowskiej do kobiet 13.10.09, 21:19
      "Chciałem opowiedzieć historię dwóch kobiet, które kochają nie tylko swoje
      intelekty, ale i swoje ciała."
      • przemek_leniak hmm ante-k11 wiesz co? 14.10.09, 09:41
        co Ty masz do nieboszczki Żmichowskiej?
        a do śp. Czechowicza co?
        jakoś ich nie lubisz?
        uważasz że ich dzieła literackie są bezwartościowe?
        powiedz mi no bo ja cię nie umiem zrozumieć...
        • przemek_leniak Miasta Gość- inne czyli jak to wygląda w praktyce 14.10.09, 16:11
          Taki ma być Lublin
          trzeba obejrzeć wszystkie zdjęcia do samego końca tak ze dwa razy...
          trzeba się przemóc i dopiero wtedy przypomnieć sobie zdanie z artykułu:
          "To homofobia jest grzechem, zgorszeniem i zagrożeniem, a nie homoseksualizm."
          doprawdy...
          zostaję homofobem.
          jestem
          grzesznikiem i o tym wiem

          ...
          ale ale czekajcie kto to się tak troszczy o prawa tej uciśnionej inności u nas?
          "Amnesty International, stowarzyszenie Homo Faber" i Dr Tomasz Kitliński...
          ...
          czasem dobrze jest zamknąć dyskusję jakimś konkretem.
    • ante-k11 homo wystawa w Muzeum Narodowym!!! 16.10.09, 14:45
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7144667,Homoseksualna_sztuka_w_Muzeum_Narodowym___To_cud_nad.html
      Sztuka lesbijska i gejowska nareszcie w Muzeum Narodowym w Warszawie.
    • urgo79 Miasto różnych miłości: gość-inny homo-Lublin? 06.11.09, 18:50
      Artykuł Tomasza Kitlińskiego „Miasto różnych miłości: gość-inny homo-Lublin?”
      przeczytałam z zaciekawieniem, bo idea Lublina gość – innego, otwartego i
      akceptującego odmienność jest mi równie bliska. Niestety mimo erudycji autora,
      tekst rozczarował mnie tendencyjną argumentacją, potwierdzając
      Gombrowiczowskie: „Im mądrzej, tym głupiej”.
      Kitliński pisząc o Lublinie kurtuazyjnie podkreśla jego wielokulturowość, a z
      drugiej strony proponuje hasło gość–innego homo-Lublina, które jednoznacznie
      kojarzy miasto z określoną preferencją seksualną. Posługuje się przy tym
      etymologicznym uzasadnieniem: „Lublin” sięga słowiańskiego słowa „ljubit”,
      które znaczy kochać. W mieście miłości nie ma miejsca na dyskryminację”.
      Dodatkowo odwołuje się do historii literatury i wskazuje na poetów o
      skłonnościach homoseksualnych tworzących w Lublinie i o Lublinie, m. in.
      Czechowicza i tegorocznego laureata Nagrody „Nike” Eugeniusza Tkaczyszyna
      -Dyckiego.
      Niestety etymologia słowa „homoseksualizm” buntuje się przeciwko szarżującej
      argumentacji autora. Homoseksualizm wywodzi się od gr. słowa: homoios = taki
      sam, równy i łac. sexualis = płciowy. Sprowadzenie więc kategorii Inności
      głównie do sfery seksualnej, w tym przypadku zawężonej dodatkowo do
      określonych preferencji seksualnych jest jego zubożeniem i krzywdzącym
      uproszczeniem. „Inny, jak pisze Lévinas- to ktoś, kto nie jest tożsamy ze
      mną”. Słownik filozoficzny Lalande'a podaje, że 1'autre (po franc. Inny) jest
      "jednym z podstawowych pojęć myśli, niemożliwym do zdefiniowania". Aby
      nakreślić sens tego pojęcia, przytacza jego francuski antonim: meme. Meme
      znaczy "nie-Inny", czyli taki sam.
      Inność to wszystko, co nie jest mną, więc dla każdego Inność jest… czymś
      innym, bo ludzie różnią się między sobą nie tylko płcią, rasą, preferencjami
      seksualnymi etc., etc., ale dodatkowo także w obrębie tych inności. Dla mnie,
      m. in.: kobiety, Polki, heteroseksualnej, leworęcznej, bezrobotnej, fanki FC
      Barcelony, Innym będzie, np. mężczyzna, Francuz, czarnoskóry, homoseksualista,
      osoba praworęczna, kobieta z własnym M-3, kibic Realu Madryt, itd. w
      nieskończoność. Inność jest niemożliwa do zdefiniowania, nie podlega więc
      wartościowaniu: nie mogę powiedzieć moja inność jest lepsza od twojej. Inny
      nie równa się lepszy, gorszy, mądrzejszy, głupszy, zdolniejszy, mniej
      utalentowany… Inny to inny. Kluczem do Inności jest akceptacja, bez względu na
      „rodzaj” Inności.
      Po drugie: Kitliński chcąc potwierdzić kulturowo homoseksualne korzenienie
      Lublina sięga po dzieła literackie lubelskich autorów o skłonnościach
      gejowskich i lesbijskich, m. in. Czechowicza, Żmichowskiej. Jednakże o
      wartości dzieła literackiego nie stanowią upodobania seksualne twórców, ani
      ich płeć, kolor skóry itp., tak jak nie są gwarancją posiadania talentu, nie
      mają też wpływu na to, czy książka nam się podoba czy też nie. Zresztą, nie
      wszystkie dzieła ulubionego autora podobają nam się jednakowo, bywa, że
      niektóre nie podobają nam się wcale. Za inspirację do rozważań może tu
      posłużyć Ingardenowska teoria przeżycia estetycznego, ale to temat na odrębny
      artykuł. Ingarden przestrzega także przed utożsamianiem osoby autora i
      podmiotu mówiącego w utworze, bo na pewno nie są tożsame. Ponadto zdania
      tworzące dzieło literackie to według jego teorii quasi – sądy („niby- sądy”),
      które nie podlegają testowi prawdziwości, a to uwalnia je z funkcji innych niż
      estetyczne. Stąd wtłaczanie Czechowicza w nurt homopoezji, jak i samo ukucie
      takiego terminu, jest nieporozumieniem i nadużyciem.
      Czechowicz był wybitnym poetą, a Lublin jest miastem poezji. Poezja jest
      rodzaju żeńskiego, więc idąc tropem lingwistycznym, poezja jest…kobietą?;)
      Homo Lublin? Jestem za, pod warunkiem, że homo znaczy człowiek. Każdy.

      • przemek_leniak jestem zszokowany! 07.11.09, 11:08
        komentarz ten czyta się z przyjemnością
        nie jest wcale do zrozumienia trudny choć porusza tematy mniej proste niż
        codzienna nasza mielonka śniadaniowa...
        nie wchodząc już w racje (choć zdecydowanie przyznaję słuszność komentarzowi) aż
        chce mi się zaapelować - Panie Kitliński piszże i Pan w taki sposób!
    • rilian Re: Miasto różnych miłości: gość-inny homo-Lublin 06.11.09, 21:32
      lady!...
      • folkatka Re: Miasto różnych miłości: gość-inny homo-Lublin 07.11.09, 15:42
        Przemuś, opowiedziana przez Ciebie historia jak to piłes piwo z p. Biedroniem
        przypomniała mi pewno zdarzenie sprzed ładnych kilku lat.
        Siedziałam sobie w jednym ze staromiejskich pubów, w wiekszym gronie osób. W
        pewnym momencie do naszego grona dołączył - nazwijmy go - Marcin. Od razu
        zwróciłam na niego uwagę. Przystojny, dobrze zbudowany, ładnie ubrany. Siedział
        cały czas w milczeniu. wogóle sie nie odzywał. W końcu bąknał cos ze bardzo
        cierpi z powodu rozstania. No więc jak ja usłyszałam tylko ze chłopak jest
        samotny to postanowiłam....no...cos z tym zrobić. Przez reszte wieczoru
        próbowałam nawiązać blizszy kontakt z Marcinem, który w końcu troche sie ożywił
        i rozgadał. Przyszedł w końcu czas się zegnać. Rozeszliśmy się - każde w swoim
        kierunku i tyle go widziałam.
        Minał jakis czas, i spotkałam Marcina znowu na Starówce. Siedział sobie samotnie
        nad piwkiem w jednym z ogródków. Zdziwił sie ze go pamietam, zapytał czy mam
        ochotę z nim usiąść. Oczywiście, że miałam. No i cóż....Po kilku chwilach
        rozmowy okazało się, że osoba, odejscie której Marcin tak przeżywał, była płci
        męskiej. Byli razem kilka lat. Suma sumarum - przegadaliśmy wtedy chyba ze trzy
        godziny. Marcin okazał sie bardzo ciekawym człowiekiem, o fajnych
        zainteresowaniach, i tak samo dalekim od stereotypu który wspomniałeś. A ja -
        cóż - wyluzowałam. Zniknał ten stres który powoduje przebywanie sam na sam z
        osoba płci przeciwnej, wzbudzajacą określone emocje.
        I jeszcze podzielę sie swoja refleksją na temat pana który Cię Przemku w parku
        napastował. Zrobiło mi się go autentycznie zal. Ten człowiek musi miec porąbane
        życie, inaczej nie zaczepiałby nikogo w środku nocy w podejrzanej okolicy.
        Polemika z tekstem Kitlińskiego naprawde ciekawa i dobrze napisana. W sam raz.
        Pozdrawiam
Pełna wersja