berta331
21.10.09, 03:46
A mnie się wydaje, że na studia jedzie się tam, gdzie można
się czegoś nauczyć i gdzie są odpowiednie warunki i
atmosfera do studiowania. Jeśli ktoś studiuje w Heidelbergu, Getyndze,
Oksfordzie, Freiburgu i wielu innych małych miastach uniwersyteckich, to
raczej nie z zamiarem,że właśnie tam znajdzie pracę po studiach, ale dlatego,
że tam można się czegoś
nauczyć,i ze pracodawcy o tym wiedzą. Rada, którą daje pan Miszczak, by
studiować od razu tam, gdzie jest praca,
sprawdza się, owszem, ale w krajach biednych, zacofanych
i skorumpowanych, w których praca i pieniądze, mocno
powiązane z władzą i układami, są w stolicy, ewentualnie
w paru jeszcze miejscach, a nie na biednej, wydrenowanej
prowincji, którą zamieszkują ludzie przegrani i sfrustrowani.
Młody, ambitny człowiek nie ma wyjścia, gna do takiej metropolii, jak do
ziemii obiecanej. W takich krajach nie ma miejsca na Heidelbergi i Getyngi,
Torunie i Lubliny. Czy pan Miszczak sądzi,
że Polska jest takim właśnie krajem? Może ma rację, wtedy, faktycznie,
poważnie o życiu myślący młodzi ludzie powinni
studiować w Warszawie, a jeszcze lepiej w Londynie.