Dwa takie sobie dowcipy

11.03.04, 21:01
Ponieważ niektórym zebrało się na żarty, postanowiłem stowrzyć ninijeszy wątek
zawierający DWA TAKIE SOBIE DOWCIPY:

1. Dowcip pierwszy - nieco dłuższy, dział: morze i oceany

David wchodząc do baru zauważył Johna siedzącego przy stoliku uśmiechniętego
od ucha do ucha.
- John, coś ty taki zadowolony?
- Wczoraj woskowałem łódź, tylko woskowałem... i nagle podeszła do mnie ruda
piękność... mówię Ci, stary... z taakim biustem. Stanęła i spytała:
- Mogę popływać z Tobą łodzią?
Powiedziałem:
- Pewnie, że możesz.
Wziąłem ją więc ze sobą, Dave. Odpłynęliśmy dość sporo od brzegu. Wyłączyłem
silnik i mówię do niej:
- Albo sex, albo płyniesz do brzegu wpław. I wiesz co, stary? Ona nie umiała
pływać, Dave. Rozumiesz? Nie umiała pływać! :)
Nazajutrz Dave wchodzi do baru i widzi Johna jeszcze bardziej zadowolonego niż
wczoraj.
- Widzę, że humor Cię nie opuszcza...
- Ech, stary... muszę Ci opowiedziec... woskowałem wczoraj łódź, tylko
woskowałem... i podeszła superblondyna, z ... no wiesz... z taaakim biustem...
Spytała, czy może popływać ze mną łodzią.
- Jasne - mówię. Odpłynąłem jeszcze dalej niż ostatnio. Wyłaczyłem silnik i
mówię do niej:
- Albo sex, albo płyniesz do brzegu wpław. Stary... nie umiała pływać, ta też
nie umiała pływać!! :)))
Parę dni później w znanym już nam barze Dave znowu spotyka Johna, tym razem
jednak widzi, że John sączy piwko i popłakuje.
- Hej, John, coś Ty dzisiaj dla odmiany taki smutny?
- Ech, Dave, wczoraj znowu woskowałem swoją łódź, wiesz, tylko woskowałem... i
nagle staje przede mną ponętna brunetka... piersi... stary! Taaakie miała. No
i pyta, czy może popływać ze mną łodzią. Więc jej mówię:
- Jasne, że możesz. Popłynęliśmy daleko, jeszcze dalej niż poprzednio...
Wyłaczyłem silnik, popatrzyłem na jej biust i powiedziałem:
- Albo sex, albo płyniesz wpław do brzegu.
Ona ściągnęła figi... Dave!!!
Ona miała członka! Miała ogromnego członka, stary! A ja...
...ja nie umiem pływać. Rozumiesz? Nie umiem pływać!!! :(

2. Dowcip drugi - krótszy, dział: transport

Jedzie ciężarówka załadowana bardzo wysoko. Kierowca - cwaniaczek chciał
przejechać pod mostem, ale niestety zaklinował się. Przyjechała policja,
gliniarz chodzi dookoła, patrzy i mówi:
-No i co? zaklinował się pan?
Na co kierowca:
-Nie! Wiozłem k..wa most i mi się paliwo skończyło
    • dociek Re: Dwa takie sobie dowcipy 11.03.04, 23:57
      Pani kazała przygotować dzieciom historie z morałem, które opowiedzieli im
      rodzice. Pierwsza jest Małgosia.
      - Moi rodzice hodują kury na mięso. Kiedyś kupili dużo piskląt, już liczyli,
      ile zarobią, ale większość piskląt zdechła.
      - Dobrze, Małgosiu, a jaki z tego morał?
      - Nie licz pieniędzy z kurczaków, zanim nie dorosną, tak powiedzieli rodzice.
      Następny opowiada Mareczek:
      - Rodzice mają kurzą fermę. Kury zniosły dużo jaj, rodzice liczyli, ile
      zarobią, ale z większości jaj wykluły się koguty.
      - Dobrze, Marku, a jaki z tego morał?
      - Nie z każdego jajka wylęga się kura.
      Kolej na Jasia (pani łyka valium):
      - Dziadek Staszek podczas wojny był cichociemnym. No i zrzucali go na
      spadochronie do Polski. Miał mundur, stena, sto naboi, nóż i butelkę whisky.
      Pięćdziesiąt metrów nad ziemią zauważył, że leci w środek niemieckiego
      garnizonu. Szkopy już go zauważyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky
      naraz, żeby się nie stłukła, na dwudziestu metrach odpiął spadochron i spadł
      między Niemców. I tu dawaaaj! Dziadek pruje ze stena! Niemcy walą się na ziemię
      jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filmach z Arnoldem. Z osiemdziesięciu
      ubił i skończyły mu się pestki, to wyjął nóż i kosi Niemców jak Boryna zboże.
      Na trzydziestym klinga poszłaaa, resztę dziadek zarąbał z buta i uciekł.
      W klasie konsternacja. Pani - w spazmach mimo zażycia valium - pyta:
      - Śliczna historyjka, ale jaki morał?
      - Też taty pytałem, a on na to: ,,Nie wkurzaj dziadka Staszka, jak se popije''.
    • dociek Re: Dwa takie sobie dowcipy 12.03.04, 00:01
      W pewnym ogrodzie zoologicznym żyła młoda małpa bardzo rzadkiego i cennego
      gatunku. Któregoś dnia podczas rutynowego badania weterynarz stwierdził, że
      małpa jest w stanie silnej depresji, która nieleczona doprowadzi ją do
      niechybnej śmierci. Powodem depresji jest brak partnera. Niestety, ani w
      krajowych, ani zagranicznych ogrodach zoologicznych nie było samca tego
      gatunku. W końcu dyrektor zoo przypomniał sobie o panu Mieciu, który karmił
      małpę i czyścił jej klatkę.
      - Może on, w końcu z małpą zżyty...
      - pomyślał i postanowił zaproponować panu Mieciowi trzysta złotych za stosunek
      z małpą. Wezwał go na dywanik i tłumaczy, że małpa musi mieć seks, inaczej
      zdechnie.
      - Czy zgadza się pan to zrobić za trzysta złotych?
      Pan Miecio na to, że i owszem, ale ma trzy warunki.
      - Po pierwsze, może przy tym być tylko jeden świadek, bo wstydliwy jestem. Po
      drugie, będę ją brał od tyłu.
      - OK, panie Mieciu, one lubią tylko od tyłu, sprawę świadka też załatwimy. A
      jaki jest trzeci warunek? - pyta lekko zaniepokojony dyrektor.
      - Chodzi o pieniądze... Te trzy stówy dam wam dopiero po wypłacie...
      • mali_bu Re: Dwa takie sobie dowcipy 12.03.04, 00:49
        z serii: polityczne

        Działacz KPZR tłumaczy słuchaczom, jak szybko zmieniać się będzie na lepsze
        życie w ZSRR:
        - Za dwa lata każdy będzie mógł kupić sobie rower, za trzy lata motocykl, a za
        cztery lata każdego będzie stać na kupienie samochodu, a za pięć lat każdy
        będzie miał swój helikopter!
        Ktoś z sali wstaje.
        - Rozumiem rower, motocykl, samochód... Ale po co każdemu helikopter?
        - A jak dowiecie się, że na przykład w Odessie można kupić zapałki, a w Kijowie
        papierosy? Wsiadacie wtedy we własny helikopter i za chwilę jesteście na
        miejscu!


        z serii: studenckie

        Egzamin z prawa konstytucyjnego. Po serii rutynowych pytań egzaminujący
        profesor postanawia sprawdzić tzw. wiedzę ogolną studentki:
        - Proszę wymienić wszystkich wicemarszałków Sejmu RP.
        - ... (cisza)
        - Proszę się zastanowić.
        - ...
        - A o wicemarszałku Lepperze pani nie słyszała ?!
        - ...
        - Nie mam słów... A może o prezydencie Kwaśniewskim też pani nie słyszała ?!
        - ...
        - A skąd pani w ogóle pochodzi, proszę pani ?!
        - Z Kościerzyny.
        Profesor wstał zza biurka, podszedł do okna i zamyślił się:
        - A może rzucić to wszystko w diabły i też pojechać do Kościerzyny ?



        • Gość: lool Re: Dwa takie sobie dowcipy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.04, 00:57
          też: polityczne

          W sowieckim urzędzie skarbowym pytają Wani:
          - Wania, a skąd ty miałeś pieniądze na samochód?
          - A no miałem motocykl, sprzedałem, trochę dołożyłem i kupiłem auto.
          - A za co ty kupiłeś motocykl?
          - A no miałem motorower, sprzedałem, trochę dołożyłem i kupiłem motocykl.
          - A skąd ty miałeś na motorower?
          - A no miałem rower, sprzedałem, trochę dołożyłem i kupiłem motorower. A ZA
          ROWER TO JUŻ MNIE NIE POSADZICIE!!!
      • mali_bu Re: Dwa takie sobie dowcipy 12.03.04, 00:57
        z serii: matematyka

        Rozmawiają dwaj profesorowie matematyki
        - Dasz mi swój nr telefonu?
        - No pewnie. Trzecia cyfra jest trzykrotnością pierwszej. Czwarta i szósta są
        takie same. Druga jest większa o jeden od piątej. Suma sześciu cyfr to 23, a
        iloczyn 2160.
        - W porządku, zapisałem 256 343.
        - Zgadza się. Nie zapomnisz?
        - Skądże. To kwadrat 16 i sześcian 7


        z serii: polityczno-sporotwe

        Towarzyski mecz hokejowy Polska-Rosja. Wygrali nasi. Putin przesłał telegram:
        Gratulacje STOP Ropa STOP Gaz STOP
      • mali_bu Re: Dwa takie sobie dowcipy 12.03.04, 01:14
        z serii: koleje

        Facet z kobitką jadą w pociągu w jednym przedziale, facet wyciąga fajkę i
        zaczyna ją nabijać. Kobitka zwraca mu uwagę:
        - Proszę pana, tu się nie pali!!!
        - Ale ja nie palę ...
        - Ale pan się sposobisz do palenia!!!
        Facet, chcąc nie chcąc, chowa fajkę. Mija godzina - kobitka wyciąga bułkę i
        bierze się do konsumpcji.
        - Proszę pani, tu się nie sra!!!
        - Ależ proszę pana, co pan opowiada, ja nie sram!!!
        - Ale się pani sposobisz....

        z serii: kościelne
        Poszedł ksiądz na targ kupić coś do jedzenia bo miał mieć w parafii wizytację
        biskupa i biskup miał zostać na kolację.
        Podszedł do gościa z rybami i mówi:
        - O jaka piękna, duża ryba!
        Sprzedawca na to:
        - Pięknego skurwiela złapałem - co?
        Ksiądz się obruszył:
        - Panie, ja wszystko rozumiem - piękna duża ryba, ale żeby
        zaraz przy księdzu takie epitety - wstyd!
        Sprzedawca wyjaśnia:
        - Ale proszę księdza - skurwiel to jest nazwa tej ryby, tak
        samo jak płotka, okoń czy pstrąg.
        - Aaa no to w porządku. Poproszę tego skurwiela. Przygotuję
        go na kolację z biskupem.
        Przychodzi ksiądz na parafię pokazuje rybę siotrze zakonnej.
        Zakonnica:
        - O jaka piękna duża ryba.
        A ksiądz na to:
        - Ładnego skurwiela kupiłem co?
        Zakonnica:
        - Ale co ksiądz - takie słownictwo?
        A ksiądz wyjaśnia, że to ta ryba się nazywa skurwiel - tak
        jak inne płoć czy szczupak.
        - Aaaa - to rozumiem.
        Ksiądz polecił zakonnicy żeby ta przygotowała skurwiela na
        kolację z biskupem.
        Stoi zakonnica w kuchni, skrobie rybę a tu wchodzi kucharka.
        - O jaka piękna duża ryba - mówi kucharka.
        Siostra na to:
        - Piękny skurwiel - prawda?
        Ależ co siostra? Nie poznaję! - obrusza się kucharka
        A siostra, że to ta ryba się nazywa skurwiel - tak jak inne
        się nazywają karp czy lin.
        Siostra kazała przygotować skurwiela na kolację z biskupem.
        Wieczorem przyjeżda Biskup - siada przy stole z księdzem i
        zakonnicą.
        Kucharka wnosi główne danie - rybę.
        Ksiądz biskup:
        - Jaka piękna duża ryba!
        Na to proboszcz:
        To Ja tego skurwiela znalazłem i kupiłem.
        Odzywa się zakonnica:
        - A Ja tego skurwiela skrobałam.
        Na to włącza się kucharka:
        - A Ja tego skurwiela usmażyłam i przyrządziłam.
        Ksiądz biskup uśmiechnął sie, wyjął z torby litr wódki i
        mówi:
        - K..wa, widzę, że tu sami swoi!




    • kwintesencja Re: Dwa takie sobie dowcipy 12.03.04, 10:02
      Policjant do kolegi:
      - Nie wiesz przypadkiem co to jest kurtyzana?
      - Nie, ale tam stoi facet wyglądający na profesora, spytaj się go.
      Policjant, podchodzi i pyta:
      - Przepraszam, czy nie wie pan co to jest kurtyzana?
      - To taka rokokowa kokota.
      Drugi policjant pyta:
      - I co ci powiedział?
      - Eee tam, to jakiś jąkała.


      Lubieżna żona przyjmowała podczas nieobecności męża trzech kochanków naraz. Gdy
      mąż niespodziewanie wcześniej wrócił z delegacji, jednego z nich ulokowała w
      kuchni, drugiego w łazience, a trzeciego wsadziła do stojącej w korytarzu zbroi
      rycerskiej. Mąż czule wita się z żona, a tu nagle wychodzi nieznany mężczyzna i
      mówi:
      - Szanowna pani kran już nie cieknie. - Należy się 50 złotych.
      Mąż zapłacił, a tu nagle wychodzi inny mężczyzna i mówi:
      - Proszę pana spłuczka już wymieniona. - Należy się 100 złotych.
      Mąż znowu zapłacił i idzie do drzwi odprowadzić "hydraulika". Nagle czuje mocne
      uderzenie w plecy i słyszy basowy glos z głębi zbroi.
      - Panie , którędy na Grunwald.....?


      Syn wrócił do domu z samymi dwójami na świadectwie Ponieważ ojciec przez cały
      rok suszył mu głowę o oceny i czepiał się nauki, syn bal się jak diabli pokazać
      świadectwo. Ojciec jednak, zamiast rzucać gromy i lać paskiem, zaprosił syna na
      fotel. Syn usiadł niepewnie. Ojciec wyjął papierosy:
      - Zapal synu...
      - Tata, no co ty, ja nie pale...
      - Pal, synu!
      Zapalili. Po chwili ojciec otworzył barek i wyjął szkocka
      - Napij się, synu...
      - Tata, daj spokój, ja nie pije...
      - Pij, jak ojciec daje!
      Napili się. Ojciec wyjął z za tapczanu Playboya.
      - Masz, oglądaj...
      - No nie, tata, nie wygłupiaj się...
      - Oglądaj!!
      Siedzą popijają czas płynie leniwie. Syn już całkiem się wyluzował, sięgnął sam
      po papieroska, lekko szumi mu w głowie. Przerzuca kartki Playboya, zaciąga się
      z widoczna przyjemnością i wreszcie rzuca od niechcenia znad kolejnej
      rozkładówki:
      - Kurna... tata... i kto to wszystko dupczy? No kto to wszystko dupczy???
      - Prymusi, synu, prymusi...

    • Gość: kumak Re: Dwa takie sobie dowcipy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.04, 23:50
      Trzy kolezanki pracujace w jednym pokoju biurowym rozmawiaja o
      swoich mezach:
      Jakis fenomen ten moj Heniutek temperament ogien codziennie ale jajka
      ma zawsze zimne.
      A wiecie mowi druga moj Kazio tez zawsze jak lody.......
      Trzecia milczy ,no wiecie ja to jescze.......
      Nastepnego dnia ta trzecia przychodzi do pracy z ogromnym siniakiem
      pod okiem iinnymi uszczerbkami na twarzy.
      A co to Jolka samochod Cie potracil czy napadl kto...?
      Eeeee...Zapytalam mojego czy on tez ma takie zimne jajka jak Heniutek
      i Kazio i oberwalam za nic chyba.


      Przychodzi ksiadz do przybytku uciech i rzecze niech bedzie
      pochwalony....! Na co burdel mama odpowiada ... Dzis Lona zajeta moze
      byc Galinka?
Pełna wersja