buddy666
07.07.10, 19:08
Posłowie PO domagają się usunięcia Palikota ze swoich szeregów. Rzeczywiście,
Palikot do tej katolickiej partii pasuje jak wół do karety. Taka ekstrema jak
jezusik Gowin i ZCHN-owiec Niesiołowski, to właśnie kwintesencja tej partii, i
nikt nie domaga się usunięcia ich z jej szeregów. Palikot przynajmniej mówi
prawdę i zadaje trudne pytania. Takich posłów w Sejmie powinno być więcej,
może wtedy ten kraj powstałby w końcu z klęczek i zaczął chodzić na dwóch
nogach pokazując klerowi gdzie jest jego miejsce. Dopóki taki katopojeb jak
Gowin będą zabierać głos w publicznej debacie i szczuć innych posłów przeciwko
demokratyzacji, dopóty będziemy mieć państwo wyznaniowe zamiast demokracji.
Wczoraj w "faktach po faktach" Gowin dał popis swojej elokwencji zaznaczając,
że po jego trupie dojdzie do refundacji in vitro. I jakoś nikt słowem z PO się
na ten temat nie odezwał, ale kiedy Palikot powiedział prawdę, że to przez
naciski Lecha zginęło 96 osób to wywiązało się wielkie oburzenie. Hipokryzja w
PO sięga zenitu.
Szczytem absurdu jest jednak wezwanie Małgorzaty Wasserman i oszołomów
skupionych wokół organizacji "10 kwietnia" do ekshumacji zwłok ofiar
katastrofy Smoleńskiej. Argumentem do tych niecnych poczynań są te oto słowa:
"Mijają trzy miesiące od tragedii pod Smoleńskiem, a my dalej nie wiemy nic.
Nie mamy dostępu do miejsca katastrofy, do materiałów źródłowych ani czarnych
skrzynek (…) Słowa o współpracy ze stroną rosyjską odbieramy jako farsę."
To są chorzy ludzie i ich miejsce jest najwyraźniej w zakładzie dla
psychicznie chorych a nie na ulicach miast, gdzie stanowią zagrożenie dla
życia i zdrowia innych obywateli.
Pominę to, że kawałki ciał jakie zalegają w tych trumnach nie dadzą im żadnej
odpowiedzi na pytanie dlaczego doszło do katastry, ale z moralnego punktu
widzenia, jest to tak samo chore jak eksponowanie "relikwii" zidiociałej
gawiedzi.
Skoro pani Wasserman ma potrzebę oglądania szczątków swojego ojca, to mogła je
wziąć zakopać w ogródku i odkopywać kiedy jej przyjdzie na to ochota a nie
urządzać teraz szopki.
Szopkę chce też urządzić prezydent-elekt. Odmawia zamieszkania w sanktuarium
prezydenckim. Kombinuje jak koń pod górę aby nie skrzywdzić pojebanych
oszołomów i pozostawić drewniany krzyż a jednocześnie na niego nie patrzeć.
Boi się podjąć decyzji o usunięciu tej "relikwii" i gniewu katoli, woli
zamieszkać w Belwederze lub pozostać na Powiślu, aby tylko nie drażnić
psycholi. Zapowiada się interesująca prezydentura. Prezydent, który boi się
części obywateli, to dopiero jajabsurd.