Dodaj do ulubionych

Wojna strażników miejskich ze sprzedawcami z Za...

09.08.10, 22:46
Oczywiscie straz miejska robi sie mocna jak trzeba przegonic
sprzedawcow staroci handlujacych na pl Zamkowym albo raz na miesiac
przy okazji gieldy na pl Wolnosci.
A tymczasem azjatycki handelek chinskimi majtkami w kazdym mozliwym
zakatku miasta lacznie z najbardziej reprezentacyjnymi jego
czesciami ma sie swietnie. Po co ryzykowac, jeszcze tzw.'kupcy'znow
przyjda pod ratusz i zaczna glosno tupac nogami...
Obserwuj wątek
    • Gość: bosman Panie Gogola!!! IP: *.centertel.pl 10.08.10, 08:04
      "Przeszkadza im to, że przy handlarzach z placu Zamkowego gromadzą się inne osoby, które piją alkohol. Przez to robi się tam niebezpiecznie, i przy samym murze, i w bramach kamienic - wyjaśnia Gogola." - to weź się Pan do qrvy nędzy za pijaczków i meneli a nie za tych którzy przed Panem nie uciekną bo pilnują interesu! Najłatwiej kopnąć w dupę bezbronnego a paragraf mu dopisać. W całej Europie na starych miastach kwitnie handel książkami, starociami - dodaje to kolorytu i jest atrakcją turystyczną. Ale w Lublinie??? Nie - w Lublinie Pan Gogola pogoni handlujących bo inni przy okazji chleją.
      Panie Gogola - a gdzie w niedzielę były Pańskie orły około 15,30 na placu Po Farze gdy wśród tłumu turystów staną staromiejski pijaczek, wyjął fujarę i bezceremonialnie się odlał. Jak by byli to może zamknęli by kilka knajp okolicznych bo "pewnie tam się nachlał". Zawsze powtarzem: szkoda na Was naszej kasy.
      PS: kupta se jeszcze ze cztery nissany terenowe to zadacie szyku na Placu Zamkowym.
    • portofinooo Wojna strażników miejskich ze sprzedawcami z Za... 10.08.10, 12:45
      Bohaterska straż miejska jest bardzo odważna, kiedy biegnie
      ze „szczękami”na źle zaparkowany samochód, usówa babcię sprzedającą
      kwiatki na ulicy, czy tak jak teraz wypowiada wojnę handlującym
      książkami na Placu Zamkowym. To bardzo łatwe. Trudniej, gdy trzeba
      zapuścić się w boczne uliczki Starego Miasta, gdzie nieraz w dzień,
      a nie mówiąc wieczorem strach wchodzić. A ul.Lubartowska i bramy na
      niej pełne od rana do nocy pijanych, ogolonych, polujących na swe
      ofiary osobników. Tam jakoś naszych bohaterów niezbyt widać. Tam
      mandaciku się nie wystawi, pieniążków nie będzie, a i pogonić
      bohaterów jeszcze mogą.
      Jak zwykle łatwiej jest zakazywać niż stworzyć chcącym handlować na
      Placu odpowiednie warunki, na rozsądnych zasadach. Uważam, że murek
      biegnący z jednej i drugiej strony Placu Zamkowego jest bardzo
      dobrym miejscem dla bukiniarzy, gdzie można będzie kupić stare
      książki, obrazy, mapy, pocztówki, zdjęcia itp. Tak jak to ma miejsce
      w sercu Paryża, wzdłuż murku nad Sekwaną, nieopodal katedry Notre
      Dame, odwiedzanym przez tysiące turystów. I to, że pojawiają się
      tam czasami podchmieleni kloszardzi, nie rodzi szaleńczego pomysłu u
      władz Paryża, aby karać za to handlujących.
      Można być urzędnikiem, strażnikiem, ale trzeba się zachować jak
      człowiek. Dla wielu z tych osób to jedyne źródło utrzymania, czy
      mają pójść kraść?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka