Milion nowych bezrobotnych dzięki Tuskowi

23.10.10, 12:37
Około miliona nowych bezrobotnych, spadek PKB o kilka procent, potężne zatory płatnicze i spektakularne bankructwa, a na koniec silna fala protestów społecznych - to najbardziej prawdopodobny obraz polskiej gospodarki w tym roku. Przyczynił się do tego największy od II wojny światowej kryzys gospodarczy na świecie ale także fatalne błędy popełnione przez polski rząd Tuska. Jego główne grzechy to ukrywanie kryzysu i nieumiejętność pozyskiwania unijnych środków.

TUSK DO DYMISJI!!!!
ŻĄDAMY WYBORÓW PARLAMENTARNYCH!!!


tomaszsakiewicz.salon24.pl/9167,depresja-bez-dna
    • Gość: sss Re: Milion nowych bezrobotnych dzięki Tuskowi IP: *.chello.pl 23.10.10, 12:47
      Trzeba pamiętać, że rząd Kaczyńskiego, mając tak świetną koniunkturę światową i europejską nie wykorzystał tego ale zrobił to samo co Tusk - zadłużał kraj, zwiększał ilość urzędników, wprowadzał głupie przepisy, nie ograniczał idiotyzmów przychodzących z Brukseli. Fakt, że nie było takiego ograniczenia wolności słowa, wolności osobistej i ręcznego sterowania gospodarką jak teraz.
    • tajnos.agentos Re: Milion nowych bezrobotnych dzięki Tuskowi 23.10.10, 13:32
      Gdyby na forum pojawili się jacyś nowi, niech wiedzą że PiSuarowe ujadacze właśnie uprawiają "politrykę miłości". Ciekawe, za co tym razem trzeba będzie ich przepraszać...:D
      • aron2004 Re: Milion nowych bezrobotnych dzięki Tuskowi 23.10.10, 13:48
        niech niemcy wypłacą w ramach przeprosin Katolickiej Polsce tysiąc miliardów euro odszkodowania za napaśc i morderstwa
        • tajnos.agentos Re: Milion nowych bezrobotnych dzięki Kaczorom 23.10.10, 14:12
          Niech Kłamczyński przeprosi miliony Polaków i wypłaci im odszkodowania. A co z powodzianami z Wilkowa, którym naobiecywał pierdołów i "zapomniał"?:D
        • sothink Re: Milion nowych bezrobotnych dzięki Tuskowi 23.10.10, 14:56
          niech Kościół Katolicki wypłaci tryliard euro odszkodowania za okupacje i morderstwa, oraz niech odda zagrabione mienie
          • Gość: aron Re: Milion nowych bezrobotnych dzięki Tuskowi IP: 91.200.94.* 23.10.10, 15:32
            najpierw angela i erika

            niestety wyształciuchy są tak zapiekłe w swojej nienawiści do prawdy, że dopiero komornik wyrzucający ich na bruk z ogrodzonych osiedli da im coś do myslenia

            • Gość: ja Re: Milion nowych bezrobotnych dzięki Tuskowi IP: *.chello.pl 23.10.10, 15:42
              Aron, czyżby źli tuskowi policjanci zahaltowali twojego przeładowanego i rozklekotanego busa ? Znowu dużo cię na forum. Ale to dobrze, bardzo dobrze. Głupota takich jak ty pokazuje, dla kogo idolem jest ten "miłujący pokój i ojczyznę".
    • Gość: JB Re: Milion nowych bezrobotnych dzięki Tuskowi IP: *.lublin.mm.pl 23.10.10, 14:30
      aron idiocieje do zenitu.
      • wampir-wampir Re: Milion nowych bezrobotnych dzięki Tuskowi 23.10.10, 14:51
        Kampania proszę państwa, kampania :D
    • Gość: hm... Jak Kaczynski warzyl piwo Tuskowi... IP: 109.200.82.* 23.10.10, 14:55
      Kampania wyborcza PiS rozpoczęła się od silnego akordu. Premier Jarosław Kaczyński i przewodniczący "Solidarności" Janusz Śniadek podpisali porozumienie, w którym rząd zaakceptował postulaty związku zawodowego. Uzgodniono między innymi podniesienie płacy minimalnej aż o 20 proc. (do 1126 zł), wzrost wynagrodzeń w sferze budżetowej w przyszłym roku o 9,3 proc., przedłużenie o rok zasad przechodzenia na wcześniejsze emerytury. Porozumieniem oburzone są inne związki zawodowe oraz organizacje pracodawców uczestniczące wraz ze związkami i rządem w Komisji Trójstronnej, która jest odpowiednim miejscem do zawierania umów społecznych. Oburzenie jest zasadne, choć PiS przyzwyczaił już nas do tego, że dla doraźnych celów politycznych nie waha się łamać zasad państwa prawa. Dla partii rządzącej liczy się teraz jedno - jak najlepiej wypaść w wyborach. Skutkami rozdawania kiełbasy wyborczej będzie się martwił później, a być może zmartwienie to spadnie na rząd, w którym PiS-u już nie będzie.

      Rząd ma prawo, a nawet obowiązek dbać, by owoce wzrostu gospodarczego były osiągalne dla jak największej liczby obywateli. Jest więc zrozumiałe, że wraz ze wzrostem dochodów budżetowych rosną wydatki, które w ostatecznym rachunku trafiają do gospodarstw domowych będących na utrzymaniu państwa (emerytów, rencistów, pracowników budżetowych). Jeżeli jednak decyzje o podziale owoców wzrostu podejmuje się w obliczu wyborów, pomija punkt widzenia dużych grup społecznych (np. pracodawców, związkowców spoza "Solidarności", ale także niezależnych ekspertów), istnieje duże prawdopodobieństwo dokonania błędnego podziału.

      Wzrost jest dobry na wszystko

      W pierwszym półroczu budżety jednostek samorządu terytorialnego osiągnęły nadwyżkę w łącznej kwocie 11,3 mld zł zamiast planowanego deficytu 6 mld zł. Informacja ta nie przebiła się na pierwsze strony gazet, a warto się nad nią zastanowić. Gminy, powiaty i województwa osiągnęły dochody wyższe niż w zeszłym roku o 17,9 proc., a wydały w ciągu sześciu miesięcy o 9,7 proc. więcej. Te znakomite wyniki to oczywiście skutek szybkiego wzrostu gospodarczego, który napędza dochody samorządów lokalnych i rządu. Niemal wszystkie kraje naszego regionu przeżywają szybki wzrost. Czeska gospodarka wzrośnie w tym roku o 5,9, słowacka o blisko 9, litewska o 8 proc. W Polsce PKB wzrośnie prawdopodobnie o 6,3-6,5 proc. To świetnie, ale to nie zasługa obecnej ekipy rządowej, lecz "unijnego przyspieszenia", czyli efektu wejścia do Unii Europejskiej. Taka koniunktura prędko się nie powtórzy, ale rząd niewiele robi, by ją podtrzymać.

      Szybki wzrost usypia, skłania do lenistwa. Dopóki trwa, rząd bez podejmowania reform, szastając na prawo i lewo pieniędzmi, nie ma kłopotów ze sfinansowaniem bieżących wydatków. Dzięki wzrostowi budżet centralny też jest w niezłym stanie, choć w pierwszym półroczu zanotował deficyt. Wprawdzie mniejszy, niż planowano, ale jednak rząd musiał zaciągnąć kolejne pożyczki. Samorządy znacznie lepiej gospodarują publicznymi pieniędzmi. Tworzą rezerwy, dzięki którym będą mogły dołożyć się do środków z Unii Europejskiej i wspólnie finansować projekty inwestycyjne.

      Rząd tego nie robi.

      Ile to będzie kosztować?

      Przedstawiciele rządu stwierdzili, że porozumienie zawarte między Jarosławem Kaczyńskim a Januszem Śniadkiem będzie w przyszłym roku kosztowało budżet trochę ponad 1 mld zł. Największy koszt (według rządu 900 mln zł) będzie wynikać z przedłużenia zasad przechodzenia na wcześniejsze emerytury. Skutki wzrostu wynagrodzeń dla sfery budżetowej jeszcze nie są policzone. Wzrost płacy minimalnej będzie kosztować budżet kilkadziesiąt milionów złotych.

      Na pozór to niewiele. Minister finansów zapewne znajdzie w przyszłorocznym budżecie środki na sfinansowanie tych wydatków. Ale rzeczywiste skutki dla gospodarki będą znacznie bardziej dotkliwe. Przecież osoby, które w przyszłym roku nabędą uprawnienia emerytalne, nie zrezygnują z nich, gdy wreszcie system emerytalny zostanie uporządkowany. W ciągu kilku lat koszt łączny może wynieść kilkanaście miliardów złotych.

      Warto sobie zadać pytanie: Czy warto przeznaczyć kilkanaście miliardów złotych po to, by na emeryturę mogły przejść pięćdziesięciolatki, czy lepiej tę sumę wydać na dofinansowanie służby zdrowia lub edukacji? To jest realny wybór polityki społecznej.

      Co najmniej o rok zostanie przesunięty w czasie kolejny krok reformy emerytalnej - wprowadzenie emerytur pomostowych. Nie chodzi tylko o to, że emerytury pomostowe będą dla podatników mniejszym kosztem niż obowiązujący obecnie system wcześniejszych emerytur. Emerytury pomostowe (gdyby zostały odpowiednio zaprojektowane) odnosiłyby się do sytuacji wyjątkowych, gdy pracownik jest rzeczywiście narażony na działanie czynników szkodliwych i z tego powodu ma prawo do wcześniejszego odpoczynku, przed regularną emeryturą. Koszt emerytur pomostowych przynajmniej częściowo obciążałby pracodawców, więc skłaniałby ich do poprawy warunków pracy, tak by pracownik nie musiał przechodzić bez potrzeby na pomostówkę.

      Obecny system dający prawo do wczesnych emerytur sprawia, że klin podatkowy, czyli różnica między tym, co płaci pracodawca, a tym, co otrzymuje na rękę pracownik, wynosi 77 proc. wynagrodzenia netto. Prawo do wcześniejszych emerytur uczyniło z Polski kraj o najmniejszym w Europie udziale ludności czynnej zawodowo. Jeden pracujący musi w Polsce utrzymać więcej niż jedną dorosłą osobę bierną zawodowo lub bezrobotną. Musi zapewnić jej dochody ze swych podatków, sfinansować funkcjonowanie służby zdrowia, systemu edukacji, budowę dróg i autostrad.

      Obecny system emerytalny sprawia, że wielka rzesza względnie młodych emerytów jest stale niezadowolona ze swych dochodów. Bo przecież osoby z krótkim stażem pracy nie mogą liczyć na wysokie emerytury. Politycy PiS, przedłużając funkcjonowanie obecnego systemu emerytalnego, wzmacniają zatem nastroje niezadowolenia i frustracji. Może zresztą o to chodzi. Niewielu zadowolonych ze swego życia głosuje na PiS.

      Równie szkodliwe jak zaniechanie reformy emerytalnej jest podniesienie płacy minimalnej. Rząd, zamiast kontynuować kroki podjęte przed kilku laty przez wicepremiera Hausnera na rzecz większej elastyczności rynku pracy, zmierza w odwrotną stronę. Obiecał "Solidarności", że w ciągu kilku lat płaca minimalna wzrośnie do poziomu 50 proc. średniego wynagrodzenia. Rząd argumentuje, że krok ten nie wpłynie negatywnie na bezrobocie, gdyż z miesiąca na miesiąc jest ono coraz niższe. Tłumaczenie to jest bałamutne. Raz dane świadczenia - emerytury, renty, płaca minimalna - nie zostaną cofnięte, gdy sytuacja gospodarcza się pogorszy. Wówczas staną się prawdziwym ciężarem dla podatników i gospodarki. Płaca minimalna, szczególnie jeśli jest wysoka, w oczywisty sposób zniechęca pracodawców do zwiększania zatrudnienia, szczególnie pracowników o niskich kwalifikacjach. Jeżeli koniunktura się pogorszy, ci najsłabsi, najmniej wykształceni pierwsi padną ofiarą przedwyborczych manipulacji obecnej ekipy rządowej.

      Kiedy wzrost się załamie?

      Wszystko wskazuje na to, że szczyt koniunktury mamy już za sobą. Potencjalny wzrost - czyli ten, który wynika z istniejącego majątku wytwórczego oraz warunków dla przedsiębiorców - jest niższy od wzrostu, który osiągniemy w tym roku. Zresztą z kwartału na kwartał dynamika spada i trudno oczekiwać, by "efekt unijny" trwał dłużej niż do końca 2008 roku. W gospodarce narastają napięcia - pogłębia się deficyt w obrotach z zagranicą, rośnie presja inflacyjna, a wraz z nią stopy procentowe, wzrost wynagrodzeń zaczyna wyprzedzać wzrost wydajności, rośnie zadłużenie gospodarstw domowych kredytami długoterminowymi. To oznaki, że gospodarka wchodzi w fazę przegrzania i wkrótce będzie musiała zwolnić swój bieg. W dodatku coraz mniej przyjazne jest otoczenie - w Stanach Zjednoczonych realna jest groźba kryzysu finansowego na rynku nieruchomości, inwestorzy na całym świecie są niespokojni.

      Wygląda na to, że Polska przegapiła najlepsze lata koniunktury
    • Gość: hm... Jak Kaczynski warzyl piwo Tuskowi... cd IP: 109.200.82.* 23.10.10, 14:58
      Wygląda na to, że Polska przegapiła najlepsze lata koniunktury gospodarczej. Rząd nie zreformował finansów publicznych, nie obniżył podatków, nie dokończył reformy emerytalnej, nie naprawił służby zdrowia, nie zlikwidował niepotrzebnych agencji rządowych i funduszy, nie wprowadził bardziej przejrzystych przepisów dla przedsiębiorców, nie spłacił części długu publicznego. Przeciwnie - zadłużenie państwa, które w momencie przejmowania przez PiS władzy wynosiło 460 mld zł, wzrosło o kolejnych 60 mld. IV RP zadłuża się szybciej niż PRL Gierka!

      A przecież efektów tego - w postaci nowych dróg, autostrad, portów lotniczych, obwodnic - nie widzimy. Zaciągnięte przez rząd pożyczki są konsumowane. W tym roku wydatki państwa wzrosną aż o 13,7 proc., a więc szybciej niż wzrost PKB. W przyszłym roku będą o kolejnych kilka procent wyższe. Coraz większa ich część to tzw. wydatki sztywne, których nie da się łatwo obniżyć wówczas, gdy pieniądze przestaną płynąć do kasy państwa szerokim strumieniem.

      Zaniechania rządu Kaczyńskiego sprawią, że sytuacja kolejnego rządu będzie bardzo trudna. Nie będzie mógł liczyć na łatwy wzrost dochodów, być może stanie w obliczu kryzysu finansowego, a jednocześnie będzie musiał przeprowadzić te reformy, o których PiS zapomniał.
      • Gość: JB Re: Jak Kaczynski warzyl piwo Tuskowi... cd IP: *.lublin.mm.pl 23.10.10, 16:31
        Obecne długi maja inny charakter niz długi za Gierka, no i inne jest polozenie Polski.Vide ostatni numer "Polityki".
        • Gość: JB Niezpiecznie i TAM pracowac! IP: *.lublin.mm.pl 23.10.10, 16:40
          kontakt24.tvn.pl/temat,rio-blednie-przy-swiebodzinie,31675.html
        • Gość: sss Re: Jak Kaczynski warzyl piwo Tuskowi... cd IP: *.chello.pl 23.10.10, 20:12
          Długi obecne rzeczywiście mają inny charakter, są większe. Ale mają wspólne własności - równie głupio wydano pieniądze.
          • Gość: bosman za Gierkowe długi coś tam wybudowano... IP: *.lublin.mm.pl 23.10.10, 20:48
            co obecna klika wyprzedaje. Tuskowi finansowi umielce wszystko przejadają.
    • andread61 Re: Milion nowych bezrobotnych dzięki Tuskowi 25.10.10, 17:53
      witaj nie obrażam cię , ale to co piszez na forum świadczy, że udzieloło Ci się od wodza głupota -prosto ul. Kunickiego w stronę Biłgoraja ABRAMOWICE
Inne wątki na temat:
Pełna wersja