Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu na...

08.02.11, 23:40
witam:)
Ale numer, ostatnio opowiadałam o tym placu swojemu prawie 3 letniemu dziecku!!!
Zawsze marzyłam żeby zjechać na tej zjeżdżalni, kilka razy tamtędy przechodziłam jako dziecko, ale nigdy mi się nie udało, bo zawsze były kolejki dzieciaków, no i wielkość zjeżdżalni też robiła wrażenie;)
Pozdrawiam:) Kasia
    • konnewka Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu na... 09.02.11, 08:50
      Niestety zdjęć nie mam, ani żadnych spektakularnych historii związanych z rakietą nie pamiętam. Ale pamiętam samochód gazik! To było COŚ! Prawdziwy samochód, miał prawdziwą kierownicę, światła, koła (przymocowane do asfaltu, a szkoda;), no wszystko co powinien mieć po prostu. Do tej pory zagadką dla mnie jest, jak to cudo tam nie zostało zdewastowane ani rozkradzione. Nie pamiętam momentu kiedy zniknął, przyjeżdżałam rokrocznie na wakacje i pewnego razu już go nie było. A samolot z rurek zabrali pewnie na złom jakoś niedawno, moja 6 letnia córka jeszcze się na niego załapała, wszystkie lsmowskie maluchy kręciły korbką ze śmigłem i były szczęśliwe (oczywiście też były kolejki, gdyby podłączyć tam jakąś turbinkę to sporo prądu by tam powstalo;). Jeszcze się łudziłam, że samolot wróci po renowacji (wcale nie był jakoś bardzo popsuty, nie bardziej niż rakieta), ale postawili tam koszmarny pociąg, który nie ma już nic "ruchomego", można w nim tylko siedzieć. A rakieta...stoi jak stałą, ostatnie namacalne wspomnienie dzieciństwa mojego i moich córek
      • dociek Re: Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu 09.02.11, 10:41
        konnewka napisała:
        > Ale pamiętam samochód gazik! To było COŚ! Prawdziwy samochód,
        > miał prawdziwą kierownicę, światła, koła (przymocowane do asfaltu, a szkoda;),
        > no wszystko co powinien mieć po prostu. Do tej pory zagadką dla mnie jest, jak
        > to cudo tam nie zostało zdewastowane ani rozkradzione.


        Nie widziałaś go od samego początku jak został ustawiony na placu. Miał wtedy jeszcze "oryginalny" zielono-oliwkowy, wojskowy kolor, a gumowe, wytarte opony wypełniono chyba cementem... Rozkradziono "gazika" kilkakrotnie niestety, bo komuś przydała się oryginalna kierownica, nawet taki metalowy "licznik", komuś dźwignia zmiany biegów... Tak była i ta ruchoma wajcha, co w połączeniu z kręceniem kółkiem dawało niesamowite złudzenie jazdy samochodem :-)

        > Nie pamiętam momentu ki
        > edy zniknął, przyjeżdżałam rokrocznie na wakacje i pewnego razu już go nie było
        > . A samolot z rurek zabrali pewnie na złom jakoś niedawno, moja 6 letnia córka
        > jeszcze się na niego załapała, wszystkie lsmowskie maluchy kręciły korbką ze ś
        > migłem i były szczęśliwe (oczywiście też były kolejki, gdyby podłączyć tam jak
        > ąś turbinkę to sporo prądu by tam powstalo;). Jeszcze się łudziłam, że samolot
        > wróci po renowacji (wcale nie był jakoś bardzo popsuty, nie bardziej niż rakiet


        Samolot na samym początku posiadał "terkotkę" czyli blachę ocierająca się hałaśliwie o zębatkę umieszczoną na osi śmigła (ale szybko została "skasowana", chyba ku radości okolicznych mieszkańców); poza tym śmigło było znacznie większej wielkości. Zastanawiam się czy przypadkiem nie było nawet "oryginalne", jednak nie jestem pewien. Wielkość śmigła karykaturalnie wręcz, bardzo zmniejszono w późniejszych latach, ponieważ wyrośnięte małolaty potrafiły tak napierać blisko samolotu, że obrywały nim po czaszce... Później pozmniejszano także huśtawki... Zawsze nowsze wrogiem dobrego! :-(

        > a), ale postawili tam koszmarny pociąg, który nie ma już nic "ruchomego", można
        > w nim tylko siedzieć. A rakieta...stoi jak stałą, ostatnie namacalne wspomnien
        > ie dzieciństwa mojego i moich córek

        Dzisiejsze osiedle im. Mickiewicza, to tylko ślad z pięknej jego przeszłości...
        • empi Re: Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu 09.02.11, 10:44
          Pamiętasz Doćku te karpiki w baseniku na osiedlu?. Bardzo często musiałem tam swoje dzieci prowadzać.
          pzdr.
          • dociek Re: Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu 09.02.11, 10:50
            empi napisał:

            > Pamiętasz Doćku te karpiki w baseniku na osiedlu?. Bardzo często musiałem tam s
            > woje dzieci prowadzać.
            > pzdr.

            Karpie były lokowane w fontannie przez parę kolejnych sezonów, ale jeszcze wiekszą atrakcją były kaczki, które tam się pojawiły. Niestety tylko przez jeden sezon, bo ludzie okazali się jednak niezbyt dobrym dla nich towarzystwem.
        • dociek Re: Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu 09.02.11, 10:46
          Ale "rakieta" była pierwsza i "najbardziejsza", widoczna z daleka i "symboliczna"...
          Zwłaszcza dla dzieci. :-)))
    • Gość: jagoda Re: Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu IP: *.info 09.02.11, 09:06
      Pamiętam, że zjeżdżanie z rakiety, to było coś - wysoko i szybko :-)
      Tak dla 4-6 latków, to było baaaardzo wysoko.
      Jedyny minus, to straszny zaduch i smród jak się wchodziło po drabince na górę. Wtedy jakoś nie zwracaliśmy na to uwagi. Po latach wspominając nasze wybryki, wszyscy zwróciliśmy uwagę na "zapaszek".
    • gadaczka Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu na... 09.02.11, 09:38
      Rakieta nie byla jedyna i na pewno nie najwieksza atrakcja tego placu. Najwieksze boje byly o miejsce za kierownica "gazika" albo w kabinie samolotu zrobionego z rurek. Moje magiczne miejsce z dziecinstwa. Ten plac byl jak na tamte czasy ogromny. Same mile wspomnienia...
    • wujekbronek Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu na... 09.02.11, 09:43
      Czy ta rakieta była już w roku 82? Nie mieszkałem na LSM ale miałem tam kolegów z liceum. Pamiętam jak któregoś wieczoru wyszliśmy na spacer po prywatce. Trafiliśmy na plac zabaw - ciemno, głucho i pusto. Kolega kazał siadać za kierownicą i wspinać się w jakiejś rurze :-)
      Myślicie, że to mogła być owa rakieta?
      • konnewka Re: Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu 09.02.11, 10:03
        A juści, mogła to ona być:)
        • wujekbronek Re: Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu 09.02.11, 23:46
          Tak sobie siedzę i wspominam - byliśmy wtedy na lekkim rauszyku - no, jak prywatka to prywatka :-) a kolega Bartek zaganiał mnie i jeszcze drugiego do kręcenia kierownicą i buczenia basem silnikowym ... ktoś spadł po zbyt zamaszystym zakręceniu kierownicą :-) chyba nie ja bo pamiętam, że to oglądałem. A później kazał nam wspinać się w tej rakiecie i mówił, że to fajne. Kurka ciasno było i ciemno - noc przecież :-) - a on, że klawo i że będzie odlot :-)))
          Pobuczeliśmy, pokręciliśmy i powspinali się - było nam 17-18 lat kole 1981-82 roku

          pozdrowienia dla wszystkich

          ps
          baaaardzo fajny wątek :-)
      • Gość: lublinianka Rakieta była od lat 60. IP: 46.186.15.* 09.02.11, 14:00
        Na osiedlu Mickiewicza zamieszkałam na początku 1968 roku i jestem prawie na 100% pewna, że rakieta już była. Był też samolot i gazik. W roku 1965 lub 1966, gdy jeszcze mieszkałam na Lubartowskiej i uczyłam się w szkole nr 25 na Sierocej, moja klasa pojechała trolejbusem na kilkugodzinną "wycieczkę" na LSM właśnie na ten plac zabaw - wydaje mi się, że już wtedy i rakieta, i samolot, i gazik tam były.
        Ten gazik to była rewelacja, miał wszystko: kierownicę, pedały, drążek zmiany biegów, prawdziwe opony, a nawet miękkie skórzane siedzenia (niewykluczone, że była to nawet prawdziwa skóra).
        Tak na marginesie, czy pamiętacie, jakimi wspaniałymi neonami Lublin był oświetlony w latach 60.? I to nie tylko centrum miasta! Ja pamiętam z połowy lat 60. neony na LSM na ulicy Grażyny (jeszcze wtedy tam nie mieszkałam, jeździłam tylko tam odwiedzać dalszą rodzinę). Zapadły mi w pamięci dwa neony: czerwony krzyż na aptece (tej koło poczty) i niebieski neon MO, który wisiał w ciągu pawilonów gdzieś koło Praktycznej Pani (gdzieś w tym budynku był posterunek milicji).
        • dociek Re: Rakieta była od lat 60. 11.02.11, 00:35
          Gość portalu: lublinianka napisał(a):

          > Na osiedlu Mickiewicza zamieszkałam na początku 1968 roku i jestem prawie na 10
          > 0% pewna, że rakieta już była. Był też samolot i gazik. W roku 1965 lub 1966, g
          > dy jeszcze mieszkałam na Lubartowskiej i uczyłam się w szkole nr 25 na Sierocej
          > , moja klasa pojechała trolejbusem na kilkugodzinną "wycieczkę" na LSM właśnie
          > na ten plac zabaw - wydaje mi się, że już wtedy i rakieta, i samolot, i gazik t
          > am były.
          > Ten gazik to była rewelacja, miał wszystko: kierownicę, pedały, drążek zmiany b
          > iegów, prawdziwe opony, a nawet miękkie skórzane siedzenia (niewykluczone, że b
          > yła to nawet prawdziwa skóra).
          > Tak na marginesie, czy pamiętacie, jakimi wspaniałymi neonami Lublin był oświet
          > lony w latach 60.? I to nie tylko centrum miasta! Ja pamiętam z połowy lat 60.
          > neony na LSM na ulicy Grażyny (jeszcze wtedy tam nie mieszkałam, jeździłam tylk
          > o tam odwiedzać dalszą rodzinę). Zapadły mi w pamięci dwa neony: czerwony krzyż
          > na aptece (tej koło poczty) i niebieski neon MO, który wisiał w ciągu pawilonó
          > w gdzieś koło Praktycznej Pani (gdzieś w tym budynku był posterunek milicji).

          Z neonem w kształcie krzyża przy aptece, przy ul. Grażyny - zgoda, ale ten z MO? Jakoś mi się nie kojarzy. Na osiedlu nigdy nie było posterunku Milicji Obywatelskiej, a jedynie niewielkie pomieszczenia na dyżury dzielnicowych, w tzw. "punktowcu" przy ul. Grażyny 9, a później w piwnicy, w wózkowni - bloku przy Wallenroda 8. Nie dam jednak sobie "głowy uciąć" czy nie zajmowali przez jakiś czas podobnego lokalu w bloku na zapleczu ośrodka LSS "Praktyczna Pani". Również przy Wallenroda 2, od szczytu od strony przedszkola funkcjonowała w zaadaptowanej piwnicy placówka ORMO. Ale nie o tym tu mowa.
          Osiedle Mickiewicza prócz swoich walorów estetycznych, bezpośredniego kontaktu z "przyrodą" oraz logicznego zabezpieczenia podstawowych potrzeb jego mieszkańcom, było doskonałą i stosunkowo bezpieczną przestrzenią dla zabaw dzieci, które spędzały większość czasu na powietrzu i grupie rówieśników. A nie jak to jest obecnie powszechne - indywidualnie w domu, przed komputerem, czy telewizorem.
      • Gość: cichostow.pl Re: Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.02.11, 16:27
        tak była.
        tutaj mamy o to zdjęcie z 8 lipca 1980 roku.
        fota z placu zabaw - lsm

        pozdrawiam!
        • wujekbronek Re: Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu 10.02.11, 07:37
          o to, to - tam wchodziłem... ale nijak nie mogę sobie przypomnieć zjeżdżalni i samego zjechania :-). Tak jakbyśmy tam utknęli i koniec :-)
    • megajankiel Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu na... 09.02.11, 09:53
      Witam.
      Zgadzam sie...to było miejsce magiczne.
      Ta rakieta stala tam chyba od zawsze.
      Wydaje mi się że wzorem moich filmików na Youtube o pochodach 1 majowych,zmontuję specjalnie do tego artykułu filmik o historii tego placu zabaw.
      Mam nieco materiału filmowego ,zmontuje go i bedzie to swego rodzaju ciekawostka...zobaczyc jak wygladala wtedy rakieta ,samochód gazik i tamte karuzele.
      Pozdrawiam lublinian.
      • Gość: Elesemiak Re: Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.11, 10:29
        Super, daj znac gdzie i kiedy ten filmik. Fajnie bedzie podrozowac w czasie. Jak masz troche wiecej archiwalow z LSM to zapraszam do nas bo mamy cala strone o LSM. Bedziesz jednym z autorow. (www.tnn.pl) pozdrawiam
        • dociek Re: Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu 09.02.11, 12:43
          Pamiętam pierwszy festyn osiedlowy z okazji Dnia Dziecka. Wszyscy mieszkańcy Osiedla Mickiewicza, mali i duzi, emocjonowali się nim, aktywnie współorganizowali i gremialnie kibicowali. Wyścigi małych rowerzystów ulicami Grażyny, Wajdeloty, Wallenroda. Rysunki na asfalcie przed szkołą 29. Różne konkurencje indywidualne na "Placu Zabaw".

          To było wspaniałe Osiedle, nie tylko z wyglądu i kształtu jego architektury, ale przede wszystkim z racji jego mieszkańców i klimatu jaki tu stworzyli...
          • Gość: wiejska baba Re: Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.11, 13:01
            wiejska baba
            konkursy rysunkowe organizowala spoldzielnia ( zdaje sie prezes Kukuryka)a w imieniu szkoly Pan Konrad Szurowski- nieodżalowany nauczyciel, plastyk, cudna osobowość
            • ba_rt Re: Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu 09.02.11, 13:19
              A czy dobrze mi się wydaje że Gazik był tez na górce między Lasockiego a Śmiałego, od ul. Glinianej w stronę Os. Piastowskiego? Teraz stoją tam 4 ładne bloki, a kiedyś się m.in z niej popylało na sankach albo na czymkolwiek :)
    • Gość: wiejska baba zjeżdzałam w 3 klasie sp29.... :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.11, 12:59
      cudne wsopomnienia, pierwszy raz w zyciu w roku 1962 ....
      • dociek Re: zjeżdzałam w 3 klasie sp29.... :) 09.02.11, 13:32
        Czujemy to samo... Zamieszkałem na tym Osiedlu w 1960 roku. Było chyba wówczas 5 (albo góra 7) bloków oddanych do zamieszkania i wielki plac budowy wokół...
        A "Rakieta z Placu Zabaw wystartowała" stosunkowo szybko, co jest zrozumiałe - Osiedle Mickiewicza roiło się od dzieci, tak jak teraz od emerytów.
        • Gość: kalinka Re: zjeżdzałam w 3 klasie sp29.... :) IP: *.marsoft.net 09.02.11, 14:00
          rok 1970, moi rodzice tuz po slubie wracaja z imprezy do domu (na osiedle Słowackiego z centrum) . Godzina 1.30 czy coś koło tego. Ciemno, że oko wykol. Zbliżając się do placu z rakietą slyszą : Uhuuhuuuu, uhuuhuuuu..... - dudniące uhuhuhuuu jak z zaświatów. Mama bała się iść sprawdzić co to, więc tato mężnie wyruszył w celu ustalenia źródła odgłosów. Po 2 minutach wraca kulgając się ze śmiechu. Otóż jakiś pan, po spożyciu sporej ilości napojów wyskokowych postanowił zjechać sobie z rakiety, a, że był słusznych gabarytów zakleszczył się w tejże. Wył zatem na pomoc - a że popił tęgo, nie był w stanie artykułować nic poza uhuhuhuuuu.

          Pozdrawiam mój kochany LSM:))))))
        • Gość: Mar. A ja zjeżdzałam w 1 klasie SP. IP: *.nplay.net.pl 09.02.11, 17:58
          Fajnie było !
    • gadajacykurz Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu na... 09.02.11, 14:31
      ech... pierwsze tanie wino z kumplami we wnętrzu rakiety :) a ten samolot z kręconym śmigłem .... to sem ne wrati :)
    • gadajacykurz Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu na... 09.02.11, 14:34
      ech.. pierwsze tanie wino we wnętrzu rakiety z kumplami. A tam jest jeszcze ten samolot z kreconym smiglem? W ogóle mickiewiczowskie osiedle to była dla mnie 'Narnia' - fontanny etc. to sem ne wrati.... :)
    • pogarda Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu na... 09.02.11, 15:00
      Moja przygoda z rakieta i samolotem miala miejsce dawno temu. Odwiedzalismy jakichs pociotkow. Ani ich nie lubilem, ani tak na prawde znalem. Pamietam te okolicznosci dosc mgliscie bo nie bylem zainteresowany wizyta. Widzac moje kompletne znudzenie mama pozwolila mi wyjsc "na podworko".
      Rakieta byla wspaniala wiec nie trzeba bylo mnie specjalnie namawiac by spenetrowac ja w srodku. Zabawa byla przednia do momentu kiedy jakis lokalny chlopiec zaczepi mnie i probowal odbyc ze mna standardowa rozmowe:
      - Daj szluga! /mialem wtedy 7 moze 8 lat!/
      - Nie mam.
      - A jak znajde?
      - Nie znajdziesz!
      Probowal mnie obszukac ale, mowiac kolokwialnie, nie tylko nie dalem mu sie przeszukac ale poniewaz byl dosc nahalny rowniez obilem mu nieco ryjek. Uciekajac wykrzykiwal na mnie ze zaraz wroci z kolegami i mi pokaza!
      Od tamtej pory rakieta stala sie dla mnie synonimem nieprzyjaznych typkow a ja modlilem sie jeszcze dlugo potem zeby mamie nigdy nie wpadlo do glowy odwiedzac rodziny na LSM.
      Nidgy wiecej nie widzialem tej rakiety. Nidgy tez nie bylem w jej okolicy. Ale pamietam ja dosc wyraznie po tamtych wydarzeniach.
      pzdr
    • Gość: walentynatiereszko Re: Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu IP: *.adsl.wanadoo.nl 09.02.11, 15:04
      A ja widzialam jak postawili gazik. Bawilismy sie na placu, nagle pojawil sie na alejce samochod, ku naszemu zdumieniu wjechal na plac, wysiadlo paru mlodych w mundurach, wyjeli silnik, zdemontowali co sie dalo , przystosowali dla dzieci , jak skonczyli to powiedzieli - to dla was...wszyscy chlopcy pedem do tego wehikulu.. jeszcze to mam na siatkowce...
    • Gość: M. P. Czekamy na historie z bratem A. Michnika -Stefanem IP: *.nplay.net.pl 09.02.11, 17:13
      Czekamy na historie z bratem A. Michnika -Stefanem Michnikiem
      • pogarda Re: Czekamy na historie z bratem A. Michnika -Ste 09.02.11, 17:15
        Ech durny ty, durny....
    • empi Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu na... 10.02.11, 07:48
      Tak sobie myślę, ilu to dzisiejszych specjalistów wypowiedziałoby się na temat zagrożeń urządzeń takiego placu zabaw, braku estetyki i psuciu wizerunku osiedla. Tak by go udoskonalali, że nikt po latach by o nim nie wspomniał! :)
      pzdr.
      • pixie65 Pomysłodawcą postawienia rakiety... 10.02.11, 11:19
        ...i współwykonawcą tego pomysłu był mój Ojciec. Być może mam gdzieś jeszcze wycinek z lokalnej gazety "dokumentujący" ten fakt. W sumie tych rakiet było kilka - zdaje mi się, że przynajmniej trzy, każda nieco inna.
        Na pewno mam kilka zdjęć, zrobionych zapewne około roku 1966 albo nieco później, na których widać plac zabaw z "lotu ptaka" a dokładnie - z wysokości trzeciego piętra. Największe wrażenie robią mikrutkie drzewka i krzaczki, które po latach zamieniły osiedle Mickiewicza w piękny park.
        Czy ktoś pamięta jeszcze nazwisko ówczesnego kierownika "od zieleni", któremu osiedle zawdzięczało swój niepowtarzalny urok i wiele ciekawych okazów drzew i krzewów?
        Człowiekiem-legendą był też pan Kmieć - kierownik administracji osiedla, którego nazwisko budziło popłoch wśród dzieciarni depczącej trawniki ;-)
        Z wielki sentymentem wspominam też "czyny społeczne", które choć może "ideologicznie niesłuszne" bez wątpienia miały wpływ na to, że biorący w nich udział ludzie czuli się jakoś odpowiedzialni za wspólną przestrzeń.
        • Gość: ballada Re: Pomysłodawcą postawienia rakiety... IP: 46.21.219.* 11.02.11, 10:51
          A gdzie były pozostałe rakiety? Zawsze myślałam że nasza z LSM jest jedyną w Lublinie.
          • pixie65 Taka rakieta... 11.02.11, 14:14
            ...była tylko na nszym placu. Ale była ona kilkakrotnie remontowana i kolejne jej wersje nieco się różniły wyglądem.
            • chochlik5 Re: Taka rakieta... 12.02.11, 19:27
              Brałam udział w organizowaniu wspominanego wczesniej festynu na dzień dziecka. Kto pamięta nauczyciela rysunków a 29 szkoły pana Szurkowskiego. To on organizował konkurs rysunków kolorowa kredą na asfalcie alejek w pobliżu szkoły i placu zabaw . Konkufrs był z nagrodami, a prace oceniał właśnie pan Szurkowski.
              • dociek Re: Taka rakieta... 13.02.11, 23:03
                Szurkowski to był kolarz. Od rysunku był pan Szurowski. Później wykładał historię sztuki w Instytucie Wychowania Artystycznego UMCS.
                • pogarda Re: Taka rakieta... 14.02.11, 10:53
                  Szurkowski to legenda polskiego kolarstwa!
                  Jako to kiedys w mediach o nim mowiono? Codowne dziecko dwoch pedalow?
                  pzdr
    • Gość: Żanetta Re: Uwaga! Czekamy na historie z rakietą z placu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.11, 20:48
      Piszcie, proszę, dalej, nie zamykajcie tego wątku. Z wypiekam na twarzy czytam każdy list, bo swego czasu bardzo żałowałam, że nie mieszkam na LSM-ie i zazdrościłam swoim równieśnikom, że mają takie piękne osiedle z takimi placykami, alejkami, krzewami itp, gdzie można się było bawić do woli w pięknej scenerii. Ja wychowałam się na szarym i brudnym, smutnym podwórku przy ul. Kunickiego, gdzie atrakcją było jak węglarze zrzucili węgiel z platformy na chodnik, a chłopaki podkradali po kilknaście bryłek żeby później po kryjomu za komórkami palić nielegalne ogniska. Raz podpalili w ten sposób komórki i był pożar. Wtedy dopiero była atrakcja. Kiedy (niestety, bardzo rzadko) odwiedzałam dalekich kuzynów na LSM-ie, to rodzice siedzieli u kuzynów w domu, a ja korzystałam z tego i biegłam na plac zabaw. Potem długo nie chciałam wrócić z placu i jechać do domu. Ech, łza sie w oku kręci.
    • fildor63 Najwspanialszy plac zabaw (z rakieta) 26.02.11, 17:51
      Czytajac te wszystkie wypowiedzi przypominaja mi sie lata dziecinstwa, a zarazem wspaniale miejsca zabaw. Mlode pokolenie narzeka, ze obecne place zabaw sa ladniejsze, bardziej kolorowe i bezpieczniejsze, ale niestety nie maja swojego uroku i atmosfery, ktore utkwia w pamieci na zawsze. Wiadomo, ze kazde dziecko chce byc bardziej dorosle i "jazda" gazikiem, czy tez "lot" samolotem byly czyms niepowtarzalnym. Nie byl to jedyny plac zabaw na naszym osiedlu, rowniez na ulicy wajdeloty znajdowal sie duzy plac zabaw z fontana (obecnie zasypana z rosnacymi jakimis badylami), nie liczac malych placow zabaw z piaskownicami, hustawkami prawie przy kazdym bloku. Pokazcie mi inne miejsce na swiecie, gdzie bylo tyle miejsc do zabaw dla dzieci, obecnie jeden plac na wielkie skupisko mieszkan. Moze w tamtych komunistycznych czasach byla to propaganda sukcesu, ale ze bylismy dziecmi to raczej nie interesowalo nas w jakim systemie zyjemy, natomiast miejsca zabaw byly bardzo wazne. Mieszkajac za granica (od wielu lat) mam porownanie jezeli chodzi o miejsca zabaw dla dzieci, obecnie pokazujac te kilka krotkich filmow moim znajomych, sa bardzo zaskoczeni, ze mielismy takie wspaniale place jak na tamte czasy (maja calkiem inne wyobrazenie o Polsce).
      Wspolne zabawy w tych miejscach, rysowanie na asfaltowych alejkach, czy tez proba "zlapania" karpia w fontannie na zawsze utkwily w pamieci i tam pozostana. Dzisiejsze dzieci maja (moim zdaniem) mniej urozmaicone zycie niz my mielismy, ale jest to chyba nasza wina-doroslych, spedzajac mniej czasu z nimi. Co prawda swoje dzieci nauczylem grac w wyscig pokoju kapslami, czy tez w kwadraty pilka, lub tez w gume (dzialka zony) i wiele innych zabaw z dziecinstwa. Pokazcie mi dzisiejsze dzieci wychadzace chetnie z domu, zeby pobawic sie z kolegami, kolezankami, raczej nie bo w domu jest komputer, PS3 czy tez XBOX, porozmawiac natomiast moga za pomoca komorki lub tez wyslac smsa, a potem dziwimy sie, ze nasze pociechy sa mniej fizycznie aktywne, watle, slabsze, a jak sie z orientujemy to juz czesto jest za pozno, zeby cos zmienic.
      Wiec zastanowmy sie czy nie jest warto poswiecic wiecej czasu swoim dzieciom dla ich dobra.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja