Rakieta z os. Mickiewicza [WIDEO]

09.02.11, 20:40
Brawa dla megajankiela za zachowanie materialow filmowych i blyskawiczny montaz, brawa dla redaktor <mo> za kolejny swietny pomysl... Nie moja dzielnica, ale mysle, ze wiele osob odwiedzalo podobne place zabaw, podobne, bo bez rakiety...

To teraz droga pani redaktor wielkie wyzwanie przed pania - prosze odszukac te dzieciaczki i napisac nam kto z nich wyrosl :-))))).

Gratuluje!
    • Gość: lublinianka Pierwsza minuta filmu pokazuje inny plac IP: 46.186.15.* 10.02.11, 02:03
      Te sceny z pierwszych 58 sekund nie były filmowane na placu z rakietą. To inny plac zabaw - już go zresztą nie ma, został ostatecznie zlikwidowany kilka lat temu. Ten plac był przy ul. Pana Tadeusza za długim blokiem nr 10. Placyk był bardzo skromny: podwójna huśtawka i zjeżdżalnia, wydaje mi się, że w latach 60. była tam jeszcze piaskownica, na filmie jej nie widać, może już została zlikwidowana, a może pamięć mnie zawodzi i nie było tam piaskownicy. Troszkę dalej była wspaniała fontanna z piękną wierzbą rosnącą przy niej. Wierzba rośnie nadal, a z fontanny została jedynie obmurówka, środek zasypano i posadzono tam jakieś badyle (w mniemaniu spółdzielni zapewne to kwiaty).
      Na osiedlu Mickiewicza zlikwidowano kilka małych placyków zabaw: na ul. Rymwida były dwa małe place, nie ma żadnego, za blokami przy ul. Grażyny 2 i Grażyny 8 były też dwa place - nie ma już po nich śladu, z innych poznikały urządzenia, zostały jedynie piaskownice.
      Znikają też ławki, tej ławeczki z pergolą już nie ma, pergole były w wielu miejscach na osiedlu, chyba już wszystkie zniknęły.
      Niewiele zostało ze świetności osiedla w latach 60. Zniknęły place zabaw, fontanny, pergole, zniknęła znaczna część ławek (w wielu miejscach widać, gdzie architekci zaplanowali ławki, np. specjalne "zatoczki" w alejce biegnącej wzdłuż ul. Filaretów), z ulicy Grażyny zniknęły neony, "umarł" targ przy ul. Pana Tadeusza (zamiast tego mamy dzikie stoiska koło sklepów). Systematycznie wycinane są drzewa, a nowych nasadzeń nie ma.
      O postępującej degradacji osiedla świadczy najnowsza osiedlowa zmiana - w ubiegłym roku duży sklep przy ul. Grażyny, czyli głównej ulicy osiedla, zamieniono na magazyn! Wszystkie witryny tego lokalu są zaklejone czarną folią, a przed głównym wejściem bardzo często parkuje zajmująca cały chodnik furgonetka, z której wyładowywany jest towar.
      Na całym osiedlu Mickiewicza nie ma ani jednego bankomatu! Żeby podjąć pieniądze trzeba iść aż na ul. Zana.
      • hexakosioihexekontahexafobie Re: Pierwsza minuta filmu pokazuje inny plac 10.02.11, 04:32
        Gość portalu: lublinianka napisał(a):

        > łym roku duży sklep przy ul. Grażyny, czyli głównej ulicy osiedla, zamieniono n
        > a magazyn! Wszystkie witryny tego lokalu są zaklejone czarną folią, a przed głó
        > wnym wejściem bardzo często parkuje zajmująca cały chodnik furgonetka

        Dzwonić do Staży Miejskiej.

        > Na całym osiedlu Mickiewicza nie ma ani jednego bankomatu! Żeby podjąć pieniądz
        > e trzeba iść aż na ul. Zana.

        Aż na Zana! Rzeczywiście coś strasznego.
        • Gość: lublinianka Młodzi ludzie są całkowicie pozbawieni wyobraźni? IP: 46.186.15.* 11.02.11, 14:24
          hexakosioihexekontahexafobie napisał:

          > Gość portalu: lublinianka napisał(a):
          >
          > > łym roku duży sklep przy ul. Grażyny, czyli głównej ulicy osiedla, zamien
          > iono n
          > > a magazyn! Wszystkie witryny tego lokalu są zaklejone czarną folią, a prz
          > ed głó
          > > wnym wejściem bardzo często parkuje zajmująca cały chodnik furgonetka
          >
          > Dzwonić do Staży Miejskiej.

          Telefon do strazy miejskiej nie zmieni tego, że ten lokal strasznie szpeci ulicę, a poza tym ten pasaż handlowy miał służyć mieszkańcom.

          >
          > > Na całym osiedlu Mickiewicza nie ma ani jednego bankomatu! Żeby podjąć pi
          > eniądz
          > > e trzeba iść aż na ul. Zana.
          >
          > Aż na Zana! Rzeczywiście coś strasznego.

          Dla starszego człowieka, który musi w zimie brnąć przez całe osiedle, częściowo po nieodśnieżonych chodnikach (chodnika między skrzyżowaniem ul. Grażyny z ul. Wallenroda a budynkiem sądu nikt tej zimy nie odśnieżał - ludzie wydeptali ścieżkę w śniegu prawie po kolana), to jest problem. Z osiedla Mickiewicza nie ma wygodnego dojścia do PKO na Zana, gdzie jest bankomat. Bardzo źle dla pieszych jest rozwiązane skrzyżowanie Rymwida, Wallenroda i Grażyny - wąskie chodniki, dodatkowo zastawione samochodami, niesprzątane w zimie. Druga droga wiedzie przez niezagospodarowany plac koło kościoła - przez zaspy albo błoto. Trzecia koło Domu Kultury - przejście zastawione samochodami, brnie się bryi śniegowej.
          Drugi bankomat jest w Leclercu - z najdalszego krańca osiedla to odległość trzech przystanków, a ze środka osiedla trzeba iść piechotą.
          Dziwi mnie, że młodzi ludzie nie rozumieją, iż dla starszych osób przejście odległości kilkuset metrów może być problemem, zwłaszcza w zimie, że uciążliwe jest brnięcie w śniegu, a oblodzony chodnik jest często przeszkodą nie do przebycia. Wydawałoby się, że taką rzecz wyobrazić sobie i zrozumieć to byle przygłup potrafi.
          • hexakosioihexekontahexafobie Re: Młodzi ludzie są całkowicie pozbawieni wyobra 13.02.11, 20:39
            Gość portalu: lublinianka napisał(a):

            > hexakosioihexekontahexafobie napisał:
            >
            > > Gość portalu: lublinianka napisał(a):
            > >
            > > > łym roku duży sklep przy ul. Grażyny, czyli głównej ulicy osiedla,
            > zamien
            > > iono n
            > > > a magazyn! Wszystkie witryny tego lokalu są zaklejone czarną folią,
            > a prz
            > > ed głó
            > > > wnym wejściem bardzo często parkuje zajmująca cały chodnik furgonet
            > ka
            > >
            > > Dzwonić do Staży Miejskiej.
            >
            > Telefon do strazy miejskiej nie zmieni tego, że ten lokal strasznie szpeci u
            > licę, a poza tym ten pasaż handlowy miał służyć mieszkańcom.
            >
            Napisałaś, że problemem jest furgonetka na chodniku - podałem konkretne rozwiązanie problemu. A że sklep ośmielił się okleić szyby folią - interweniować w sklepie. Albo bojkot konsumencki.

            > >
            > > > Na całym osiedlu Mickiewicza nie ma ani jednego bankomatu! Żeby pod
            > jąć pi
            > > eniądz
            > > > e trzeba iść aż na ul. Zana.
            > >
            > > Aż na Zana! Rzeczywiście coś strasznego.
            >
            >Dla starszego człowieka, który musi w zimie brnąć przez całe osiedle, części
            > owo po nieodśnieżonych chodnikach (chodnika między skrzyżowaniem ul. Grażyny z
            > ul. Wallenroda a budynkiem sądu nikt tej zimy nie odśnieżał - ludzie wydeptali
            > ścieżkę w śniegu prawie po kolana), to jest problem.

            Dzwonić do Straży Miejskiej. Albo interweniować u zarządcy terenu.

            Z osiedla Mickiewicza nie
            > ma wygodnego dojścia do PKO na Zana, gdzie jest bankomat. Bardzo źle dla pieszy
            > ch jest rozwiązane skrzyżowanie Rymwida, Wallenroda i Grażyny - wąskie chodniki
            > , dodatkowo zastawione samochodami, niesprzątane w zimie.

            Dzwonić na Straż Miejską!

            Druga droga wiedzie p
            > rzez niezagospodarowany plac koło kościoła - przez zaspy albo błoto. Trzecia ko
            > ło Domu Kultury - przejście zastawione samochodami, brnie się bryi śniegowej.

            Dzwonić po Straż Miejską!!! To działa (czasami).

            > Drugi bankomat jest w Leclercu - z najdalszego krańca osiedla to odległość trze
            > ch przystanków, a ze środka osiedla trzeba iść piechotą.
            > Dziwi mnie, że młodzi ludzie nie rozumieją, iż dla starszych osób przejście odl
            > egłości kilkuset metrów może być problemem, zwłaszcza w zimie, że uciążliwe jes
            > t brnięcie w śniegu, a oblodzony chodnik jest często przeszkodą nie do przebyci
            > a. Wydawałoby się, że taką rzecz wyobrazić sobie i zrozumieć to byle przygłup p
            > otrafi.

            Byle przygłup zrozumie, że: bankomaty mają to do siebie, że nie stoją co 10 metrów, tylko czasami trzeba się do nich przejść kawałek. Można też zmienić bank na taki, którego bankomaty są bliżej. Albo zasugerować PKO BP, aby ustawiło więcej bankomatów. A w sprawie aut - telefon na policję lub do Straży Miejskiej. Albo interwencja w Spółdzielni Mieszkaniowej. Zawsze lepiej działa, niż wylewanie żalów na forum.
            • Gość: bosman już po twoim nicku chłopski filozofie... IP: *.centertel.pl 14.02.11, 07:37
              widać że zarozumialec z niezłym pie...em z ciebie. Bujaj wory dupku.
              • hexakosioihexekontahexafobie Re: już po twoim nicku chłopski filozofie... 15.02.11, 19:51
                Gość portalu: bosman napisał(a):

                > widać że zarozumialec z niezłym pie...em z ciebie. Bujaj wory dupku.

                Tak Bosman, przejrzałeś mnie. Jestem zarozumiałym zjebem. A z twojego nicka wręcz biją pokłady inteligencji i kultury osobistej.
                • Gość: bosman no własnie :-) IP: *.centertel.pl 01.03.11, 14:27
      • Gość: pioo Re: Pierwsza minuta filmu pokazuje inny plac IP: 213.25.25.* 10.02.11, 08:02
        W tej chwili os. Mickiewicza to jeden wielki dom starców. Bloki z lat 60-tych i trochę nowszych biurowców wzdłuż Zana. Macie kościół tam, ale zapomniałem że tam się pieniądze zanosi a nie wybiera... upsss. Za to jest to kubaturą chyba największy brzydal w tym chorym mieście. Ja bym się cieszył że zamknęli kotłownię węglową...
        • Gość: Ballada Re: Pierwsza minuta filmu pokazuje inny plac IP: 46.21.219.* 10.02.11, 13:02
          oś Mickiewicza zamieszkuje coraz więcej młodych ludzi, staruszków jest coraz mniej a mieszkania po nich są wynajmowane studentom, mało kto pozbywa się mieszkania na tym osiedlu bo jest atrakcyjne i położone niedaleko miasteczka uniwersyteckiego więc łatwo je wynająć
        • Gość: lublinianka Też kiedyś będziesz stary IP: 46.186.15.* 11.02.11, 14:43
          Gość portalu: pioo napisał(a):

          > W tej chwili os. Mickiewicza to jeden wielki dom starców. Bloki z lat 60-tych i
          > trochę nowszych biurowców wzdłuż Zana. Macie kościół tam, ale zapomniałem że t
          > am się pieniądze zanosi a nie wybiera... upsss.

          Też kiedyś będziesz stary i nie życzę Ci, żeby stosunek młodych ludzi do Ciebie był taki, jaki Ty masz do osób starszych.
          A co do kościoła, to nie każdy starszy człowiek tam chodzi i nie jest to jedyny obiekt potrzebny ludziom starszym.
          A poza tym piszesz nieprawdę, z roku na rok zwiększa się liczba mieszkań wynajmowanych studentom i nie tylko studentom. To idealne osiedle dla singli oraz młodych małżeństw z małymi dziećmi - pewną wadą są małe mieszkania, zaletą przedszkola i szkoły (żłobek niestety zlikwidowano w latach 90.), dużo zieleni, spokój, osiedlowe uliczki z bardzo małym ruchem samochodowym, bliskość śródmieścia, bliskość centrum handlowego na Zana, dość dobra komunikacja miejska


          >Za to jest to kubaturą chyba największy brzydal w tym chorym mieście.

          Co do brzydoty kościoła zgoda.

          >Ja bym się cieszył że zamknęli kotłownię węglową...

          Ja też się z tego cieszę, zamknięcie kotłowni i nowe chodniki to chyba jedyna zmiana na lepsze na naszym osiedlu.
          • Gość: bosman zamknięcie kotłowni? IP: *.centertel.pl 14.02.11, 07:39
            chyba likwidacja, kotłownia nie działała przez ostatnie 20 lat.
    • Gość: megajankiel Re: Rakieta z os. Mickiewicza [WIDEO] IP: *.pools.arcor-ip.net 10.02.11, 11:55
      Ta mała dziewczynka na placu zabaw z kolorowej części filmu (1979) to ...
      przyszła hokeistka i jako jedyna wspierała męską drużynę hokejową
      MOSIR z Globusa ,Dorota W.
    • krystyna.zw Rakieta z os. Mickiewicza i lata 70. [WIDEO] 10.02.11, 12:31
      Brawa dla megajankiela, mam tylko nadzieję że to nie jest wstęp do akcji promocyjnej sprzedaży mieszkań na skrzyżowaniu głębokiej z wieleńską
    • Gość: Ballada Re: Rakieta z os. Mickiewicza [WIDEO] IP: 46.21.219.* 10.02.11, 13:04
      Tego samochodu na placu z rakietą nie ma już od wielu lat, niedawno zlikwidowano też słynny helikopter w którym tak miło kręciło się śmigłem :( tylko rakieta nadal dumnie tkwi na swoim posterunku..
      • zgr-edo za PRL-u budowali place zabaw 10.02.11, 19:12
        od czasu upadku tego systemu, już nie.
        • Gość: (gość portalu) Re: za PRL-u budowali place zabaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.11, 21:46
          Tja oczywiście.

          Za PRL także spawano huśtawki z rurek zakończone skomplikowanymi krzesełkami, zamiast zawiesić lekkie deski na lekkich łańcuchach. W efekcie przy duzym momencie obrotowym można było wypaść na zbity pysk, a potem dostać taką huśtawką jeszcze w łeb.

          Teraz się buduje bezpieczne, a nie tylko efektownie wyglądajace place zabaw.

          Weźmy też ten nieszczęsny samolot, czy łazik. Co w tym fajnego? Śmigło na korbkę, kręcenie kierownicą? Zabawa chyba tylko dla rodziców i gapiów. Podobnie z rakietą, ja zawsze sie jej bałem, środku zawsze się mógł schowac huligan i zrobić kuku. Dzisiejsze zjeżdżalnie w kształcie ślimaka są lepsze.
          • Gość: ballada Re: za PRL-u budowali place zabaw IP: 46.21.219.* 11.02.11, 09:32
            Co w tym fajnego? Kręciłeś kiedyś tym śmigłem? Dla mnie zawsze to była frajda ;) A rakieta faktycznie budziła strach a raczej dreszczyk emocji i o to chodziło.
          • Gość: lublinianka Re: za PRL-u budowali place zabaw IP: 46.186.15.* 11.02.11, 14:58
            Gość portalu: (gość portalu) napisał(a):

            > Teraz się buduje bezpieczne, a nie tylko efektownie wyglądajace place zabaw.

            Na pewno dziesiejsze są bezpieczniejsze.

            > Weźmy też ten nieszczęsny samolot, czy łazik. Co w tym fajnego? Śmigło na korbk
            > ę, kręcenie kierownicą?

            Dzieciaki lubiły kręcenie śmigłem, choć śmigło to nie był najlepszy pomysł, bo ktoś mógł nim oberwać. Tak samo niebezpieczne były te długie huśtawki kilkuosobowe - chyba nawet jakieś wypadki były. Natomiast łazik był OK. Dziś nie byłby tak atrakcyjny, bo znaczna część rodzin ma samochód, ale wtedy w latach 60. własny samochód był wielką rzadkością, więc możliwość "poprowadzenia" samochodu, który w dodatku był prawdziwy (tyle ze zdezelowany i niejeżdżący), było dla dzieci prawdziwą frajdą. Tym bardziej że samochodziki elektryczne w wesołych miasteczkach pojawiły się w Lublinie dopiero wiele lat później.
            • titta Re: za PRL-u budowali place zabaw 19.02.11, 14:14
              Natomiast łazik był OK. Dziś nie byłby tak atrakcyjny, bo znaczna część rodzin ma samochód
              Bylby. Jakis czas temu zmuszona bylam spedzac dlugie godziny w laziku (a raczej LandRoverze) na wypasionym placu zabaw (w Szwecji). Ukochane miejsce kilkulatkow.
              Nawet slonia potracilismy ;)
          • Gość: sklerotyk Re: za PRL-u budowali place zabaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 23:00
            A jakie lodówki były fatalne za PRL, nieprawda?
            Ty, (gościu), to masz nieźle nassrane we łbie, skoro porównujesz tak bezrefleksyjnie rzeczywistość sprzed 40-50 lat z dniem dzisiejszym. W ciągu tego półwiecza nastąpiła wręcz rewolucja techniczna, technologiczna i - ogólnie - cywilizacyjna.
            Nie wiesz przypadkiem dlaczego film megajankiela budzi obecnie takie zainteresowanie i takie wielkie emocje? Przeciez dziś każdy srajbas może wyciągnąć komórę i nakręcić film. To w zasadzie co takiego zrobił ten megajankiel, że wszyscy tak pieją z zachwytu i rozczulają się?
            Ano, zrobił coś wielkiego, jak na owe czasy. Przede wszystkim zdobył kamerę i taśmę filmową, a już samo to było podówczas rzeczą niezwykłą. Nie ma co strzępić dla Ciebie palców i opisywać dalsze jego kłopoty i wyczyny, które doprowadziły do tego, że możemy dziś oglądac jego film, który stanowi niemałą lokalną sensację.
            Jest bezspornym faktem, że jak na owe czasy, dzielnica LSM była wizytówką Lublina, a o lubelskich "Słonecznych wzgórzach" wiedziano za sprawą mediów niemal w całym kraju. Dziś to wszystko odeszło w przeszłość, zdegradowało się fizycznie. Zniknęły ławki, spawane huśtawki, gazik, samolot z rurek i pergola. Zostały wspomnienia, od których wielu robi się ciepło na sercu. Czego życzę i Tobie, kiedy będziesz już starym zgredem. Oby tylko nie umieścili Cię ciupasem w jakiejś umieralni, bo stosunki międzyludzkie też spsiały i brutalizują się nadal. Na szczęście tym, jakie będa za lat 50, ja już się martwić nie muszę.
          • Gość: fildor Re: za PRL-u budowali place zabaw IP: *.dynamic.mts.net 12.02.11, 08:00
            Moze te place zabaw byly niebezpieczne wedle dzisiejszych norm bezpieczenstwa, ale nie przypominam sobie zadnych "smiertelnych wypadkow" ani tez wiekszych obrazen wsrod moich kolegow i kolezanek z dziecinstwa. Od wielu lat mieszkam poza Polska i zawsze podczas pobytu w kraju chodzilem z dziecmi na ten plac zabaw, rok temu bedac juz prawie z doroslymi dziecmi (corka 20, syn 16 lat) odwiedzilismy ten plac i ku mojemu zaskoczeniu dzieci bardzo milo wspominaja kazde chwile spedzone na tym placu
            • Gość: pamiętam Re: za PRL-u budowali place zabaw IP: *.pools.arcor-ip.net 12.02.11, 12:11
              Cała dzieciarnia z osiedla tam się bawiła.
              Sam pamiętam jak starsi chłopcy urządzali zawody w ilosci obrotów
              na pierwszych hustawkach jakie tam postawiono.
              Bo te pierwsze hustawki mogły sie obracać dookoła ,nie miały ograniczników.
              Z zazdrością patrzyłem jak paskiem od spodni przypinali sobie stopy do siedzonek i stojac
              na nich rozbujali taką hustawkę aż zaczęła sie obracać .
              A oni dalej i dalej ,chyba coś około 20 razy.
              I te hustawki bardzo szybko przerobiono na takie co nie mogły sie juz obracać.
              Lecz na tych niebezpiecznych...tez nic nikomu sie nie stało ,przynajmniej nic mi nie wiadomo.
              A niebezpieczne jest wszystko ,jezdnie ,przejscia dla pieszych itd.
              Nie jest to wiec argumentem.
        • szarikdowozu Re: za PRL-u budowali place zabaw 11.02.11, 09:42
          Faktycznie jesteś "zgredo"jeśli nie widzisz, że nowe place zabaw powstają i są coraz fajniejsze i bezpieczniejsze. Żeby tylko jeszcze ludzie o nie dbali jak o dobro wspólne. Bo róznie z tym bywa.
          • Gość: Polka Re: za PRL-u budowali place zabaw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.11, 10:56
            jako mała dziewczynka przyjezdzałam do babci do Lublina na LSM i pamiętam ta własnie dłuuugasna hustawke i ławki z pergolami. eh, to były takie cudne chwile... potem robiłam dłuższe spacery az na os. Mickiewicza, potem babcia umarła i Lublin stał sie obcy.

            Pozdrawiam wszystkich
            • Gość: ThomaZ Re: za PRL-u budowali place zabaw IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 14.02.11, 08:03
              Ja również będąc malcem spędziłem czas na tym osiedlu,

              na osiedlu LSM mieszkała ciocia i wujek.
              Do dzisiaj w pamięci mam wryty obraz niewiarygodnego placu zabaw (a miałem wtedy 4 latka).
              Dla kogoś przyjeżdżającego z małego miasta, taki plac zabaw był chyba czymś więcej niż dzisiaj jest Disneyland lub jakieś centra rozrywki ;)

              Rakieta, gazik.... heh, łezka się w oku kręci :)
    • ggargi Re: Rakieta z os. Mickiewicza [WIDEO] 11.02.11, 14:59
      Wychowałem się na Dziesiątej i nie było tam takich fajnych placów zabaw .... ale trzeba pamiętać że LSM było po opieką artystów z IWA ... nadal po krzakach chowają się ich rzeźby.
      Da mnie najcudowniejszym miejscem na spacery z dziadkiem byłą aleja róż na podzamczu, tak obok zamku, aleja obrośnięta pnącymi różami i ci Panowie grający tam w szach lub warcaby ... zawsze szedłem tamtędy z dziadkiem na działki jeszcze nie było trasy :)
      • Gość: Durszlak Re: Rakieta z os. Mickiewicza [WIDEO] IP: 46.21.219.* 11.02.11, 16:16
        I ja bywałam często na tym placu.najbardziej lubiłam samochód- gazik i huśtawki drewniane z łańcuchowym zabezpieczeniem. W bloku obok placu mieszkali babcia i dziadek.Spędzałam u nich całe dnie.Była a końcówka lat sześćdziesiątych.
        To se ne wrati:(
        • chochlik5 Re: Rakieta z os. Mickiewicza [WIDEO] 12.02.11, 19:13
          Ze wzruuszeniem przeczytałam wspomnienia mieszkańców Osiedla Mickiewicza w znacznej części jako dzieci, użytkownicy tych wówczas wspaniałych urządzeń placu zabaw. Ja zamioeszkałam już od pierwszego roku istnienia Osiedla już jako osoba dorosła, między innymi organizująca życie społeczne mieskańców. Kto pamięta ,że kopaliśmy rowy pod zakładane instalacje telefoniczne. , bo przecież nie było telefonów. Raz na godzinę funkcjonował autobus nr 5. Do taksówki ustawiała się kolejka. Do mieszkań do wpbudowanych szaf kuchennych przedostawały dzięki nieszczelnemu wykończeniu instalacji wodnej i kanalizacyjnej myszy. Na wycieraczkach przed mieszkaniami stały zabłocone gumiaki. Nie było żadnego sklepu tylko jeden kiosk, a później na sklep spożywczy awansował garaż przy Grażyny 5, Chyba w drugim roku powstała szkoła nr 29 , ale jescze bez sali ginastycznej i świetlicy, w następnym przedszkole na Grażyny. Później Przychodnia Rejonowa ,a następnie żłobek, i Dom Kultury. Wcześniej działalność kulturalna koncentrowała się w świetlicy osiedlowej przy Grażyny. Tam również mieściła się harcówka dla harcerzy szczepu LSM, uczniów z 29 szkoły, a póżniej również ze szkoły nr 35. Wszyscy mieszkańcy Osiedla znali się,w potrzebie pomagali, pożyczali od sąsiadów pralki Franie, odkurzacze, froterki. Było skromnie, bez bananów i pomarańczy, ale z nadzieją na lepsze jutro. Mogłabym dużo jeszcze powspominać, aloe kto to będzie czytał.
          • Gość: sklerotyk Re: Rakieta z os. Mickiewicza [WIDEO] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.11, 22:32
            Nie wwspomniała Pani o kinie Grażyna mieszczącym się na w baraczku przy ul.Wallenroda. Ja mieszkałem na Kunickiego, ale czasami przyjeżdżałem właśnie do kina i wówczas zazdrościłem mieszkańcom LSM takiego ładnego osiedla. Zwłaszcza uliczka Nowogródzka była takim pięknym, uroczym zakątkiem z domkami i ogródkami, o których marzył chyba każdy.
          • Gość: była Re: Rakieta z os. Mickiewicza [WIDEO] IP: *.aster.pl 19.02.11, 14:44
            Przede wszystkim była wspólna praca. Prezes spółdzielni, potrafił wskrzesić w ludziach zapał do dbania o swoje, np klatki schodowe, porządkowanie trawników. Nie było wykrętów, ani utytułowanych. Wypadał dyżur i na schody wychodziła lekarka, prokurator czy pracownica fizyczna. Mieszkałam koło placu zabaw z rakietą. To był plac zabaw mojego dzieciństwa. A rakieta, ach, ileż podartych rajstop, majtek;) i poobijanych kolan. Łazik był super. Najpierw służył do nauki jazdy, potem do nauki całowania;)
            Na drabinkach mrożące krew w żyłach ewolucje.
            U nas woda nie spływała do tzw 'zimnej szafki', ściana wychodziła na balkon zabezpieczony solidnym daszkiem. Myszy też nie było;)
            Ogólnie to fajnie było, tylko o tym się wie dopiero teraz;)
            ps. 'Gwiazda' Krzysiek Cugowski o ile nie korzystał z rakiety;) to przynajmniej czasami chodził koło niej.
    • blasbike 2:04 o co chodzi? 12.02.11, 21:10
      Co się dzieje w 2:04 lewo góra??
      www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=WLTiavFpuss#t=124s
      pozdr,
      • Gość: sklerotyk Re: 2:04 o co chodzi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.11, 22:37
        Rzeczywiście, coś tam się dzieje, jakby dwie osoby "aresztowały" trzecią i prowadziły pod przymusem. Może autor zdjęć coś skojarzy, choć dzieje się to dość daleko w tle, więc nie musiał w ogóle tego zauważyć. Czy ktoś pamięta film Antonioniego "Powiększenie"? Głównym wątkiem tego filmu jest fakt, że fotograf przypadkowo sfotografował w parku rozgrywający się w tle dramat (mordertstwo).
        • tajnos.agentos Re: 2:04 o co chodzi? 13.02.11, 13:40
          To napewno była ubecja, która zaaresztowała niewinnego człowieka albo co gorsza jakiegoś bojownika o wolność i kapitalizm. Dla niepoznaki przebrali się za młode małżeństwo z dzieckiem a czarna Wołga stała w krzakach.
      • chochlik5 Re: 2:04 o co chodzi? 13.02.11, 13:01
        Ta huśtawka rzeczywiście mogła być niebezpieczna. Jeżeli chodzi o kino " Grażyna" to rzeczywiście zapomniałam o nim napisać. Dodam jescze, że w tym pomiesczeniu odbywały sie pierwsze zebrania pierwszej rady osiedlowej której przewodził pan Jerzy Kwieciński mieskający pezy ul Grażyny5. On zresztą był harcmistrzem i pierwszym komendantem szczepu LSM. Wśrłód resztek zabudowań drewnianych domków (obecnie teren na którym stoją bloki z parzystymi numerami przy ulicy Wallenroda była czynna pompa z której korzystaliśmy gdy nastąpiła przerwa w funkcjonowaniu miejskiej sieci wodociągów) Wtedy jescze pierwszy Prezes pan Stanisław Kukuryka jak gospodzrz obchodził cały teren osiedla bacząc pilnie, co jescze jest do zrobienia, co może zaspokoić potrzeby mieszkańców początkowo z bloków przy ulicy Grażyny 1,2,3,4,5,6,7,8, 12 i Wallenroda 5 i 7. Następnym równie troskliwym gospodzrzem osiedla był pan Władysław Kmieć mieszkający wówczas przy Wallenroda 5. Wspaniale organizował dni czynów społecznych to jest sadzenie drzewek i zasiewanie i pilnowanie trawników. Kto pamięta , że na większości trawników były umieszczone tabliczki z napisem: o ten trawnik dba Klasa (i tu numer szkoły nr 29.) Teraz przypomniałam sobie , ze pierwsza świetlica osiedlowa mieściła się w tym samym bloku, w którym finkcjonowała administracja i zarząd LSM , jescze jedynego osiiedla Adama Mickiewicza. Odbywały się tam spotkania z ciekawymi luźmi, a kierowała tą świetlica pani Adela Wójcik, późniejsza wieloletnia kierowniczka Domu Kultury. Pamiętam spotkanie ze znanym dziennikarzem Krzysztofem "TT". Było bardzo ciekawe i ożywione. A teraz jeżeli chodzi i ulicę Nowomiejską, to pierwsze domi powstawały jednocześnie z pierwszymi blokami Osiedla Mickiwicza.
    • handwerker Rakieta z os. Mickiewicza i lata 70. [WIDEO] 13.02.11, 20:53
      Mam pytanie, pamiętacie może kiedy z sadzawki na Mickiewicza zniknęły karpie?
      • empi Re: Rakieta z os. Mickiewicza i lata 70. [WIDEO] 13.02.11, 22:14
        Musisz poczekać na Doćka, pisaliśmy sobie o tym w innym wątku ale bez dat. Sam kiedyś wpuściłem tam lina którego złapałem, był w kolorze pomarańczowym! Widocznie jakaś odmiana ozdobna z ikry przeniesionej przez ptactwo. Chodziłem potem z dziećmi oglądać go tam ale jak to lin, ukrywał się :)
        pzdr.
    • wielkamysza Rakieta z os. Mickiewicza i lata 70. [WIDEO] 20.02.11, 21:31
      ja wiem, że rakieta kojarzy nam się wszystkich z dzieciństwem itd. ale lata świetności ma ona już dawno za sobą niestety. Teraz jest to już tylko niebezpieczna ruina i miejsce do sikania dla pijaków niestety, prawda jest taka że jest niebezpieczna i tyle, zbyt stroma a przede wszystkim stara i zdewastowana :/. Powinni ją zlikwidować zamiast samolotu, tam można było najwyżej śmigłem solidnie oberwać, a w rakiecie o wiele większą krzywdę mogą sobie dzieci zrobić, wąskie strome wejście, przepychanki dzieci i tragedia gotowa, dodając do tego niebezpieczne metalowe schodki gdzie łatwo noga może się pośliznąć albo zaczepić stopa między schodkiem a np. sandałem dziecka i klops. Ja wiem że my też swego czasu z niej zjeżdżaliśmy i żyjemy ale niestety rakieta coraz starsza, ewentualnie ją odmalują bo tak naprawdę nic innego z nią nie robią a swoje lata wiadomo ma. Moje dzieci codziennie w lecie są na tym placu, ale mają zabronione wchodzić do rakiety i zjeżdżać, wyrodna matka jestem, ale nie ja jedna, większość rodziców, którzy sami korzystali w latach dzieciństwa z rakiety teraz swoim dzieciom sami nie pozwalają zjeżdżać...
      • Gość: sklerotyk Re: Rakieta z os. Mickiewicza i lata 70. [WIDEO] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.11, 21:48
        W pewnym sensie masz racje, rakieta - jako urządzenie do zabaw dziecięcych - zdegradowała się i chyba raczej nei powinna być używana w tym charakterze. Ale jednocześnie jest trwałym elementem pejzażu tego fragmentu osiedla Mickiewiczowskiego i usunięcie jej stamtąd oznaczałoby zburzenie "pomnika historii". Warto by więc chyba pomyśleć co zrobić, aby pozostawić ten obiekt jako swojego rodzaju zabytek, ale zabezpieczyć go żeby żadne dziecko nie uległo wypadkowi.
        • wielkamysza Re: Rakieta z os. Mickiewicza i lata 70. [WIDEO] 20.02.11, 22:28
          oczywiście, w zupełności się z Tobą zgadzam, tylko wiesz, ja teraz jako matka patrzę z perspektywy bezpieczeństwa moich i innych dzieci, a nie z perspektywy wspomnień i i wartości niejako zabytkowej.
          Ja wiem, że wystarczyło i wystarczy rzucić hasło: plac z rakietą i każdy wie o co chodzi i gdzie to jest, ale bezpieczeństwa niestety nie ma żadnego. Prezes powie tylko że oczywiście rakieta nie zniknie, że jest bezpieczna (???) dla niego może i owszem bo z niej nie korzysta. Ja nie mówię, że ma wysłać ją w kosmos ;), ale masz rację powinna być jakoś zabezpieczona
          • Gość: sklerotyk Re: Rakieta z os. Mickiewicza i lata 70. [WIDEO] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.11, 01:18
            Nie przesądzajmy może z góry co powie prezes. Przecież jest zapewne człlowiekiem z wyobraźnią i zdaje sobie sprawę z tego, co może się zdarzyć. Myślę, że trzeba spróbowac zgłosić ten problem do zarządu spółdzielni, bo inaczej to na pewno nic sie nie zmieni. :)
            • wielkamysza Re: Rakieta z os. Mickiewicza i lata 70. [WIDEO] 21.02.11, 10:11
              nie przesądzam sama co prezes powie, bo piszę tylko co prezes już powiedział lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,9082266,Magiczny_plac__Rakieta_jest_a_gdzie_reszta___GALERIA_.html

              "urządzenia z placów zabaw są regularnie kontrolowane przez pracowników administracji, a w razie potrzeby wymieniane. Gąbka twierdzi, że samolot powodował sporo wypadków. Dzieci spadając z niego rozbijały sobie głowy, a te które stały obok niejednokrotnie obrywały śmigłem.
              - Ale rakieta zostanie - zapewnia prezes Gąbka. Nie ukrywa, że sam jest do niej przywiązany. - To symbol LSM-u. A poza tym jest bezpieczna - dodaje."

              I tylko o to mi chodziło :) Ja nie mówię że ma być już zlikwidowana i koniec, ale przebywam codziennie w lecie z dziećmi na tym placu i wiem że nie jest nic robione. Śmigłem można było dostać więc samolot został zlikwidowany, a był naprawdę bezpieczniejszy i niższy niż rakieta. Moja siostra wiele lat temu jako dziecko właśnie na rakiecie złamała nogę, spadając popchnięta przez inne dziecko, całe szczęście że nic innego się nie stało. Mi rakieta nie przeszkadza, bo moje dzieci póki ona straszy wyglądem i nie jest odnawiana, z niej po prostu nie korzystają, ale pewnie dało by się z nią zrobić coś bezpieczniejszego i dalej przyciągającego dzieci, a pewnie bardziej rodziców i ich wspomnienia ;).

Pełna wersja