Dodaj do ulubionych

Bezrobotni absolwenci nie chcą na zmywak

14.06.11, 16:02
Wszystko pieknie i ladnie. Rzeczywistosc jednak bedzie najprawdopodobniej wygladac tak, ze absolwentki w koncu pozwola skutecznie nadziac sie swoim facetom i urodza dzieci. Po latach zachwycac sie juz beda Wharton-ami, Ameliami i Mozilami. Co i tak bedzie plasowac je w czolowce znajomych i pozwalac czuc im sie "inteligencja". "Slodkiego, milego zycia. Bez chlodu, glodu i bicia" zycze.
Obserwuj wątek
    • m1r4640 Bezrobotni absolwenci nie chcą na zmywak 14.06.11, 16:25
      nie bede za nia plakal, bo to nie moja wina ,ze wybrala sobie taki kierunek studiów. A tak prawde powiedziawszy to czy ona musiala studiowac. Przeciez nie ma wyzszych studiow o kirunku specjalista zmywaka lub sprzataczka . Szczesc jej Boze i niech zasili armie sprzataczek w lepszej czesci Europy !
      • qqbek Re: Bezrobotni absolwenci nie chcą na zmywak 14.06.11, 17:43
        m1r4640 napisał:

        > nie bede za nia plakal, bo to nie moja wina ,ze wybrala sobie taki kierunek stu
        > diów. A tak prawde powiedziawszy to czy ona musiala studiowac. Przeciez nie ma
        > wyzszych studiow o kirunku specjalista zmywaka lub sprzataczka .

        Są: pedagogika, politologia, prawo (dla tych gorzej uczących się, lub pozbawionych koneksji), socjologia (j.w.), polonistyka, matematyka, fizyka, filozofia, historia, resocjalizacja... i wiele innych.
        To kierunki kształcące przyszłych pomywaczy...

        > Szczesc jej Bo
        > ze i niech zasili armie sprzataczek w lepszej czesci Europy !

        I to jest smutne... trzeba lat, by nasze uczelnie przystosowały swoje praktyki rekrutacyjne do rynku pracy... a gdy już następują drobne zmiany... to jest po ptokach, bo rynek zdołał się już, w międzyczasie, zmienić.
        • wodnik_wodnik Re: Bezrobotni absolwenci nie chcą na zmywak 14.06.11, 18:10
          > trzeba lat, by nasze uczelnie przystosowały swoje praktyki
          > rekrutacyjne do rynku pracy...

          Uczelnianych klik nie daje się zmusić, żeby przestały zatrudniać swoich pociotków, a ty marzysz o zmianach w "projektach rekrutacyjnych? Ci ludzie sami z siebie nigdy się nie zmienią. Gdzie niby mają znaleźć pracę pani Jadzia z panem Zdzisiem z pedagogiki, historii czy resocjalizacji, jeżeli uczelnia zmieni swoje "praktyki rekrutacyjne"? Sami mają się zwolnić czy kolega ma zwalniać kolegę? Trzeba by podłożyć bombę atomową, żeby rozwalić to uczelniane towarzystwo wzajemnej adoracji.
        • jurek.1954 Re: Bezrobotni absolwenci nie chcą na zmywak 15.06.11, 10:21
          Pokutuje stare myślenie, że to uczelnie są odpowiedzialne za błędne wybory ich absolwentów. To ci młodzi ludzie wybierając trefne kierunki studiów ponoszą odpowiedzialność za siebie i swoją przyszłość. Jeżeli nie będzie chętnych na te mierne kierunki i pojawi się widmo porażki rekrutacyjnej, to dopiero zmusi "szacowne grono tzw. naukowców" do dostosowania oferty edukacyjnej do potrzeb rynku. Nigdy odwrotnie !!! A że stadnie pchają się "nieloty" na taką ofertę uczelni (bo łatwo!) to mamy co mamy. Młody, zdolny i elastyczny człowiek szybko dokona przekwalifikowania i będzie robił to co lubi i co daje kasę, miernota będzie narzekać i winić wszystkich dookoła za swój parszywy los.
    • ahk4iepaiv8u Hm, przecież NIKT nie chce na zmywak 14.06.11, 19:12
      Co to niby za odkrycie? Ani absolwenci, ani nieabsolwenci, ani mądrzy, ani głupi, ani wysocy, ani niscy, ani kobiety, ani mężczyźni, ani homo, ani hetero, ani metroseksualni. NIKT nie chce na zmywak. Za to WSZYSCY chcą zarządzać. Manadżować. Kierować i ZARABIAĆ.. A niektórzy chcą po prostu money for nothing and chicks for free..
    • przemek-leniak Żadna praca nie chańbi 15.06.11, 08:39
      praca zarobkowa to zresztą nie żadne tam realizowanie się tylko zwyczajnie zarabianie pieniędzy i nic ponad to
      kto chce sobie wierzyć ze nada swojemu życiu sens poprzez wykonywanie takiego czy innego zawodu niech sobie wierzy
      ale prawdę mówiąc jest to bujda na resorach
      sens życia jest całkiem gdzie indziej
      i szczeście również
      • wodnik_wodnik Re: Żadna praca nie chańbi 15.06.11, 11:03
        Nie o to chodzi, żeby znaleźć sens życia w pracy zawodowej, tylko żeby robić w życiu to, co się lubi. Lubienie czegoś a znajdywanie w tym sensu życia to jednak dwie różne rzeczy, w przeciwnym razie można byłoby znaleźć sens życia w piciu piwa, że o innych mniej szlachetnych zajęciach nie wspomnę.
      • qqbek Przemku... 15.06.11, 15:04
        Może i żadna praca nie hańbi... ale Twoja ortografia jest bez wątpienia na haniebnym poziomie.
        Druga sprawa, że satysfakcjonująca praca pomaga tak w osiągnięciu satysfakcji z życia jak i stabilizacji materialnej, bez której, w naszych czasach, trudno o jakąkolwiek satysfakcję z życia.
        Czy zmywak w Anglii hańbi?
        Nie... hańbi zaś to, że nawet na zmywaku w Anglii zarabiasz kilkakrotnie więcej niż nauczyciel-stażysta, młodszy referent w urzędzie czy też szeregowy pracownik w firmie. Niestety, ani szkoła, ani urząd, ani nawet prywatny przedsiębiorca nie mają dość pieniędzy, by płacić godnie.
          • qqbek Re: Przemku... 15.06.11, 18:30
            Gość portalu: aron napisał(a):

            > jedźcie do Breslau

            Jeszcze busem do tego?
            Nie, dziękujemy... widzieliśmy dziś tego W905 w wiadomościach i nie mamy ochoty wsiadać do tych trumien :)
            A Ty spierniczaj do Parczewa, proszę.
        • przemek-leniak ni ma człowieka bez wad 16.06.11, 09:26
          propos ortografii to moją pierwszą maturę oblałem czyniąc 26 błedów ortograficznych na pisemnym polskim
          pisemna biologię zdałem pisząc zaledwie połowę pracy (wiedzać juz ze oblałem pisałem tylko do wniesienia kanapek)
          kolejne podejście wymagało przyjecia innej strategii
          a więc po pierwsze przez rok moją główną lektura był słownik ortograficzny
          a w ramach relaksu pisałem dyktanda ;-)
          a po drugie zrezygnowałem z umieszczania treści w wypracowaniu
          ot zwykły tekścik na odwal się byleby bez błedów
          no i zdałem
          dla odmiany jako drugi przemiot wybrałem sobie historię
          ...
          bywa że jakiejś wady nie da się jednak tak łatwo nadrobić
          i tak jest z moją ortografią - dziś owszem widzę błędy w już napisanym tekście ale napisać bezbłędnie jak nie potrafiłem tak i nie potrafie
          podobnie mimo usilnych starań nie nauczyłem sie nigdy tabliczki mnożenia
          tu historyjka jest jeszcze zabawniejsza bo circa co dwa trzy lata staram się ją wkuć
          (tak dla samego siebie żeby zobaczyć czy tym razem mi zostanie)
          i mniej więcej przez dwa miesiące po owym wkuciu pamiętam a potem mi mija
          i 7x8 staje się problemem nie do rozwiązania
          ...
          praca zarobkowa to źródło pieniedzy i nic ponad to
          nie warto sobie dac wmówić ze może przynosić satysfakcję innego typu
          nie warto sobie zwyczajnie życia marnować na szukanie w zarabianiu jakiegoś głebszego sensu czy tresci
          jesli dana praca nie daje wystarczajacych nam zarobków albo kosztuje zbyt wiele naszego czasu czy też w inny sposób nam szkodzi nie warto sie nawet za nią brać
          to banalny układ handlowy praca z a kasę i kasa za pracę
          oczywiście mozna się cieszyć tym co się robi w ramach pracy ale to jest rzecz osobna zupełnie
          od pracy zarobkowej nalezy oczekiwac wyłacznie wynagrodzenia
          jesli zaś kogos nie stać by płacic za pracę jego problem
          satysafkcjonujące jest faktycznie robienie tego co sie chce robić
          i dlatego tez Anglia jest tak atrakcyjna
          tam pracując zarobkowo na zmywaku za co ci dobrze płaca masz czas i pieniadze na to by dla przykładu zostać ratownikiem medycznym zupełnie za free
          zobacz sobie Jakubie jak funkcjonuje społeczeństwo na wyspach ile tam stowarzyszeń ilu ludzi w klubach etc.
          a prócz tego pójść do kina czy teatru nie rezygnując z jedzenia czy piwa
          w Polsce jest inaczej tu praca zabiera czas i nerwy nie oferując w zamian właściwie nic
          dlatego nie warto życ w Polsce
          czemu własciwie Polska tak rózni się od GB warto pogadać w kolejnym poście
          • przemek-leniak Bogactwo narodów ;-) 16.06.11, 09:42
            hmm jak na socjalistę przystało trzeba mi się wziąc z tematem za bary...
            tak więc czemu anglicy są narodem dostatnim a polacy narodem nędzarzy?
            ...
            po pierwsze jest to kwestia podejścia do bogactwa
            spytaj anglika i polaka czy chce być bogaty i co w tym celu jest gotów uczynić
            otrzymasz rózne odpowiedzi...
            dla polaków bogactwo jest celem który chca osiagnąc bardzo i szybko bez wzgledu często na koszty...
            anglika bogactwo nie interesuje w takim stopniu i nie bedzie chciał zmarnowac zycia by je osiągnać...
            a jednak to anglik jest bogaty a polak biduje...
            ...
            anglicy za to umieją gospodarować dobrze tym co mają w odróznieniu od polaków
            angielscy przedsiebiorcy dobrze wykorzystują pracę tych których zatrudniaja
            w polsce przedsiębiorcy marnuja jakieś 90% wysiłku swoich pracowników (tak na oko)
            w anglii firmami zarzadza się tak jak własnym domem rozsadnie i oszczednie
            w polsce zaś zarządzającymi sa chłopki roztropki których głównym celem jest bycie bogatszymi i lepiej ustawionymi niz ich pracownicy - vide przykład tego prezesa z radia free
            ...
            w polsce mało kto rozumie że bogactwo wynika z długiego okresu czasu dobrego gospodarowania
            ludzie sadza tu że zeby stać się bogatym trzeba zrobić przekret albo miec fuksa
            i tak postępują
            marnując przy tym wiecej niz zarabiają
            ...
            myslę Jakubie że owo marnotrawstwo i brak konsekwencji to główne przyczyny polskiej nędzy
            wyprodukowanie jednego milionera kosztuje w polsce kilkaset razy więcej niz w anglii
            te kilkaset razy to jest własnie ów zmarnowany pieniądz czas i wysiłek
            • muczyk Re: Bogactwo narodów ;-) 16.06.11, 10:08
              Reasumując: Polacy są źli, a Brytyjczycy dobrzy, dobro zostaje nagrodzone, a zło ukarane, i dlatego Polacy są biedni, a Brytyjczycy bogaci. Głębia tej analizy socjologiczno - ekonomicznej poraża.
              • przemek-leniak nie dobro i zło ale roszczenoiwy stosunek do 16.06.11, 10:16
                marzeń...
                czyli głupota czyli zwykła wiara w bajki...
                polacy sie spinają nie wiadomo po co
                ot jak w przypadku ESK działaczom mało oczka nie wyjdą tak sie spinają
                a po co sie tak spinają?
                bo licza na cud
                anglicy na cuda nie liczą
                i maja ten luz który jest nagradzany
                nie przez ślepy los nagradzany ;-)
                nagrodę sobie sami wypracowują na luzie
                i nie mają przepukliny bo nie tracą wysiłku na spinanie sie...
                ...
                biedny ty mój porażony
                może winieneś sobie łokularki kupić antyporazeniowe?
            • qqbek Re: Bogactwo narodów ;-) 16.06.11, 15:31
              przemek-leniak napisał:

              > hmm jak na socjalistę przystało trzeba mi się wziąc z tematem za bary...
              > tak więc czemu anglicy są narodem dostatnim a polacy narodem nędzarzy?
              > ...

              Polecam lekturę Adama Smitha i Maxa Webera ;)

              > po pierwsze jest to kwestia podejścia do bogactwa
              > spytaj anglika i polaka czy chce być bogaty i co w tym celu jest gotów uczynić
              > otrzymasz rózne odpowiedzi...

              Nie sądzę.

              > dla polaków bogactwo jest celem który chca osiagnąc bardzo i szybko bez wzgledu
              > często na koszty...

              Nie dla wszystkich...

              > anglika bogactwo nie interesuje w takim stopniu i nie bedzie chciał zmarnowac z
              > ycia by je osiągnać...

              Nie każdego... znów używasz kwantyfikatorów ogólnych...

              > a jednak to anglik jest bogaty a polak biduje...
              > ...

              Anglik nierzadko jest biedniejszy niż Polak. Polak pracujący na wyspach dorabia się tam szybciej i sprawniej niż Anglik (no, chyba, że ma dwie lewe ręce lub nie zna języka).

              > anglicy za to umieją gospodarować dobrze tym co mają w odróznieniu od polaków

              Leżę na podłodze i zrywam boki ze śmiechu...

              > angielscy przedsiebiorcy dobrze wykorzystują pracę tych których zatrudniaja

              ...zaraz mnie żebra zaczną boleć z tego śmiechu:)

              > w polsce przedsiębiorcy marnuja jakieś 90% wysiłku swoich pracowników (tak na o
              > ko)

              Na oko to... z resztą sam wiesz.

              > w anglii firmami zarzadza się tak jak własnym domem rozsadnie i oszczednie

              No i znów gleba i się śmieję...

              > w polsce zaś zarządzającymi sa chłopki roztropki których głównym celem jest byc
              > ie bogatszymi i lepiej ustawionymi niz ich pracownicy - vide przykład tego prez
              > esa z radia free
              > ...

              Mylisz firmę prywatną z państwowym folwarkiem...

              > w polsce mało kto rozumie że bogactwo wynika z długiego okresu czasu dobrego go
              > spodarowania

              Tu się zgodzę, z tym jednak zastrzeżeniem, że w Anglii jest tak samo.

              > ludzie sadza tu że zeby stać się bogatym trzeba zrobić przekret albo miec fuksa
              > i tak postępują
              > marnując przy tym wiecej niz zarabiają
              > ...

              Tu znów się nie zgodzę...

              > myslę Jakubie że owo marnotrawstwo i brak konsekwencji to główne przyczyny pols
              > kiej nędzy

              A nie 150 lat sarmackiej hucpy, rozbiory, powstania i dwie Wojny Światowe?

              > wyprodukowanie jednego milionera kosztuje w polsce kilkaset razy więcej niz w a
              > nglii

              Dowody proszę...

              > te kilkaset razy to jest własnie ów zmarnowany pieniądz czas i wysiłek

              Widzisz... ja trochę ponad dwa lata mieszkałem w Anglii, czułem się tam jak pączuś w maśle... ale nie dużo gorzej czuję się też i w Polsce. A powinienem "kilkaset razy gorzej", podążając za twoją logiką.
    • tajnos.agentos Bezrobotni absolwenci nie chcą na zmywak 15.06.11, 08:42
      Katarzyna kończy pedagogikę na UMCS, zastanawia się nad wyjazdem za granicę, bo tu na pracę w zawodzie nie ma szans.

      Taki stan rzeczy utrzymuje się od dobrych już dwudziestu paru lat i marne są widoki na jakąkolwiek poprawę sytuacji. Przeżyłem to ja, przeżyło to wielu moich znajomych i przyjaciół... Wielu z nich wyjechało lub porzuciło zawody wyuczone, w zdobycie których zainwestowało nieraz wiele czasu, wysiłku i pieniędzy, nie przepracowawszy w nich nawet jednego dnia. Taki kraj...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka