Pomoc matki

IP: *.programu.mIRC.w.pulawy.pl 21.05.04, 11:40
Ktoś tu chyba spożył za dużo alkoholu.Panie redaktorze dlaczego tak poważna
gazeta opiera się na plotkach? Uczniowi próbowano podać malutką ściągę a nie
gotowy arkusz egzaminacyjny. No i jak tu można wam wierzyć. Wstyd! Ciekawe
ile bierzecie za teaki kłamstwa...
    • Gość: uczen czartorycha Re: Pomoc matki IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.04, 14:35
      bzdura!!!! to nie byl gotowy arkusz tylko mala karteczka z ktorej i tak nie
      skorzystal!!! jak zwykle media wszystko wyolbrzymiaja, szukaja taniej
      sensacji... znam osobiscie ta kobiete i uwazam ze jest ona bardzo dobrym
      nauczycielem i czlowiekiem a pomysl o zabraniu jej prawa wykonywania zawodu
      jest nie sprawiedliwy i nie moze tak byc !!! ludzie pomuzcie !!!!
      • Gość: pola Re: Pomoc matki IP: *.net.pulawy.pl 21.05.04, 19:55
        Nieprawda! Wcale nie jest na zwolnieniu lekarskim!
    • Gość: jahu Re: Pomoc matki IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 21.05.04, 21:36
      Zastanawia mnie, dlaczego temat tego artykułu nie wywołuje szerszej dyskusji?
      Czyżby był mało ważny, albo nie dostrzegano by problemu? A może najzagorzalsi
      dyskutanci zapomnieli już swoją maturę? Zjawisko z pewnością nie jest nowe.
      Przytaczam artykuł napisany przez maturzystę, w rok po zdaniu matury. Być może
      ktoś z czytelników rozpozna w tym opisie swoją maturę. Artykuł był opublikowany
      w jednej z lubelskich gazet, która już obecnie nie ukazuje się.

      Lublin, 1999

      Matura - egzamin „dojrzałości” społecznej lub intelektualnej, czy raczej mówiąc
      językiem uczniowskim „klasówka z kanapkami” nie przygotowująca tak naprawdę do
      niczego, a pozwalająca jedynie zdawać egzaminy na studia ???
      ( Czyli o praktyce nauczania i zdawania matury
      w polskim szkolnictwie, a dokładniej w jednym z lubelskich liceów...)


      Przez wiele lat i także dzisiaj matura traktowana była jako egzamin
      dojrzałości. Co ciekawe była traktowana jako egzamin dojrzałości społecznej
      przygotowujący do życia w społeczeństwie.
      Nie mogę powiedzieć wiele na temat matur z okresu PRL-u, jednak życie w tamtym
      okresie wydaje mi się czymś tak patologicznym, że trudno mówić o egzaminie
      dojrzałości do czegoś, co same w sobie jest niedojrzałe, lecz wręcz złe i
      puste. W tamtych latach jednak wszystko było sztucznie wywyższane, występowała
      apoteoza wszelkich haseł ukazujących wielkość systemu. Nazywanie matury przez
      komunistów tym terminem można więc zrozumieć.
      A jak jest dzisiaj? Czy teraz można nazwać człowieka, który zdał maturę kimś
      dojrzałym społecznie lub chociaż intelektualnie? Czy w ciągu tego egzaminu
      trwającego kilka godzin człowiek z niedojrzałego ucznia przepoczwarza się nagle
      w osobę przygotowaną do dorosłego życia?
      Można więc postawić hipotezę, iż matura nie jest egzaminem dojrzałości. Więc
      czym jest tak naprawdę? Dla mnie osobiście ważne jest, aby nazywać rzeczy po
      imieniu. Jeśli nie jest egzaminem dojrzałości, to niech nie będzie tak
      nazywana. Jeżeli powinna być tym egzaminem, a obecnie w praktyce nie jest, to
      ważne jest, aby uczynić z niej taki egzamin realnie.
      Abiturient powinien przecież wiedzieć, co tak naprawdę zdaje, za kogo może się
      uważać po zdaniu tego egzaminu i czego ma się po nim spodziewać - kolejnej
      szkolnej farsy, czy początku dorosłości.


      Oczywiście nie zapominam o tym, że do matury należy się przygotować, a z myślą
      o niej wstępujemy w progi szkoły średniej. Mnie jednak interesują realia. Mam
      na ten temat trochę do powiedzenia, ponieważ miałem przyjemność zdawać powyższy
      egzamin nie tak dawno, bo w 1998 roku w jednym z najlepiej ocenianych
      lubelskich liceów.
      Być może podane przeze mnie w pracy przykłady mogą odnosić się tylko do tej
      szkoły, a próbka badawcza złożona z uczniów i nauczycieli tej szkoły nie jest
      reprezentatywna w skali np. województwa lub kraju, ale jeżeli w tej dobrze
      ocenianej szkole wystąpiły takie sytuacje to podobne mogły pojawić się także w
      innych.
      Do matury przygotowujemy się głównie w szkole. Ma być ona także zwieńczeniem
      naszej szkolnej nauki. Ale....
      Na potwierdzenie wcześniej podanej hipotezy można by zaprezentować wszystkie
      debaty społeczne i artykuły prasowe mówiące często o demoralizującym wpływie
      szkoły na uczniów, wspominając tylko, że szkoła przecież ma wychowywać prawych
      obywateli, przygotowywać do dorosłego życia, a także używające sloganu chyba z
      poprzedniego systemu, cytuję:
      „szkoła jest naszym drugim domem”.


      Uczniowie, później abiturienci, przyzwyczajeni do przymykania oczu przez
      nauczycieli w trakcie nauki, oczekują takiego samego postępowania przy
      dopuszczeniu do matury i w końcu na samym egzaminie. Najczęściej się nie
      zawodzą. Nie jest to na pewno wychowawcze i przypomina po prostu szkolną
      korupcję. Nie może przecież zdarzyć się, aby w renomowanym liceum ktoś nie
      został dopuszczony do matury:
      cytat
      profesor:
      „ Michałek, co z nim zrobić, nie ma go dzisiaj (dopuszczenie do matury), cóż
      przepuściłem go z trzeciej do czwartej klasy, nie powinienem był go
      przepuszczać, ale zrobiłem to. Niech zdaje (maturę) - mierny.”
      ( Michałek miał według mnie oceny dyskwalifikujące dopuszczenie do matury,
      podobnie Staś i Jan).

      „Powinienem był Cię przycisnąć, ale nie zrobiłem tego, uważałem, że powinienem
      zająć się innymi sprawami - masz mierny”.

      „- Janie gdzie idziesz na studia?
      - Chyba na ......... panie profesorze.
      - Cóż, nawet z całą Twoją niewiedzą będziesz tam dwa razy lepszy z ..........
      niż wszyscy inni - mierny.”
      Ciekawi mnie fakt, ile osób zostało dopuszczonych do matury w ten właśnie
      sposób.
      Oczywiście można powiedzieć, że profesorowie idą uczniom na rękę...
      Ale czy nie za bardzo? O takich historiach krążą opowieści. Na pewno nie są one
      motywacją dla przyszłych pokoleń abiturientów!
      Uważam także, że negatywny wpływ na uczniów mają uwagi profesorów pod
      adresem klasy typu (cytat):
      „Uważajcie, w tamtym roku nikogo nie oblałam na maturze, a w tym mam na to
      ochotę...”
      „- Ciebie to ja obleję na maturze...
      - Przepraszam pani profesor, czy pani na maturze ocenia wiedzę abiturienta,
      czy pani stosunek do niego?”
      Ciekawy pogląd na „egzamin dojrzałości” - ucz się ile chcesz, ale i tak nie
      zdasz. Jak można wymagać od uczniów, aby podchodzili do matury poważnie, jeśli
      nawet nauczyciele tego nie robią? •


      Różnie interpretować można fakt, że 90% uczniów klas czwartych luki w szkolnym
      wykształceniu uzupełnia na korepetycjach. W tej sytuacji ze względu na różną
      zamożność rodziców bogatsi uczniowie mają lepszy start nie tylko na maturze,
      ale także na egzaminach na studia.
      Można też wysunąć hipotezę, iż duża część sukcesów uczniów tzw.
      renomowanych szkół, na maturze i egzaminach opiera się nie na wysokim poziomie
      nauczania szkoły, lecz na korepetycjach i portfelach rodziców uczniów.


      „Już za rok matura, za pół roku,
      Już niedługo coraz bliżej, już za chwilę.”
      Tak mówią słowa znanej piosenki Czerwonych Gitar. Matura się zbliża,
      jedni się uczą, inni nie, jedni się trochę boją, inni nie (albo tylko udają).
      Wszyscy szykują ściągawki, a najważniejsze jest to czy osoby siedzące w komisji
      egzaminacyjnej umożliwią ściąganie. To już zależy od konkretnych profesorów, a
      plagą egipską okazałaby się wizyta komisji kuratoryjnej...

      scenki sytuacyjne :
      Z sali wyszedł dyrektor - co za ulga!
      Matura z języka polskiego.
      Wszyscy przynieśli ze sobą stosy ściąg oraz takie same długopisy
      zakupione z polecenia pani profesor, aby później ewentualnie poprawiać błędy...

      1. Jednej z maturzystek ze zdenerwowania rozsypały się ściągawki...
      pani profesor: „Nic nie widziałam, szybko pozbieraj i schowaj !”
      2. Pani profesor sprawdza błędy jednej z najlepszych uczennic, nagle pyta:
      „ Jak się pisze można by, razem, czy oddzielnie?”
      Cisza na sali i odpowiedź jednego z uczniów:
      „ - Ja mam słownik... mam sprawdzić?
      - Szybko sprawdź”
      3. Przed chwilą podano tematy. Wszyscy zaczęli pisanie. Jeden z uczniów
      zaczyna jeść kanapki. Podchodzi profesor i pyta:
      „ - Co ty robisz?
      - Jem.
      - Ale dlaczego nie piszesz, źle się czujesz?
      - Czuję się dobrze, po prostu jestem głodny...”
      Interesującym może wydać się fakt, iż za wyjątkiem trzech osób w
      trzydziestoosobowej klasie wszyscy otrzymali na maturze pisemnej oceny
      identyczne z ocenami na zakończenie czwartej klasy. Przesłanka, którą można
      wywnioskować z tego faktu może być jednak błędna.

      Matura z matematyki, profil matematyczno - fizyczny
      Kartki z zadaniami „latały” po sali jak samoloty odrzutowe...
      Ksiądz katecheta „błogosławi” piszących, przy okazji swoją osobą zasłania
      podających zadania...
      (Aby zaliczyć należało uzyskać za jedno zadanie co najmniej 7 pkt.)
      sor:
      „Musisz przepisać od kogoś jeszcze jedno zadanie lub uz
    • Gość: jahu Re: Pomoc matki IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 21.05.04, 21:41
      c.d.
      sor:
      „Musisz przepisać od kogoś jeszcze jedno zadanie lub uzupełnić te, które już
      masz, ponieważ za żadne z nich nie mogę postawić ci siedmiu punktów.”

      Ciekawi mnie fakt, ile osób tak naprawdę zdało maturę tylko
      i wyłącznie dzięki własnym wysiłkom oraz czy ja sam zdałbym ją pisząc ją
      indywidualnie? •
      Do zakończenia egzaminu dojrzałości pozostało tylko zdać „ustne”.


      Wszyscy szczęśliwie zdali maturę. Powstaje tylko pytanie, czy stali się
      po niej dojrzali?
      Dla mnie egzamin ten i wszelkie nauki szkolne nie pozwalają na
      osiągnięcie społecznej dojrzałości. Nie nauczono nas jak zdobyć pracę, w jaki
      sposób wypełnić oświadczenie podatkowe i tak wydawać pieniądze,
      aby „wystarczyło do pierwszego”, zacząć samodzielne życie, założyć szczęśliwą
      rodzinę, wychować dzieci. Nie staliśmy się uczciwi i tolerancyjni.
      Myślę też, że nie jesteśmy jeszcze dojrzali intelektualnie
      (przynajmniej nie wszyscy), bo czy to, że wiem, na czym polega mejoza, potrafię
      policzyć całkę, umiem powiedzieć kocham w trzech językach, a także potrafię
      interpretować wiersze nawet te pisane w stanie upojenia alkoholowego sprawia
      już, że jestem intelektualnie dojrzały. Chyba nie. Zresztą ilu ubiegłorocznych
      maturzystów pamięta jeszcze wiedzę zdobywaną w szkole.
      Szkołę wspomina się ze śmiechem, pamięta się prywatki, wycieczki i draki.
      O dojrzałości nie ma mowy.
      Postawmy sprawę jasno. Dzisiejsza matura daje średnie wykształcenie i
      umożliwia zdawanie na studia.


      Nadszedł czas reformy systemu edukacji. Jakie zmiany on przyniesie?
      Reforma szkolnictwa i programu nauczania pociągnie za sobą zmiany w egzaminie
      maturalnym. Mówi się o niezależnych komisjach, o wyprowadzeniu matury ze
      szkoły.
      Na pewno oprócz wymagań merytorycznych musi ulec zmianie sposób
      przeprowadzania matury. Jeżeli chcemy mówić o realnym egzaminie umożliwiającym
      porównanie wyników matur z różnych stron Polski, o funkcji informacyjnej
      świadectwa maturalnego dla uczelni wyższych i pracodawców, czy wreszcie o
      dokładnym sprawdzeniu wiedzy abiturienta nie można słuchać sentymentalnych
      głosów popierających maturę w swojej szkole, wśród znanych nauczycieli, czy
      nawet kolegów ze szkolnej ławki. Myślę, że podałem już wystarczająco dużo
      dowodów na to, że wprowadzenie zmian w sposobie przeprowadzania matury jest
      konieczne. Najtrudniejsza będzie jednak zmiana mentalnego podejścia do matury.


      Celem mojej pracy nie jest krytykowanie wszystkich i wszystkiego, lecz
      interpretacja doświadczonych przeze mnie wydarzeń w celu ewentualnego
      wykorzystania w dobie reformy edukacji, a także uzasadnienie braku podstaw do
      nazywania matury egzaminem dojrzałości jakiejkolwiek. Nie może być to przecież
      tylko pusty socjalistyczny slogan. Jeżeli matura powinna być egzaminem
      dojrzałości to niech będzie nim realnie, a nie tylko na papierze.
      Do tego właśnie powinna zmierzać obecna reforma.

      maturzysta jednego z lubelskich liceów, z roku 1998.

      PS.
      Życzę wszystkim przyszłym maturzystom powodzenia na maturze oraz więcej rozumu
      niż liczenia na łut szczęścia.
      Z góry przepraszam wszystkich, których uraziłem powyższym tekstem.

      W pracy wykorzystano autentyczne sytuacje związane z maturą.
      Wszelkie prawa do cytatów zastrzeżone.
      Wszelkie podobieństwo sytuacji, osób i miejsc jest zamierzone.

      • Gość: koma Re: Pomoc matki IP: *.devs.futuro.pl 22.05.04, 09:18
        A ja mam inne skojarzenie.
        Sformulowanie "wydalenie z zawodu" jakos nie do konca mi sie podoba.
        Slownik Jezyka Polskiego mowi, ze: wydalic - «usunąć kogoś skądś, kazać komuś
        opuścić jakieś miejsce; odprawić kogoś» Wydalić kogoś z kraju, z pracy, ze szkoły.
        Chyba wiec chodzilo o "zakaz wykonywania zawodu" lub "wydalenie ze szkoly", a
        nie "wydalenie z zawodu". Moze sie myle, ale wyglada mi to na powazny blad jezykowy.
        Przy okazji tekstu o maturach troche glupio popelniac bledy - nie wspomne juz o
        tym co napisali moi poprzednicy, czyli o "zywieniu" sie plotka i tania sensacja.

        Swoja droga ostatnio w GW, ktora zwlaszcza w regionie uwazalem za najlepsza,
        pojawia sie coraz wiecej plotek, pomowien, tanich sensacji, a co gorsza rowniez
        tendencyjnych opisow zdarzen. Co niektorzy Autorzy zagubili sie wg. mnie w
        poszukiwaniu "drugiego dna".
        Pozdrawiam
        • Gość: Klich Re: Pomoc matki IP: *.programu.mIRC.w.pulawy.pl 22.05.04, 10:23
          Zalewa nas uporczywie tania sensacja. Gazety typu Fakt, Super Express a także
          nasze lokalne. Szczególnie Kurier Lubelski króluje w tym za sprawą artykułów
          miernych lotów w wykonaniu takich redaktorzyn jak Bednarzewska czy
          E.Lickiewicz.Nie dziwi mnie fakt,że tak mało w nich komentarzy
          uczciwych,podnoszących jakiś problem i dalej go rozwijających jeśli tacy ludzie
          są zatrudnieni w prasie.Wielu młodych mądrych ludzi czeka na swoją pierwszą
          pracę.Dlaczego nie ma dla nich miejsca w redakcji gazety ?
    • Gość: Falka Re: Pomoc matki IP: *.net.pulawy.pl 01.06.04, 22:58
      Cała ta afera to jakiś absurd. Matury to absurd. A pani B. zrobiła to co
      uważała za stosowne.. i na pewno nie była sama. Dlaczego więc cała wina spada
      tylko na nią? Akcje tego typu są czymś absolutnie normalnym w innych szkołach.
      Najdziwniejszym jest fakt że ktoś akurat zwrócił uwagę na ot, zwyczajną
      anglistkę. A powiadają że NIC nie dzieje się bez POWODU...
Pełna wersja