rozenkranc
07.10.11, 16:29
Odwoziłem właśnie do przychodni panią pielęgniarkę, która została przysłana (przy okazji: dzięki, społeczna służbo zdrowia!) z POZ aby podłączyć mojej mamie tzw. kroplówkę). Minęliśmy akurat przydrożną kapliczkę i pani pielęgniarka rozrzewniła się na temat opłakanego stanu technicznego figurki, z czego wywnioskowałem, że jest mocno zaangażowana religijnie. Nie wiedziałem, że również politycznie, gdy następnie zagadnęła mnie znienacka: - A pan na kogo będzie głosował? - Ja? - odparłem nieco zaskoczony. Ja na Palikota. - Na Palikota? - wykrzyknęła niemal obruszona. A dlaczego?!
Pytanie brzmiało tak kategorycznie, że poczułem się w obowiązku wyjaśnić nie tylko pani pielęgniarce, ale też innym - znajomym i nieznajomym - dlaczego będę głosował właśnie na Ruch Palikota, choć - przyznaję szczerze - poza samym Januszem Palikotem nie znam żadnego innego przedstawiciela tej partii, nie tylko osobiście, ale nawet z widzenia czy ze słyszenia. Oto moje argumenty.
Po pierwsze, żadna inna, startująca w wyborach partia nie ma dość atrakcyjnego dla mnie programu wyborczego, a przede wszystkim wystarczającej wiarygodności, że będzie ów program realizować. Wypełniając ankietę polityczną stwierdziłem stosunkowo największą zgodność moich poglądów z programem Polskiej Partii Pracy, ale rodowód i praktyka polityczna tego ugrupowania, będącego tylko - uruchamianą na czas wyborów - przybudówką awanturniczego związku zawodowego Sierpień 80, kazały mi natychmiast wykluczyć ewentualność oddania głosu na tę "partię".
Druga w kolejności, co do zgodności z moimi poglądami, partia to SLD, jednak ugrupowanie to już od dawna jest dla mnie mało przekonujące co do konsekwentnej woli realizowania głoszonych haseł, a także co do - najoględniej mówiąc - jakości kadr, które kierują działalnością sojuszu i to zarówno na szczeblu lokalnym jak i krajowym.
Nieco więcej niż jedno zdanie wypadałoby poświęcić Platfiormie Obywatelskiej, która w warstwie informacyjno - propagandowej potrafi tworzyć wrażenie partii poważnej, odpowiedzialnej i wiarygodnej. Niemniej w praktyce politycznej jest to - jak dla mnie - ugrupowanie oportunistyczne, które równie łatwo głosi, co i odstępuje od obiecywanych reform, programów i ideałów. Mam wrażeniem, że głównym celem działaczy tej partii jest rozpoczynanie tworzenia dobrobytu narodu od siebie samych.
Podobne wrażenie, co do intencji działaczy, mam również w stosunku do PSL, które jawi mi się jako stronnictwo koniunkturalne i nepotyczne, promujące i preferujące wyłącznie "swojaków" i dla wlasnych interesów gotowe do koalicji zarówno z plebanem jak i z diabłem.
O PiS w ogóle najchętniej bym nie wspominał, ale skoro zanosi się na to, że w mieście i regionie, w ktorym mieszkam, co drugi lub najdalej co trzeci mijany przeze mnie na ulicy człowiek bedzie głosował na ten "twór", wspomnieć o PiS po prostu należy. Skwituję jednak sprawę krótko: od takiego prawa i takiej sprawiedliwości, jakie oferuje owa partia, chroń nas Boże!
Wychodzi więc na to, że głosować na Palikota muszę choćby z braku alternatywy i to by było właśnie moje "po pierwsze".
Po drugie, głosując na Ruch Palikota nie muszę badać szczegółowo zgodności moich poglądów z głoszonym przezeń programem wyborczym, gdyż prawdopodobieństwo, iż Palikot będzie mógł realizować w Sejmie swój program jest minimalne i graniczy z zerem. Głosując na Palikota wyznaczam mu więc inną rolę niż wprowadzanie w życie podatku liniowego, którego z oczywistych powodów jestem przeciwnikiem.
Prowadząc swoją działalnośc polityczną, zarówno jako poseł jak i po złożeniu mandatu, Janusz Palikot pokazał, że potrafi być nonkonformistą i wyciągać na światło dzienne teamty i problemy będące tabu, którego nikt inny nie śmiał tknąć i poruszyć. To prawda, że czyni to czasami w sposób przesadnie spektakularny czy wręcz skandalizujący, ale nawet jeśli tak jest, to liczy tu się skutek i w tym przypadku cel rzeczywiście uświęca środki.
Głosując na Palikota liczę więc na to, że on sami i jego Ruch będzie w przyszłym Sejmie RP swoistym "advocatus diaboli", frakcją, która nie pozwoli - jak to się obecnie mówi - zamiatać pod dywan spraw i problemów budzących emocje społeczne lecz chowanych slkrzętnie pod korzec przez konformistycznych hipokrytów zawiadujących nawą państwową. W ciągu ostatniego dwudziestolecia obłuda urosła bowiem w Polsce do rangi racji stanu i osiągnęła poziom godny PRL, w której głoszona oficjalnie "dyktatura proletariatu" była de facto "dyktaturą aparatu" policyjno-partyjnego.
Obecnie mamy również wiele podobnych "kwiatków" jak choćby konstytucyjna wolność słowa i prawo obywateli do informacji, z których jawnie zakpił sobie parlament i Prezydent RP podpisując ustawę pozwalającą urzędnikom zatajać przed społeczeństwem dowolne dane. Podobnie wygląda sprawa z konstytucyjnymi swobodami religijnymi - równością wszystkich wyznań i neutralnością światopoglądową władz publicznych, które są czystą fikcją istniejącą wyłącznie na papierze.
Jeśli więc nawet Palikot niczego szczególnego w Sejmie nie zwojuje, to przynajmniej nie da rządzącym i ich konkurentom ograniczać się do czczych i jałowych przepychanek do stołków, przejawiających się w tematach zastępczych jak np. katastrofa smoleńska. Mam nadzieję, że jego frakcja będzie ustawicznie gnębić urzędasów oraz ich pretorian w Sejmie RP takimi m.in. tematami jak swobody obywatelskie, samowola urzędnicza, nonsensowne przepisy ograniczające wolność gospdoarczą, równość światopoglądowa obywateli i neutralność państwa.
A jeśli, co - mam nadzieję - się nie zdarzy, Palikot zapomniałby kiedyś o swojej misji i chwyciła go nagle infekcja oportunizmu, to - poprzez fakt, iż legitymizuje on swoje ugrupowanie osobiście - zawsze będę mógł przypomnieć mu jego zobowiązania wobec wyborców i domagać się osobistego rozliczenia z obietnic, co w przypadku mocno zinstytucjonalizowanych partii jest praktycznie niemożliwe.
I to by było moje "po trzecie" w tym telegraficznym skrócie powodów, dla których głosował będę na Ruch Palikota, choć sama nazwa nie wydaje mi się ani specjalnie gustowna ani adekwatna do jego roli na scenie politycznej. Ale mniejsza o nazwę, rzecz w tym aby Ruch nie pozwolił rządzącym spać na służbie.