elan13
14.10.11, 11:48
W każdym normalnym kraju minister, który publicznie kłamałby w dodatku działając w interesie sąsiedniego mocarstwa, pomagałby w zacieraniu śladów niegodziwego postępowania owego sąsiada, byłby dożywotnio wyeliminowany z polityki niezależnie od tego, czy jego formacja polityczna uzyskała wyborczy sukces, czy nie.
Wszyscy pamiętamy jak emocjonalnie i przekonująco zapewniała nas z trybuny sejmowej minister zdrowia Ewa Kopacz o tym jak starannie Rosjanie przekopywali, przesiewali i pieczołowicie zbierali wszelkie dowody na miejscu katastrofy smoleńskiej. Już wkrótce okazało się, że Kopaczowa bezczelnie łże. Na spotkaniu z rodzinami poległych tłumaczyła się idiotycznie, że mówiła tak, bo zapewniali ją o tym Rosjanie :))) A przecież w całym świecie wiadomo, że jak coś powie Rosjanin, to musi być prawda - taka jak prawda Anodiny, czy prawda Putina w sprawie Kurska, Biesłanu, Teatru na Dubrowce...
Tak więc odwaga pani minister i zasługi na polu "budowania dobrych relacji" z naszym wschodnim sąsiadem nie mogły zostać niedocenione i ta słaba minister zdrowia, która zostawia swój resort w totalnym bałaganie, ma zostać drugą osobistością w Polsce - marszałkiem Sejmu RP. W dziejach zaprzaństwa polskiego kolejna karta.