Gość: kibic
IP: *.ip.netia.com.pl
02.11.11, 09:23
autor artykułu sugeruje ,że cała wina tkwi w zawodnikach. Jest to bardzo płytka i nierzetelna analiza. Myślę ,że podejście zawodników niejako jest pochodną postawy trenera jego braku autorytetu i zwyczajnego warsztatu trenerskiego.
Dla uratowania lubelskiej koszykówki jest i trzecia droga - najbardziej drastyczna ale i najbardziej perspektywiczna - radykalne cięcia w składzie ( podziękowanie większości zawodnikom za grę - szczególnie starszym wiekowo i przyjezdnym ) ,podziękowanie za owocną pracę trenerom i w konsekwencji świadomy spadek z ligi.
W Lublinie jest cała masa uzdolnionych chłopców ,którzy przy odpowiednim prowadzeniu za 8 10 lat stanowić mogą podstawę zdrowego organizmu jakim powinien być klub sportowy i jego drużyna. Po co komu teraz oglądać tą pseudo koszykówkę przecież nikomu nie sprawia to przyjemności - więc po co ?
Na spotkaniach juniorów jeżeli ktoś naprawdę lubi tą dyscyplinę jest wszystko, ambicja, zawziętość, często " serce " zostawiane na parkiecie - trzeba tylko od podstaw budować te cechy. W tym czasie odejdą w sposób naturalny osoby które nie powinny nigdy stać na czele żadnego klubu o małych kwalifikacjach z zakresu zarządzenia, w sposób przypadkowo awansowanie na tę funkcję.
Być może jestem marzycielem - ale jestem przekonany ,że tak właśnie powinno się zrobić.