Sprzeciw doktorantów UMCS - pomoc socjalna

24.11.11, 23:28
UMCS: Doktoranci będą protestować? (materiał Dziennikarza Obywatelskiego)
Dodane 2011-11-24 08.37 , komentarzy 5 Kategorie: Wiadomości Miejsce: Lublin, Tagi: studia w Lublinie, UMCS,
„Jednolite stypendium socjalne zastąpiło dotychczasowe stypendia socjalne, mieszkaniowe oraz na wyżywienie. W związku z tym stanowi niejako ich sumę.”

Czy zmiany w pomocy materialnej dla dokt...
Autor: DeLaRalde
Tak jeszcze we wrześniu informowała Uczelniana Odwoławcza Komisja Stypendialna Doktorantów. Słówko „niejako” zdaje się odgrywać tu rolę znacznie większą, niż wielu doktorantów przypuszczało.

W ubiegłym roku o świadczenia pomocy materialnej mogli ubiegać się ci doktoranci, których dochód na osobę w rodzinie nie przekraczał 602 złotych. Mogli dostawać wówczas miesięcznie 540 złotych, czyli po 180 złotych w ramach stypendium socjalnego, stypendium na wyżywienie oraz stypendium mieszkaniowego. Osoby, których dochód na osobę w rodzinie wynosił w roku poprzednim mniej niż 351 złotych lub te, które nie wykazały żadnych dochodów, mogły ubiegać się o pomoc w wysokości aż 950 złotych (400 zł stypendium socjalnego, 200 zł na wyżywienie i 350 zł stypendium mieszkaniowego).

Od 1 października tego roku wprowadzono do pomocy materialnej dla doktorantów kilka zmian.

Likwidacji uległo stypendium na wyżywienie i stypendium mieszkaniowe na rzecz – jak napisano na stronie z informacjami o pomocy materialnej UMCS – „jednego stypendium socjalnego, które będzie wyższe od obecnego”. Dodatkowo (ale nie jednocześnie), o stypendium socjalne w zwiększonej wysokości mogą ubiegać się ci młodzi badacze, którzy studiują w trybie stacjonarnym i zamieszkują w akademiku lub innym obiekcie (na przykład na stancji). Dochód uprawniający do ubiegania się o stypendium socjalne wzrósł do 782 złotych netto na osobę w rodzinie. Ponadto, doktorant studiujący na kilku kierunkach studiów doktoranckich, może ubiegać się o świadczenia pomocy materialnej tylko na jednym, podstawowym kierunku studiów.

Zaproponowane w tym roku (a umieszczone na stronie uczelni dopiero 23 listopada) stawki stypendium socjalnego wzbudziły protesty w środowisku doktorantów.

Według zawartych w dokumencie progów, osoby o dochodzie sięgającym miesięcznie 782 złotych na członka rodziny, mogą ubiegać się o całe... 100 złotych pomocy. Stypendium socjalne w zwiększonej wysokości to w tym wypadku 150 złotych. Doktoranci z dochodem równym bądź niższym niż 351 złotych na osobę w rodzinie, mogą ubiegać się o miesięczną pomoc w wysokości 350 złotych (stypendium socjalne) lub 450 złotych stypendium socjalnego w zwiększonej wysokości. Czy to stypendium jest istotnie wyższe od poprzednich i stanowi „niejako” ich sumę? Zdecydowanie nie. Nawet traktując rzecz dosłownie: ubiegłoroczne „stypendium socjalne” wynosiło od 180 do 400 złotych, tegoroczne zaś wynosi od 100 do 350 złotych lub od 150 do 450 złotych w wersji powiększonej. Czy te 50 złotych różnicy między największymi stawkami pomocy to kwota, która odpowiada ubiegłorocznemu stypendium za wyżywienie i mieszkaniowemu (wówczas 360-550 złotych)? Doktoranci uważają, że nie. "Część z nas poważnie zastanawia się teraz nad rezygnacją ze studiów" - mówi jeden z naszych rozmówców. "Naprawdę nie będziemy mieli się z czego utrzymać" - dodaje.

Powodem zmniejszenia wysokości stypendium socjalnego jest przede wszystkim większa liczba doktorantów, ubiegających się o to świadczenie.

W roku akademickim 2010/2011 było takich osób 68, w tym roku aż 267. Przyczyną całego zamieszania jest zwiększenie progu uprawniającego do ubiegania się o stypendium (z 602 do 782 złotych), a także wykluczenie stypendium doktoranckiego z dochodu rodziny, dzięki czemu osoby otrzymujące to stypendium również mogą ubiegać się o pomoc socjalną z uczelni. Okazuje się przy tym, że kwota przewidziana na stypendia nie uległa większym zmianom w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Czy naprawdę nikt nie przewidział, że zwiększając próg uprawniający do ubiegania się o stypendium socjalne, zwiększy się również liczba osób, które będą się o to stypendium starały? Czy uczelnia nie mogła zabezpieczyć na ten cel dodatkowych funduszy? Doktoranci czują się rozżaleni i zapowiadają protesty. Jak będą one wyglądały jeszcze nie wiadomo, planowane jest między innymi złożenie petycji do władz uczelni.

Ktoś może zauważyć (i być może słusznie), że przecież nie tylko o stypendium socjalne mogą ubiegać się doktoranci.

To prawda – jest na przykład wspomniane już stypendium doktoranckie, przyznawane z budżetów poszczególnych wydziałów uczelni. Jego wysokość to 1044 złotych miesięcznie. Przykładowo, na wydziale humanistycznym możliwe było przyznanie w tym roku akademickim jedynie 26 takich stypendiów (przewidzianych dla maksymalnie trzech osób z danego roku danego kierunku studiów), czyli stypendia te otrzymało niecałe szesnaście procent ogółu doktorantów studiujących na wydziale. Na wydziale pedagogiki i psychologii stypendium to otrzymały aż... trzy osoby. A co z pozostałymi doktorantami? Młodzi badacze mogli ubiegać się także o stypendium za wyniki w nauce, zwane od tego roku stypendium rektora. Jego wysokość waha się od 200 do 450 złotych miesięcznie i może je otrzymać do dziesięciu procent doktorantów studiujących na uczelni, to jest około 85 osób.

Kryteria przyznawania stypendiów rektora i doktoranckiego są podobne – liczą się oceny z egzaminów, postępy w przygotowywaniu rozprawy doktorskiej, liczba i jakość publikacji, udział w projektach badawczych (na przykład w grantach), czynny udział w konferencjach naukowych, aktywność w organizacjach uczelnianych, doktoranckich, naukowych itp. Wnioski różnią się praktycznie tylko ilością punktów za poszczególne elementy, ale i tak szansa, że oba stypendia przypadną tym samym osobom, jest spora. Ten, kto będzie miał przecież wysoką liczbę punktów z jednego wniosku, nie znajdzie się nagle na szarym końcu przy wyliczaniu drugiego stypendium.

Policzmy zatem: doktorant mieszkający na stancji w Lublinie, wydaje średnio 400 złotych (miesięcznie) za pokój.

Do tego dochodzi koszt utrzymania (wyżywienie, rachunki) – powiedzmy drugie 400 złotych. Przydałoby się od czasu do czasu skserować jakieś materiały (przecież doktoranci nie tylko chodzą na zajęcia przewidziane w programie studiów III stopnia, ale i prowadzą zajęcia dydaktyczne ze studentami), kupić jakąś książkę (nie wszystko znajdzie się w bibliotekach, a wypada być na bieżąco z najnowszymi wynikami badań w swojej dziedzinie), czy – jak na przykład historycy - pojechać na kwerendę do archiwum w Warszawie lub we Lwowie, by zebrać materiały do rozprawy doktorskiej. Nie zapominajmy także o wyjazdach na konferencje i sympozja, które przecież również kosztują. Owszem, można ubiegać się do władz uczelni czy samorządu doktorantów o zwrot poniesionych z tego tytułu kosztów, ale o tej porze roku usłyszy się tylko: „wyczerpaliśmy już limit środków”.

Młodzi badacze uważają, że nie będą w stanie dalej kontynuować studiów.

"Zbieranie materiałów źródłowych do rozprawy doktorskiej, prowadzenie zajęć dydaktycznych, uczestnictwo w konferencjach naukowych skutecznie uniemożliwiają nam pracę zarobkową i dodatkowo wymagają sporych, własnych nakładów finansowych" - mówią doktoranci. "Wysokość nowych stawek stypendium socjalnego, to dla niektórych z nas naprawdę szokująca i przykra informacja" - dodają.
    • dociek Re: Sprzeciw doktorantów UMCS - pomoc socjalna 25.11.11, 00:20
      A może się za dużo brało i teraz trzeba mało? Niepokoi mnie także fakt urzędowego obniżania statusu tytułów zawodowych i stopni naukowych, bo stworzenie systemu "szkółek dla doktorantów" jest kolejnym etapem wciskania w glebę poziomu naszej edukacji. W sumie sprowadza się to do tego, że dawny maturzysta "bije na głowę" poziomem i zakresem wykształcenia obecnego licencjata. Absolwent, powszechnych w minionych latach, studiów zawodowych przerasta często współczesnego magistra, zaś produkowanie masowe doktorów nauk wszelakich ma zapewne zastąpić kształconych kiedyś magistrów. W czyim interesie jest takie pozorujące i ogłupiające działanie? W okresie okupacji Niemcy celowo zamykali polskie szkoły zostawiając jedynie te zawodowe i na niższym poziomie kształcenia (oczywiście z językiem niemieckim jako obowiązkowym), by Polacy umieli dla okupanta pracować oraz zrozumieć i wykonywać jego rozkazy, a nie by rozwijali się intelektualnie. Wiadomo, głupim łatwiej się rządzi i steruje. Kler tę wiedzę posiada już od dwóch tysiecy lat i skutecznie u nas stosuje. W jednej z książek K.Vonneguta (chyba "Pianola") można odszukać taką, w przybliżeniu, rozmowę z prostym człowiekiem. Bohater się przedstawia: jestem doktorem ekonomii i techniki. Prosty człowiek na to: Panie, doktory to są od leczenia ludzi i zwierząt, a pan... nikim...
    • dociek Re: Sprzeciw doktorantów UMCS - pomoc socjalna 25.11.11, 01:02
      Wracając do tekstu rozpoczynającego ten wątek, okazuje się, że łatwiej zdobywać kolejne tytuły uczelniane niż wiedzę praktyczną o życiu. Jest taka wieloletnia metoda, stosowana przez władze, niezależnie od ich politycznego pochodzenia, że wprowadza się wszelkie reformy pod presją braku pieniędzy bądź z chęci wydarcia ich społeczeństwu. Chyba coś wiadomo o Ustawie o zmianie ustawy - prawo o szkolnictwie wyższym? Oczywiście, nagłaśnia się i promuje reformę stosując liczne zabiegi z dziedziny socjotechniki. Wmawiając, na przykład, że właśnie tak będzie lepiej... dla wszystkich. Otóż jak widać - nie dla wszystkich, a jedynie dla tych, co już w założeniu mieli zaoszczędzić (ewentualnie czytaj zagarnąć) środki, które do tej pory otrzymywali różni, zwykli, szarzy ludzie. Obecnie mamy hasło-straszak: "kryzys", które doskonale się sprawdza jako golarka maluczkich. W PRL nazywano to niekiedy: "obiektywną koniecznością" i bardzo często było to przyczyną kolejnych etapów oporu społecznego, w efekcie czego stała się III RP, którą tak się chlubimy. A, w której robi się to samo, tylko na własne życzenie paru pokoleń jej obywateli. Jezeli nie jesteście tego świadomi przyszli licencjonowani naukowcy, to może trzeba uruchomić i IV stopień studiów, profesorskich?
    • Gość: bleee... ...pomoc socjalna?... IP: 62.244.130.* 25.11.11, 12:14
      ...studia doktoranckie nigdy nie były dla tłumów chętnych... i zawsze były inwestycją we własną przyszłość... i zawsze wiązały się z wyrzeczeniami i wzmożoną pracą... i nigdy nic nie spadało z nieba... obecnie wprowadzony system "produkcji" doktorów wszelkiej maści jest demoralizujący dla "produktu"... a właściwie "produktów" (czyli dla uzyskującego tytuł i pracy w tym celu wykonanej)... doktorat nie jest obowiązkiem ewentualnego doktoranta, za który ja muszę zapłacić (w formie podatku)... obowiązek edukacji zarówno dla państwa, jak też dla młodzieży, kończy się przed osiągnięciem doktoratu... wszystko, co ponadobowiązkowe, zależy i zależeć powinno tylko od wysiłku indywidualnego... bleee...

      ps. przed podjęciem studiów doktoranckich dobrze jest mieć zainteresowania... nie tylko finansowe...
    • rusure Re: Sprzeciw doktorantów UMCS - pomoc socjalna 26.01.12, 12:14
      Co racja to racja. Nawet przeglądając oferty stancji z Lublina czy mieszkania w Lublinie widać, że developerzy z Lublina trochę przesadzają. Uważam, że rok 2012 będzie dobrym rokiem do zakupu nieruchomości w Lublinie. Zwłaszcza jeżeli ktoś szuka działki lub lokum pod aptekę lub przedszkole w Lublinie.
      Pozdrawiam,
      Rusure
    • kainel.kemezrp chetnie pomogę doktorantom 26.01.12, 12:33
      tanio zajmę się przerastającymi ich możliwości zadaniami naukowymi tak by mieli czas iść do pracy i zarabiać a nie liczyć na stypendium ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja