Studenci w blokach..

25.11.11, 09:20
Mieszkam w 4 piętrowym bloku. mam to cholerne szczęście, ze dwa mieszkania na klatce są wynajmowane studentom. I mam cholernie dość. Kolejna noc nie przespana - kolejne krzyki na klatce, trzaskania drzwiami, 1, 2 w nocy , debaty na klatce. Mam cholernie dość bydła zwanego dumnie studentami, które imprezuje, drze się bez względu na porę nocy okraszając to trzaskaniem drzwiami, piskami panien. Niestety to już kolejne "wcielenie" dumy naszego narodu. Poprzednie także musiałam interweniować w spółdzielni, aby wytłumaczyły im, iz impreza dzień w dzień o 4 nad ranem nie jest ok dla sąsiadów..
I znowu to samo. Mnie wkurza i zarazem dziwi, taki egoizm - ci studenci to jak koń w klapkach na oczach - widzą tylko siebie, swoje potrzeby, imprezy. Resztę mają w 4 literach. Wszelkie próby zwrócenia uwagi to wieeelkie zdziwienie w najlepszym razie, bluzgi w gorszych. Poprzednia ekipa sprawdzała także angoli, którzy także sie mocno naprodukowali.
Są knajpy na starówce i nie tylko, są akademiki, niektórzy wynajmują domki, proponuje tez pojechać i zabalować z ekipą przez kolejne noce u swojej mamusi....
Pozdrawiam tutaj studentów (ah jakie to dumnie słowo) z ulicy Kolorowej.
PS. na klatce gdzie imprezujecie są niemowlaki, pani po wypadku, gdzie zginał jej mąż, a ona będzie miałą amputację nogi i niepełnosprawne dziecko. Może ruszycie choć minimum głową i zobaczycie,ze nie jesteście sami. Tak, tak..niestety wiem, że w innych dzielnicach jest podobnie - ostatnio koleżanka opowiadała jak u niej studenci urządzili sobie wyścig schodami z góry na dół na klatce w środku nocy..
żenada, jak określić takich ludzi?????????????????? pewnie, ze można za każdym razem pisać do spółzielni i na Policje, ale czy nie mają oni minimum rozumu?? tragedia.
    • fla Re: Studenci w blokach.. 25.11.11, 17:03
      Wygląda na to, że studenci, którzy rok temu mieszkali pode mną, przeprowadzili się do Ciebie...
      • Gość: ktuś za to moi to twardziele... IP: *.dynamic.chello.pl 25.11.11, 19:49
        Mieszkają nade mną drugi rok. Jesteśmy sąsiadami po przejściach typu: rozmowy ze studentami (prośba o wyciszenie się, żadne krzyki czy opieprz), pisanie skarg do spółdzielni, dzwonienie do właściciela mieszkania, telefony na policję, rozmowa tel. i w mieszkaniu z panem dzielnicowym, rozmowa pouczająca dzielnicowego z sąsiadami (uświadomił im kwestię zakłócania spokoju oraz zakłócania ciszy nocnej, poinformował o wystąpieniu do sądu grodzkiego) i... poskutkowało na kilka miesięcy. 3 października - zabawa zaczęła się na nowo, z tym że nawet muzykę puszczają ciszej (chwilowych dudnień nie ma szans nawet namierzyć). Tyle u mnie.
        Natomiast idę dzisiaj o 6.00 z pieskiem na spacer, a w sąsiednim bloku, na balkonie, trzech łebków pali papieroski i drze mordę po nocnym chlaniu. Studenci, oczywiście.
        I dziw, że nikt nie otworzył balkonu, by kazać im zamknąć się w mieszkaniu.
        • Gość: aron Re: za to moi to twardziele... IP: *.paradowski.pl 26.11.11, 07:05
          moim zdaniem trzeba wybudować kampus uniwersytecki w Parczewie i niech tam ci studenci mieszkają. Tak się robi np. w USA ze kampusy często leżą poza dużymi miastami.

          Tyle że to są koszty.
    • wypasiona_foczka Re: Studenci w blokach.. 27.11.11, 10:14
      Kurde! od pierwszego akapitu wiedziałam, że chodzi o Kolorową! :D Mieszkałam tam do niedawna i strasznie współczułam najbliższym sąsiadom tych ludzi. Nie wiem czy mówimy o tym samym lokalu czy takich trefnych lokatorów jest tam więcej. Moje mieszkanie nie sąsiadowało bezpośrednio z tym przybytkiem, nawet w jednej klatce nie było ale wyraźnie słychać było te wrzaski co wieczór. Nie wiem co za bydło się tam wprowadza ale masakra jakaś. Darcie ryja każdego dnia, tak do 3-4 nad ranem, piszczące dziewuchy - co parę minut pisk jakby je tam gwałcili co najmniej i przede wszystkim - co mnie ruszało szczególnie - wyrzucanie przez balkon śmieci na trawnik. Leciało wszystko: butelki, niedopałki i regularnie RESZTKI OBIADU (kości z zup, jakaś kapusta, ziemniaki, pieczywo). Masakra! Zwyczaje jak z wiejskiej zagródki, jeszcze bajorka gnojówki na trawniku brakowało i byłby komplet.

      Na bydło nie ma mocnych, wzywaj policję i straż miejską regularnie, za każdym razem, informuj własciciela mieszkania, że bydło u niego mieszka i zaciskaj zęby.
      Kurde, mieszkałam w tym bloku przez 7 lat, tez robiliśmy imprezy ale było jakoś normalnie, w głowach mieścił nam się prosty fakt, że w tym domu mieszkają tez inni ludzie, inni jak widać nie maja takich egzystencjalnych rozterek :D. Ja się wyprowadziłam ale tym co zostali szczerze współczuję.
      • Gość: aron Re: Studenci w blokach.. IP: *.paradowski.pl 27.11.11, 12:07
        prawda jest jedna - trzeba przenieść uczelnie wyższe do Parczewa.
        • Gość: gość a to jakaś wielka różnica? IP: *.dynamic.chello.pl 27.11.11, 20:43
          Lublin aż tak bardzo od Parczewa się różni?
        • qqbek Prawo jazdy aronku straciłeś... 27.11.11, 20:56
          ...czy z torbami poszedłeś?
          Czy może branżę zmieniasz (vide Twój "insytut":)?
          Kto, jak nie studenci, ma jeździć w objęcia śmierci przerabianymi na "autobusy" dostawczakami?

          Inna sprawa, że teraz na studia są łapanki... kiedyś były egzaminy i po 5-10 osób na każde miejsce na studiach dziennych. No i taki wynik tych łapanek, że teraz "studentem" może być każdy niegramotny ciul, byleby rodzice mieli pieniądze na utrzymanie ciula przez kolejne kilka lat.
          • tajnos.agentos Re: Prawo jazdy aronku straciłeś... 28.11.11, 09:39
            qqbek napisał:

            > Inna sprawa, że teraz na studia są łapanki... kiedyś były egzaminy i po 5-10 os
            > ób na każde miejsce na studiach dziennych. No i taki wynik tych łapanek, że ter
            > az "studentem" może być każdy niegramotny ciul, byleby rodzice mieli pieniądze
            > na utrzymanie ciula przez kolejne kilka lat.

            Myślisz, że kiedyś studenci nie "balowali" tak samo, albo nawet jeszcze gorzej? Oj, bywało się na domowych imprezkach, które bywało, że milicja "odwiedzała" nawet 2-3 razy tej samej nocy, ale to było za komuny. Dziś niejednemu takiemu ówczesnemu studentowi należy się status kombatanta, bezkompromisowo walczącego ze znienawidzonym systemem...:)))
            • Gość: emeryt Re: Prawo jazdy aronku straciłeś... IP: *.dynamic.chello.pl 28.11.11, 15:33
              trzaskanie drzwiami przez cały dzień ,bieganie po schodach i donoszenie alkoholu z nocnego,darcie mordy i piski na klatce i przede wszystkim wyrzucanie wszystkiego przez okno.myślałem już że to tylko hołota na al.racławickich 11 tak się zachowuje,ale widzę że takie maniery obowiązują wszystkich pszenno-buraczanych.a najgorsze że te wszystkie wsioki po zakończeniu ''studiów'' zostają w lublinie.
              • Gość: aron Re: Prawo jazdy aronku straciłeś... IP: *.paradowski.pl 29.11.11, 07:10
                dlatego trzeba przenieść uczelnie do Parczewa. W USA jest taki model że uczelnie są w mniejszych miastach.
    • Gość: bosman do soul_asylum IP: *.centertel.pl 29.11.11, 13:44
      chcesz im zaleźć za skórę? Kup 200 ml stężonego kwasu masłowego. Napełnij strzykawkę i niepostrzeżenie nasikaj im tego specyfiku na drzwi, ale tak, by zaciekło pod próg i futryny. Fantastyczny zapach rzygowin rozniesie się im po całej chacie. Można i w dziurkę od klucza. Jest nadzieja, że goście i balowicze przestaną się schodzić a i hołota się wyniesie. Nie poskutkuje - powtórka z rozrywki.
      kwas_masłowy
      • soul_asylum Re: do soul_asylum 29.11.11, 17:52
        dzięki za podpowiedź :)
        Widze, ze nie tylko ja mam taki problem. Nie mogę pojąć jak to może być. Natomiast jeśli mają zbyt dużo energii to zawsze sie coś znajdzie. Dla mnie to jest żenujące, innego słowa brakuje. Cały dzień spędzam w dsk na rehabilitacji z dzieckiem, wieczorem jak zaśnie po prostu chce aby przespało noc. Mało tego - dziecko częściowo nie chodzi, musze je nosić - wind brakuje, parking też daleko. Czasami śmieci przygotowuje sobie w workach i wystawiam w zatoczce przy MOICH drzwiach, jak mam więcej siły to je biore + dziecko i wynoszę. Jednej nocy - o standardowej godzinie - czyli 1 w nocy - panienka wzięła te worki i rzucała o moje drzwi. Wkurza mnie taka bezmyślność, taka ignorancja - czasami istnieje inny świat - nie tylko imprezy - ja sie musze wybawić, ja sobie chce poszaleć. Jak można być tak zamkniętym na swoje potrzeby? wygadałam się, ehh
Inne wątki na temat:
Pełna wersja