Dziecko wpadło pod auto. Dlaczego tam nie ma św...

22.12.11, 09:25
wina świateł ?????

a nie KIEROWCY KTÓRY SIĘ NIE ZATRZYMAŁ ????
dziwne.
a może winą jest brak kładek dla pieszych nad wszystkimi ulicami w Lublinie?
jak ja kogoś rozjadę na ulicy to w sądzie mam nadzieję, że zgonią na brak świateł i UM Lublin :)

debilizm redakcyjny nie ma granic.

Wesołych Świąt


    • qqbek Właśnie! 22.12.11, 10:02
      Czy Seicento jechał dziennikarz "GWL", czy co?
      Przejścia dla pieszych są wyraźnie oznaczone... czy gdyby do potrącenia doszło przy kościele kapucynów, lub naprzeciw Placu Czechowicza, to GWL też byłaby oburzona brakiem świateł w tamtym miejscu?
      Po jaką cholerę włączać tam sygnalizację, skoro 3 Maja jest jeszcze zamknięta i ruchu na tamtym skrzyżowaniu prawie nie ma (w porównaniu z "normalnym" natężeniem ruchu). Tak przechodzi, jak i przejeżdża się tamtędy dużo wygodniej, gdy sygnalizacja jest wyłączona i nie ma ruchu na 3 Maja. W końcu można skręcić w lewo z Hempla w znośnym czasie, czy też przejść przez przejście dla pieszych bez czekania na zielone.

      Autorowi wypocin nawet prawa jazdy pewnie nie ma.
      Migający żółty, to nie zielony dla samochodów... to sygnał ostrzegawczy, ostrzegający o niebezpieczeństwie i nakazujący zachowanie szczególnej ostrożności.

      Jedynym winnym potrącenia dziecka na pasach jest baran z Seicento, który nie dostosował swojego zachowania na drodze do działającej sygnalizacji świetlnej, która nakazywała mu zachowanie szczególnej ostrożności.
    • tajnos.agentos Dziecko wpadło pod auto. Dlaczego tam nie ma św... 22.12.11, 10:13
      Niech się pismaczyna czepi braku świateł lub jeszcze lepiej samego istnienia przejścia dla pieszych na Alei Solidarności (dawna 1000-Lecia) koło skrzyżowania z Puławską... Tam stosunkowo często dochodzi do znacznie poważniejszych zdarzeń, których główną przyczyną jest bezmyślność i niekompetencja organizatora ruchu. Podobnych przejść na głównych arteriach o dużym natężeniu, nieraz przyspieszonego ruchu jest więcej... Osobiście, w ścisłym centrum miasta polikwidowałbym większość sygnalizacji - szczególnie na ulicach, gdzie ruch jest niewielki i lokalny i wprowadziłbym tam "strefę uspokojonego ruchu".
    • Gość: wert Re: Dziecko wpadło pod auto. Dlaczego tam nie ma IP: 195.117.255.* 22.12.11, 11:14
      Zgadzam się połowicznie. Skrzyżowanie jest w przebudowie i zarówno piesi jak i kierowcy powinni tam szczególnie uważać. Piesi też nie są bez winy, bo przechodzą w miejscu, gdzie przechodzić nie powinni, tj kawałkiem Krakowskiego, żeby przejść z Pl. Litewskiego na 3-go Maja. Piesi poza tym ostro przeginają wchodząc niemalże pod koła jadących samochodów (wiem, bo codziennie do i z pracy tamtędy chodzę), a samochód nawet jadący z niewielką prędkością nie zatrzyma się od razu.

      Co do korków, to różowo nie jest zwłaszcza po południu, kiedy korki są spore i to nieważne czy światła działają czy nie, bo kilkaset metrów dalej jest skrzyżowanie Krakowskiego z Chopina i Ewangelicką, które limituje ruch samochodów.

      Generalnie jak już napisałem, w tym miejscu należy po prostu zachować szczególną ostrożność ze strony i kierowców i pieszych. Winnych tego wypadku należy poszukiwać zarówno z jednej jak i drugiej strony
      • bijelodugme Re: Dziecko wpadło pod auto. Dlaczego tam nie ma 22.12.11, 12:46
        Dokładnie, jest znak "przejście drugą stroną ulicy" a co się dzieje? Lud idzie między barierkami utrudniając ruch kołowy. Nawet na tym zdjęciu, które załączone zostało do artykułu widać grupę ludzi, która zamiast przejść przejściem pcha się tam gdzie nie wolno... Bo przecież Polak nie będzie przechodził 3 razy po pasach, jeśli może raz się przecisnąć między barierkami łamiąc przepisy... Najprościej jednak zrzucić wszystko na nie działająca sygnalizację świetlną.
        • krusnik02 Re: Dziecko wpadło pod auto. Dlaczego tam nie ma 22.12.11, 15:20
          Zgadzam się - piesi chodzą sobie bezkarnie po zakazie, wychodzą zza barierek na jezdnię nie zachowując podstaw bezpieczeństwa - najlepsze są dziunie w kapturach - te włażą nagminnie bez upewnienia się czy coś jedzie, najczęściej nawijając przez komórkę. Jeżdżę przez to skrzyżowanie codziennie o różnych porach i jedno jest pewne - piesi, wiedząc że sygnalizacja nie działa, wychodzą chyba z założenia ze mają pierwszeństwo, bo niejednokrotnie pakują się wprost pod koła. A co do wypadku z dzieckiem - skoro chłopak szedł z matką to dlaczego tylko on oberwał? Gdyby szedł za rękę kierowca Fiata potrąciłby jego i jego matkę. Może po prostu dzieciak wbiegł na jezdnię?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja