microb66
26.12.11, 15:27
Te komisje dyscyplinarne, to mi się kojarzą z dawnymi kolegiami ds. wykroczeń, albo z sądem koleżeńsko-kapturowym. Jak istnieją podstawy do stawiania komuś zarzutów z kategorii przestępstwa przeciwko wykonywanej pracy, to rektor danej uczelni powinien wnosić - poprzez radcę prawnego - sprawę do sądu np. pracy. Komisje, to przeżytek. Szczególnie po fakcie, gdzie członkowie komisji jednej z uczelni "zabulili" za swoje decyzje, dziwię się, że komisje nie złożyły gremialnie dymisji.