wspomnienie jak kobieta uratowała mi tyłek :)

11.06.04, 21:57
temat bezpieczenstwa ostatnio jest dosc mocno na topie w Lublinie, z tegoz
powodu przypomnial mi sie 1 incydent ktory zdarzyl sie około 2 lata temu.

Wracalem sobie autobusikiem, i w autobusie zauwazylem ze 2 kolesi ścina na
mnie mocno i patrzy sie złowrogo :) byli moze 2, 3 lata starsi ode mnie, ale
mocno zaprawieni w piciu wódki, bo na taka twarz to trZeba sobie mocno
zapracowac :).
Wysiadam sobie z autobusu, oczywscie wielu ludzi takze , i podchodza do mnie,
i oczywscie gadka czy mam 2 zł, ja mowie ze mam ,ale nie dam, hehe, mam
zasade taka moze i głupia, ale kasy nigdy nie daje nikomu. Nawet 1 zł nigdy
nikomu nie dam jak mnie zaczepi na ulicy,a to ze bylem po 3, 4 piwkach to od
razu moj łeb głupi i odwazny:), a oni dalej , wyzywaja mnie od chamów i
zaczynajja mnie poszturchiwać i spychac delikatnie z głównego chodnika gdzie
szli ludzie troche w bok. Ja juz oczywscie piesci zaciskam, i mysle, piz...
pod okiem bedzie u mnie jak nic, w najlepszym razie.
A tu podchodzi jakas nieznajoma kobieta, pare latek starsza odemnei, tak ze
30 bym je dał, i bierze mnie pod reke i mowi do kolesi, co chcecie od mojego
sąsiada ? goscie oczy wytrzeszczyli , zgłupieli, a po czym odeszli bez
słowa, :) ja tez bylem zdziwiony mocno, w koncu to nieznajoma mi osoba.
PRzeslismy kilkaset metrów , ja poszedłem w swoja strone, ona w swoja,
podziekowalem jej ładnie oczywscie. Szkoda tylko ze nie zagadalem , bo fajna
była, ale coz, moze mezatka i bym sie wyglupił ;)

Puenta moja taka, iz nawet taki drobiazg, taka mała rekacje osoby obcej moze
kogos uratować od pobicia.
pozdrowka :)
    • Gość: Melba Re: wspomnienie jak kobieta uratowała mi tyłek :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.04, 23:11
      Świetna babka,super pomysł miała.I jaka odważna.
      To prawda,trzeba nauczyć się reagować jak innych zaczepiają.
      Ale znieczulica jest jednak u nas straszna.
      Kiedyś zemdlałam na przystanku i nikt mi nie pomógł.Dobrze,że mnie nie
      okradli.Na szczęście szybko się ocknęłam i zadzwoniłam po taksówkę.Byłam w
      szoku,że nikt mnie nie podniósł.
      • rilian Re: wspomnienie jak kobieta uratowała mi tyłek :) 12.06.04, 12:42
        Bo być może należałoby zacząć legitymować ludzi, którzy widząc czyjąć krzywdę,
        kłopot, nie reagują - i ciągać ich na składanie wyjaśnień, wlepiać grzywny. Jak
        od gościa zionie wódą, nie będę go podnosił, najwyżej oprę go o ścianę. Ale gdy
        widzę, że durna baba daje się okradać przy wchodzeniu do autobusu, reaguję.
        Ryzykując obitą mordę (choć jak do tej pory kolesie ograniczali się do
        wyzwisk) - oczywiście nikt inny nie zdobywa się na cokolwiek poza patrzeniem na
        mnie jak na idiotę.

        Czasem to aż się rzygać chce - gdy jadąc "47" pijany dupek z Motorowej łapał za
        dupy kobiety i był agresywny, żadnej to nie przeszkadzało - z wyjątkiem mojej
        żony. Konduktor, do którego darłem mordę, żeby mi pomógł gościa usadzić udawał,
        że nie rozumie o co chodzi. W końcu cham wysiadł, a babcia koło mojej żony
        spuentowała: Ja też kiedyś takiemu uwagę zwróciłam, to mnie chciał pobić.

        W autobusie było jakieś 45 osób.
        • shawman Re: wspomnienie jak kobieta uratowała mi tyłek :) 13.06.04, 01:32
          Podobną sytuację zaobserwowałem kiedyś, pewnego pięknego listopadowego ranka,
          wracając do domu 153... Kompletnie zalany starszy gość zaczął coś mamrotać
          i "tulić się" do takiej wątłej dziewczyneczki. Wstałem nawet, żeby coś mu
          grzecznie powiedzieć, ale zaraz usiadłem... Dziewczyneczka zrugała pijaczynę
          takimi słowy i tak sugestywnie, że bez słowa udał się na przód trajtka i tam
          spokojnie sobie usnął... Ja się nie wykazałem, ale byłem pełen podziwu dla
          zimnej krwi i... zasobu ciekawego słownictwa tej młodej damy. :)
          • rilian Re: wspomnienie jak kobieta uratowała mi tyłek :) 13.06.04, 15:36
            :)))
      • Gość: wera Re: wspomnienie jak kobieta uratowała mi tyłek :) IP: *.wlodawa.sdi.tpnet.pl 14.06.04, 08:24
        Bardzo sie cieszę że są jeszcze takie kobiety które mogą bez korzyści pomóc.
        WLublinie ludzie nie interesują sie co się dzieje z tymi młodymi ludzmi którzy
        są katowani przy świadkach .Wszyscy udają że nic się nie dzieje,zamiast w
        ukryciu szybko zadzwonić po policję, jeżeli boją się podejść do
        sprawców.Podziwiam takie kobiety POzdrowienia dla tej Pani.
Pełna wersja