Dlaczego?

23.06.12, 12:33
Dlaczego nie można komentować artykułu/pokazu slajdów p.t. "Skarb, który na zawsze zostanie w ziemi? Niestety".
Czy Pan Adamaszek ma słownik języka polskiego?
Slajd 7
Jak odmieniamy panie Karolu rzeczownik "kirkut"?
Przedszkole w miejscu (kogo? czego?) - "kirkuta"?
Dalej mi się czytać nie chciało... żałosne.
    • qqbek Dodam jeszcze... 23.06.12, 12:38
      "przedwojennych Żydów" do obrazu mizerii i degrengolady panującej w dziale korekty GWL.
    • Gość: bleee... bo zbyt trudny tekst... IP: *.ip.netia.com.pl 23.06.12, 13:40
      ...miejsce do komentowania jest zapewne na końcu... mnie wystarczyły dwa zdjęcia... i odgrzewany kolejny raz tekst... i Chrobry tak jakby już znany mi od jakiego czasu... te fotorelacje są coraz bardziej żałosne... no, ale artykuł trudniej napisać, więc zalewa nas "pismo obrazkowe"... w szkole zapewne autora nagradzano kwiatkami i motylkami zamiast stopni... i tak już zostało... :-)... bleee...
    • honoratak Re: Dlaczego? 23.06.12, 13:50
      qqbek napisał:
      > Dlaczego nie można komentować artykułu/pokazu slajdów p.t. "Skarb, który na zaw
      > sze zostanie w ziemi? Niestety".

      Ja również "dziwię się" polityce redakcyjnej, która ogranicza publiczną debatę nie dopuszczając komentowania niektórych artykułów.

      > Jak odmieniamy panie Karolu rzeczownik "kirkut"?
      > Przedszkole w miejscu (kogo? czego?) - "kirkuta"?

      W dopełniaczu: kirkutu (SJP PWN)
      Również określenie "stał kirkut" jest błędem językowym; kirkut istniał lub po prostu był.

      Kolejny "kiks" językowy to "duży wkład w dbałość o pamięć po Żydach" , który znajdujemy w podpisie pod kolejnym zdjęciem (nr 8). "Po kimś" to są pamiątki, wspomnienia, ale pamięć jest "o kimś". No i ten "wkład w dbałość..." Poza tym coż to za maniera z tym "tłumaczeniem". Pan Jóźwik po prostu mówi lub informuje. Tłumaczy się coś niezrozumiałego, dziwnego. Sprawę (lub rzecz) bardziej skomplikowaną można ewentualnie objaśniać, wyjaśniać. To "tłumaczenie" to natręctwo językowe, które (podobnie jak "ruszanie" zamiast zaczynania się, ropozczynania) ogarnęło niektóre media.

      Kolejny podpis (zdjęcie nr 9) i kolejna bzdura przez niedbalstwo; "Pomnik upamiętniający Żydów wymordowanych hitlerowców w tyszowieckim getcie".
      Kto więc w końcu kogo wymordował, panie Karolu?
    • czarownica.z.tubtina Re: Dlaczego? To chyba oczywiste, kubusiu ;-) 23.06.12, 13:59
      Tytul artykulu wyraznie wskazuje ten powod: Skarb, który na zawsze zostanie w ziemi? Niestety FOTO

      Masz jeszcze jakies watpliwosci? Foto, niestety!!!

      Nie znosze powszechnego w necie okreslenia "zenada", ale dzisiaj i ja jestem sklonna uzyc go w odniesieniu do zdjec i tekstu pod nimi zamieszczonego. W czasach powszechnego dostepu do informacji w necie, dostepu do bibliotek cyfrowych i w koncu do calkiem dobrego teksu o historii gminy na stronie miasta i portalach internetowych o Roztoczu - redakcja zaserwowala nam totalna bzdure w wydaniu dwoch redaktorow i fotografa Gazety w Lublinie. Wyobrazasz sobie kubusiu? Trzeba bylo "pracy" az trzech osob, zeby wyprodukowac na stronach GwL taki totalny gniot!!!

      A prof. Kokowski powinien zazadac satysfakcji na ubitej ziemi, za uzycie w tym gniocie Jego nazwiska. Zgroza ogarnia, jesli sie pomysli czym jeszcze moze nas uraczyc GwL!

      A tu dla ulatwienia oceny inkryminowana "perla" redaktorow GwL:

      [i]Wcześniej archeolodzy i historycy przez 60 lat jedynie podejrzewali, że Czermno to Czerwień - stolica legendarnych Grodów Czerwieńskich, o których dzieci uczą się w szkole. Przed dziesięcioma wiekami Mieszko i pierwszy polski król Bolesław Chrobry bili się o nie zajadle z władcami Rusi Kijowskiej.
      Według historyków Czerwień był wtedy jednym z największych grodów piastowskiej Polski, niczym Gniezno, Poznań, czy Kraków. Zresztą czerwieński kościół zbudowano podobnie, jak rotundę Najświętszej Marii Panny na Wawelu. Kto wie, czy nawet nie wcześniej.

      Z kroniki z XIII w.: - "Chan najechał ziemie Polan, zajął gród Czerwień i pojmał 20 tys. dusz"

      Hordy z Azji pustoszyły wtedy tę część Europy. Przerażeni ludzie w obliczu najazdu zakopywali kosztowności np. w glinianych garncach. Ale to były tylko przypuszczenia historyków. Gdy archeolodzy z ekipy prof. Kokowskiego zaczęli badać pozostałości grodziska odkryli złotą i srebrną damską biżuterię. Misternie wykonane i bogato zdobione naszyjniki, kolczyki, pierścienie i bransolety pochodzące właśnie z XIII w. musiały należeć do kogoś z tamtejszej elity.

      Wystawa biżuterii z Czermna podróżuje po kraju wzbudzając sensację nie tylko w oczach historyków i archeologów.



      Obecnie Czermno to tylko kilka gospodarstw na krzyż. Ludzie po tatarskim najeździe, który zrównał z ziemią średniowieczny gród pokonali las i przenieśli się trzy kilometry dalej do Tyszowiec.

      Jak silna była elita czerwieńska świadczy fakt, że skromna osada w ciągu dwóch wieków dorobiła się praw miejskich, a miejscowi rzemieślnicy wyspecjalizowali się w robieniu butów dla ówczesnego rycerstwa. To właśnie oni szyli dla wojsk króla Jagiełły walczących z Krzyżakami pod Grunwaldem.

      Tyszowce zapisały się w kartach historii jeszcze dwa i pół wieku później podczas Potopu Szwedzkiego, kiedy polskie rycerstwo zawiązało tam konfederację przeciwko najeźdźcy.



      W bitwie w sąsiednich Klątwach Szwedzi dostali łupnia. Potem w ramach przeprosin przekazali Tyszowianom sześć gigantycznych (niektóre źródła podają, że 12-metrowych) świec.

      Do dziś w mieście działa zamknięty rzemieślniczy cech, który wyrabia świece noszone podczas procesji Bożego Ciała. Jedną z takich świec prezentuje nam kościelny z tyszowieckiej parafii pan Antoni

      Do upadku Tyszowiec rękę przyłożył car, który w 1864 r. odebrał im prawa miejsce w odwecie za pomoc Powstańcom Styczniowym.



      Tyszowce od 12 lat znów są miastem, jednym z najmniejszych w Polsce, bo liczących raptem 2,5 tysiące mieszkańców.

      W latach 70., dzięki żyznym czarnoziemom, pszenicy i burakom cukrowym to była jedna z najbogatszych wsi na Lubelszczyźnie.


      Wraz z likwidacją cukrowni ludzie musieli znaleźć nowy sposób na życie. Ci, co nie dostali pracy w fabryce kosmetyków dla Oriflame (firma zatrudnia ponad 200 osób) wyjechali do Włoch, Anglii i Francji albo wzięli się za uprawę fasoli. Najpopularniejsza odmiana to jaś karłowy, skupowany przez pośredników, którzy z kolei wiozą go do wielkich przetwórni.


      W mieście można jeszcze odnaleźć ślady jego dawnych mieszkańców - przedwojennych Żydów.

      W miejscu widocznego na zdjęciu przedszkola stał kirkut.
      Konrad Jóźwik, inspektor z urzędu gminy mówi nam, że duży wkład w dbałość o pamięć po Żydach wniósł Abraham Borg. - Współtwórca marki Adidas, którego rodzina zginęła w Tyszowcach, a on sam wyemigrował - tłumaczy Jóźwik.
      Pomnik upamiętniający Żydów wymordowanych hitlerowców w tyszowieckim getcie.
      Turystyczną atrakcją miasta jest z pewnością miejscowy kościół otwierany wielkimi kluczami.
      W kościele są odniesienia do historii znanej z sienkiewiczowskiej trylogii - tu do obrony Jasnej Góry podczas Potopu Szwedzkiego
      Ołtarz robi naprawdę duże wrażenie.

      Można się też wybrać do pobliskiej wsi Czartowczyk. To tam według legendy znajduje się źródełko, przy którym ociemniała dziewczynka spotkała Matkę Boską, a ta kazała jej obmyć oczy. Dziecku podobno wrócił wzrok.



      Jednak Tyszowce, a właściwie leżące o kilka kilometrów dalej Czermno powinno ściągać do siebie przyjezdnych wspomnianym na wstępie skarbem.

      Drogę do skarbu zna burmistrz Zając i gminny inspektor Konrad Jóźwik. Trasa najpierw prowadzi wyboistą asfaltową jezdnią pośród bogatych w prawdziwki lasów, potem zmienia się w błotnisty gościniec, w końcu w zaorane pole. Nie pokona go nawet ratuszowy volkswagen transporter.

      Do dawnego grodziska obwarowanego wzniesieniami trzeba iść pieszo. To dobrze, bo dzięki temu człowiek staje się archeologiem. - O kawałek XIII-wiecznej wazy - burmistrz podnosi coś z pola. - Ja niedawno znalazłem tu tłok do pieczęci któregoś z władców - wtrąca Jóźwik (na zdj. z lewej).


      Burmistrz Zając uprzedza nasze pytanie, dlaczego drogi do skarbu wciąż nie ma. - Był nawet zapis w projekcie budżetu, żeby na dojazd do naszego skarbu 50 tys. przeznaczyć. Ale nie zgodził się jeden z radnych. Jego kuzyn ma tu łąkę. Inni zwrócili uwagę, że stawianie znaków informacyjnych jest za drogie.

      Gmina Tyszowce ma ważniejsze rzeczy na głowie niż budowa drogi do Czermna. Z 22 mln rocznego budżetu na pięć szkół idzie sześć milionów, opieka społeczna pochłania cztery. Na inwestycje zostaje osiem milionów, z czego sporo dokłada Unia.


      - Na aukcjach w internecie znajduję okazy z Czermna. Gdy tylko zaczynam pytać sprzedających skąd to wzięli aukcja momentalnie znika - Konrad Jóźwik aż podskakuje z nerwów.

      Jóźwik (rocznik 1977 r.) na KUL skończył prawo i wrócił do Tyszowiec. Nie mógł patrzeć biernie, co się z Czermnem wyprawia. Kiedy raz pojechał do grodziska spostrzegł świeżo wykopane dziury w ziemi i ślady opon.

      Razem z kolegami powołał straż obywatelską. Z czasem przyłączyli się do niej tyszowieccy policjanci, strażacy ochotnicy, a nawet pogranicznicy. Wyznaczyli sobie dyżury i kilka razy w ciągu dnia jadą do Czermna zobaczyć, co się dzieje.

      Zresztą złodzieje z wykrywaczami metalu to nie jedyne utrapienie Czermna. Malownicze pagórki i bagniska upodobali sobie zapaleńcy ścigający się na quadach, którzy zjeżdżają tutaj nawet z sąsiednich województw. W długi weekend majowy straż obywatelska osobiście przegoniła trzech z nich.


      Przed trzema laty, jeszcze przed odkryciem skarbu, Zając szukał wsparcia w powiatowym muzeum w Tomaszowie. Chciał znaleźć pieniądze na przekopanie i zbadanie terenu grodziska. Tam nic nie wskórał.

      - Mimo to nadzór archeologiczny i konserwator zabytków nakazał mi obiekt chronić, bo przecież to co znalezione w ziemi jest państwowe - irytuje się Zając.

      Burmistrz kilka dni się podenerwował, ale się nie poddał. Zamarzył sobie muzeum o znaczeniu przynajmniej dla całego regionu, a najlepiej o sławie ogólnopolskiej. A to tego rekonstrukcje dawnego grodu. - Byłby jak Biskupin, tylko na Wschodzie.

      Pierwszym krokiem miało być stworzenie w Czermnie trasy turystycznej: z ławeczkami, pomostami, drogowskazami informującymi, co gdzie się znajdowało. - Przecież z chwilą, powiem wprost, ucywilizowania tego miejsca, złodzieje byliby bardziej widoczni - tłumaczy Zając. Z braku pieniędzy nie udało się.
      • czarownica.z.tubtina Re: Dlaczego? To chyba oczywiste, kubusiu ;-) 23.06.12, 14:03
        cd tej komrpomitacji:

        Burmistrz Zając nie zawiódł się na prof. Andrzeju Kokowskim z Instytutu Archeologii UMCS. Badacz co obiecywał, to zrobił. Ściągnął do Czermna ekipę zaprzyjaźnionych archeologów, wspieranych przez swoich studentów. Gdzie mógł załatwił też pieniądze na wykopaliska.

        Na Czermno zwrócił uwagę też prestiżowy miesięcznik National Geographic. W kwietniu uhonorował profesora Kokowskiego (na zdj.) i jego współpracowników Marcina Piotrowskiego i Artura Troncika nagrodą Travelera 2011 właśnie za odkrycie skarbu.

        Sława Czermna musiała obiec cały świat skoro do Tyszowiec ściągnęły już trzy wycieczki: z Izraela, Niemiec i Japonii. - Turyści tak naprawdę przyjechali do Zamościa, ale dowiedzieli się, że tak blisko mają do grodziska opisanego przez National Geographic - pamięta Konrad Jóźwik, który wcielił się w rolę przewodnika.

        Tak wyobraża sobie Czermno i Tyszowce za dziesięć, dwadzieścia lat: - Ludzie przestali wyjeżdżać za chlebem, bo tutaj mają turystów. Goszczą ich, karmią. No i zarabiają.

        Artura Troncika, poszukiwacz-amator z Górnego Śląska pomagał w Czermnie ekipie prof. Kokowskiego i jest współtwórcą sukcesu wyróżnionego przez National Geographic. - Żeby przebadać całe grodzisko potrzeba milionów złotych - zaczyna.

        Po chwili namysłu dodaje: - Proszę, nie piszcie że to bomba historyczna. To prawda, ale zanim zbierzemy pieniądze, wszystko rozkradną.

        Burmistrz Zając z gorzką ironią w głosie: - Żeby ten nasz skarb oszlifować Tyszowce musiałyby go komuś oddać. Tylko jak to zrobić, skoro tutaj chodzi o kolebkę kultury słowiańskiej. Obawiam się, że wszystko zostanie w ziemi.

        A juz zupelnie kuriozalnie wyglada zdjecie zrodla, kiedy redaktor redaktorowi fotografuje buty zamiast zrodla!
    • Gość: gość Re: Dlaczego? IP: *.dynamic.chello.pl 23.06.12, 17:40
      to może niech gazeta rzuca same tytuły? Reszta zostanie dopisana na forum:)
      • dociek Re: Dlaczego? 24.06.12, 00:53
        "A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają"
        Panie Mikołaju, jednakowoż redaktory za nic polski mają. Dobrze nie napiszą, a tylko gęgają...
        • qqbek Re: Dlaczego? 24.06.12, 00:59
          dociek napisał:

          > Panie Mikołaju, jednakowoż redaktory za nic polski mają. Dobrze nie napiszą, a
          > tylko gęgają...

          Ja bym powiedział, że to wszystko w duchu reformy min. Handke.
          My mamy mówić i pisać z grubsza po "polskiemu"... po polsku to mówić i pisać mieliśmy do końca lat 90-tych.
          Nabijam się rzecz jasna- ale- ilekroć ten żart powtarzam (a powtarzam od 10 lat przynajmniej) tym bardziej staje się on samospełniającą się przepowiednią :(
          • Gość: bleee... Re: Dlaczego? IP: *.adsl.inetia.pl 24.06.12, 08:47
            ...przestań powtarzać... !!!... bleee...
    • Gość: tracz Re: Dlaczego? IP: *.adsl.inetia.pl 24.06.12, 17:23
      Gdzie wy byście wypisywali te swoje mądrości, gdyby GWL nie dawała wam pretekstu he he :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja