leszeke
30.06.04, 08:15
Myślę oczywiście o Warszawskiej. Jak to możliwe, że inne miasta i mieściny
budują obwodnice, estakady nad skrzyżowaniami, przejazdy pod rondami, nie
mówiąc juz o kładkach czy przejściach podziemnych dla pieszych, a w Lublinie
tylko światła i wysepki - czyli (pseudo)poprawianie [???] przez pogarszanie
[płynnosci ruchu]. CZy nie ma człowieka, który pomyslał by na pół roku do
przodu i przewidział, że w zimie załadowany przegubowiec, który zatrzyma się
pod górke warszawską, już nie ruszy na wyslizganej jezdni, że inne samochody
nie bedą mogły go wyminąć, bo wysepka ma tak wysokie krawężniki, że nawet
awaryjnie nie da się na nią wjechać ? Przewidzieć, że autobus jadący od
strony miasta i stajacy na przystanku na górce lub nastepnym kompletnie
zatamuje ruch bo nie będzie go jak wyminąć ? Ze w godzinach szczytu moze sto
spowodować miemożliwość zjazdu z ronda, co może się przenieść aż na
Kraśnickie ? No ale cóż najłatwiej jest założyć światła i powiedzieć że nie
dało się przewidzieć, że w Lublinie jest aż taki ruch, że czasem pada śnieg,
że czasem przez Warszawskie musi się przebić pogotowie lub straż pożarna...