Lublin z lat 70. Zdjęcia uratowane ze śmietnika...

15.11.12, 08:12
oglądając te fotki, mam wrażenie, że Lublin za wczesnego Gierka wyglądał jak po wybuchu jądrowym.
    • kainel.kemezrp mnie się podobają poza jednym 15.11.12, 08:35
      ktoś umieścił na nich dziwaczne logo jakieś obcej instytucji
      to przykre
      • Gość: LF Re: mnie się podobają poza jednym IP: *.dynamic.mm.pl 15.11.12, 08:47
        Wolałbyś pewnie widzieć tam logo jedynie słusznej instytucji
        www.facebook.com/ONR.Lublin
        To przykre :)
        • Gość: kainel wolałbym by Voldemort IP: *.ip.netia.com.pl 15.11.12, 09:23
          nie stemplował cudzej własności swoimi znaczkami
      • Gość: bleee... ...historia się powtarza... IP: 213.146.54.* 15.11.12, 09:04
        ...poczekajmy - może sprawę zdjęć z pieczątką Miejskiej Rady Narodowej w Lublinie skomentuje pan dyrektor dr Piotr Dymmel... dyrektor Archiwum Państwowego w Lublinie, które to Archiwum przechowuje ważne dla dziejów Lublina archiwalia... w tym - oczywiście zespół akt Miejskiej Rady Narodowej w Lublinie... którego częścią są bez wątpienia "znalezione na śmietniku" fotografie... którymi po raz kolejny "zaopiekował się" teatr nn... który w bezprawny sposób opatrzył je swoim logo... zamiast sprawę zgłosić do Archiwum właśnie... :///... bleee...
        • Gość: bleee... Re: ...historia się powtarza... IP: 213.146.54.* 16.11.12, 08:32
          ...i cóż - kto wyrzucił akta (...tylko te zdjęcia wylądowały na śmietniku?...) na śmietnik?... czy autor pięknego artykułu próbował się dowiedzieć?... może jakiś wywiadzik?... np. z przedstawicielem wymiaru sprawiedliwości?... w związku z obowiązującą ustawą archiwalną... :)))... bleee...
          • Gość: bosman Gazeta nie ma czasu na takie głupoty IP: *.centertel.pl 16.11.12, 08:43
            ważniejsze jest kto ma dyspepsję, w jakich butach jakiś (za)radny przyszedł na sesję...
        • Gość: bleee... Re: ...historia się powtarza... IP: 213.146.54.* 16.11.12, 09:38
          ...może należałoby spodziewać się działań prokuratury... z urzędu... może ustaliłaby, kto w ratuszu odpowiada za archiwum zakładowe... :)))... bleee...
    • apendula_niewdziosek Ktoś wie, kiedy założono wyświetlacze prędkości? 15.11.12, 10:51
      Pokazujące prędkość z jaką należy jechać, by na następnym skrzyżowaniu trafić na zielone? Ja to pamiętam z przełomu 70/80 i działało całkiem zgrabnie.
      • Gość: bosman tak zwana "zielona fala" IP: *.centertel.pl 15.11.12, 10:57
        funkcjonowała pod koniec lat `70.
      • Gość: Marek Re: Ktoś wie, kiedy założono wyświetlacze prędkoś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.12, 11:19
        Założono je w drugiej połowie lat 70-tych. Ale:
        1) Czasem pokazywały nawet 80km/h,
        2) Wielu kieroców nie trzymało sie wskazań, nawet gdy te mieściły się w zakresie dopuszczalnych prędkości, wobec czego blokowali "zieloną falę",
        3) Matryca wyświetlacza złożona była ze zwyczajnych żarówek. Gdy te zaczęły sie przepalać, to tradycyjnie naprawa wlokła sie niemożebnie, co jeszcze bardziej utrudniało ich wykorzystanie.
        W sumie - na początku zrobiły dobre wrażenie, później przestano na nie zwracać uwagę, później zaczęły się psuć i w końcu przez wiele lat stały zupełnie nieuzyteczne.
    • Gość: bosman kilka uwag: IP: *.centertel.pl 15.11.12, 10:56
      foto 4 - nic się nie zmieniło, na zlecenie miasta nadal tak "pracują"
      foto 12 - Mełgiewska z perspektywą na drugi pas, wiadukt też. Czyżby już wówczas myślano o lotnisku i dojeździe do niego?
      foto 16 - taka ważna delegacja (pewnie jechali z Urzędu Wojewódzkiego z ul. 22 lipca) a bez obstawy milicji. Widać ówczesna władza nie bała się ludu. Dzisiaj przy takiej okazji zamknęli by pół miasta i ściągnęli by kompanię policji. Znak czasów?
    • Gość: dsa Re: Lublin z lat 70. Zdjęcia uratowane ze śmietni IP: *.adsl.inetia.pl 15.11.12, 11:37
      Wszyscy byli w pracy (! - wtedy bylo coś takiego - niektorych zaganiano siłom) i w szkolach - jak uczeń nie docenial możliwości uczenia sie, to dyrektor mowil " tam są drzwi"... A po ulicach po 20-tej potrafily chodzić "trójki" rodzicow i nauczycieli kontrolujące malolatow..
      • Gość: Marek Re: Lublin z lat 70. Zdjęcia uratowane ze śmietni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.12, 11:52
        Jeszcze w początkach lat 70-tych w typowych godzinach zajęć lekcyjnych (mniej więcej 9-13) patrole milicji potrafiły zatrzymać dzieci w wieku "poodstawówkowym" i sprawdzić, czy nie sa na wagarach.
        • qqbek Re: Lublin z lat 70. Zdjęcia uratowane ze śmietni 15.11.12, 11:57
          Gość portalu: Marek napisał(a):

          > Jeszcze w początkach lat 70-tych w typowych godzinach zajęć lekcyjnych (mniej w
          > ięcej 9-13) patrole milicji potrafiły zatrzymać dzieci w wieku "poodstawówkowym
          > " i sprawdzić, czy nie sa na wagarach.

          Jeszcze w latach 80-tych, gdy ja urywałem się z podstawówki.

          Ktoś pisał o "zielonej fali" - ta też funkcjonowała jeszcze w połowie lat 80-tych.

          A wskazanie "80" wcale nie było zachęcaniem do jakiegoś strasznego "piracenia"... wszak wolno było jechać "60" (i to bez pasów) a "zielona" funkcjonowała na szerokich i gładkich ulicach... (jedynie Tysiąclecia spierniczyli wtedy koncertowo - tzn. był "drobny" problem z odprowadzeniem z niej deszczówki na sporym odcinku - ale czego dziś się nie dotkną to podobnie wychodzi).
          • Gość: Marek Re: Lublin z lat 70. Zdjęcia uratowane ze śmietni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.12, 12:10
            Ulice były mniej zatłoczone, fakt. Ale:
            1) Stosunek obywateli do przepisów był zdecydowanie poważniejszy, niż obecnie, i to urzędowe zachęcanie do łamania obowiązujących przepisów wprawiało w niemałe osłupienie.
            2) Samochodziki, którymi lublinianie śmigali 30-parę lat temu były nieco słabsze niż teraz. 80 km/h to była zupełnie inna kategoria niż teraz, i te +20km/h to była ogromna różnica

            • qqbek fakt... 15.11.12, 12:31
              ...to, że w trakcie dojazdu na wczasy ojciec przekroczył gdzieś magiczne "100-110" było powodem do dumy i chwalenia się wśród kolegów.
              • Gość: juknier Re: fakt... IP: *.ip.netia.com.pl 15.11.12, 12:47
                Ale średnie prędkości były wyższe niż teraz. Zwykle udawało mi się jechać w trasie ze średnią około 80-85km/h, teraz 70 to duży wyczyn.
          • Gość: leszeke A co teraz z "zieloną falą" ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.12, 12:56
            Całkiem niedawno, podczas budowy skrzyżowania Solidarności / Prusa / 3Maja obiecywano nam synchronizację świateł ... I na obietnicach się skończyło ...
            Tak jak na Kraśnickiej ...
            :(((
            • qqbek Re: A co teraz z "zieloną falą" ? 15.11.12, 13:13
              Przecież są zsynchronizowane!
              Rusz spod przejścia przy dworcu PKS na zielonym i jedź 35-40km/h w kierunku Prusa.
              Trafisz akurat na zielone (ostatnio z dwóch stron wolno jadące TIR-y a przede mną dziadek w Śkodzie mi się tam trafili, stąd wiem jak to działa).
              To samo dzieje się, gdy ruszysz na zielonym z Lubomelskiej (przy Czechowskiej), skręcisz w prawo na "rondzie" Kuklińskiego i "pognasz" w kierunku Prusa około 80-85km/h (zdążysz na końcówkę "zielonego" przy 3 Maja).

              Rzecz jasna nabijam się, bo jestem tą rzekomą synchronizacją też wkurzony.
    • jan12121 Lublin z lat 70. Zdjęcia uratowane ze śmietnika... 15.11.12, 11:47
      Mam swoje zdjęcia z lat 70. z Krakowa - też była "zielona fala" (w Lublinie była pierwsza w Polsce, działała do niedawna), a zatłoczenie ul. Basztowej kilka razy większe niż teraz. To nie było tak dawno...
    • pas111 Lublin z lat 70. Zdjęcia uratowane ze śmietnika... 15.11.12, 12:20
      To Lublin mojej młodości, studiowałem w latach 69-74. Ech, jaki to był śliczny Lublin!
      • Gość: JB Re: Lublin z lat 70. Zdjęcia uratowane ze śmietni IP: *.lublin.mm.pl 15.11.12, 13:29
        A zdjęcia dzielnicy zydowskiej sprzed wojny widzieliscie? A ktos tu nie wie,jakie sa skutki wybuchu jądroweg i plecie bzdury.Dowcip,jak sie mawialo kiedys,spod budki z piwem.
      • Gość: Marek Re: Lublin z lat 70. Zdjęcia uratowane ze śmietni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.12, 14:19
        Tak, wówczas Lublin był prawdziwym Lublinem. Piekne miasto z klimatem, kulturą i elegancją. Nieogromne, ale takie akurat - "ludzkie" i do życia, z zielenią i przestrzenią. No cóż "to se ne wrati".
        • dociek Re: Lublin z lat 70. Zdjęcia uratowane ze śmietni 16.11.12, 09:48
          Tak. To se ne wrati, szczególnie, że od powstania III RP w Lublinie z każdą kolejną kadencją, na stołkach władzy wojewódzkiej i powiatowo-miejskiej zasiadają z układów i kombinacji coraz więksi, nawiedzeni ignoranci, aroganci, kolesie partyjno-buraczani.
          Dla których jedynym interesem miasta i województwa stał się ich prywatny "folwark zwierzęcy".
          • Gość: bleee... Re: Lublin z lat 70. Zdjęcia uratowane ze śmietni IP: 213.146.54.* 16.11.12, 13:25
            ...te zdjęcia ze śmietnika, które stały się tak pięknym zaczynem dyskusji o Lublinie, proponuję dołączyć do listy sukcesów lubelskiego ratusza... bo chyba nie jest to osobisty sukces pana prezydenta?!... chociaż - sądząc po ostatnich nagrodach - to właśnie on reprezentuje i odpowiada za ten sukces... popularyzacja przez śmietnik... to bardzo oryginalny pomysł... wart upowszechnienia... a przy okazji - sukces dla oficjalnych popularyzatorów miejsc magicznych... kto zgadnie, kim oni są?... może być niespodzianka!... bleee...
            • Gość: bleee... Re: Lublin z lat 70. Zdjęcia uratowane ze śmietni IP: *.adsl.inetia.pl 21.11.12, 15:09
              ...w rzeczy samej... zaczynam rozumieć leniaka... trzy wątki o tym samym... ale tylko "właściwe" stanowisko gwl dopuszcza... no dobrze - to nie zmienia faktu, że zdjęcia wprawdzie są cenne, ale sprawa ich przejęcia przez teatr nn jest niezgodna z prawem... prawda? panie dyrektorze Archiwum Państwowego w Lublinie... czyżby gazeta popierała działania teatru nn... działania - łamiące prawo - a zwłaszcza ustawę archiwalną?... jeśli tak, to niedobrze... dla nas wszystkich... szkoda... bleee...

              forum.gazeta.pl/forum/w,62,140619613,,temat_lubelski_na_zlym_forum.html?v=2
              • Gość: bleee... Re: Lublin z lat 70. Zdjęcia uratowane ze śmietni IP: *.adsl.inetia.pl 25.11.12, 22:27
                ...no, no, no - sporo zaczyna się wyjaśniać... to gdzie tak naprawdę są te zdjęcia?... liczymy na dociekliwość przedstawicieli służby archiwalnej, bo autor artykułu - jak zwykle ostatnio w takich przypadkach - dociekliwością i znajomością materii, o której pisze, pochwalić się nie może... miejmy nadzieję, że tylko te zdjęcia w niewłaściwy sposób opuściły archiwum zakładowe UM... ciekawe, co na to pan prezydent... bleee...

                ps.: panie dyrektorze... z całym szacunkiem: może przy okazji uda się wyjaśnić sprawę ok. trzech tysięcy (?) zdjęć znalezionych w remontowanej kamienicy na Starym Mieście, bezprawnie ofiarowanych jako depozyt przez właściciela kamienicy?... teatrowi nn - oczywiście... i chyba poddanych konserwacji przez osoby nieuprawnione... i zaprezentowanych przez gwl w fotostory kilka miesięcy temu?... ;)... bleee...

                lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,12923488,Zdjecia_Lublina_ze_smietnika__Zagadke_wyjasnia_archiwum.html
                • Gość: bleee... Re: Lublin z lat 70. Zdjęcia uratowane ze śmietni IP: *.adsl.inetia.pl 25.11.12, 22:50
                  "Zbadana musi być też sprawa, czy zdjęcia mogą pozostać w rękach osoby, która je znalazła, a nie będą musiały wrócić do archiwum."

                  ...ależ pani redaktor - pomijając niefortunną (... :-)...) konstrukcję zdania - ta sprawa nie musi być badana... ani oryginały, ani kopie, opatrzone pieczęcią i będące własnością urzędu, nie mogą znajdować się w rękach prywatnych... jest zupełnie nieistotne, w tym przypadku, jak znalazły się w skupie makulatury, a następnie - w rękach prywatnych... :-)))... bleee...
                  • Gość: mieszkaniec LU Re: Lublin z lat 70. Zdjęcia uratowane ze śmietni IP: *.dynamic.chello.pl 26.11.12, 08:41
                    Odpowiadasz na:Gość portalu: bleee... napisał(a): ta sprawa nie musi być badana... ani oryginały, ani kopie, opatrzone pieczęcią i będące własnością urzędu, nie mogą znajdować się w rękach prywatnych... jest zupełnie nieistotne, w tym przypadku, jak znalazły się w skupie makulatury, a następnie - w rękach prywatnych... :-)))... bleee...
                    Nie męcz się, tak wygląda nasza codzienność, kolejny umielec jak mówi Bosman zawalił sprawę. Zdjęcia będą bardziej szanowane w prywatnych rękach niż w rękach przypadkowego umielca najczęściej wywodzącego się z gminu.
                    • Gość: bosman dokładnie tak! jeżeli zdjęcia... IP: *.centertel.pl 26.11.12, 08:59
                      wróca w ręce umielca to przy najbliższej okazji umielec nie wypieprzy ich na śmietnik tylko zupełnie zniszczy, np. spali. W NN, wbrew temu co czasem chrzani leniak są bezpieczne, skatalogowane, wrzucone do netu czyli udostępnione zainteresowanym, np. mnie. A spróbuj coś wyrwać od umielca!
                    • Gość: bleee... Re: Lublin z lat 70. Zdjęcia uratowane ze śmietni IP: *.adsl.inetia.pl 26.11.12, 11:21
                      ...bzdura z tymi umielcami... teatr nn często nie swoje materiały opatruje swoim logo ...a przynajmniej tak było do niedawna... sugerując, że jest ich właścicielem i dysponentem... więc jest czymś gorszym, niż "zwykły umielec"... bo łamie prawo... i chwali się cudzymi osiągnięciami (...jak widać - skutecznie...)... jednocześnie - sugeruje, że jest niezastąpiony... tak wielokrotnie działo się w niedalekiej jeszcze przeszłości... częstokroć były to materiały gromadzone, konserwowane i udostępniane przez instytucje powołane do przechowywania dóbr kultury... dóbr kultury narodowej... jeśli chodzi o prywatne zbiory - biorąc pod uwagę śmiertelność ich właścicieli i "właścicieli" - często lądują one na śmietniku albo w kałuży i błocie... tak np. stało się ze zbiorami Ziółkowskiego... częściowo "zabezpieczyli" je niektórzy luminarze kultury lubelskiej... szkoda, bo oni są też śmiertelni, a niektórzy nie mają potomstwa, które podzielałoby pasję zbieractwa... tyle tylko, że chodziło tu o zbiory prywatne, które mają inny status, niż zbiory i archiwa urzędowe... co nie znaczy, że cenne zbiory prywatne nie mogą znaleźć się w instytucjach do przechowywania zbiorów powołanych... ale to trochę inne zagadnienie... ;)... bleee...

                      ps.: ...historia "zdjęć ze śmietnika" pokazuje, że być może - doszło do przestępstwa... myślę, że o wynikach "wyjaśniania" drogi, jaką zdjęcia odbyły na śmietnik, dowiemy się od przedstawicieli służby archiwalnej... bleee...
                      • Gość: mieszkaniec LU Re: Lublin z lat 70. Zdjęcia uratowane ze śmietni IP: *.dynamic.chello.pl 26.11.12, 12:47
                        Ciekaw jestem ile podobnych zdjęć poszło na przemiał bo umielec zadecydował po swojemu. Własność prywatna nie ma sobie równych, co obchodzi umielca stara fotografia jeśli ten nie czuje powołania do tego co robi? Nie rozumiesz albo czujesz niechęć do tego czym zajmuje się TNN. Nie widzisz różnicy między umielcem z gminu a zaangażowanym pracownikiem TNN? Podajesz przykłady jakich uczono na WUMLu, którego roku jesteś absolwentem?
                      • Gość: bosman możesz mi wyjaśnić bleee... IP: *.centertel.pl 26.11.12, 13:37
                        w jaki to sposón NN "chwali się" cudzymi zdjęciami? Czy w taki że je udostępnia w necie? Jest informacja, że to sa zbiory, jest informacja o autorstwie lub pochodzeniu. Nigdzie nie jest napisane, że są autorami. Drażni Cię stapel NN? - mnie nie. Widnieje na skanach, sygnalizuje w czyjej jest kolekcji i właśnie zapobiega nieuprawnionemu wykorzystania, Jestem zdania, że słuszne jest takie postępowanie. Uprzedzam Twój argument o Archiwum Państwowym - owszem, bardzo zacna instytucja tylko "lekko ospała". Swoje zbiory udostępnia i późno i z oporami. Moim zdaniem NN nie robi nic złego, wręcz przeciwnie. Poza tym Archiwum zawsze może zwrócić się do NN po oryginały a kopie i tak pozostaną w NN. I bardzo dobrze. Słyszałaś, by Archiwum upomniało się w NN o cokolwiek? Wolę jednego z pasją niż dziesięciu urzędników z przymusu.
                        • Gość: bleee... ...jeszcze mogę... IP: *.adsl.inetia.pl 26.11.12, 14:30
                          > w jaki to sposón NN "chwali się" cudzymi zdjęciami?

                          ...cóż - do niedawna chwalenie się polegało na tym (...nie wiem, jak jest obecnie... ale sądząc po ostatnim przypadku, niewiele się zmieniło...), że skany wykonane w innej instytucji (...posiadającej oryginał, z którego kopię - obojętnie w jakiej postaci - wykonano...), opatrzone były logo t nn... brak było informacji, gdzie znajdują się oryginały, co jest podstawowym obowiązkiem zarówno badacza, jak i publikatora (...obojętne jest, w jaki sposób "publikacja" jest wykonana...)... brak informacji o właścicielu dokumentu sugerował, że oto pojawił się "zbawiciel", który zabezpiecza dobra kultury, bo instytucje do tego powołane z obowiązku się nie wywiązują... metoda - jak wszystko na to wskazuje, okazała się dość skuteczna... np. zarówno ty, jak i wielu innych, dało się przekonać... nie jest prawdą, że zbiory przechowywane przez archiwa, biblioteki, czy muzea są niedostępne... każdy, kto się interesuje, może do nich dotrzeć - a t nn jest tego żywym dowodem... sięgnij do artykułu - zdjęcia opatrzone są napisem "www.tnn.pl" - czyż nie?... w kurierze natomiast zdjęcia "ze śmietnika" opatrzone są podpisem "Zdjęcie pochodzi z Archiwum Fotografii Teatru NN"... w obu przypadkach, jeśli prawdą jest, że "zdjęcia ze śmietnika" są rękach prywatnych, przy ich publicznej prezentacji powinna się znaleźć informacja o miejscu przechowywania oryginałów obok napisów informujących jw.... ma to znaczenie nie tylko dla osób czytających gazetę czy korzystających z prezentacji na stronie t nn, ale także dla badaczy, którzy są wprowadzani w błąd... taka praktyka jest praktyką niewłaściwą... i jest to najdelikatniejsze określenie, opisujące zaistniałą sytuację i niedobrą praktykę t nn... :)... bleee...
                          • qqbek Jedno pytanie. 26.11.12, 14:41
                            Większość zbiorów TNN to dokumenty sprzed wojny i z pierwszych jej lat.
                            O jakich prawach autorskich więc tutaj możemy mówić, skoro po 70 latach dokumenty te należą już do domeny publicznej i każdy ma prawo je powielać, bez powoływania się na cokolwiek?

                            "Zdjęcia ze śmietnika" też na chwilę obecną nie mają przyporządkowanego autora, nie można więc mówić o autorskich prawach majątkowych w ich wypadku.
                            • Gość: bleee... ...proszę... IP: *.adsl.inetia.pl 26.11.12, 15:03
                              ...nie ma znaczenia - w świetle i prawa, i dobrej praktyki, ile lat mają prezentowane zbiory... nie chodzi tutaj o to, czy należą, czy nie należą do - jak to określasz - "domeny publicznej"... nie ma sprzeczności w przynależności do "domeny publicznej" i przechowywaniem ich we właściwym miejscu... właściwym, czyli w tym przypadku, zapewne jednak w APL, a nie u osoby prywatnej... mówię o sytuacji, gdy właścicielem zdjęć jest instytucja... natomiast w przypadku zdjęć znalezionych w kamienicy podczas remontu, także nie ma znaczenia w obecnej chwili, kto jest ich autorem... zagadnienie, kto jest ich autorem, byłoby pomocne zakładając, że wiedzielibyśmy równocześnie, że np. ich autor był także ich właścicielem... albo znalibyśmy innego właściciela, który był nim w momencie ukrycia znalezionych niedawno zdjęć... a ponieważ takich informacji nie mamy, jedyną instytucją, która powinna je "przejąć", jest APL... co nie zamyka sprawy ostatecznie (...wbrew pozorom...), ponieważ w chwili ujawnienia ewentualnych spadkobierców, miejsce przechowywania i dysponowania zbiorem zdjęć mogłoby (...ale nie musiałoby...) ulec zmianie... :-)))... bleee...
                          • Gość: bosman pozostaję przy swoim zdaniu... IP: *.centertel.pl 26.11.12, 15:08
                            • Gość: bleee... ...jesteś wolny... i myślący?... IP: *.adsl.inetia.pl 26.11.12, 15:26
                              "Drażni Cię stapel NN? - mnie nie. Widnieje na skanach, sygnalizuje w czyjej jest kolekcji i właśnie zapobiega nieuprawnionemu wykorzystania,"

                              ...cóż... trudno dyskutować z faktami... nie drażni mnie ani "stapel", ani stempel, ani stępel... ani nawet logo... jeśli są one "przybite" na własnej, a nie cudzej własności... bo jeśli są przybite na cudzej własności i "sygnalizują", że "właściciel" jest właścicielem... to sam wiesz (...no - przecież wiesz...), jak się to nazywa... bleee...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja