Pogotowie nie dla bezdomnego? "Odszedł upokorzony"

08.01.13, 14:31
Przykre to. Pytanie co dalej z tym człowiekiem, mam nadzieję, że jakiś lekarz się zajmie tymi jego nogami zanim będzie to jeszcze gorzej wyglądać.
    • Gość: gość 100m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.13, 14:51
      Ale na zakupy do Żabki na Weteranów to karetką się jeżdzi!
      I nikomu to nie przeszkadza, że można póść pieszo
      • Gość: Pamiętliwy Życzenia dla Kuleszy i personelu IP: *.adsl.inetia.pl 08.01.13, 18:17
        Dyrektorze Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Lublinie Zdzisławie Kuleszo - w Nowym Roku życzę Panu aby Pana osobiście dopadły te procedury którymi tak lekko usprawiedliwia Pan te Dyspozytorki.
        Podobnie życzę tym niesłychanie zdyscyplinowanym funkcjonariuszkom lubelskiego Pogotowia. Chociaż najprawdopodobniej obudziło się w którejś sumienie... bo po godzinie karetkę jednak wysłała. A może to tylko ze strachu?
        Panie Kulesza, faktycznie "najlepiej byłoby gdyby umiano zdiagnozować" i samemu udzielić sobie pomocy... tylko że wtedy tacy jak Pan i Pańskie pracownice były by nie potrzebne. A może to sugestia aby wszyscy przeszkolili się w Pańskim Pogotowiu?
        Jak mamy problem to dzwonimy do profesjonalistów, skandalem jest gdy spuszczają nas bezdusznie na drzewo.
        Tylko tak dalej... prędzej czy później Pańskie Pogotowie da plamę stosując taką praktykę i wtedy zasłanianie się procedurami nic nie pomoże.
        Normalność to byłaby gdyby odnaleźć tego biednego odrzuconego przez los człowieka i chociaż go przeprosić... ale najprawdopodobniej "procedury" ludzkich zachowań nie przewidują. To może po godzinach pracy, Panie Kulesza...
        Szczęść Boże.

    • Gość: chart Re: Pogotowie nie dla bezdomnego? "Odszedł upokor IP: *.play-internet.pl 08.01.13, 19:29
      Oczywiście każdemu konstytucyjnie należy się pomoc. Ale nie mamy przypadkiem do czynienia z tym słynnym lubelskim bezdomnym, który swoje rany na nogach hoduje jako źródło utrzymania przy pozyskiwaniu datków od przechodniów? Już nie mówiąc, że przebandażowuje się na deptaku i płucze nogi w fontannie... Należy docenić wrażliwość wolontariuszy, ale dyspozytorki pogotowia chyba lepiej znają Lublin i tutejsze atrakcje.
    • iffa4 podział kompetencji 08.01.13, 19:42
      Trzepnijcie się w głowę.
      Jak dobrze napisano, karetka jest od RATOWANIA ŻYCIA.
      Tak, od ratowania życia. Nie jest szybką taksówką z kogutami, która ma przewieźć chorego do szpitala.
      Dokładnie tak samo byłby potraktowany człowiek 'domny'.
      Bezdomny z artykułu może pójść, podjechać na SOR, może do poradni chirurgicznej (bez skierowania, bo jaki bezdomny nie musi mieć lekarza pierwszego kontaktu). Pomoc będzie mu udzielona bezpłatnie. Trzeba tylko chcieć.
      Dlaczego nikt z panów wolontariuszy nie wsadził bezdomnego we własny samochód i nie pojechał z nim do szpitala albo nie postawił mu taksówki? Dlaczego nie pojechał autobusem? Bo łatwiej powiedzieć 'należy się' a potem wypłakiwać w gazecie.
      • Gość: bosman powiem ci krótko: IP: *.dynamic.lte.plus.pl 08.01.13, 22:11
        pieprzysz. Obyś złamał kulasa i musiał sobie sam udzielić pomocy: założyć usztywnienie i dowleczsię do wyra. Wszak od tego się nie umiera.
        • tepicpo czytaj ze zrozumieniem 09.01.13, 00:46
          Gość portalu: bosman napisał(a):

          > pieprzysz. Obyś złamał kulasa i musiał sobie sam udzielić pomocy: założyć uszt
          > ywnienie i dowleczsię do wyra. Wszak od tego się nie umiera.

          co on niby sobie złamał???? Nie chciało mu sie podejść do SOR-u. Karetka ma jechać do chorego, żeby ratować życie, a nie do kogoś, kto może sam postarać się o wizytę w szpitalu. jakoś dokuśtykał do gorącego patrolu a potem zwiał
    • elbertson ksiadz Mazur mówił ze trzeba pomagać ale i wymagać 08.01.13, 23:31
      - to nie było nagłe zdarzenie , problem narastał od jakiegos czasu ale gosciu nie zdecydował pojsc do szpitala , lekarza czy szpitala. Ludzie bezdomni MUSZA wiedziec ze to oni odpowiadaja za swoje życie. Mysle ze ksiadz wiedział co mówił.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja