Ani siatki, ani znaku, a sarny wpadają pod samo...

31.03.13, 17:19
Znak to de facto tylko "umycie rąk" przez służby - jest znak, kierowca powinien jechać uważnie, nawet w ciemnościach lustrować pole po obu stronach szosy i hamować, jeśłi tylko zauważy zwierzynę zmierzającą do asfaltu. Bo odszkodowania nie będzie
    • Gość: sarna Re: Ani siatki, ani znaku, a sarny wpadają pod sa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.13, 21:42
      pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2238,article,4264
      założę się, ze nawet jak zrobią siatkę, to niewiele pomoże
    • mirrorsun Ani siatki, ani znaku, a sarny wpadają pod samo... 01.04.13, 10:15
      ze 20 lat temu wracając z Norwegii, w nocy miedzy reflektory wpadła mi sarna, za Garwolinem.
      dalsza podróż na sznurku... a urzędnikom, którzy postawią znaki - wesołych jajek. Kierowcom i zwierzętom do śmiechu nie jest na pewno. No, ale cóż urzędnik może ??? Czy możemy czegoś wymagać od osób o upośledzeniu umysłowym ???
      Mało tego, mi za naprawę samochodu nie zwrócił nikt, ponieważ dzika zwierzyna nie była zawarta w ubezpieczeniu pzu. Mam nadzieję, że to się zmieniło i za takie wypadki odpowiedzialni są właśnie urzędnicy.
      Ale jakoś mi się wydaje, że to tylko moje mżonki....
      • Gość: bosman to kawał drogi przeszła ta sarna... IP: *.dynamic.lte.plus.pl 02.04.13, 21:07
        aż z Norwegii. Chciało się jej?
    • krusnik02 Ani siatki, ani znaku, a sarny wpadają pod samo... 02.04.13, 09:49
      Tak, tak - postawią znak i umyją ręce - potem kierowca usłyszy że w związku z ustawionym znakiem powinien dostosować prędkość pojazdu tak aby uniknąć ewentualnego zderzenia - czyli na drodze z ograniczeniem do 90 km/h jechać 30 km/h i modlić się aby w porę zauważyć nadbiegającą sarnę, bo co innego gdy widzi się takie zwierzę z odległości kilkudziesięciu metrów w dzień a co innego jak wbiegnie wprost pod koła w nocy. Najbardziej śmieszy mnie tekst że nie ustawią siatek - rzeczywiście przy drodze za kilkadziesiąt milionów złotych strasznym kosztem jest wydanie 6,50 zł za metr, czyli 6 500,00 zł za kilometr siatki - pewnie na 10 razy większą kwotę materiałów z budowy nakradli sami budowlańcy :) Ale coś za coś - jak postawią siatkę nie będzie kolizji ze zwierzyną i Rostowski nie zarobi na mandatach. Jestem ciekawy co będzie jak taka sarna wpadnie do środka samochodu i zabije kierowcę albo pasażera - czy cena 6,50 zł za metr siatki jest zbyt wysoka w stosunku do ludzkiego życia? O cierpieniu i śmierci zwierzęcia już nie wspomnę bo chyba nikt z kierujących nie jest takim bydlakiem żeby celowo zabijać zwierzęta na drodze.
      • Gość: L&K Re: Ani siatki, ani znaku, a sarny wpadają pod sa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.13, 11:53
        Tylko siatki i przejścia naziemne i podziemne dla zwierząt. Znak niewiele pomoże. Spotkanie z sarną na drodze nie należy do przyjemności:

        www.youtube.com/watch?v=W_BWq90HmBY
    • ferdek_bagietka Re: Ani siatki, ani znaku, a sarny wpadają pod sa 02.04.13, 12:48
      dzisiaj rano leżał tam koziołek (samiec sarny).
      • mirrorsun Re: Ani siatki, ani znaku, a sarny wpadają pod sa 02.04.13, 17:08
        Powiedz mi tylko, jak długo byle urzędnik będzie upokarzał tzw. petenta ???
        Jestem Polakiem i wstydzę się tego,że na każdym kroku jestem upokarzany przez urzędnika.
        I szczycę się tym, że mówię temu bydłu w pysk- thank you and fuck you. Bo tu podatków nie płacę.
        Ale ile można ???
        Tu, w Polsce nikt nikomu nie pomoże, a patrzy, kiedy nogę podstawić. A droga tu jest tylko jedna- podwyżka podatków.
        Debilizm rostowskich lizidupków jest nieograniczony, ale bydło urzędnicze jest w mniejszości. Gdzie jest większość ???

    • gaitan Ani siatki, ani znaku, a sarny wpadają pod samo... 02.04.13, 20:32
      W tym miejscu, gdzie dzisiaj biegnie droga było największe pastwisko saren z Rejkowizny. Tam nie ma dużo saren. Jeśli obecne tempo zabijania się utrzyma, to za jakieś dwa tygodnie będzie po problemie. I chyba o to świdnickim urzędasom chodzi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja