Uwaga! Krakowskie Przedmieście jest zamknięte d...

26.06.13, 11:15
Uważam, że układ komunikacyjny miasta jest "święty" - to znaczy system drogowy dla samochodów prywatnych i komunikacji miejskiej (układ linii) - oczywiście na dany moment czasowy. Wszystkie doraźne zmiany w związku z imprezami, których ranga jest bardzo niska, a do tego zaliczam dzisiejszy wyścig kolarski, chyba wczorajszy koncert na Placu Zamkowym a zwłaszcza imprezę sprzed kilku lat (nadanie imienia szpitalowi, które powodowało objazdy komunikacji miejskiej i zamknięcie ulicy do ruchu) nie powinny mieć miejsca. To znaczy imprezy powinny się odbyć, ale w takim miejscu i czasie by nie kolidowały z funkcjonowaniem systemu komunikacyjnego miasta. Na swój prywatny użytek zaliczam te imprezy, w których liczba "organizatorów i czynnych uczestników" przekracza liczbę "widzów i kibiców" (wybaczcie, że nie zdefiniuję tych pojęć - ale chyba większość się domyśla) za "szykany" dla mieszkańców naszego miasta.
Odwrotny stosunek mam do "eskalacji" remontów ulic w Lublinie, które powodują takie same, albo i większe utrudnienia niż "powyższe imprezy" - w imię słusznej sprawy warto się pomęczyć (nie odnoszę się tu do organizacji, logistyki przedsięwzięć, itd..., zakładając, że "władza" wie co robi ) - ale męczyć się bez potrzeby ... jaki to ma sens???
    • qqbek Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą. 26.06.13, 11:46
      robin1204 napisał:

      > Uważam, że układ komunikacyjny miasta jest "święty" - to znaczy system drogowy
      > dla samochodów prywatnych i komunikacji miejskiej (układ linii) - oczywiście na
      > dany moment czasowy. Wszystkie doraźne zmiany w związku z imprezami, których r
      > anga jest bardzo niska, a do tego zaliczam dzisiejszy wyścig kolarski, chyba wc
      > zorajszy koncert na Placu Zamkowym a zwłaszcza imprezę sprzed kilku lat (nadani
      > e imienia szpitalowi, które powodowało objazdy komunikacji miejskiej i zamknięc
      > ie ulicy do ruchu) nie powinny mieć miejsca. To znaczy imprezy powinny się odby
      > ć, ale w takim miejscu i czasie by nie kolidowały z funkcjonowaniem systemu kom
      > unikacyjnego miasta. Na swój prywatny użytek zaliczam te imprezy, w których lic
      > zba "organizatorów i czynnych uczestników" przekracza liczbę "widzów i kibiców"
      > (wybaczcie, że nie zdefiniuję tych pojęć - ale chyba większość się domyśla) za
      > "szykany" dla mieszkańców naszego miasta.

      Cykliczna impreza, która odbywa się w "centrum" ale zdala od głównych ciągów komunikacyjnych jak najbardziej usprawiedliwia zamknięcie ulicy o marginalnym dziś znaczeniu dla komunikacji.
      Co innego zamykanie Kraśnickiej na pokropek szpitala, czy pół miasta na spędy pobożnej trzódki (pardon, procesje) - to ostatnie nawet nie zawsze z uprzednim ostrzeżeniem - w tym roku w tzw. "boże ciało" natknąłem się na zamkniętą ulicę Smorawińskiego, choć Dziennik Wschodni, jedyny "publikator" który ogłosił listę ulic zamykanych z powodu cyklicznych spędów, nic o tym nie pisał (z kolei w ubiegłym roku nie było mowy o zamykaniu Kunickiego, którą trochę trudniej objechać niż Smorawińskiego, i też "się zrobiłem" bo wjechałem pod policyjny kordon, w którym funkcjonariusze nie potrafili mi logicznie powiedzieć, jak mam dojechać gdzieś, gdzie dojechać muszę (jechałem na Pawłowa, kordon był przy Lidlu, na całe szczęście łaskawie pozwolili mi pojechać w prawo w Oboźną, bo w przeciwnym wypadku objazd miałbym przez Wyzwolenia albo przez Nowy Świat [to drugie proponował, w połączeniu z przejazdem Smoluchowskiego, "zorientowany" w topografii miasta funkcjonariusz - co już samo w sobie było kuriozalne])).

      > Odwrotny stosunek mam do "eskalacji" remontów ulic w Lublinie, które powodują t
      > akie same, albo i większe utrudnienia niż "powyższe imprezy" - w imię słusznej
      > sprawy warto się pomęczyć (nie odnoszę się tu do organizacji, logistyki przedsi
      > ęwzięć, itd..., zakładając, że "władza" wie co robi ) - ale męczyć się bez potr
      > zeby ... jaki to ma sens???

      Remont wiaduktu kolejowego nad Kunickiego.
      Remont 3 Maja.
      Remont ul. Podzamcze/ul. Unickiej.

      To tylko trzy niedawne przykłady tego, jak bardzo możemy ufać tej "waadzy co wi jak robić".
      • robin1204 A ja z tobą tak trochę nie 26.06.13, 13:04
        Po:
        1) nie uważam, żeby Krakowskie Przedmieście było ulicą o marginalnym znaczeniu komunikacyjnym, no może nie tak jak 20 lat temu gdy cała była przejezdna od Placu Łokietka,
        2) cykliczne imprezy np. Tour de Pologne to tak , ale ten dzisiejszy wyścig to chyba I "edycja" jakiejś cyklicznej imprezy
        3) a o szpital to mi chodziło o onkologiczny na Jaczewskiego, a tak na marginesie to czy szpital onkologiczny nie ma ważniejszych wydatków niż na zakup tablicy-szyldu, z jakimś tam choćby najbardziej zasłużonym dla czegoś tam nazwiskiem,
        4) problem procesji to całkiem odrębny temat, zwłaszcza te na Boże Ciało biorąc styl architektoniczny większości posesji kościelnych (tych z kościołem) z powodzeniem mogłyby odbywać się dookoła kościoła bez wychodzenia na drogę publiczną (lub przynajmniej taką o nasilonej komunikacji o znaczeniu tranzytowym), bo przecież w tym nabożeństwie chodzi o odmówienie określonych modlitw a nie zwiedzanie dzielnicy (tak samo kolarze mogliby jeździć po jakiejś pętli w mało uciążliwym miejscu - też nie mają czasu napawać się architekturą np. Krakowskiego Przedmieścia w czasie wyścigu - chodzi o dystans a to tylko kwestia ilości okrążeń)
        5) tak na marginesie (ale to rzecz mojego indywidualnego gustu) oglądanie na żywo człowieka jadącego na rowerze , nie jest zbyt ekscytujące zwłaszcza jak jedzie szybko, co innego transmisje np. Tour de France, ale i tu to właściwie atrakcją są krajobrazy,
        6) co do zaufania do władzy to od tego jest między innymi urna, a ja w swojej wypowiedzi ten temat pozostawiałem poza sferą rozważań
        • qqbek Re: A ja z tobą tak trochę nie 26.06.13, 13:23
          robin1204 napisał:

          > Po:
          > 1) nie uważam, żeby Krakowskie Przedmieście było ulicą o marginalnym znaczeniu
          > komunikacyjnym, no może nie tak jak 20 lat temu gdy cała była przejezdna od P
          > lacu Łokietka,

          Jest.

          > 2) cykliczne imprezy np. Tour de Pologne to tak , ale ten dzisiejszy wyścig to
          > chyba I "edycja" jakiejś cyklicznej imprezy

          Nie pierwsza, a 24.
          Ten wyścig odbywa się od 1989 roku i od tego roku zamykane jest też Krakowskie do tego celu. Wystarczy mieszkać chwilkę dłużej niż kilka lat w Lublinie, by to wiedzieć.

          > 3) a o szpital to mi chodziło o onkologiczny na Jaczewskiego, a tak na margines
          > ie to czy szpital onkologiczny nie ma ważniejszych wydatków niż na zakup tablic
          > y-szyldu, z jakimś tam choćby najbardziej zasłużonym dla czegoś tam nazwiskiem,

          A odkąd to Jaczewskiego i Prusa są kluczowymi arteriami tego miasta?
          Chyba tylko dla studentów UM.

          > 4) problem procesji to całkiem odrębny temat, zwłaszcza te na Boże Ciało biorąc
          > styl architektoniczny większości posesji kościelnych (tych z kościołem) z powo
          > dzeniem mogłyby odbywać się dookoła kościoła bez wychodzenia na drogę publiczną
          > (lub przynajmniej taką o nasilonej komunikacji o znaczeniu tranzytowym), bo pr
          > zecież w tym nabożeństwie chodzi o odmówienie określonych modlitw a nie zwiedza
          > nie dzielnicy (tak samo kolarze mogliby jeździć po jakiejś pętli w mało uciążli
          > wym miejscu - też nie mają czasu napawać się architekturą np. Krakowskiego Prze
          > dmieścia w czasie wyścigu - chodzi o dystans a to tylko kwestia ilości okrążeń)

          Spędy wiernych to spędy wiernych, kolarstwo zaś, jako dyscyplina sportu, obecne było w Lublinie jeszcze przed rejestracją pierwszego auta (zdaje się, że pierwszym zarejestrowanym autem w Lublinie był samochód właściciela składu aptecznego - w 1904 czy 1907 roku - musiałbym poszperać po książkach).

          > 5) tak na marginesie (ale to rzecz mojego indywidualnego gustu) oglądanie na ży
          > wo człowieka jadącego na rowerze , nie jest zbyt ekscytujące zwłaszcza jak jedz
          > ie szybko, co innego transmisje np. Tour de France, ale i tu to właściwie atrak
          > cją są krajobrazy,

          Jeszcze mniej ekscytujące wydaje mi się oglądanie 22 spoconych gości, biegających w tę i z powrotem za piłką. Już o widoku rozmodlonych dewotek i dewotów nie wspomnę.

          > 6) co do zaufania do władzy to od tego jest między innymi urna, a ja w swojej w
          > ypowiedzi ten temat pozostawiałem poza sferą rozważań

          Widzisz - demokracja to taki ustrój, w którym sprytni rządzą tymi, których uda im się otumanić obietnicami i podkarmić kiełbasą wyborczą. Jak się przejadę tunelem pod Racławickimi do nowej siedziby PGE, to może zagłosuję na jedną z "dwóch głównych partii", z których jedna wygra w przyszłym roku tutejsze wybory - w przeciwnym wypadku zagłosuję jak zwykle - na znajomego startującego z jednej z mniejszych list. Nie dlatego tylko, że jest mi znajomy, tylko dlatego, że naprawdę ufam człowiekowi. Z resztą i tak, jak co 4 lata, człowiek ten wystartuje z jednego z końcowych miejsc na liście i jak co 4 lata nigdzie nie zostanie wybrany.
          Bo gmin wybierze mi kolejnego "prezydęta" i "nieradę". Ja zagłosuję przynajmniej w pełni świadomie.
          • robin1204 Szczerze zdziwiony 26.06.13, 14:43
            No dobra każdy może swoje zdanie na każdy temat, jestem tylko szczerze zdziwiony tym wyścigiem - w Lublinie mieszkam prawie 50 lat, od ponad 30 bywam często na Krakowskim Przedmieściu, a kilkanaście lat mieszkam stosunkowo niedaleko - a wydaje mi się, że nigdy o nim nie słyszałem (naprawdę to mówię na serio) - chyba pójdę do lekarza ("od pamięci"), pójdę bo nie będzie czym dojechać, bo oni muszą wtedy na tych rowerach..., żebym się tylko nie poślizgnął na pustym bidonie.
            • robin1204 "Autopoprawka" 26.06.13, 15:18
              Udało mi dowiedzieć coś o tym wyścigu - faktycznie to "24 edycja", ale ogólnopolskiego blokowania dróg, fakt jak tak to którędyś musieli pojechać. Podobno 2009 byli w Lublinie, dlatego mogłem nie pamiętać bo wtedy kilka miesięcy życia zajął mi nie rower a samochód.
              Myślałem, że jakiś lokalny jednorazowy wyścig.

              W gruncie rzeczy chodziło mi o to, żeby jak najmniej było imprez "kolizyjnych" z systemem komunikacyjnym miasta.
    • nikonades Uwaga! Krakowskie Przedmieście jest zamknięte d... 26.06.13, 13:58
      Jakoś przeżyjemy ten wyścig i dalej będziemy kisić się w "normalnych" korkach charakterystycznych dla naszego tubtina. Tak na marginesie aby sparaliżować tą metropolitalną wioskę nie potrzeba wyścigu kolarskiego, wystarczy jeden dziadzio, któremu zagotuje się płyn chłodniczy w silniku Tico, taki mamy "rewelacyjny" układ ulic.

      Do tego jeszcze dochodzą nasi "miszczowie" kierownicy ruszający spod świateł czy włączający się do ruchu jak bajce Tuwima, "najpierw powoli, jak żółw ociężale ruszyła maszyna......." lub jeżdżący na pamięć jak w przypadku ul. Nowy Świat, gdzie kiedyś strach było jechać szybciej niż 30km/h. Teraz jest już równo (no, prawie równo), a oni dalej jadą 30 km/h.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja