blood_free
30.07.04, 23:00
Po 60 latach od wybuchu powstania w Warszawie, nie doczekalismy sie solidnej
oceny historykow. Po dzis dzien spieraja sie zwolennicy i przeciwnicy tego
smutnego wydarzenia. W Polsce, zarowno tej szlacheckiej, Obojga Narodow, jak
i zniewolonej petami zaborow, nasi przodkowie wywolywali ich kilka. Jedno
bylo tylko udane, zreszta z punktu widzenia dzisiejszego stanu wiedzy malo
istotne, bo regionalne (Wielkopolska). 1 sierpnia 1944 mieszkancy stolicy,
zolnierze AK chwycili za bron, poniesli straszna kleske. Miasto zrownano z
ziemia, setki tysiecy, niewinnych ofiar cywilnych ponioslo smierc. Wszystko
po to aby okazac, stojacym po drugiej stronie Wisly Sowietom, gotowosc do
przejecia wladzy w skrawku wolnej ziemi polskiej. Niepomni smutnego losu plk.
Wilka-Krzyzanowskiego z Wilna, lwowskich AK-owcow udali sie na bezsensowna
walke, ktora tak naprawde skonczyla sie jedynie zawieszeniem broni w 1990 r.
W prezencie otrzymalismy lzy,gruzy i traumatyczne wspomnienia swiadkow
tamtych dni. Czy to bylo w ogole potrzebne? Ja sadze, ze nie. Ofiara poszla
na marne, jedynie po to by wypelnic kolejny mesjanistyczno-romantyczno-
wizjonerski rozdzial historii Polski. Pozostaje smutna pamiec tamtych dni i
ubity duch przedwojennej Warszawy, ktory juz nigdy do tego miasta nie
powrocil, zabierajac temu miastu drobnomieszczanski sznyt.Szkoda.