Nauczyciele ktorych sie nie zapomina...

IP: *.tnt79.chi5.da.uu.net 22.08.01, 05:06
Czy macie takie wspomnienia z szkoly ,ze po latach jeszcze was krew zalewa i
budzicie sie w srodku nocy mokrzy od potu i trwogi,ze czas sie cofna i znowu
jestescie w liceum albo podstawowce?
Moja nauczycielka; byla pani od matematyki w liceum,na moje 18-te urodziny
przynioslam tort(taki byl zwyczaj),ona byla moja wychowawczynia ,podeszlam do
niej z kawalkiem,a ona nawet nie wstala i nic nie powiedziala.
Gdy zobaczyla ,ze ja nad nia stoje z talerzem, tylko burknela...dziekuje...
Nigdy nie zapomne tego chamstwa,DZIEKUJE...PANI SOWINSKA.....:(
    • Gość: paveua Re: Nauczyciele ktorych sie nie zapomina... IP: *.astercity.net 22.08.01, 11:29
      Byko i Cieślak rzecz jasna.
      Za zrobienie z grupy kujonków bandy zastraszonych i strerroryzowanych
      dzieciaków, którym do końca życia będzie się śnić Zasada Indukcji Matematycznej
      i wzbudzanie pola w elektromagnesie ruchem posuwisto-zwrotnym...
    • Gość: mops Re: Nauczyciele ktorych sie nie zapomina... IP: *.as5300-6.dialup.nyc.ny.metconnect.net 22.08.01, 14:13
      W szkole sredniej P. Krzysiak, wprowadzala taka atmosfere strachu, ze kazdy
      slyszal bicie wlasnego serca.
      • Gość: ona Re: Nauczyciele ktorych sie nie zapomina... IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 24.08.01, 21:38
        Moja wychowawczyni z podstawówki - Dżana. Zawsze jak dostawała prezenty na
        dzień nauczyciela to zapisywała sobie na kartce co i od kogo dostała. Im
        droższy prezent tym ofiarodawca miał większy luz na lekcjach do końca roku.
        Standardem było - dałeś prezent, jesteś zwolniony z odpowiedzi ustnych do końca
        semestru.
      • Gość: lucki Re: Nauczyciele ktorych sie nie zapomina... IP: *.*.*.* 26.09.01, 13:24
        Pani Krzysiak od geografii w VI LO czy jej coreczka od niemieckiego w II LO?
      • Gość: moni Re: Nauczyciele ktorych sie nie zapomina... IP: *.newark-36-37rs.nj.dial-access.att.net 05.10.01, 06:23
        Zgadzam sie z Twoim wyborem najlepszego i najgorszego nauczyciela z VI L.O.
        Minelo juz pare ladnych lat a wiele osob z mojej klasy (mnie wlaczajac) miewa
        koszmarne sny z p. Krzysiak w roli glownej.
    • Gość: chris Re: Nauczyciele ktorych sie nie zapomina... IP: 217.67.197.* 06.09.01, 18:39
      Moja wychowawczyni z liceum - Przeciechowska. Wyjątkowa blać. Najlepiej
      widzianą postawą było dla niej "włażenie w d..." Jeśli ktoś nie okazywał jej
      uwielbienia - mógł być pewien przyszłych problemów. Doświadczyłem tego na
      własnej skórze. A do tego była denną polonistką. Do końca mówiła:
      egzystencjonalizm, czy Heidegeger...
      Ale wygrałem. W końcu zdałem maturę na 4... :-)

      Ale dla odmiany proponuję inny wątek: nauczyciele, których pamiętamy z dobrej
      strony. W moim przypadku p. Persona, matematyczka. Na prawdę rewelacyjna
      kobieta.
      • Gość: ona Re: Nauczyciele ktorych sie nie zapomina... IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 06.09.01, 22:06
        Wnioskuję, że skończyłeś V L.O.
        • Gość: CHRIS Re: Nauczyciele ktorych sie nie zapomina... IP: 217.67.197.* 07.09.01, 12:36
          Gość portalu: ona napisał(a):

          > Wnioskuję, że skończyłeś V L.O.

          Zgadza się. Ty też?

          • Gość: ona Re: Nauczyciele ktorych sie nie zapomina... IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 09.09.01, 21:58
            Tak. Moja wychowawczynia byla Gulin. Fajna kobieta.
      • Gość: mops Re: Nauczyciele ktorych sie nie zapomina... IP: 209.187.169.* 07.09.01, 03:11
        Z pozytywnych przykladow (nielicznych) moge wymienic Prof.Molasa (historyk),
        wspanialy czlowiek i pedagog.
        • Gość: barabasz Re: Nauczyciele ktorych sie nie zapomina... IP: *.bund.de 26.09.01, 15:58
          pani ostrowska - polonistka z I Liceum gdzies w pln. polsce.
          nastepujaca scenka:

          p. ostrowska prowadzi lekcje "metoda wykladowa". dwie dziewczyny w tylnych
          lawkach nudza sie i plotkuja.

          p. ostrowska:
          "zwyklo sie twierdzic, ze dziewczeta sa subtelniejsze i lepiej wychowane od
          chlopcow. twoja subtelnosc, mirka, mozna jedynie porownac do subtelnosci
          slonia..."

          cisza "jak makiem zasial". mijaja dwie-trzy nieskonczenie dluuuuuuugie minuty.

          p. ostrowska:
          "musze sie skorygowac. nie chcialam wyrzadzic niezaluzonej krzywdy temu
          wspanialemu zwierzeciu..."

          zapamietalem do dzis, a minelo juz tyyyyyyyle lat...

          b.
    • Gość: HS Re: Nauczyciele ktorych sie nie zapomina... IP: 10.141.17.* / *.thls.bbc.co.uk 05.10.01, 20:32
      Z tych wspanialych, ktoryxh sie nie zapomina, to bodaj tylko dwie: w szkole
      podstawowoej – Janina Wojciechowska od polskiego, u której bylam tylko niestety
      jeden rok, ale kiedy zadzwonilam do niej po rzydziestu latach, powiedziała jaka
      byla moja uilubiona ksiązka (Jezdziec bez glowy( oraz dlaczego nie lubilam Ani
      z Zielonego Wzgorza (bo nadto dziewczynska).
      Druga to byla polonistka z liceum – Elzbieta Zwirkowska, bardzo wopwczas
      mlodziutka, idealistyczna, ladnma i oddana, ktora kiedys rozplakala sie w
      klasie,bo nakryla Jagę B. na sciąganiu w czasie klasowki z przedwojennego (!)
      bryku. To ja dobilo. Elzunia jest teraz profesorem na KULu, niestety, bo jest
      to moim zdaniem, okropna uczelnia, znana glownie z osiągniec intelektualnynch
      tego psychpopaty, prof. Bendera. Natomiast pani Benderowa uczyła mnie kiedys
      biologii i była całkowicie normalna.
      A z okropnynch, nie było gorszej i wredniejszej oslicy niz pani od
      niemieckiego, bodajże Pelkowska bylo jej nazwisko. Upokorzała dziewczyny ze
      wsi, byla msciwa i niemadra. Tyle. Czy ktos pamieta moje nauczycielki?
      • Gość: Paul Re: Nauczyciele ktorych sie nie zapomina... IP: 208.130.53.* 05.10.01, 21:19
        Gość portalu: HS napisał(a):

        > Z tych wspanialych, ktoryxh sie nie zapomina, to bodaj tylko dwie: w szkole
        > podstawowoej – Janina Wojciechowska od polskiego, u której bylam tylko ni
        > estety
        > jeden rok, ale kiedy zadzwonilam do niej po rzydziestu latach, powiedziała jaka
        >
        > byla moja uilubiona ksiązka (Jezdziec bez glowy( oraz dlaczego nie lubilam Ani
        > z Zielonego Wzgorza (bo nadto dziewczynska).
        > Druga to byla polonistka z liceum – Elzbieta Zwirkowska, bardzo wopwczas
        > mlodziutka, idealistyczna, ladnma i oddana, ktora kiedys rozplakala sie w
        > klasie,bo nakryla Jagę B. na sciąganiu w czasie klasowki z przedwojennego (!)
        > bryku. To ja dobilo. Elzunia jest teraz profesorem na KULu, niestety, bo jest
        > to moim zdaniem, okropna uczelnia, znana glownie z osiągniec intelektualnynch
        > tego psychpopaty, prof. Bendera. Natomiast pani Benderowa uczyła mnie kiedys
        > biologii i była całkowicie normalna.
        > A z okropnynch, nie było gorszej i wredniejszej oslicy niz pani od
        > niemieckiego, bodajże Pelkowska bylo jej nazwisko. Upokorzała dziewczyny ze
        > wsi, byla msciwa i niemadra. Tyle. Czy ktos pamieta moje nauczycielki?

        Czy Wojciechowska nie uczyla przypadkiem w szkole podstawowej #8?
    • Gość: waiting Re: Nauczyciele ktorych sie nie zapomina... IP: *.lublin.pl 06.10.01, 14:46
      Z tych, których się nie zapomina, było trzech:
      Kazimierz Kur, matematyk, strasznie na niego narzekałam, a teraz bardzo cenię,
      po jego lekcjach zostały mi dobre nawyki w zapisywaniu zadań
      Pani szabelska, która wyglądała strasznie, była jednak cudowną polonistką, a
      jej lekcje rozwijały talenty i wyibraźnię
      Mariola Siusta, również polonistka, zadająca ciekawe tematy i pomagjąca nam
      pisać swoje pierwsze poważne prace. Dzięki niej kilku osobim udało się wydać
      pierwsze tomiki wierszy, zachęcała do konkursów.
      • Gość: durex Re: Nauczyciele ktorych sie nie zapomina... IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.01, 20:31
        bez wątpienia pani Krzysiak i pani Chabroszewska z VILO
Inne wątki na temat:
Pełna wersja