Gość: g IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.04, 21:40 Najwyższy czas wziąć się do roboty, zmusić uczniów do myślenia...Niestety, nie tylko uczniów... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: vng Re: Kiepscy nauczyciele czy uczniowie? IP: *.freebsd.lublin.pl / *.freebsd.lublin.pl 27.08.04, 23:18 wspaniale, ze w koncu mamy mature z prawdziwego zdarzenia. zdawalem nowa w 2002 r. i jestem bardzo zadowolony ze swojego wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anonimus Re: Kiepscy nauczyciele czy uczniowie? IP: *.pl / *.enterpol.pl 27.08.04, 23:52 Najważniejsze by nauczyciele byli tak dobrzy jak dr Bolibok Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uczeń Re: Kiepscy nauczyciele czy uczniowie? IP: *.pl / *.enterpol.pl 27.08.04, 23:53 Tylko kto mu dorówna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fifi Kiepscy system edukacji IP: 213.17.233.* 28.08.04, 09:16 Po co się uczyć, skoro system oświaty umożliwia ukończenie każdej szkoły (nawet wyższej) bez większego wysiłku. Gimnazjaliście który chciał dostać się do liceum wystarczyło tylko 30 punktów (na 200 możliwych). W dostaniu na studia wystarczy odrobina sprytu lub parę groszy. Niezrozumiałą dla mnie niekonsekwencją jest fakt, że nagle ktoś chce badać poziom produkowanych przez taki system absolwentów. Odpowiedz Link Zgłoś
kamilba Re: Kiepscy system edukacji 28.08.04, 11:59 Nie rozumiem podstawy i sensu twojej wypowiedzi. 30 punktów? Ciekawe jakie to było liceum. Chyba takie do którego chodzi się tylko w celach toważskich. Jeżeli ktoś ma jakiekolwiek ambicje wybieże sobie szkołę z wyższym progiem punktowym która wymaga coś od ucznia i przekaże mu pożądną wiedzę. Nie ubliżając nikomu, grupka osób w klasie których na egzaminie gimnazjalnym stać było tylko na 30 punktów (!!) na pewno nie mobilizuje do nauki a raczej wprost przeciwnie. Nowa matura jednocześnie krzyżuje trochę szyki wspomnianym "sprytnym" kandydatom na studia, chociaż niektóre uczelnie ją odrzuciły (czemu się specjalnie nie dziwie). Rekeutacja na studia stałą się dzięki temu bardziej przejżysta i trudniej jest wykonać jakiekolwiek przepchnięcia. Sytuacja z pewnością jest jeszcze trudniejsza na kierunkach bardzo popularnych. Jeżeli chcesz czegoś dokońać to nie ma mietety tak dobrze... Nie wiem czy przez "parę groszy" rozumiesz danie komuś w łąpę czy studia zaoczne. Jeżeli to pierwsze to może być już ciężko. Patrz moja wcześniejsza uwaga. A obecnie studia zaoczne to jest nic! Jeżeli starasz się o naprawdę dobrą robotę to nie wystarczy wyciągnąć od rodziców oszczędności i płącić nimi czesnei tak przeżyć te kilka lat. Na rynku pracy jest taki przesyt że jeżli startujesz z czystm CV na co bardziej ciekawe stanowiska wstępna rekrutacja zaczyna się od odrzucenia kandydatów którzy ukończyli studia zaoczne (nie chce tu uogólniać ale znam ten fakt z własnego doświadczenia). Badanie poziomu zawsze ma sens ponieważ jego rezultat daje w tym wypadku do myślenia. I jaką tu widzisz niekonsekwencję? System oświaty w polsce jest do bani (jak zresztą wiele innych sfer w polsce) więc jest to jak najbardziej dobre rozwiazanie. Co ma piernik do wiatraka (oprócz tego że mają tyle samo liter :). A tak poza tym absolwentem jest się po ukończeniu szkoły a matura jest egzaminem umożliwaijącym zakończenie edukacji. Więc nie bada się poziomu "absolwentów" tak jak napisałeś gdyż jeszcze nimi nie są. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fifi Re: Kiepski system edukacji IP: 213.17.233.* 28.08.04, 16:29 Jak wyjaśnisz, że tak dużo jest szkół zadawalających się kiepskimi kandydatami: www.edu.com.pl/lublin/kseon.php Jak wyjaśnisz tak dużą! liczbę kiepskich kandydatów i absolwentów lubelskich szkół? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cogito Re: Kiepscy nauczyciele czy uczniowie? IP: *.lukas.com.pl 28.08.04, 11:42 Krzysiu, nie wiedzialem ze juz obroniles dr. Coz, juz dlugo nie mieszkam w Lublinie... Pozdrawiam! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marry Borqovsky Re: Kiepscy nauczyciele czy uczniowie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.04, 19:54 Sor Bolibok ma rację... Poziom w liceach w duzej mierze jest pozorny, a nauczyciele, nieraz lepiej by ich bylo nazwac eksponatami muzealnymi liczą jedynie na bystrość samych uczniów. Jestes zdolny poradzisz sobie , jestes mniej zdolny - i tak bys nic z nauki nie pojął.... Profesor Bolibok to wyjątek, prawdziwy pasjonat, z nim nie ma żartów...Jak ktos sie nie chce matematyki uczyć to niech Bóg ma nad nim litość bo sor jej miec nie będzie ;). A co do ściągania w Staszicu to i tak bylo go pełno, i to całkiem jawnego, nauczyciele udawali że nie widzą.....tzw. "kreatywne podwyższanie poziomu" a i tak za bardzo nic z tego nie wyszło i poziom był słabiutki.... Jak tak dalej sprawy sie będa przedstwiały to na wiosnę 2005 bedzie pogrom jakiego jeszcze do tej pory nie widziano. Zanim zmienicie sposoby nauczania , zweryfikujcie "narzędzia" oswiaty w szkołach... Eksponaty do muzeum, beton do betoniarek... Inaczej nic się nie zmieni. Obym sie mylił... Pozdrawiam kadrę!!!! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bastiatan Re: Kiepscy nauczyciele czy uczniowie? IP: 212.182.59.* 30.08.04, 16:05 Kolejno: I Zacząć porządnie płacić nauczycielom (dwu-, trzykrotnie więcej niż obecnie); II Zacząć wymagać od nauczycieli efektów pracy i to ze WSZYSTKIMI uczniami. (pensum zwiększyć, słabych zwalniać, sprawdzać stan faktyczny pracy nauczyciela, a nie lekcje pokazowe). III Zacząć wymagać od rodziców odpowiedzialności za dzieci (jak dziecku stawia się pałę, to nie jest to powód do awantury z nauczycielem, ale do tego, żeby wreszcie tym dzieckiem się zainteresować). IV Zacząć wpajać uczniom system wartości (nie, tfu, chrześcijańskich) moralnych (nauczyć dzieci, że ściąganie to oszustwo, a nie zapobiegliwość). V Uzupełnić system oświaty o "kija". Wszyscy mówią o "marchewkach", a jak trzeba karać, to nie wiadomo jak, czym, czy wolno, kto się wychyli, etc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ane.luko Re: Kiepscy nauczyciele czy uczniowie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 03:03 Mój komentarz do punktów Bastiatana: I. Dobrze by było, ale to mało realne. Nie tylko w Polsce państwo jest niezbyt hojne dla nauczycieli. II. Ten pkt. jest najbardziej kontorwersyjny. Efekty pracy n-la zależą nie tylko od niego. Ważny jest dom ucznia, nastawienie tego domu do szkoły (jeśli roszczeniowe, albo jeśli rodzice wychodzą z założenia, że moje dziecko mówi prawdę, n-l zmyśla, kłamie i w ogóle się uwziął - zapomnijmy o efektach i nie dziwmy się narastającemu u młodych poczuciu bezkarności); umożliwić n-lowi zajęcie się nauczaniem a nie dyrdymałami (np. do tzw. awansu zawodowego - np z n-la kontraktowego na mianowanego n-l marnuje tony papieru na nikomu niepotrzebną dokumentację). To tylko tak pobieżnie, ten punkt długo można drążyć III. Tak, tak, tak !!! IV. Nie rozumiem dopisku w pierwszym nawiasie tego pktu. Chrześcijańskie są najbardziej uniwersalne - Dekalog! Druga część tego pktu - tak, tak, tak! (Nie kradnij!) V. TAK, TAK, TAK!!! Przez "kij" rozumiem również odpowiedzialność ucznia za wagarowanie i nieuczenie się a więc skreślenie z listy uczniów (wagary, palenie papierosów, najdrobniejszy, choćby jednostkowy kontakt z alkoholem), niepromowanie ucznia do klasy wyższej. Logiczną konsekwencją nieuczenia się jest nieotrzymanie promocji. Niestety, z różnych powodów, przy końcu roku szkolnego "poprawiają się" nauczyciele, nie uczniowie, którzy nie mają żadnej motywacji do tego by się poprawić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bastiatan Re: Kiepscy nauczyciele czy uczniowie? IP: 212.182.59.* 31.08.04, 18:53 Nie mam nic przeciwko wartościom chrześcijańskim. Ostatnio jednak zbyt często obserwuję pozorną moralność osób nałogowo praktykujących. Dlatego też uważam, że nakazy moralne powinny być fundamentem - bez uciekania się do interpretacji z grzechami i karami boskimi. Chciałbym np. żeby ktoś nie kradł, bo wie, że to źle, bo wynika to choćby z empatii. Straszenie nierozgrzeszeniem, etc., nie jest wg mnie najlepsze (choć jeżeli tylko to zadziała, to niech i tak będzie). P.S. Wypada podsumować, że rezygnacja z któregokolwiek mojego postulatu zniweczy wszystkie inne posunięcia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sham66 Re: Kiepscy nauczyciele czy uczniowie? IP: *.devs.futuro.pl 02.09.04, 13:20 No ludzie jak ma być w tych gimnazjach dobrze jak na takim LSM w gimnazjum nauczyciel emeryt ma 15 godzin a ten na starcie też 15? Jaki jest wkład tego młodego w pracę i za co on ma pracować za paczkę gruszek? To wszystko przekłada sie pózniej na uczniów oraz relacje między nauczycielami. Odpowiedz Link Zgłoś