Dodaj do ulubionych

Cala Prawda O Dresiarstwie - czytajcie!!!

IP: .53.72.* / *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.04, 20:47
Słowo "dresiarz" - na ile mi się to udało ustalić - weszło do oficjalnego
obiegu języka publicznego na początku 1996 roku. W konkursie "Gazety
Stołecznej" na "przepis na dobrą zabawę" zabrał głos czytelnik, który z
gorzką ironią zaproponował wieczorny spacer po Starym Mieście i
późniejszą "ucieczkę przed dresiarzami-nożownikami". W kilka miesięcy później
głośne stały się afery związane z warszawską dyskoteką Colosseum, lokalem
wówczas bardzo modnym wśród dresiarzy, i nagle znaleźli się oni na ustach
wszystkich.

Co charakterystyczne - o dresiarzach mówi się wyłącznie źle. Nigdy wcześniej
nie było tak powszechnie znienawidzonej subkultury. Nawet o skinach i o
ich "świecie prostych, tradycyjnych wartości" sympatyzujące eseje pisali
prawicowi intelektualiści (patrz: Cezary Michalski "Skini, gorszy rodzaj
kontestacji"). Tej niechęci do dresiarzy nie da się wyjaśnić tylko tym, że
kojarzy się ich z gangami. Podmiejscy gangsterzy bywają dziś bowiem arbitrami
męskiej elegancji. Tak było w Polsce w czasach bikiniarzy i tak jest dzisiaj
w Ameryce w czasach hip hopu. Nawet gitowcy - inna czysto przestępcza
subkultura - podpatrywani byli przez młodzież z tzw. dobrych domów. Modne
wśród studentów bywało wzbogacanie języka o zapożyczenia z grypsery
(np. "szamać" zamiast "jeść").

Tylko od dresiarzy nikt niczego nie zapożycza. Ich obyczaje - na przykład
wieszanie płyt kompaktowych w samochodach w naiwnej wierze, że zakłóca to
policyjne radary - są powszechnym pośmiewiskiem. A raczej byłyby nim, gdyby
nie to, że dresiarze są też powszechnym postrachem.

Ciekawe, że na wschód od Bugu dresiarze już nie są subkulturą - są normą, a
nawet elitą. Protoplastami dresiarzy byli bowiem polscy "handlowi turyści",
którzy objeżdżali w latach 80. kraje bloku radzieckiego, handlując czym
popadło. Dres był idealnym strojem na ciężką podróż. Dla Niemców na przykład
dres stał się znakiem rozpoznawczym wschodnioeuropejskiego handlarza, co
wykorzystuje się już w tamtejszej kulturze.

Handlowych turystów uważano za pionierów kapitalizmu w Polsce, dresiarze są
już jednak ostatnią wyraźną kulturową pozostałością po komunizmie. O ile
uliczna walka np. punków ze skinami mieści się w ramach szeroko pojętej
cywilizacji Zachodu, o tyle dresiarz w tym towarzystwie to przedstawiciel
Wschodu. Dlatego zgodnie rzucą się na niego i punk, i skin, a także
hiphopowiec, metal, depesz, szalikowiec, motocyklista i ktokolwiek będzie
przechodzić w pobliżu.

Dresiarz nie jest skrępowany wartościami cywilizacyjnymi Zachodu, którym na
swój sposób wierni pozostają członkowie innych subkultur. Nawet anarchista,
odrzucając ład społeczny, czyni to w sposób świadomy - dresiarz tymczasem
ładu społecznego po prostu nie rozumie. Jedynym wyznacznikiem ładu
społecznego są dla niego łatwe i szybkie pieniądze, dlatego nosi "markowy"
dres i złoty łańcuch na szyi. Dziś często mawia się, że pieniądze
zdetronizowały inne wartości, takie jak wykształcenie czy zawód, z roli
wyznacznika prestiżu. Gdyby tak było naprawdę, wszyscy stalibyśmy się
dresiarzami. Tym, co nas od nich odróżnia, jest właśnie uznawanie innych
wartości poza pieniędzmi.
Obserwuj wątek
    • Gość: antydres Re: Cala Prawda O Dresiarstwie - czytajcie!!! IP: *.homeip.net / *.homeip.net 16.11.04, 20:15
      Dokładnie tak. Jeszcze można by dodać, że chyba każdy dresiarz jest przestępcą.
      Rozpoznać dresa można po tym, że jak się na niego spojrzy, to mówi mniej więcej
      tak "co się k.... gapisz?!" Ja sobie tak to tłumaczę, ze dres tonie w
      kompleksach i wie, że jest ohydny, więc nie chce, żeby go ktokolwiek oglądał.
      Ponadto dresy też myślą (myślą??? - rzeczywiście, nielogiczne) że są panami
      osiedla, ulicy (która w końcu ich wychowała). Objawia się to w prześmiesznym
      chodzie (wymachiwanie rękami, postawa trochę pochylona w tył). W
      rzeczywistości są tylko niewykształconymi osobnikami sprawiającymi, że życie
      normalnych ludzi staje się trudniejsze.
      • Gość: Robbie To jeszcze nie cała prawda. KIBICE. IP: 212.182.7.* 16.11.04, 20:32
        Pierwszy w tym wątku pomija powiązania ze sportem i kibicami. Wydaje się, że
        łyse głowy i "napakowane" ciała pozostają też w związku ze skinami. Ci też
        raczej nie napadali np. na Niemców, tylko na rodaków, których wygląd (lub
        poglądy) nie podobały im się. Tak samo jest w przypadku kibiców, "lokalnych
        patriotów", którzy będą bić kogoś z tej samej dzielnicy, bo nie podoba im się
        jego wygląd lub coś innego. I umysłowość bojówkarza skinheada niewiele się
        różni od bojówkarza-kibica - lubi bić. A tego bity nie lubi, więc ogół ich nie
        kocha.
        Pozdr.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka