PKP protestuje przeciwko zwolnieniom

IP: *.msn.com 20.12.04, 23:36
A moze by tak szanowni panowie kolejarze zamiast zadac kolejnych pieneidzy
topinionych w bloto, porozmawiali ze swoimi wladzami i zazadali rozliczen
finansowych za rok poprzedni? Koleje sawlasnoscia ponadto licznych
nieruchomosci i kolejarskich domow wczasowych. Moze by je tak sprzedac albo
wydzierzawlic? I juz beda tak ukochane przez kolejarzy pieniazki. Bo Jak
widac tylko na nich im zalezy, jesli jakosc przewozow pogarsza sie ciagle,
wiecej ludzi woli jezdzic autobusem, bo cena jest porownywalna o ile nie
taniej, a na pewno czysciej, nikt nikomu gardla nie poderznie, a poza tym na
trasie 200 km przejazd tak zatloczonym wagonem ze nawet nie mam miejsca
stanac, juz o siedzeniu nie wsopomne to skandal. To wladze ustalaja rozklady
pociagow i ile wagonow bedzie w skladach a nie rzad. Dlaczego kolejarze nic
nie wspominaja ze bezplatne przejazdy ich rodzin finansuje kazdy podrozny?
Dlaczego mam oplacac czyjes przejazdy z wlasnych biletow? Zycze Wam, drodzy
kolejarze, abyscie w koncu zrozumieli, ze skonczyl sie socjalizm a nastal
kapitalizm, i ze w dzisiejszych czasach trzeba byc konkurencyjny, a nie tylko
wyciagac rece po pieniadze. Strajkujac w taki sposob nie odgrywacie sie na
rzadzie-bo oni jezdza mercedesami-ale na zwu=yklych ludziach, ktorzy was
znienawidza i pojda na autobus. A przed swietami to szczegolne swinstwo. Wiec
zycze Wam tego, co wy fundujecie innym.
    • Gość: pasażer Re: PKP protestuje przeciwko zwolnieniom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 00:24
      Jeżdżę PEKAPEM 4-5 razy w tygodniu na długich trasach i chwalę sobie PKP-IC, ale
      to co wyprawiają przewozy regionalne, to się w głowie nie mieści... jakby
      policzyć ile pieniędzy z "długów" kolejowych spowodowane jest nieżetelnością
      partaczy-pracowników, strajków, spóźnień, to jestem za zwolnieniami i
      restrukuryzacją kolei. i to szybką, bo zaczynaja mnie mierzić biurwy w kasach,
      które lecą z tekstami "nie widzi pan, że jem" ? Nie wierzycie? przejdzcie sie na
      Centralnym w warszawie do kasy bagażowej. Jak w "Misiu".
      A za straty pasażerów powodowane przez strajki powinny polecieć GŁOWY. Na
      początek tych, którzy te strajki organizują. Ciekaw jestem swoją drogą, czy tego
      typu strajki są legalne....

      pozdrawiam
      Pasażer
    • Gość: pasażer oprotestować strajkujących :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 00:26
      Jeżdżę PEKAPEM 4-5 razy w tygodniu na długich trasach i chwalę sobie PKP-IC, ale
      to co wyprawiają przewozy regionalne, to się w głowie nie mieści... jakby
      policzyć ile pieniędzy z "długów" kolejowych spowodowane jest nieżetelnością
      partaczy-pracowników, strajków, spóźnień, to jestem za zwolnieniami i
      restrukuryzacją kolei. i to szybką, bo zaczynaja mnie mierzić biurwy w kasach,
      które lecą z tekstami "nie widzi pan, że jem" ? Nie wierzycie? przejdzcie sie na
      Centralnym w warszawie do kasy bagażowej. Jak w "Misiu".
      A za straty pasażerów powodowane przez strajki powinny polecieć GŁOWY. Na
      początek tych, którzy te strajki organizują. Ciekaw jestem swoją drogą, czy tego
      typu strajki są legalne....

      pozdrawiam
      Pasażer
      • Gość: sdh Re: oprotestować strajkujących :D IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 21.12.04, 04:48
        gdyby wybrali sobie do strajkowania inny dzien nie byloby problemu natomiast
        przed swietami busy i PKSy beda totalnie zatloczone i na pewno nie przejma
        pasazerów PKP, przynajmniej nie wszystkich.
        Inspekcja nie pozwala niestety podstawiac dodatkowych busów.
    • Gość: krzycho Re: PKP protestuje przeciwko zwolnieniom IP: *.lublin.pl / *.lublin.pl 21.12.04, 07:12
      a wczoraj marszalek zlomaniec w radiu lublin powiedzial a niech se
      strajukuja.niezle co.ale jak sie jezdzui sluzbowa bryka.
    • Gość: k.o. Lewica - lewizna - mielizna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 11:26
      Lewica, lewizna, mielizna



      Uwaga obserwatorów kongresu SLD skupiała się już przed jego rozpoczęciem na
      wyborze przewodniczącego. Takie spersonalizowane postrzeganie problemów
      nękających tę partię można byłoby uznać za uproszczenie, gdyby nie to, że osoba
      wcześniejszego szefa nie tylko stała się ich symbolem, ale także głównym
      sprawcą. To narzucony przez Leszka Millera styl kierowania partią i uprawiania
      polityki doprowadził do degeneracji ich obu, zatem z postacią nowego przywódcy
      wiązano ewentualne perspektywy ozdrowieńczych zmian. Jak za czasów pierwszych
      sekretarzy PZPR.

      Epoka Millera, słusznie utożsamianego z dawnym komunistycznym aparatem i
      uważanego za jego przedstawiciela, przyniosła gremialną restytucję układów
      wywodzących się właśnie z PZPR. Dawny aktyw, ukształtowany w latach PRL,
      powrócił na newralgiczne stanowiska w państwie, towarzysze sekretarze zaczęli
      znów rządzić i dzielić, zgodnie z przekonaniem, że "już można, już wypada". W
      euforycznej atmosferze odzyskiwania władzy odżyły też nawyki jej sprawowania,
      wyniesione z dawnych komitetów. Sitwiarstwo, klikowość, tworzenie nieformalnych
      powiązań, łączenie polityki z prywatnymi interesami - to metody na nich oparte.
      Dawni działacze PZPR, ZMS, SZSP odtworzyli sieć układów, które szybko oplotły
      Polskę. Gdy później w Łodzi, Opolu, Starachowicach, kilku resortach, gabinecie
      politycznym premiera, spółkach skarbu państwa, Krajowej Radzie Radiofonii i
      Telewizji oraz wielu innych miejscach zaczęła się ona odsłaniać, ukazał się
      obraz równie przerażający, co odrażający.

      A rodowodu i sympatii partyjnego aktywu zgromadzonego na kongresie nic nie
      wyraziło czytelniej, jak aplauz zgotowany Wojciechowi Jaruzelskiemu.

      Aparat na kadrowej karuzeli
      Wbrew temu, o czym zapewniają liderzy SLD, usunięcie Millera nie uwolniło
      polskiej polityki z tej sieci, która pod jego patronatem oplotła kraj. Janik,
      Oleksy i inni członkowie kierownictwa pochodzą z tego samego rozdania, mają
      takie same biografie i te same nawyki, a także tych samych kolegów, nawet jeśli
      nie wszystkich lubią jednakowo. Marek Borowski i jego zwolennicy zdawali sobie
      z tego sprawę, gdy opuszczali SLD, nie wierząc w możliwość zmiany.

      I zmiany rzeczywiście nie ma ani nie będzie. Zastąpienie jednego aparatczyka u
      steru SLD innym aparatczykiem nie zmieni nawyków aparatu, które tę partię
      skompromitowały i pogrążyły. Notoryczny kolekcjoner stanowisk i tytułów będzie
      chciał ją wykorzystać do zdobycia tego najważniejszego - prezydenckiego. Zatem
      to nie on zamierza coś dla partii zrobić, lecz będzie dążył do tego, by partia
      jak najwięcej zrobiła dla niego. Uwikła ją przy tym w swój proces lustracyjny,
      który mogłaby ignorować, gdyby nie była uważana za partię aferzystów.
      Ewentualny niekorzystny dla Oleksego wyrok sądu lustracyjnego zostanie prze
      opinię publiczną odebrany jako potwierdzający uwikłanie kolejnego wysokiego
      funkcjonariusza SLD w ciemne sprawki.

      Powstanie opozycyjnej frakcji Janika jest próbą zapobieżenia instrumentalizacji
      SLD przez Oleksego. Ani osoba szefa tej frondy, ani obecnego w niej rzecznika
      (znanego w Krakowie z brawurowej jazdy samochodem pod prąd i odmowy poddania
      się testowi alkomatem), ani byłego szefa gabinetu politycznego Leszka Millera i
      współbohatera (wskazanego w raporcie sejmowym jako członek GTW) afery Rywina
      nie znamionują jednak jakiejś ozdrowieńczej siły tkwiącej w tej grupie. Może
      ona jednak sporo nabruździć, będzie bowiem wewnątrz SLD reprezentować linię i
      realizować plany Aleksandra Kwaśniewskiego, który wśród swoich potencjalnych
      następców widzi inne osoby niż Oleksego.

      Nie było wyboru,nie ma perspektyw
      SLD nie ma szansy na poprawę wizerunku bez zmiany twarzy, z którymi opinia
      publiczna tę partię kojarzy. Nowych jednak nie widać, bo ich nie ma.

      Wybór Martensa nie wchodził w grę jako zbyt ekstrawagancki. Młodzież partyjna z
      kolei albo jest już uwikłana w te same układy, co starsi koledzy, albo epatuje
      równie szczerą i uczciwą, co dogmatyczną ideowością, popadającą w skrajne
      lewactwo. Gdyby kiedyś wciągnięto ją liczniej do pracy państwowej, dziś może
      byłaby bardziej ustatkowana, odpowiedzialna i gotowa do pełnienia wysokich
      funkcji. Stary aparat na to jednak nie pozwalał, nie chcąc się dzielić
      politycznymi (i nie tylko) łupami, a gdy z niektórymi młodymi w konfidencji się
      dzielił, to ich zdeprawował.

      Wybór Oleksego został przez resztę lewicy przyjęty z zawodem. Marek Borowski
      uznał go za przeszkodę w ewentualnej przyszłej współpracy. Prezydent
      Kwaśniewski, wskazywany przez Janika jako patron, a być może lider zjednoczonej
      lewicy, na zjazd nie przybył. Perspektywy takiego zjednoczenia znacznie się
      oddaliły. Tym samym wzrosły szanse na triumf prawicy, przed którym na kongresie
      z histerią przestrzegano.

      Zręczność nie wystarczy
      W SLD nie ma woli głębokich zmian, lecz wola trwania - zwłaszcza u władzy.
      Dlatego wybory parlamentarne nie zostaną zapewne przyspieszone.

      Lecz Marek Belka i jego rząd będą się jeszcze bardziej dystansować wobec
      partyjnego zaplecza, które nie zamierza się poprawić. A ponieważ zwolennicy
      Oleksego to w znacznej części przeciwnicy rządu Belki, między szefem partii a
      szefem rządu może pojawić się wiele napięć, które zaszkodzą obu.

      Józef Oleksy ma opinię nadzwyczajnie (a nawet nadmiernie) zwinnego, giętkiego i
      elastycznego. Wszystko wskazuje, że nawet to nie pozwoli mu poradzić sobie z
      problemami, w jakich tkwi przejmowana przez niego partia. Jego osoba przysporzy
      nowych kłopotów, a to mogłoby SLD już definitywnie pogrążyć. •

      • Gość: lolo Re: Lewica - lewizna - mielizna (i durnota !) IP: *.lublin.mm.pl 21.12.04, 11:52
        Nie tu o tym,choc widze pieprzonko-na kolei burdel zaczal sie za AWS-u,ale tu
        problem jest szeroki,bo sa inne czasy niz kiedys,autobusow do wawy mamy od
        metra,prywatna komunikacja sie rozwija i naprawde to konkurencja dla
        PKP.Kolejarze ciemni, mają w glowach siano wigilijne,a gora zwiazkowcow z PKP
        ma cieple posadki i trzyma sie mocno.Zmiany na kolei to kop w nich,więc gotowi
        stanac zarowno na glowie jak i zmusic kolejarska brac,by ta tez staneła na
        szynach,a pasazerów ma sie gdzieś.A granda super,ze ten bajzel robi sie przed
        swietami,kiedy ruch duzy. Chce sie wyjśc pod dworzec ze sztandarami,z Matka
        Polska i z czerwonymi,i niebieskimi, i czort wie jakimi by zaprostestowac
        przeciw tej bandzie. Sami jezdza za frajer,jak ich rozne pociotki,bo to sobie
        wywalczyli chyba jeszcZe przed wojna. Mozna tak od strajku do strajku,ale nóz
        sie w kieszeni otwiera, a starsi mowia ze za komuny to nie bylo mozliwe.
        Bylo ,bo to w Lublinie zaczal sie pierwzy strajk kolejarski,ale niestety w
        sumie doprowadzil nas do tego,co mamy dzisiaj,wiec do cholery...Z ta demokracja
        chce sie chwilami by sobie poszła w kibinimater.Nikt nikogo sie nie boi.
        Arcybiskup Goclowski nie jedzie na sprawę sądowa,zlapany na pijanstwie
        wykladowca dalej naucza, Ciąga sie Millera i innych czerwonych przed grozne
        oblicze Giertycha,a naród ma cyrk,bo pies jest pogrzebany w glowach,ktore nie
        umieja sie przestawic na nowe czasy. Strajki,kurcze blade...Ja nie chce!
        Komuna,niekomuna,nie o kolor polityczny chodzi,ale o naukę.Ciąglesmy w
        przedszkolu.
Pełna wersja