verbaveritatis
13.03.05, 01:47
I co Szanowni Internauci na to?
Zakamarki
Lance w dłoń?
Wiesław
S. Dębski
Hej, lance w dłoń, bolszewika goń, goń, goń... A bolszewik też nie głupi i
swoje hufce do boju szykuje. Taka atmosfera panuje ostatnio w stosunkach
polsko-rosyjskich.
W użyciu są przeróżne środki: reinterpretacja historii, utajnianie dokumentów
katyńskich, obrona paktu Ribbentrop-Mołotow – z jednej strony. Namawianie
prezydenta, by nie jechał do Moskwy na obchody rocznicy zakończenia II wojny
światowej, a nawet negowanie, że ta wojna w ogóle się wtedy zakończyła,
przerzucanie się ocenami sposobów walki z terroryzmem – z drugiej strony.
Oczywiste jest, że nie wszystkie słowa, które w tych potyczkach padają, to
same bzdury. Ba, większość to istotne problemy dla porozumienia polsko-
rosyjskiego. Problem polega na tym, że rozmawia się o nich od dawna. A w
ostatnim czasie wypłynęły na szerokie wody nie dlatego, że bez ich
rozstrzygnięcia nie da się już dłużej żyć. Po prostu – po obu stronach –
takie polityczno-ideologiczne naparzanie się jest potrzebne wyłącznie na
rynek wewnętrzny.
W Rosji buduje się wizerunek prezydenta cara-batiuszki, co to wroga
(oligarchę, terrorystę, Polaka w końcu) pogoni, zastraszyć się nie da. Może
to i nie Putin tworzy taki swój obraz, lecz ludzie, którym jest to potrzebne,
lub sądzą, że potrzebne jest Rosji. A Polaczek-szlachciura jest tu dobrą
ofiarą. Nie dosyć, że Kreml swego czasu okupował, latami się wywyższał, że
niby z lepszego baraku w naszym obozie pochodzi, to jeszcze przez piętnaście
lat wtrąca swoje trzy grosze w zarezerwowane dla Rosji strefy wpływu. I
ciągle jakiś niezadowolony. Więc w łeb go, niech i w Rosji, i na Zachodzie
wiedzą, jaki to pieniacz...
Nasza prawica też niczego sobie. Ruska chętnie obrazi, na Stadionie X-lecia
po cichu od niego kalesony kupi, a głośno obśmieje, jaki to prostak. I nie
przegapi żadnej okazji, by wschodniemu sąsiadowi przywalić. Często słusznie,
zawsze jednak bez umiaru. A już z upodobaniem ta nasza przecudnej urody
prawica pokazywać będzie, że polska lewica po wsze czasy uzależniona jest od
Moskwy. A właściwie gdzie tam od Moskwy, od samego KGB przecież. Skoro tak,
to trzeba lechickie hufce szykować do boju. Niby przeciw Rosji, ale tak
naprawdę skierowane są one na Krakowskie Przedmieście i Rozbrat. Nie ma przy
tym granic, których nie wypada przekroczyć. To, co zrobił wczoraj jeden z
tych, co to ukradli księżyc – sugerując powiązania prezydenta swego (czyżby?)
państwa z osławioną Łubianką – to już nie bezczelność, nie chamstwo nawet, to
naruszenie obowiązującego w naszym kraju prawa (szerzej piszemy o tym na
wcześniejszych stronach „TRYBUNY”).
Można tak układać sobie stosunki wiekami całymi. Do niczego to jednak nie
doprowadzi. Przecież już widać, że nasze miejsce na wschodzie zajmują inni,
bardziej racjonalni, mądrzejsi, myślący głową a nie... Jeśli poseł Komorowski
z PO zamartwia się, że Rosja „rozmawia z Niemcami, Francją, Wielką Brytanią i
Włochami ponad naszymi głowami”, to może powinien się zastanowić, dlaczego
tak się dzieje. Czyżby uknuto przeciwko nam spisek? Ejże, panie pośle...
Polska na trwałe, mam nadzieję, zakotwiczyła się w Unii Europejskiej. I coś z
tego musi wynikać. Choćby to, że powinna wpisywać się w obowiązujące tam
myślenie i zwyczaje. A także korzystać z olbrzymiego doświadczenia państw
unijnych. Niech to dotyczy także stosunków z Rosją – pragmatycznych, bez
zacietrzewienia, mających przede wszystkim wykorzystać do końca możliwości,
jakie stwarza współpraca z tym państwem. Tam, na Zachodzie walczą twardo o
swoje, nie wdając się jednak w z góry przegrane batalie, w bezsensowne
przepychanki słowne.
W Polsce ktoś musi więc zachować zdrowy rozsądek. I zachował. Dlatego
Aleksander Kwaśniewski chowa lancę do szafy wybierając wyjazd do Moskwy. I
bardzo dobrze.
PS Wczoraj minęło 20 lat od objęcia władzy w ZSRR przez Michaiła Gorbaczowa.
Bez niego świat byłby dzisiaj niewątpliwie w zupełnie innym, na pewno
gorszym, miejscu.
w.debski@trybuna.com.pl