Dodaj do ulubionych

Unijni ambasadorzy

13.04.05, 15:14
KTO ZA TO PŁACI?
Obserwuj wątek
    • robertw18 KTO PŁACI ZA STRONNICZOŚĆ? 13.04.05, 15:19
      Mają zachwalać Unię, to jasne. Czy jednak uczciwe postawienie sprawy nie
      wymagałoby przedstawienia sporu o konstytucję UE tak, by głos przeciw niej
      przedstawiali jej rzeczywiści przeciwnicy, a nie "ambasadorzy UE".
      Związane z UW (przyszłą PD?) Młode Centrum "od małego" uczy jakiejś takiej
      niepełnej uczciwości.
      Pozdr.
      • Gość: Observer Re: KTO PŁACI ZA STRONNICZOŚĆ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.05, 11:34
        Nie wiem, jak robertw18 znalazł w tekście "ambasadorów UE", bo mi się nie udało.
        W artykule wspomniano tylko o "ambasadorach konstytucji europejskiej", których
        celem jest informowanie swojego otoczenia o treści i rozstrzygnięciach tego
        międzynarodowego traktatu. O ile wiem, Młode Centrum, Unia Wolności i tworząca
        się partia demokratyczna, podobnie, jak większość Polaków, opowiadają się za
        ratyfikacją tego aktu prawnego regulującego funkcjonowanie powiększonej UE.
        Nie widzę w tym niczego nieuczciwego.
        Przeciwnie - nieuczciwość widzę w okłamywaniu rodaków i straszeniem
        ich "krwiożerczą" Unią Europejską podobnie, jak miało to miejsce przed
        referendum akcesyjnym. Na szczęście wtedy nad rozbudzanym strachem i fobiami
        zwyciężył rozsądek i odważne patrzenie w przyszłość.
          • robertw18 Odpowiedź "Observerowi" 14.04.05, 20:49
            Podpisujący się już z germańska "Observer" mógłby się starać odnieść do
            istotnych spraw. Te istotne zagadnienia to: 1) Czy zachwalać konstytucję UE
            przez nagradzaną młodziaż zamiast rzetelnej rozmowy zwolenników konstytucji z
            przeciwnikami? 2) Kto za to płaci?

            Jeśli jednak "Observer" woli się spierać o drobiazgi, to niech wolno będzie się
            odnieść do jego słów bardziej bezpośrednio.
            "Nie wiem, jak robertw18 znalazł w tekście "ambasadorów UE", bo mi się nie
            udało.
            W artykule wspomniano tylko o "ambasadorach konstytucji europejskiej", których
            celem jest informowanie swojego otoczenia o treści i rozstrzygnięciach tego
            międzynarodowego traktatu."
            Określenie "unijni ambasadorzy" pojawia się automatycznie w odpowiedziach na
            treść sieciowej wypowiedzi GWwL w tej sprawie. Nie jest to jednak dziwne, bo
            jeśli ktoś jest "ambasadorem traktatu...UE" to i samej unii. Poza tym w zwykłym
            polskim języku ambasador bardziej się kojarzy z np. ZSRR czy USA niż
            z "traktatem".

            "O ile wiem, Młode Centrum, Unia Wolności i tworząca
            się partia demokratyczna, podobnie, jak większość Polaków, opowiadają się za
            ratyfikacją tego aktu prawnego regulującego funkcjonowanie powiększonej UE."
            Dla porządku: jeśli "Observer" ma na myśli "Partię Demokratyczną RP" (czy jakoś
            tak), to niech pisze tę nazwę odpowiednio. (Nb. sposób w jaki p. Frasyniuk
            odniósł się do członków UW zakładając nową partię wygląda na mało
            demokratyczny.)
            "Observer" będzie wiedział po referendum, jaki jest jego wynik. Obecnie nie
            wie, więc niech głosi wątpliwych twierdzeń o większości Polaków.

            "Nie widzę w tym niczego nieuczciwego."
            W tym, że Młode Centrum opowiada się za czymś (nawet błędnym), nie ma nic
            szczególnie nieuczciwego. Budzi natomiast wątpliwości to, że zamiast poświęcać
            środki na rzetelną rozmowę z przeciwnikami swoich poglądów rozsyła młodych
            propagandzistów. Czy to czegoś nie przypomina?

            "Przeciwnie - nieuczciwość widzę w okłamywaniu rodaków i straszeniem
            ich "krwiożerczą" Unią Europejską podobnie, jak miało to miejsce przed
            referendum akcesyjnym. "
            Nieuczciwość w okłamywaniu widzi każdy. Jeśli jednak "Observer" chce twierdzić,
            że żywność nie zdrożała po wejściu Polski do UE, to jego uczciwość zaczyna
            budzić wątpliwości. Czy "Observer" może przytoczyć czyjąś wypowiedź o tym, że
            UE jest "krwiożercza"? Czy "Observer" sądzi też, że nie ma żadnego zagrożenia
            dla narodu, gdy jest on biedny i coraz mniej liczny oraz pozwala obcokrajowcom
            na zakup ziemi w swoim kraju, w którym właścicielami banków oraz prasy są w
            ogromnej większości bogaci sąsiedzi?

            "Na szczęście wtedy nad rozbudzanym strachem i fobiami
            zwyciężył rozsądek i odważne patrzenie w przyszłość."
            Strach i fobie każdy odrzuca, rozsądek i śmiałość każdy chwali. Gorzej z
            rzeczywistym użyciem rozsądku.
            Pozdr.



            • Gość: Observer Re: Odpowiedź "Observerowi" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.05, 22:10
              A więc i ja będę odpowiał posługując się cytatami:

              W artykule wspomniano tylko o "ambasadorach konstytucji europejskiej", których
              > celem jest informowanie swojego otoczenia o treści i rozstrzygnięciach tego
              > międzynarodowego traktatu."
              > Określenie "unijni ambasadorzy" pojawia się automatycznie w odpowiedziach na
              > treść sieciowej wypowiedzi GWwL w tej sprawie. Nie jest to jednak dziwne, bo
              > jeśli ktoś jest "ambasadorem traktatu...UE" to i samej unii. Poza tym w zwykłym
              >
              > polskim języku ambasador bardziej się kojarzy z np. ZSRR czy USA niż
              > z "traktatem".

              Nie wiem, co pojawia automatycznie w odpowiedziach sieciowych GWwL. Osobiście
              mam nadzieję, że młodzi ludzie są zwolennikami Polski w UE i widzą przyszłość
              Naszej Ojczyzny w silnej, jednoczącej się Europie.

              "O ile wiem, Młode Centrum, Unia Wolności i tworząca
              > się partia demokratyczna, podobnie, jak większość Polaków, opowiadają się za
              > ratyfikacją tego aktu prawnego regulującego funkcjonowanie powiększonej UE."
              > Dla porządku: jeśli "Observer" ma na myśli "Partię Demokratyczną RP" (czy jakoś
              >
              > tak), to niech pisze tę nazwę odpowiednio. (Nb. sposób w jaki p. Frasyniuk
              > odniósł się do członków UW zakładając nową partię wygląda na mało
              > demokratyczny.)
              > "Observer" będzie wiedział po referendum, jaki jest jego wynik. Obecnie nie
              > wie, więc niech głosi wątpliwych twierdzeń o większości Polaków.
              >

              Moje słowa przypisujące Młodemu Centrum, Unii Wolności i tworzącej się partii
              demokratycznej akceptację dla "konstytucji europejskiej" wypowiedziałem na
              podstawie analizy stron internetowych i wypowiedzi liderów tych organizacji.
              Twierdzenie o poparciu większości Polaków dla traktatu wysnułem na podstawie
              wielokrotnie publikowanych, również na łamach GWwL sondaży przeprowadzanych
              przez poważne ośrodki badania opinii społecznej.



              > "Nie widzę w tym niczego nieuczciwego."
              > W tym, że Młode Centrum opowiada się za czymś (nawet błędnym), nie ma nic
              > szczególnie nieuczciwego. Budzi natomiast wątpliwości to, że zamiast poświęcać
              > środki na rzetelną rozmowę z przeciwnikami swoich poglądów rozsyła młodych
              > propagandzistów. Czy to czegoś nie przypomina?

              Sądzę, że przyjęto mądre rozwiązanie. Mam takie przeczucie, iż Pana "robertw18"
              nic nie jest w stanie przekonac do poparcia dla konstytucji europejskiej, nawet
              słowa wielkich autorytetów. Po co więc kopać się z koniem, skoro można rozmawiać
              i dyskutować z ludźmi o otwartych głowach?



              > "Przeciwnie - nieuczciwość widzę w okłamywaniu rodaków i straszeniem
              > ich "krwiożerczą" Unią Europejską podobnie, jak miało to miejsce przed
              > referendum akcesyjnym. "
              > Nieuczciwość w okłamywaniu widzi każdy. Jeśli jednak "Observer" chce twierdzić,
              >
              > że żywność nie zdrożała po wejściu Polski do UE, to jego uczciwość zaczyna
              > budzić wątpliwości. Czy "Observer" może przytoczyć czyjąś wypowiedź o tym, że
              > UE jest "krwiożercza"? Czy "Observer" sądzi też, że nie ma żadnego zagrożenia
              > dla narodu, gdy jest on biedny i coraz mniej liczny oraz pozwala obcokrajowcom
              > na zakup ziemi w swoim kraju, w którym właścicielami banków oraz prasy są w
              > ogromnej większości bogaci sąsiedzi?
              >
              Faktycznie, żywność zdrożała, jak też i trochę innych produktów. Ale nie widzę
              nigdzie watah europejskich pederastów biegających za polskimi emerytami i
              grożących im natychmiastową eutanazją bądź przymusowym małżeństwem partnerskim,
              jak to wieszczyli działacze pewnej "jedynie patriotycznej partii".
              Widzę natomiast, jak zachodnioeuropejskie firmy przenoszą swoje zakłady do
              nowych krajów Wspólnoty. Widzę też, jak polscy rolnicy cieszą się z
              otrzymywanych dopłat bezpośrednich i pamiętam, jak zarabiali sprzedając
              wytworzone przez siebie produkty po wyższych cenach. Cieszę się, że szczęśliwie
              udało nam się uniknąć bliższych związków z Białorusią i Rosją.

              > "Na szczęście wtedy nad rozbudzanym strachem i fobiami
              > zwyciężył rozsądek i odważne patrzenie w przyszłość."
              > Strach i fobie każdy odrzuca, rozsądek i śmiałość każdy chwali. Gorzej z
              > rzeczywistym użyciem rozsądku.
              > Pozdr.

              Nie każdy. Istnieją stronnictwa, które potrafią tylko straszyć, jątrzyć i pomstować.

              Również pozdrawiam i mam wrażenie, że każdy z nas pozostanie przy swoim zdaniu.






              • robertw18 Ostatnia odpowiedź "Observerowi" 14.04.05, 23:33
                "Observer" w dalszym ciągu woli zajmować się ogólnikami czy drobiazgami.

                > Nie wiem, co pojawia automatycznie w odpowiedziach sieciowych GWwL. Osobiście
                > mam nadzieję, że młodzi ludzie są zwolennikami Polski w UE i widzą przyszłość
                > Naszej Ojczyzny w silnej, jednoczącej się Europie.
                Jeśli "Observer" nie wierzy, że takie określenie jak "ambasadorzy unijni"
                pojawia się, to niech sprawdzi. Hasełka i wyznania wiary na razie sobie darujmy.

                > Twierdzenie o poparciu większości Polaków dla traktatu wysnułem na podstawie
                > wielokrotnie publikowanych, również na łamach GWwL sondaży przeprowadzanych
                > przez poważne ośrodki badania opinii społecznej.
                To są wciąż domysły. Określenie, że to "poważne" ośrodki, jest czcze. To pewnie
                te same ośrodki, które grubo się myliły w ocenie LPR...

                > Mam takie przeczucie, iż Pana "robertw18" nic nie jest w stanie przekonac do
                > poparcia dla konstytucji europejskiej, nawet słowa wielkich autorytetów. Po
                > co więc kopać się z koniem, skoro można rozmawiać i dyskutować z ludźmi o
                > otwartych głowach?
                Myślę, że wzmianka o "wielkich autorytetach" może świadczyć o rozumności
                przesłanek "Observera", a ta o "kopaniu się z koniem" - o jego grzeczności
                wobec rozmówcy i gotowości do rozmowy.

                Czy "Observer" może przytoczyć czyjąś wypowiedź o tym
                > , że
                > > UE jest "krwiożercza"? Czy "Observer" sądzi też, że nie ma żadnego zagroż
                > enia
                > > dla narodu, gdy jest on biedny i coraz mniej liczny oraz pozwala obcokraj
                > owcom
                > > na zakup ziemi w swoim kraju, w którym właścicielami banków oraz prasy są
                > w
                > > ogromnej większości bogaci sąsiedzi?
                > >
                > Faktycznie, żywność zdrożała, jak też i trochę innych produktów. Ale nie widzę
                > nigdzie watah europejskich pederastów biegających za polskimi emerytami i
                > grożących im natychmiastową eutanazją bądź przymusowym małżeństwem
                >partnerskim,
                > jak to wieszczyli działacze pewnej "jedynie patriotycznej partii".
                > Widzę natomiast, jak zachodnioeuropejskie firmy przenoszą swoje zakłady do
                > nowych krajów Wspólnoty. Widzę też, jak polscy rolnicy cieszą się z
                > otrzymywanych dopłat bezpośrednich i pamiętam, jak zarabiali sprzedając
                > wytworzone przez siebie produkty po wyższych cenach. Cieszę się, że
                szczęśliwie
                > udało nam się uniknąć bliższych związków z Białorusią i Rosją
                "Observer" wmawia "prześmiewczo", że jakaś partia (pewnie LPR?) obawiała się
                napaści pederastów na emerytów itd. Może lepiej uczciwie przedstawiać czyjeś
                poglądy? Nie bardzo widać, żeby liczne zachodnie zakłady były przenoszone do
                Polski. P. Lepper też niejednokrotnie wypowiadał się o tym, jak "korzystają"
                rolnicy na UE i czy są na równych prawach z rolnikami w innych krajach UE.
                Twierdził bodaj, że wielu do marca (do tej pory?) nie dostało wypłaty i łagodzą
                one tylko skutki podwyżek w wydatkach na "produkcję". Jeśli jacyś rolnicy się
                cieszą, to ich dobry nastrój jest pewnym dobrem. Jednak nie jest tak, że
                wszystko, co cieszy jakąś grupę w pewnej chwili, jest dobre dla większości
                społeczeństwa na dłużej.
                Wydaje się, że dobrodziejstwo, które polega na zmniejszeniu nam ceł, jest dość
                względne. To tak jakby się cieszyć, że ktoś nas mniej bije.
                Co do związków z Białorusią i Rosją, to dostrzeżmy, że Niemcy podpisali umowę o
                tym, żeby ciągnąć ropę z Rosji po dnie Bałtyku (aby tylko ominąć Polskę), więc
                może nie wszelkie związki ze wschodnimi sąsiadami są czymś złym? Obronność
                wiążemy z NATO i USA, a nie z Niemcami i UE. Poza tym nikt raczej nie stawiał
                Polsce Białorusi za wzór, co najwyżej określeni propagandziści (z kręgu nie tak
                dawnych namiestników Wielkiego Brata) właśnie straszyli Polaków losem
                Białorusinów.

                > Nie każdy. Istnieją stronnictwa, które potrafią tylko straszyć, jątrzyć i
                > pomstować.
                Może lepiej poczytać i starać się zrozumieć niż wmawiać, że ktoś "tylko
                straszy, jątrzy i pomstuje". To ogólnik przypominający propagandę wojenną.
                Tylko nie ma wezwania, żeby zabijać "polnischen Terroristen"?

                Trudno w ten sposób rozmawiać, więc wypada pozostawić "Observatorowi"
                przemówienia do tych, którzy "otwierają głowy", by im włożył swoje treści.
                Koń, jaki jest, każdy widzi.
                Pozdr.
    • Gość: Stefano Re: Unijni ambasadorzy IP: *.ino.tvknet.pl / *.ino.tvknet.pl 14.04.05, 18:51
      ....Skoro uważa się, że konstytucja UE jest konieczna, niezastąpiona i jedyną
      drogą do zbudowania tworu europejskiego, który będzie miał za nic, prawo
      poszczególnych Narodów do samostanowienia o sobie.....
      Po co więc wysyłanie w teren "ideologocznie naładowanych studencików", być może
      za jakieś drobne gadżety, aby nalepiali ulotki i pokrzykiwali: "precz z
      Ojczyzną"... "precz z Patriotyzmem"... "precz z Polską Konstytucją"..."niech
      żyje aborcja i autanazja".....etc.
      Społeczeństwo francuskie jednak jest rozsądniejsze, jak na razie temu
      gniotowi... mówi nie !!!
      A u nas jakieś "przybudówki", na Krakowskim Przemieściu, będą ogłupiać
      rozsądnych Lublinian.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka