lucy_z
21.04.05, 22:18
Znajoma dziewczyna, studentka jechała w tym tygodniu trolejbusem. W kiosku
kupiła bilet i wsiadła do trolejbusu. Przed skasowaniem bilet jeszcze
oglądnęła tak na wszelki wypadek czy jest czysty i skasowała. Przed nią
kasowała jakaś pani i ogladnęła swój bilet więc dziewczyna już na swój
skasowany bilet nie popatrzyła tylko usiadła i bilet trzymała w ręce i w
kieszeni. Na końcowym przystanku przyszli kontrolerzy i okazało się, że... na
bilecie NIC się nie zgadzało, kompletnie NIC. Oczywiście wlepili jej mandat a
ona osłupiała!!!!!Mówiła, że dopiero wtedy zobaczyła że rzeczywiście nic się
nie zgadza.Cuda jakieś czy co? Mówiła mi, że jak kasowała to trolejbusem
szarpnęło ale do tego stopnia by to coś zmieniło? Dzisiaj jechała innym
trolejbusem, skasowała bilet i...zamiast daty 21.04. była wybita wyraźna data
1.04 !!!!!Nic nie bylo ani zamazane, ani śladu chociaż dwojki przed jedynką bo
sama ten bilet oglądałam. Zglosiła to kierowcy i pokazała, a ten trochę z
niedowierzaniem ale jednak powiedział, że jak przyjdzie kontrola to ją
usprawiedliwi!!!! Mnie się też zdarzyło to kiedyś i też interweniowałam. Czy
ktoś z Was miał podobny przypadek i co o tym sądzicie?