Kłopotliwy zakład w Marysinie

IP: *.pl / *.pl 26.07.05, 10:22
hahaha, nowobogackie domki, prestiż blisko lublina i smrodek z ubojni. Cóż za
niefart,a miało być tak pięknie, sąsiedzi mieli odwiedzać, znajomi podziwiać
och achy, itp. Sąsiedzi tacy fajni, tyle notabli nie jakieś tam robole z
abramowic tylko ludzie z klasa i kasą!
pewnie jakiemuś redaktorkowi też zaśmierdło i stąd ten artykuł...
a kolesia który ma tam swój zakład i zawsze miał niestety zniszczą, tylko
czekać niech zapach doleci do niejakiego pana..., który nie jedną rzecz już
rozjebał w lublinie - bo z tego żyje
    • prezu Kłopotliwy zakład w Marysinie 26.07.05, 10:31

      Jak ja tym ludziom gorąco współczuję!
    • Gość: kolec Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.pronet.lublin.pl 26.07.05, 12:36
      Ale dupek z tego "ha,ha" obywatela. Powąchaj raz smród zepsutego mięsa, to ci
      to głupie "ha,ha, i jeszcze raz ha, ha" od razu przejdzie. A najlepszy jest
      wójt, który zamiast szybko załatwić sprawę smrodu, to głupkowato twierdzi, że
      zakład zawsze był i śmierdział. Ludzie, czy on wie po co został wójtem i jakie
      ma obowiązki. I jeszcze mówi, że spełnia normy. Norma jest jedna: nie smrodzić.
      Jak Burek jest taki bogaty, to napewno go stać na dobrą wentylację. A dlaczego
      tego nie zrobi. Bo ZYSK za każdą cenę. Takie zakłady trzeba piętnować. Od dziś
      nie kupuję produktów z Marysina.
      Szczerze współczuję tym ludziom.
      • Gość: Anka Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.05, 13:20
        Może on chce "wysmrodzić " cały Marysin i być "panem na włościach"?
        Kolezanka ma tam domek- to cudne miejsce!
        Jakoś nie słychać, żeby obok innych producentów mięsa ludzie musieli się
        wyprowadzać
        • Gość: gość Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.biuro.perla.pl / *.biuro.perla.pl 26.07.05, 16:01
          Bardzo współczuję mieszkańcom Marysina , a co się tyczy wójta , to ma niezłe
          obrywy z zakładu -ubojni , wie czgo broni .Oni wszyscy trzymają się razem . Ja
          mam za sąsiada zakład piaskowania samochodów , szum , kurz , zapylenie i
          facet jest też nie do ruszenia , broni go gmina ,wojewódzki inspektor ochrony
          środowiska tez nie widzi nic niepokojącego .Jesteśmy państwem kolesiów , jak
          masz kasę i znajomości to nikogo się nie boisz
          • Gość: ania Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.05, 19:26
            mój kumpel mieszka koło agencji towarzyskiej (czyt. burdelu)..chociaż sama nie
            wiem jak udało im się to zrobić bez zgody sąsiadów....okropność
            • Gość: marysia Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.05, 20:09
              Ten zakład istnieje od lat. Państwo se nabudowało, a teaz im przeszkadza. Te
              aleje kardiologów, z budami dla psa wielkości małego domku...Z pensji
              szpitalnej..Co jeszcze nie tak?
              • Gość: obywatel Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.pl / *.pl 26.07.05, 20:52
                zgadzam się w całej rozciągłości
      • Gość: Bill Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.devs.futuro.pl 09.08.05, 23:59
        Tuz obok po drugiej stronie drogi wojewodzkiej jest ferma lisow. Jest, byla i
        pewnie jeszcze dlugo bedzie mimo iz ludzie kupujac tam dzialeczki na pieknej i
        malowniczej wsi nie przypuszczali ze bedzie im przeszkadzac. Zamiast
        zainteresowac sie i zastanowic jakie jest sasiedztwo i moze zaakceptowac je, to
        usilnie staraja sie wysiedlic wlascicieli i zamknac zaklad. Podobna sytuacja
        jest z zakladami miesnymi ktore funkcjonuja od bardzo dawna. Co ciekawe,
        ludziom mieszkajacym tam od pokolen nie przeszkadza, ba nawet sie z tego ciesza
        bo maja zbyt na swoje wyroby i prace. Przeszkadza za to tzw. "nowomiejskim" w
        pieknych willach (czasem w odleglosci 50-100m od zakladow miesnych). Ktorzy sa
        tacy madrzy i rozsadni ze sami wybrali sobie takie sasiedztwo. Moze wczesniej
        nie zauwazyli co sie znajduje po drugiej stronie drogi?? A jesli chodzi o
        interwencje wojta w tej sprawie to zastanawia mnie jedna rzecz - Jaki interes
        ma gmina (ktora wojt reprezentuje) by kazac zamknac taki zaklad?? Przeciesz
        daje on zatrudnienie, placi podatki na rzecz gminy - a "nowomiejscy" ?? -
        narzekaja. Skoro w zakladzie odbywaly sie przerozne kontrole nasylana przez Bog
        wie kogo. A sanepid ani jakas tam ochrona srodowiska nie zamknely zakladu to
        chyba jedak spelnie zakladane normy. Prosze o troszeczke samokrytyki i
        poszanowania dla ludzi ktorzy zamieszkuja te tereny od wielu pokolen, dla ludzi
        ktorzy zyja tam i pracuja.
        • Gość: Marian Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 16:42
          Odezwał się miejscowy inteligent. NIe pisz że zakład był od pokoleń bo kilka
          postów niżej jest napisane że już go raz wywieźli na taczce z Jastkowa. Poza
          tym kilka lat temu masarnia zajmowała powierzchnię 1/5 obecnej a niedługo być
          może będzie zajmowała (jak pan Burek wszystko wykupi) powierzchnię zakładów
          azotowych w Puławach.No i nadal nie da się zrozumieć
          mieszkańców "nowobogackich" że poprostu zmienia im się krajobraz na
          niekoniecznie ładjniejszy ? A z tymi podatkami też lekka przesada - jeden
          śmierdzący zakład daje tyle co kiludziesięciu mieszkańców włączając przyłącza,
          podatki za ziemię budowlaną a nie rolną? NIe zapominajmy o powstających nowych
          sklepach i punktach obsługi dla nowych mieszkańców których nie będzie jeżeli
          śmierdziuch się nie wyniesie. I nadal z porspektywy czasu wydaje się kilku
          oburzonym że nie wiadomo o co hałas?
          • Gość: Bill Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 11:35
            Musze cie rozczarowc bo "miejscowy inteligent" niebardzo do mnie pasuje, pewnie
            dlatego ze mieszkam 15 km od Marysina. A Twoje/Wasze narzekanie traktuje
            jak "polaka rozmowy przy stole", niewazne o czym byleby narzekac. Na politykow,
            na rzad, na sasiada ale samemu cos dla kraju, gminy, okolicy zrobic to juz nie
            laska. I wszystko sie Wam nalezy bo przeciesz placicie podatki.
            PS. Dzisiaj rozmawialem z bardzo sympatycznym czlowiekiem mieszkajacym w
            Marysinie, ktory jakos nienarzekał na sasiedztwo zakladow miesnych, zapytacie
            dlaczego? Bo sam sobie takie sasiedztwo wybral i jest tego swiadom. Zadziwiaja
            mnie ludzie ktorzy pobudowali sie tuz za plotem zakladow Burka, oraz ci ktorzy
            wlasnie teraz sie buduja majac swiadomosc "uciazliwego" sasiedztwa. Pewnie w
            przyszlym roku zasila grono zwolennikow zamkniecia zakladow miesnych.
            Pozdrawiam
    • Gość: Maryś Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: 212.182.117.* 26.07.05, 21:33
      Warto by jeszcze sprawdzić ile ścieków zakład pana Burka produkuje i gdzie te
      gówna wylewa. Czy nie przypadkiem na swoje okoliczne pola?
      • Gość: sum Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: 212.182.109.* 28.07.05, 11:17
        Wczoraj wieczorem przez 2 godziny leciał z komina gęsty czarny okropnie
        smrodliwy dym.Ci co tam mieszkają też płacą podatki i mają prawo mieszkać w
        dobrych warunkach.
    • Gość: Mirek Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 11:22
      Ten zakład powinien być dawno zamknięty i to nie tylko z powodu uciążliwości
      dla środowiska, ale przede wszystkim z racji bardzo miernej jakości
      wytwarzanych tam wędlin i mięs. Jestem w tej branży od kilkunastu lat i wiem że
      czasem po prostu strach jeść wyroby z Marysina. Są to wedliny produkowane
      najtańszym kosztem, nastrzyknięte wypełniaczami do granic możliwości. Reklama
      że jest to firma ze stuletnią tradycją to mydlenie ludziom oczu....
      • Gość: obywatel Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.pl / *.pl 27.07.05, 12:41
        i pewnie pracujesz w niejakim ryjku zakładzie, którego wyroby są tak zajebiste,
        że po 2 dniach w lodówce są zielone a po trzech mój pies ma sraczkę

        natomiast po szynce z marysina pies bardzo dobrze się czuje
        • Gość: Anka Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 12:58
          Dobre!!! Prawda jest taka,że nie ma zakładu, w którym nie używałoby się chemii
          i róznych bajerów, aby wędlinka ślicznie wyglądała. Znajomy jest niemalże
          milionerem, bo produkuje te świństwa.
          Ale te chemikalia nie śmierdza w Marysinie!
        • Gość: Mirek Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 13:27
          Ryjek jest niestety jeszcze gorszy - tu masz rację. Ja pracuję w niedużym
          zakładzie w którym nie idziemy na ilość, ale na jakość - co nie znaczy że
          pewnych chemicznych rzeczy też nie dokładamy. Porównując jednak skład ilościowy
          chemii u nas a np w takim sokołowie, netterze czy JBB to stosunek waha się jak
          1:5. Smacznego życzę
          • Gość: Anka Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 16:40
            No, dziękuję bardzo... Będę jadła uśmiechnięte kamyczki, jak to pisał jeden z
            forumowiczów. Sokołów jest pyszny!!! Ładują tam wyjątkowo smaczną chemię
            • Gość: Anka Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.05, 22:03
              Sokołów
          • u.kowalski Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie 28.07.05, 21:58
            a możesz zdradzić nazwę tego zakładu? Będę wdzięczny...
        • Gość: Rakusia Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.05, 19:47
          Ja uwielbiam wyroby Ryjka, najbardziej paluszki :-/
      • Gość: Red Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.umcs.lublin.pl 28.07.05, 12:37
        Noto przesadziłeś kolego to jeden z nielicznych zakładow który ma tak bogata
        ofertę wyrobów wystarczy przyjechać rano w sobotę do sklepiku przy n masarni i
        co zobaczymy otóz kupują Ci co im śmierdzi. A ty sam zapewne tych wyrobow nie
        konsumowałes bo bys takich bzdur nie pisal.
      • Gość: Ewa Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.lublin.pl 04.08.05, 12:42
        Plecie Pan (Pani) byle co.Akurat marysińskie wędliny znam i np.wielkanocnej
        bialej kielbasy nikt nie ma lepszej, polecam też szynke puławską. A co do
        ścieków, to wypada wiedzieć, że zaklad ma jeden z nowoczesniejszych systemów
        własnych, zbudowanych jak cala wytwórnia wg wymnagań UE, ktorym nie sprostalo
        wiele innych.
        • agagaby Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie 06.08.05, 23:57
          Gość portalu: Ewa napisał(a):

          > Plecie Pan (Pani) byle co.Akurat marysińskie wędliny znam i np.wielkanocnej
          > bialej kielbasy
          z wymion i innych odpadkow przyprawionych ze sie nawet nie mozna pokapowac
          >nikt nie ma lepszej, polecam też szynke puławską.
          nafaszerowana ulepszaczami smakowymi
          >A co do
          > ścieków, to wypada wiedzieć, że zaklad ma jeden z nowoczesniejszych systemów
          > własnych, zbudowanych jak cala wytwórnia wg wymnagań UE, ktorym nie sprostalo
          > wiele innych.
          Prosto do gruntu lub rzeki NAJSZYBCIEJ NAJTANIEJ I NIE SMIERDZI PRZY
          OCZYSZCZANIU



          TO BYLY MARZENIE JEDNEJ Z WIELU OFIAR PRZEMYSLU 21-EGO WIEKU
    • Gość: godiva85 Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.koma.com.pl / *.koma.com.pl 27.07.05, 13:25
      a co powiesz o oczyszczalni scieków na Hajdowie (okolice ul.Turystycznej), tam
      jest dopiero smrod.
    • Gość: Mieszkaniec Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.umcs.lublin.pl 28.07.05, 12:31
      To zakład ,który produkuje najlepsze wyroby w regionie. Sprawdzone ! Kupuję
      tam od kilku lat tj. od czasu kiedy zamieszkałem w Marysinie. Ludzie ktorzy
      kupowali dzialki w poblizu wiedzieli na co się decydują. Tłumaczenie ,że kiedyś
      to była mała masarnia jest po prostu śmieszne ( ja kiedyś byłem mlody) pewne
      żeczy nalezy przewidywać a 5 lat temu trzeba było się zapytać czy zakład
      będzie się rozwijał. A tak wogole jeżeli kyoś decyduje się na mieszkanie na wsi
      to musi się liczyć z tym , że będzie wąchał obornik słuchał ryku krów i kwiku
      świń. A może zabronić rolnikom chodowli. To jakaś paranoja.
      • ewamf1 Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie 29.07.05, 11:17
        Odpowiadam panu Mieszkańcowi-tez mieszkanka.Właśnie pytalismy w gminie i
        starostwie o przemysł i wszystkie inne pułapki,jakie mogłyby nas spotkać zanim
        jeszcze wbiliśmy łopatę.Twierdzono,że gmina jest ekologiczna i o przemysle nie
        może być mowy.I co? proszę, fabryka stoi, wybudowana zreszta bez
        pozwolenia.Normalny człowiek byłby juz do rozbiórki.To jest informacja ze
        starostwa proszę państwa,osobiscie byłam,ale pan Burek ma specjalne uklady i o
        to tutaj chodzi.Te układy należy zlikwidować,czyli....prosze sobie dopowiedzieć
        • Gość: red Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.umcs.lublin.pl 09.08.05, 12:41
          pisze Szanowna Pani za przeproszeniem głupoty i świadomie wprowadza w bład
          otóż z takimi głosami nie warto polemizować . Ja też w Marysinie buduje dom ale
          nim kupiłem działkę nie jeżdziłem do gminy tylko objechałem teren . Masarnia i
          ubojnia były kiedy Pani kupowała działkę. Ale jak się mysli po pracy a nie
          przed to takie są wyniki . Pozdrawiam też z Gminy i Marysina.
      • agagaby Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie 07.08.05, 00:01

    • Gość: mieszkanka zwyczaj Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.am.lublin.pl 29.07.05, 10:54
    • ewamf1 Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie 29.07.05, 11:06
      A co za głupoty na temat mieszkańców Marysina.W większości są to zwyczjni
      ludzie tak jak ja którzy uciekli z bloków, od miejskieggo hałasu i trafili w
      drugi.Ja nie budowałam domu jak fabryka pana Burka już stała.To był jeden
      zapyziały budyneczek.Postawiłam dom kilkaset metrów od niego a i tak hałas jest
      taki,że perzeszkadza, a bliżej mieszkający mają jeszcze inne atrakcje.To,że
      właściciel ma interes od 100 lat nie ma znaczenia,Marysin to już nie wiocha, to
      willowa dzielnica jakich wiele wokół każdego miasta na świecie.A to,że wszystko
      poszło w tę stronę jest winą urzędników,ktorzy wydawali mu zgodę na
      rozszerzanie działalności w gminie ekologicznej.Albo nie powinni wydawac nam
      zgody na budowanie.
    • ewamf1 Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie 29.07.05, 11:38
      Pan, panie obywatelu ma problemy ze swoja psychiką więc radzę coś z tym
      zrobić.Albo nosi się teczki albo pcha sie taczki.Jak sie nosi teczki to czasem
      można sobie i dom wybudować a wtedy chce sie mieć ciszę i spokój do swojej
      pracy i wypoczynku.I żaden Burek nie powinien się panoszyć.Pan Burek narusza
      moją przestrzeń powietrzną, mam hałas , inni maja jeszcze smrody.Na swoim
      terenie może robic co chce aby tylko nie przeszkadzał innym.
    • Gość: Maryś Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: 212.182.117.* 04.08.05, 10:16
      Ciekawe czy pan Burek sam mieszka w okolicy, którą zasmradza. Są jakieś normy
      współżycia między ludźmi. Kiedy ktoś na przykład zakłóca ciszę nocną robiąc w
      bloku regularne balangi, nikogo nie dziwi, że przyjeżdża Policja. Nie widzę
      różnicy w postępowaniu pana Burka i każdego innego bandyty, a sprawą powinien
      się zająć prokurator. Rozmawiałem z kilkoma mieszkańcami Marysina, którzy znają
      temat od wielu lat. Oprócz smrodu z masarni jest problem jeżdżących codziennie
      po okolicy cuchnących wozów z nieczystościami z zakładu. Taki wóz znika na
      kilkanaście minut w okolicznych polach i sprawa załatwiona. Miejscowi z okolic
      Jastkowa wywieźli pana Burka z jego odpadami na taczkach to robi chlew w
      okolicy Marysina. Ciekawe kto zajmie się tą sprawą. Pasowałby pan Cebula z TV.
      • Gość: Ala Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 19:12
        Ja tez mieszkam w Marysinie. Dużo wcześniej niś wielmożny pan Burek zaczą
        zanieczyszczać naszą dzielnicę. Nie należę do grupy nowobogackich i wcale taką
        dzielnicą Marysin nie jest. Cóż mieszka tu kilku lekarzy, prawników ale i
        robotników, kierowców, krawcowych - jak wszędzie. Wyśmiwanie sie z ludzi,
        którzy mieszkają w danej dzielnicy jest śmieszne- niegrzeczne i świadczy o
        czyjejś zazdrości i małostkowości. Burek mieszka w Natalinie - spory kawał
        drogi od masarni. Cała gmina jest na jego usługach bo codziennie rano podjeżdża
        do nich samochód z darowzną. To po prostu jedna wielka klika. Nie wiem jak
        teraz ale przez lata ścieki z masarni były wylewane nocą na pobliskie pola-
        mogą to potwierdzić mieszkańcy. Ludziom obiecywano, że Marysin będzie gmina
        ekologiczną- takie sa zarządzenia, ale gdzie do cholery w gminie ekologicznej
        miejsce na smród, syf i krzyki zabijanych zwierząt. Te zwierzaki jak przyjadą
        to nieraz kilka dób stoją w kontenerach i wyją z wycieńczenia głodu i
        pragnienia. Naprawdę wrażliwej osobie trudno jest to znieść. Uważam, ze Marian
        Burek powinien być usuniety ze swoim przybytkiem z dzielnicy gdzie żyją ludzie.
        Cóż albo on wykończy ludzi albo ludzie usunął jego. Jedynym rozwiazaniem jest
        zebranie się i napisanie wspólnego pozwu do Trybunału Praw Człowieka, bo na
        forum gminy nic nie załatwimy- to jedna wielka mafia, na usługach Burasa.
        • Gość: e Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 19:20
          Ludzie to wywieźmy go z Marysina- ZRÓBMY COŚ!!!!!!
    • agagaby ty.... 06.08.05, 23:52

      • Gość: jytr Re: ty.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.05, 11:16
        Niestety jestem mieszkańcem Marysina, dziwię się tym osobom którzy wypisują
        bzdury a nie mają zielonego pojęcia co się tu dzieje. Idąc do Urzędu Gminy w
        każdym pokoju na ścianie wisi kalendarz - ciekawe czyj ? :), na pytanie o
        masarnię wszyscy w popłochu zmieniają temat albo kierują do wójta. Co do gminy
        ekologicznej aby wybudować dom należy mieć działkę o powierzchni min, 15 arów =
        1500 m2, za wszystkie przyłącza gmina rząda nie mało. Gmina wg mnie nie jest
        przyjazna mieszkańcom albo potencjalnym mieszkańcom, nikomu tak naprawdę z
        gminy nie zależy na tym bu się tu budować - chyba że ktoś tak bardzo chce że
        nie przeszkadzają mu takie uciążliwości. Moim skromnym zdaniem wójtowi nie
        zależy na dobrych notowaniach gminy przecież z czegoś na starość trzeba będzie
        żyć a PSL w sondarzach nie przoduje, osobowość wójta nie ciekawa - gbur i cham,
        wielu ma "podejżenia" :) o kasę pod stołem zatem przyszłość w gminie wójta
        krótka więc o co chodzi ???
        • Gość: Bill Re: ty.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 11:52
          * Kalendarze ... ciekawe, chyba poswiece sie i sprawdze. Ale swoja droga
          argument conajmniej infantylny.
          * 15 arowe działki?? - chyba raczej 18 arowe, o tym chyba decyduje Rada Gminy i
          jest to jak najbardziej zasadne. Chodzi o to by sasiedzi nie zagladali sobie w
          okna oraz gmina ma charakter rolniczy i poki co nie jest dzielnica lublina.
          * Wojt z PSL ... pierwsze slysze. Z tego co wiem od zawsze byl bezpartyjny, a
          ostatnie wybory w gminie wygralo PiR.
          PS. Bladam nie posadzajcie mnie o jakies kumoterstwo z wladzami gminy bo
          takowego nie ma i nie bedzie. Poprostu staram sie spojrzec na to wszystko
          chlodnym, okiem obserwatora, wogole nie zainteresowanego tematem.
          Pozdrawiam
    • Gość: MiśkoKiełbach Re: Kłopotliwy zakład w Marysinie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.05, 10:18
      Ryjek KING, huehuehe...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja