zo_h
10.09.05, 21:58
Człowiek jest istotą, która posiada wysoki poziom adaptowalności do warunków w
jakich przychodzi mu żyć, tyczy się to zarówno miejsca jak i codziennych
bodźców jakim jest poddawany. W równym stopniu tyczy się to instytucji
państwowych, urzędów i firm, z którymi ścieramy się codziennie. I tu pokrętną
droga dochodzę do sedna mojego postu. Żyjąc w Lublinie, jak spora część
mieszkańców przemieszczam się po jego terenie korzystając z usług MPK oraz
prywatnych przewoźników. W związku z tym, że Lublin jest moim rodzinnym
miastem, więc przywykłem do wad systemu transportu miejskiego. Adaptując się
nie zauważam ich lub marginalizuję je. Z racji odwiedzin bliskiej mi osoby
(której dziękuję za podzielenie się spostrzeżeniami :*) zamieszczam parę uwag
na temat komunikacji miejskiej, jakie wyłowiła ona w trakcie pobytu w Lublinie:
- koszmarny stan niektórych (zresztą chyba zbyt większości a nie niektórych)
Ikarusów (mocno grzechoczące szyby i niemiłosiernie trzaskające drzwi),
- wiaty przystankowe niedające cienia,
- brak nazw przystanków umieszczonych w widocznym miejscu tak, aby były one
czytelne z wnętrza autobusu,
- mało czytelne tablice informacyjne przedstawiające trasę linii, chodzi o
schemat, w którym wyszczególnione jest, że autobus ma przykładowo 5
przystanków na ul. Męczenników Majdanka albo 4 na ulicy Filaretów. Byłoby
dobrze gdyby na tablicach pojawiły się nazwy takie, jakie stosowane na
rozkładach wywieszonych na przystankach (obecne tablice i tak uważam za
bardziej pomocne niż poprzednie tablice, w których wypisane były tylko
niektóre ulice z trasy autobusu),
- szyby autobusów oklejone gigantyczna ilością plakatów,
- chaos organizacyjny, kupno biletu czasowego uniemożliwia korzystanie z
przejazdów u prywatnych przewoźników. Fakt ten w znacznym stopniu ogranicza
sens wykupywania tego typu biletów,
- drogie bilety czasowe (o krótkich terminach ważności),
- dobry pomysł z małymi autobusami (Kapeny) na mniej oblegane linie.
Może ktoś dołoż coś jeszcze od siebie.
Pozdrawiam.