Kurski:"Wehrmacht to ściema, ale naród jest głupi

04.11.05, 23:27
Jacek Kurski u Tomasza Lisa: "Wehrmacht to ściema, ale naród jest głupi i
ciemny i uwierzy. Więc wchodzimy w to."
Świadkami tej prywatnej wypowiedzi byli dziennikarze: Tomasz Wołek, Katarzyna
Kolenda - Zaleska, profesor Wiesław Władyka.
Wtedy Kurski był jeszcze w PiS-ie.
Tomasz Wołek: "Odniosłem wrażenie, że o narodzie głupim i ciemnym mówił z
nieskrywaną dumą i cynizmem. Ten cynizm nas poraził."
Gdyby podobne rzeczy mówił obecny lub były PO-wiec, ludzie z PiS-u już od
wielu dni grzmieliby z oburzenia, ciągle słyszelibyśmy w telewizji i radiu:
to haniebne, podłe, odrażające.
Ale że to rzekł Jacuś Kurski, we wszystkich mediach jest cisza. Po co drażnić
władzę.

    • aron2004 Re: Kurski:"Wehrmacht to ściema, ale naród jest g 05.11.05, 07:19
      no to w końcu była to ściema czy nie? czy ściemnia siostra cioteczna Tuska?
      • Gość: głupi naród to w końcu jaki jest ten narod ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 10:16
        Toż PiS i Kaczora wybrały ciemniaki po/albo i nie/ podstawówkach, z zapadłej
        wsi na wschodzie. To nie ty tak pisales po wyborach ? MOże niejaki antypis,
        co ?
        • robertw18 WYPADAŁOBY PODAĆ ŹRÓDŁA... 06.11.05, 20:15
          swojej wypowiedzi. W przeciwnym razie, istotnie, można mieć wątpliwości, w
          jakim stopniu wypowiedź z początku wątku oparta jest na prawdzie.
          Pozdr.
          • maj16 Do "robertw18"- podaję zródła 06.11.05, 23:13
            W "Dzienniku Bałtyckim" z 4.11.05 - dodatek "Rejsy" - w artykule Ryszardy
            Wojciechowskiej:
            "Na stronie internetowej radia TOK FM można przeczytać zdanie, które Lis
            zacytował przed mikrofonem, usłyszawszy je wcześniej od Kurskiego podczas
            rozmowy towarzyskiej. Kurski na pytanie Lisa - po co wyciągał Tuskowi dziadka w
            Wehrmachcie, miał mu odpowiedzieć - "Wehrmacht to ściema, ale naród jest głupi
            i ciemny i uwierzy. Więc wchodzimy w to". Lis przytoczył tę kuluarową wypowiedz
            także we własnym programie telewizyjnym "Co z tą Polską". Polityk wysłał więc
            do niego list z ostrzeżeniem, że jeżeli nie przestanie powtarzać
            tych "kłamstw", to wytoczy mu proces. Dodał też, że jeżeli ktoś je potwierdzi,
            będzie krzywoprzysiężcą. Sęk w tym, że tej towarzyskiej rozmowie przysłuchiwali
            się także inni dziennikarze. Jednym z nich był Tomasz Wołek z Tele5. -
            Potwierdzam to, co powiedział Kurski Tomaszowi Lisowi. Byłem świadkiem tej
            rozmowy podobnie jak profesor Wiesław Władyka z "Polityki" i Katarzyna Kolenda-
            Zaleska z TVN. To się działo w kuluarach, w przerwie audycji. Jacek Kurski tę
            opinię pozwolił sobie wyrazić publicznie w obecności kilku osób. Nie szeptał. A
            myśmy go nie podsłuchiwali. Nie wziął Lisa na stronę, mówiąc mu to do ucha. Nie
            zastrzegł sobie: panie, panowie, niech to zostanie między nami. Odniosłem
            wrażenie, że o narodzie głupim i ciemnym mówił z nieskrywaną dumą i cynizmem.
            Ten cynizm nas poraził - twierdzi Wołek.(...) Wołka oburzył fakt, że Kurski
            próbował przywoływać świadków do porządku. - To żałosne - tłumaczy. -Nam się to
            nie przyśniło. Nie byliśmy pijani czy odurzeni. Byliśmy w pełni władz
            umysłowych. Od kiedy potwierdzenie prawdy jest krzywoprzysięstwem?- pyta. I
            dodaje: -Takie stawianie sprawy to szantaż".

            • robertw18 DZIĘKI, JEDNAK... 07.11.05, 14:34
              to nie jest bardzo istotna sprawa.
              Rzeczywiści, wygląda na to, że p. Kurski coś "chlapnął" w rozmowie z p. Lisem.
              Jednak trzeba pamiętać, że rozmowa była towarzyska i jeśli się dobrze
              zastanowić, to wywlekanie takich zdań przez p. Lisa do obiegu społecznego, źle
              świadczy również o p. Lisie.
              Na forum GWwL pojawiły się wcale nie odosobnione głosy po ostatnich wyborach,
              że Polacy są głupi itp. Byli to raczej przeciwnicy PiS. Może nie powinni się
              oni oburzać na innych, jeśli sami coś podobnego twierdzili pisemnie na forum, a
              nie w rozmowie na osobności.
              Co do "ściemy", to okazało się, że nie tylko brat dziadka p. Tuska, ale i
              dziadek był we Wehrmachcie, a czy na ochotnika i czy podpisał Volksliste - tego
              nie wiadomo. Jednak w domu p. Tuska mówiono po niemiecku, co jest bardziej
              wymowne. Jeszcze jednak bardziej wymowne są różne zagrania p. Tuska, chcącego
              przedstawiać się jako Kaszub, którego ojczyzną jest "Gdańsk i Solidarność", a o
              Polsce wyrażał się dość niechętnie, choć w końcu uznał, że jest jego "pasją"
              (pasjonuje się też piłką nożną).
              To też jest nie najbardziej istotne, jednak jego spotkania z Niemcami, na
              których głosili oni różne niekorzystne Polsce pomysły czy poglądy wymownie
              dopełniły obraz całości.
              Pozdr.
              • maj16 Do "robertw18" 07.11.05, 15:25
                Widzę, że jeśli chodzi o Twoje sformułowania o Tusku, to naczytałeś się
                wyrwanych z kontekstu jego wypowiedzi, jakich było pełno na forach przed
                wyborami. Co do mówienia w domu po niemiecku, to Tusk sam o tym napisał niczego
                nie ukrywając - chodziło tu zdaje się o babcię, z którą można było porozumieć
                się po niemiecku. Jeśli chodzi o "spotkania z Niemcami"- na spotkaniu z Ericą
                Steinbach, które było transmitowane przez media (nie było NIC do ukrycia) Tusk
                wypowiadał się bardzo jednoznacznie, stanowczo przeciw Centrum. Było na tej
                konferencji więcej znaczących osób. I jest to DUŻY plus dla tych ludzi, że
                porządnie, stanowczo wyjaśnili Steinbach polskie stanowisko, dzięki czemu
                zrozumiała, że jej plany będą niezwykle trudne do zrealizowania. Głoszenie
                przez Kaczyńskich, że ze Steinbach się nie rozmawia jest skrajnie niepoważne.
                Steinbach jest jaka jest, ale jaka to postawa "katolika do śmierci", który
                gardzi rozmową z bliznim, nawet kontrowersyjnym czy wkurzającym?
                A jesli chodzi o Kurskiego, to zgadzam się, że sami forumowicze głoszą
                obrazliwe zdania o narodzie, ale zwrot "więc wchodzimy w to" oznacza, że Kurski
                nie działał samotnie, że prawdopodobnie nie krył się z poglądami przed swoimi
                szefami "szanującymi lud".
                • robertw18 Ad "maj16" 08.11.05, 22:14
                  Niesłusznym jest zarzut o "naczytaniu się wyrwanych z kontekstu", bo można się
                  też było naczytać całości, natomiast trudno przytaczać te całości.
                  To, że dopewnych rzeczy p. Tusk się przyznał, nie znaczy, że należy o tym
                  zapominać i nie wyciągać z tego wniosków.
                  Wypowiedzi o tym, co dla p. Tuska jest ojczyzną i czym dla niego jest Polska
                  można było przeczytać na jego "oficjalnej" stronie wyborczej (a wcześniejsza
                  wypowiedź, ze "Znaku" zamieścił chyba w całości, a przynajmniej "w kontekście"
                  dość szerokim "Nasz Dziennik".

                  Z p. Steinbach osoba chcąca być polskim prezydentem nie powinna się spotykać,
                  bo i prezydent nie powinien się spotykać z "odwetowcami". Głoszenie, że
                  prezydent (kandydat) winien się spotykać z p. Steinbach, jest "skrajnie
                  niepoważne". Katolicyzm nie ma tu nic do rzeczy (nawet Jezus Nazareński nie na
                  wszystkie pytania Piłata odpowiadał, nie wszystko wyjaśniał), a z poglądami w
                  rodzaju tych p. Steinbach można się spierać np. pisemnie "na łamach".
                  Słowo "gardzi" jest nadużyciem. Można nie gardzić jakąś osobą, ale uznawać za
                  niewłaściwe prowadzenie z nią rozmów przez pewne osoby o niektórych (zwłaszcza
                  istotnych) sprawach.

                  A jeśli chodzi o wypowiedź p. Kurskiego, nawet jeśli przytoczono ją co
                  dokładnie do słowa, nie znaczy, że p. Kaczyński chciał iżby p. Kurski kłamał o
                  p. Tusku i jego rodzinie.
                  Np. ktoś może powiedzieć "idziemy spać" i pójść spać w samotności :)
                  Pozdr.
                  • maj16 Do "robertw18" 09.11.05, 18:21
                    Czy ludzie, których babcie czy dziadkowie mówili po niemiecku, nie mogą być
                    dobrymi patriotami, uczciwymi Polakami? Moja babcia mówiła i po niemiecku, i po
                    polsku, a dziadek był powstańcem wielkopolskim. Pewnie był zdrajcą, bo ożenił
                    się z babcią, która bez uprzedzeń rozmawiała z Niemcami???
                    Jeśli mówisz o publikacjach o Tusku w "Naszym Dzienniku", to nie komentuję.
                    Życzę ci dalszego "umilania" sobie życia "wieściami" z tej gazety, skoro
                    sprawia ci to przyjemność.
                    P. Steinbach spotkała się z Tuskiem NIE indywidualnie, tylko razem z innymi
                    przedstawicielami polityki. Wtedy Tuskowi jeszcze nie przychodziło do głowy
                    startowanie w wyborach prezydenckich, bo konferencja ze Steinbach odbyła się
                    kilka lat temu. Uważam, że spotkanie to dało dobre owoce, bo Steinbach
                    zrozumiała, że utworzenie Centrum spotykać sie będzie z ostrzejszym sprzeciwem
                    niż myślała.
                    Kaczyński wiedział, co Kurski planuje, bo Tusk wcześniej ostrzegał
                    Kaczyńskiego, że Kurski "grzebie" w jego życiorysie. Kaczyński nie przejął się
                    tym. Po wyskoku z Wehrmachtem, "umywał ręce", udawał, że nic nie wie, że nie
                    bierze odpowiedzialności za poczynania Kurskiego. Stosował to, o co ciągle obaj
                    bracia Kaczyńscy i sztabowcy PiS-u oskarżali Platformę- socjotechnikę. Ponieważ
                    cała kampania PiS-u opierała się na socjotechnice (trzeba przyznać, że PiS
                    osiągnął w tym mistrzostwo), więc sądzili PO po sobie.
                    Gdybyś mi odpisał, nie wiem czy będę kontynuować spieranie się z tobą. Ty masz
                    poglądy typowo pis-lpr-owskie, ja platformerskie - więc tak jak wodzowski PiS i
                    demokratyczna PO nie mają płaszczyzny do porozumienia się, tak i my nie
                    znajdziemy punktów wspólnych.
                    • robertw18 Głupstwa? 09.11.05, 19:52
                      Może by dać sobie spokój może z rozwlekaniem głupio drobiazgowych spraw, bo
                      przecież nikt nie pisał, że najistotniejszą sprawą jest rozmowa w domu po
                      niemiecku. Jednak trzeba chyba złej woli rozmówcy, żeby uznawał, iż tym samym
                      jest to, że uczciwy Polak zna języki obce, co to, że człowiek chętny by być
                      prezydentem Polski ogłasza, że jego "ojczyzną jest Gdańsk" itd. i zaznacza, że
                      w domu mówili po niemiecku.
                      Wobec takich odzywek rozmówcy jak:
                      "Jeśli mówisz o publikacjach o Tusku w "Naszym Dzienniku", to nie komentuję.
                      Życzę ci dalszego "umilania" sobie życia "wieściami" z tej gazety, skoro
                      sprawia ci to przyjemność"
                      można p. Majowi16 życzyć, żeby dalej był czytelnikiem ograniczonego rodzaju
                      pism i broń boże nie zapoznawał się z niewygodnymi cytatami, bo mu się jeszcze
                      pogorszy.

                      Wypada się skracać ...
                      P. Steinbach dawniej była jeszcze bardziej napastliwa niż obecnie, więc
                      kiedykolwiek by spotkanie z nią było, to nie zaprzecza zdaniu, że można było z
                      poglądami jej podobnymi spierać się pisemnie choćby nawet w pismach niemieckich.

                      Że p. Kaczyński wiedział o "grzebaniu w życiorysie", można na chwilę założyć
                      (bo trudniej dowieść, zwłaszcza że "grzebanie się" też różnie się pojmuje),
                      czemu nie. I co z tego? Polacy powinni znać życiorys, powiązania, rodzinę
                      swojego prezydenta.

                      Nie jest wcale dziwne, że p. Maj16 nie ma chęci na dalszą rozmowę, bo zaczyna
                      kręcić i wmawiać różne rzeczy (na wzmiankę o wypowiedzi p. Tuska o Polsce
                      ze "Znaku", którą zamieścił "Nasz Dziennik" Maj16 napadł w sposób dość
                      pogardliwy, choć nie zaprzeczył jej prawdzie) , więc pewnie nie ma dobrych
                      podstaw by wytykać p. Kurskiemu - co właściwie? - wypowiedź, że dziwi się p.
                      Tuskowi, iż nie wyjaśnił sprawy przynależności do Wehrmachtu swego dziadka.

                      P. Maj16 może sobie określać swoje poglądy jako "platformerskie", ale trudno
                      się zgodzić z tym, żeby dążenie do prawdy nazywał poglądami "pis-lpr-owskimi".
                      Jest ono bowiem niezależne od przynależności tego rodzaju.

                      Za dużo w tym, co P. Maj16 pisze, jest napastliwości. "Socjotechnikę" można
                      zastąpić "sprawnym przekazem", "umywanie rąk" - "ostrożnością w
                      ocenie", "wyskok z Wehrmachtem" - "poruszeniem sprawy Wehrmachtu" itd. To, że
                      p. Kaczyński "udawał, że nic nie wie" jest nieprawdą.
                      Że PiS jest "wodzowskie" w przeciwieństwie do PO "demokratycznego", to też
                      mocno mętne, ale i wątpliwe. Jasne że p. L.Kaczyński wygrał w wyborach
                      prezydenckich, ale z drugiej strony p. Tusk znacząco wpłynął na to, że nie
                      powstała koalicja (tzn. PiS/PO, bo ujawniła się swego rodzaju wspólnota
                      PO/SLD). A może p. Maj16 ma jakieś dowody na niedemokratyczność wewnętrzną PiS?
                      Ale powtórzmy - to wszystko nie są sprawy najistotniejsze, choć jeśli się je
                      piętrzy, to rzeczywiście może robić się nieprzyjemnie.

                      Niekorzystne dla Polski są różne wypowiedzi p. Tuska (a co by było, gdyby
                      został prezydentem?). Przytoczmy dwie (druga to ta, którą p. Maj16 wytyka jako
                      pochodzącą z Naszego Dziennika):
                      ,,Konferencja Pamięć i polityka zagraniczna
                      Warszawa, 28 czerwca 2005
                      "Donald Tusk swoją wypowiedź na temat pamięci w stosunkach Polski z Niemcami
                      rozpoczął od cytatu z wypowiedzi kanclerza Niemiec Helmuta Kohla, który w
                      kontekście sporu o Centrum Wypędzonych powiedział: „Musicie się przyzwyczaić do
                      myśli, że Niemcy znów będą normalne”.
                      ...
                      Ważne wydaje się też podjęcia zobowiązania zawieszenia jakichkolwiek roszczeń
                      finansowych za okres II wojny. Unia Europejska musi być – zdaniem Tuska – „Unią
                      bez roszczeń”, a Polska jest najbardziej wiarygodnym krajem, który mógłby
                      wystąpić z takim postulatem."''
                      www.batory.org.pl/mnarod/pamiec.htm


                      ,,Tusk ... dla miesięcznika "Znak" w 1987 roku (nr 11-12, s. 190). Tak
                      sformułował tam swoje osobiste nastawienie do Polski:
                      "Jak wyzwolić się od tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od
                      narodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi
                      resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten
                      wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i
                      nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność - takie skojarzenie nasuwa
                      mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam
                      tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu:
                      historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co
                      jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty
                      dźwigać... Piękniejsza od Polski jest ucieczka od
                      Polski, tej ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak
                      często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu.
                      Sama jest mitem".''
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=29601504&a=29609733


                      Pozdr.
                      • Gość: Hunwejbin Kociokwik RobertaW. IP: *.wmc.net.pl 09.11.05, 21:41
                        Udowadnianie,żePiS nie jest partią "wodzowską"-totalitarna jest
                        podobnedoudwadniania kwadratury koła. PiS to Duży iMały Kaczor (tak ich
                        nazywają członkowie P iS) oraz wierni hunwejbini rywalizujący o względy wodzów
                        w rodzaju wielbiciela Pinocheta Kamińskiego czy Marka Jurka który chciał
                        wsadzić do więzienia zespół"Dżem".Jacuś Kurski,próbował przebojem wygryżć
                        koleżków i stać się głównym przybocznym Dużego Kaczora czyli aktualnego
                        Nadprezydenta Jarosława K.Jednak Kamiński z Bielanem siłą wyprowadzili go z
                        pokoju wodza tuż przed ogłoszeniem wyników wyborów-Jacuś się popłakał
                        (opowiedział o tym sam GW).W PiS nie ma podziałów ani rozłamów Pisuary nie są
                        od myślenia ale od wielbienia geniuszu wodzów.W zamian mogą uczestniczyć w
                        podziale "postawu czerwonego sukna"
    • ratatatam lzesz jak pies 05.11.05, 10:17
      - az przykro czytac
    • Gość: krokowy Re: Kurski:"Wehrmacht to ściema, ale naród jest g IP: *.adsl.inetia.pl 05.11.05, 10:20
      Cóż,taki naród jest.A będzie jeszcze głupszy.Pracuje nad tym kler przy pomocy
      TVP,radia,artystów estradowych,dziennikarzy... Zgroza co mówią, jak się
      zachowują..Nie ma ewolucji,genetyki,biologii,praw fizyki..Tylko
      stwórca-Jezus,śpiewają grafomańskie teksty wybitnego Polaka i ględzą jaki był
      wielki,i jakie wspaniałe to co stworzył; niektórzy widać że nieszczerze, z
      przymusu, z obawy o pracę,honoraria.Wkrótce będzie tu średniowiecze, bo nawet
      nie Iran.Ludzie, do książek, do nauki, może nauczycie się samodzielnie
      myśleć.,chociaż osobiście wAtpię.
      • Gość: szu szu Wehrmacht to nie ściema. IP: 212.106.27.* 05.11.05, 10:32
        A świstak zawija w sreberka milicjantów. Haha... dawno się tak nie ubawiłem jak
        twoim postem. Człowieku, tyś się z choinki chyba urwał??? Panie krokawy, :))))
        • maj16 Do "ratatatam" - kto łże? 05.11.05, 18:56
          Kto łże jak pies? Ja, czy Lis, może Wołek, Kolenda-Zaleska, a może prof.
          Władyka?
          Oczywiście Kurski twierdzi, że to kłamstwo. Wysłał list do Lisa z ostrzeżeniem,
          że wytoczy mu proces. Dodał, że jeśli ktoś potwierdzi jego wypowiedz, będzie
          krzywoprzysiężcą.
          Tomasz Wołek był oburzony, że Kurski próbował przywoływać świadków do
          porządku. "To żałosne- tłumaczy Wołek- Nam się to nie przyśniło. Nie byliśmy
          pijani ani odurzeni. Byliśmy w pełni władz umysłowych. Od kiedy potwierdzenie
          prawdy jest krzywoprzysięstwem?"
Pełna wersja