"pochwała" prezydenta Lublina

26.11.05, 16:18
Lewizny polskiej prawicy (4)


Kilkanaście milionów złotych dotacji z PFRON-u przeszło koło nosa
niepełnosprawnym dzieciom z Lublina. Prezydent miasta, Andrzej Pruszkowski
(PiS), nie przyjął pieniędzy, bo... zapomniał o tym, żeby na czas przygotować
jeden z dokumentów.(...)
Więcej na ten temat w najnowszym wydaniu Faktów i Mitów
    • Gość: kika Re: "pochwała" prezydenta Lublina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 16:23
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=31692160&a=32254776
      • 4gwiazdki Re: "pochwała" prezydenta Lublina 26.11.05, 19:34
        A oto co na ten temat piszą Fakty i Mity (pełny tekst-skan)

        Kilkanaście milionów złotych dotacji z PFRON-u przeszło koło nosa
        niepełnosprawnym dzieciom z Lublina. Prezydent miasta, Andrzej Pruszkowski
        (PiS), nie przyjął pieniędzy, bo... zapomniał o tym, żeby na czas przygotować
        jeden z dokumentów.
        Tym samym Lublin stał się jedynym miastem w Polsce, które przez głupotę
        urzędników nie otrzymało tak potrzebnego wsparcia. Za to wezwania na procesy
        karne radni otrzymują regularnie.
        Zacznijmy jednak od PFRON-u który uruchomił wieloletni program wsparcia szkół,
        w których uczą się dzieci niepełnosprawne. Za otrzymane pieniądze szkoły mogą
        kupić specjalistyczne samochody, aparaty słuchowe, komputery, sprzęt do
        rehabilitacji oraz wszystko to, co jest potrzebne do nauki. W zamian za to
        PFRON oczekiwał od władz miejskich tylko jednego:
        miały przedstawić długoletni program finansowania placówek oraz spisać ich
        potrzeby. Jednak dla władz Lublina „tylko” zamieniło się w „aż!”. Zacznijmy od
        tego, że o całej akcji prezydent miasta dowiedział się od. dziennikarza
        Ucieszył się bardzo i na tej radości się skończyło, bowiem przygotowanie
        stosownego dokumentu przerosło możliwości Pruszkowskiego. Pomóc biedakowi też
        nie miał kto, bowiem wysocy rangą urzędnicy miejscy (m.in. szef jego
        kancelarii) oraz radni zajęci byli i są wizytami w sądach na toczących się
        przeciwko nim procesach karnych. Chodzi o płatną protekcję i łapówki o łącznej
        kwocie prawie 2 mln zł. Sprawy dotyczą m.in. zezwoleń na budowę supermarketów w
        Lublinie. Żartów nie ma, tym bardziej że już sam prezydent był świadkiem na
        czterech z nich. Do myślenia nie dało mu to nic, o czym najlepiej świadczą
        wypowiedzi, w których z rozbrajającą szczerością (głupotą?) wyznaje, że
        urzędników oskarżonych o korupcję nie zawiesi w obowiązkach, bo święcie wierzy,
        że jego „pracownicy tylko żartowali między sobą”.
        Dowcipem nie mniejszej wagi było nielegalne powołanie Grzegorza Jawora na
        stanowisko wiceprezydenta.
        Ceną zą jego stołek było złamanie przez Pruszkowskiego przepisów samorządowych,
        określających warunki, jakie musi spełnić osoba kandydująca na to stanowisko.
        Nie zgadzało sie wiele. a przede wszystkim doświadczenie zawodowe i
        kwalifikacje. Prezydent postawił na swoim. Czego się jednak spodziewa po
        człowieku. który zarządzanie kasą miasta powierzył bankowi, zawierając z nim
        umowę o kredyt dla Lublina. W efekcie to nie skarbnik miasta decydował o tym,
        czy i kiedy przelać np. wynagrodzenia dla nauczycieli. tylko przedstawiciele
        banku. Sprawa się rypła, kiedy do Urzędu wparowała kontrola z Regionalnej Izby
        Obrachunkowej. Inspektorzy grzecznie zwrócili Pruszkowskiemu uwagę na
        nielegalność jego działań. Nie zyskali tym nic. bowiem prezydent odmówił
        pokazania im wszystkich dokumentów, zasłoniwszy się tajemnicą handlową miasta.
        RIO drugi raz nie prosiła. tylko w zastępstwie prezydenta zerwała umowę z
        bankiem.
        Pruszkowski pocieszenie znalazł w innym przedsięwzięciu. Władze Lublina
        postanowiły sprzedać jedną z działek o wartości około 2 mln zł. Wśród
        zainteresowanych znalazł się miejscowy przedsiębiorca, który chciał kupić
        działkę nawet za 3,5 mln zł. Interes jak ta lala, jednak nie dla prezydenta,
        który unieważnił przetarg... W uzasadnieniu napisał, że „oferowana cena jest
        nieadekwatna do wartości działki”. Jak doszło do tego, że odrzucono nabywcę
        oferującego prawie dwa razy tyle, okazało się chwilę potem. Otóż ów
        przedsiębiorca miał poważną wadę: nie był tym, pod którego zorganizowano
        przetarg. Sprawa jednak rozeszła się po kościach. Do akcji znów wkroczyła RIO,
        tym razem w towarzystwie NIK-u. W konsekwencji władze Lublina musiały
        unieważnić przetarg z przyczyn proceduralnych.
        To tylko niektóre z osiągnięć Andrzeja Pruszkowskiego. Wystarczyło ich jednak,
        aby zadłużyć Lublin na 67 proc. całkowitego budżetu miasta. Jednak nie tylko u
        prezydenta matematyka nie jest najmocniejszą stroną. Jego urzędnicy bowiem już
        trzeci miesiąc liczą niepełnosprawnych uczniów, którzy powinni mieć ulgowe
        bilety MPK. Poszłoby szybciej. gdyby zwrócili ję o pomoc do Kuratorium Okwiaty.
        które dysponuje takimi danymi. Duma im jednak na to nie pozwała, bo kurator
        jest z SLD.
        Dalej więc liczą i liczą, i liczą...
        AGNIESZKA HAMANKIEWICZ ANNA KARWOWSKA
        • mali_bu Re: "pochwała" prezydenta Lublina 26.11.05, 19:57
          Niektórzy oskarżyli mnie że opierałem się na "Nie", ale jeżeli dopuszczalne są
          Fakty i Mity, to ja jeszcze raz teskt z "Nie".
          Niby tekst ukazał się kilka lat temu, ale nasza władza ciągle w podróżach:

          Kochani lublinianie! Zanim, jak większość szanujących się obywateli w tym kraju,
          postanowicie wypiąć się na wybory samorządowe – poczytajcie o zasługach swoich
          dotychczasowych rządców. Może Was to skłoni do głębszej refleksji.

          Pisaliśmy w "NIE" (nr 18/2002) o tym, jak zacne grono aż 200 synów i córek
          lublina, ze szczególnym uwzględnieniem krewnych i znajomych władz miasta,
          postanowiło wybrać się do Nowego Jorku, aby na prowincjonalnym boisku na Staten
          Island przekonywać nowojorczyków pochodzenia polskiego, żydowskiego i
          ukraińskiego, Amerykanów ze świata kultury, nauki i biznesu – że lublin to
          miasto otwarte i światłe wykształceniem, mądrością i tolerancją swych
          mieszkańców. Oto, co jeszcze miejscy notable zrobili dla swej Małej Ojczyzny w
          ciągu kończącej się kadencji.

          Prawicowi prezydenci, prawicowy Zarząd i członkowie w przytłaczającej większości
          prawicowej Rady zaliczyli w ciągu tych czterech lat 100 zagranicznych wyjazdów.
          Prowadzili światowe życie.

          Niewątpliwym rekordzistą turystycznym jest prezydent Andrzej Pruszkowski,
          którego – do kupy biorąc – nie było w kraju przez prawie pół roku. Spędził za
          granicą 168 dni, choć wizyt odbębnił zaledwie 29. Średnio na jedną przypadło
          więc pięć i pół dnia. Tydzień roboczy bardzo pracowitego urzędnika...

          Wiceprezydenci – jak na niższych rangą przystało – mają trochę słabsze wyniki.
          Zbigniew Wojciechowski na przykład promował lublin w świecie przez 119 dni, ale
          za to zaliczył więcej zagranicznych wizyt niż prezydent Pruszkowski – 33.
          Wiceprezydent Wiesław Perdeus wizytował
          10 razy, co dało mu razem 49 dni spędzonych poza krajem. Natomiast wicek Janusz
          Mazurek
          wybywał w świat 9 razy, łącznie przez 53 dni.

          Spośród członków Zarządu Miasta najczęściej – 20 razy – wyjeżdżał Zbigniew
          Bagiński, który spędził za granicą 71 dni.

          Nie mogli też usiedzieć na miejscu członkowie Rady Miasta. Jej prawicowa
          przewodnicząca Helena Pietraszkiewicz brała udział w 27 delegacjach, dzięki
          czemu w podróżach spędziła 98 dni. Jej wice, również prawicowy, Krzysztof Siczek
          wizytował inne kraje 18 razy, do kupy przez 64 dni. Ale radna Jadwiga Mach i
          radny Jerzy Bojarski już tylko przez 49 dni.

          Były to podróże dalekie i bliskie. Lubelscy samorządowcy odwiedzali Stany
          Zjednoczone, Kanadę, Danię, Portugalię, Hiszpanię, Francję, Belgię, Włochy i
          Niemcy. Byli na Węgrzech, w Bułgarii i w Czechach, odwiedzali Białoruś i Litwę.
          Kopnęli się do Izraela, gdzie podczas obchodów 120-lecia miasta partnerskiego
          niektórzy radni zatańczyli dla Izraelczyków na zastawionym stole.

          Można więc chyba przyjąć, że lublin jest najbardziej rozpromowanym polskim
          miastem w świecie. Tak naprawdę celem podróży przeważnie było pozyskanie nowych
          miast partnerskich oraz za-cieśnianie przyjaźni ze starymi. Partnerstwo rodzi
          kolejne wyjazdy z mowami i bankietami. Powodem było również zgłębianie różnego
          rodzaju praktycznych rozwiązań, na przykład: jak działają czeskie trolejbusy i
          parkometry, duński i szwedzki transport miejski czy amerykańskie bezpieczeństwo.
          W Turynie prezydent dowiadywał się nawet, jak walczyć z bezrobociem.

          Rozjeżdżonych przedstawicieli lubelskich władz krzywdzi każdy, kto stwierdzi, że
          czerpią oni jakieś korzyści i przyjemności z wywożenia swych samorządowych
          tyłków za granicę. Jak powiedział dziennikarzowi "Kuriera Lubelskiego" prezydent
          Pruszkowski: To nie są sympatyczne wycieczki, tylko ciężka praca. Czy ktoś ich
          zapyta, co realnie dla miasta wynikło dobrego z tego podróżnictwa?

          www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=993&zaznacz=lublin
          • Gość: bronia Re: "pochwała" prezydenta Lublina IP: *.lublin.mm.pl 26.11.05, 20:16
            Każdy czyta to co lubi.Jedni czytają modlitewnik,inni czytają Nasz Dziennik czy
            też Gościa Niedzielnego.Jeszcze inni czytają Nie a jeszcze inni Fakty i Mity.
            Są też tacy,których jedyną lekturą jest Gazeta Wyborcza a jeszcze inni wierzą w
            podawane przez Radio prowadzone przez niedouczonego redemptorystę - informacje.
            Nie można zatem mieć do nikogo pretensji,że ma swoje ulubione czasopismo.
            Szkoda tylko,że posłużyłeś się informacjami sprzed prawie 3-ch lat.
            A co do Rydzyka i co z tego wyszło - polecam tekst o kabarecie szkolnym co
            sparodiował Rydzyka:
            wiadomosci.onet.pl/1200221,11,,item.html
            • Gość: lubelski Re: "pochwała" prezydenta Lublina IP: *.zemborzyce.sdi.tpnet.pl 27.11.05, 12:46
              poniewaz z pamięcią jest różnie,to trzeba przypominać,aż do wyborów.A jesli
              chodzi o żródła,to co zrobić jeśli te informacje lokalne można znależć tylko w
              Faktach i mitach lub Nie.
Pełna wersja