Dodaj do ulubionych

Szopka po szopce

03.01.06, 07:48
Polecam (moim zdaniem) dobry artykuł Dziennika Wschodniego o ulubieńcu wielu Forumowiczów.
A najlepsze z tego wszystkiego jest to,jak bohater artykułu chciał się umówić na spotkanie z nieżyjącym już znanym pisarzem.
Naprawdę szopka;
www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20060103/LUBLIN/60102020
Obserwuj wątek
    • Gość: radny Re: Szopka po szopce IP: *.lublin.mm.pl 03.01.06, 16:21
      W ratuszu coraz bardziej gorętszy okres.Wszelkie sprawy załatwiane są pod kątem nadchodzących wyborów samorządowych.A co dzieje się w ratuszu?:

      Na chwałę pana prezydenta
      Lublin: Dyrektorzy wydziałów w magistracie piszą laurki, żeby Andrzej Pruszkowski mógł błysnąć przed tłumem

      Czego od kilku dni gorączkowo szukają urzędnicy lubelskiego Ratusza? Szukają sukcesów swego szefa, prezydenta miasta. Po co? Żeby pryncypał miał się czym pochwalić w przemówieniu podczas dorocznego wystawnego przyjęcia.

      Więcej na ten temat


    • Gość: Rękaw Re: Szopka po szopce IP: *.adsl.inetia.pl 03.01.06, 16:56
      Niezłą szopkę widziałem dzisiaj w telewizyjnej trójce.Wystąpił Ziobro zeswoją
      świtą.Zabrakło tylko Kryszaka i Pietrzaka.
      • Gość: bronia Re: Szopka po szopce IP: *.lublin.mm.pl 03.01.06, 17:30
        Ziobro i ten cały PiS to zawzięte,mściwe stworzenia.Szoda tylko,ze tylko z jednej strony szukają przestęców.
        Sami mianują ministrów,nie sprawdzają kim wcześniej byli:
        wiadomosci.onet.pl/1222802,11,item.html
        Inny znowu wysoki urzędnik nie chce zapłacić za wybudowanie domu prywatnego.I aby mieć możliwość nie płacenia-oskarża rzemieślnika,że mu źle podłączył wannę do prądu (wanna działała 2 lata i nagle prąd chciał zabić wysokiego urzędnika)
        Tak to jest zarówno z prawem jak i sprawiedliwością wśród Prawa i Sprawiedliwości.
    • Gość: szopkarz Re: Szopka po szopce IP: *.lublin.mm.pl 03.01.06, 20:31
      Teksty mówią same za siebie.Bardzo mi się podoba pieosenka,śpiewana przez (jeszcze) prezydenta.Nic dodać,nic ująć.
      O panu Zdzisiu również cała prawda
      • Gość: Naókowiec Re: Szopka po szopce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 17:01
        Szopka Naókowa

        Miejsce akcji: Rzecz dzieje się w Mieście i jego okolicach gdzieś w Polsce.
        Czas: Bliżej nieokreślony, ale gdzieś na początku XX1 wieku.
        Osoby:

        Frajer - który czytał niewłaściwe książki m.in. Kanta i Kotarbińskiego.
        Matoł Wielki - który żadnej książki nie przeczytał w całości, ale czytał tytuły i słownik wyrazów obcych.
        Wyborcy Matoła Wielkiego - też niczego nie czytali, bardzo zręcznie cytują teksty klasyków, a na co dzień czytają krótkie wiadomości tekstowe w pismach brukowych i kobiecych.

        Dobrze Ustawiony Patron Analfabetów - ten przeczytał 4 książki, ale umie o nich gadać. Jest o pół gówna lepszy niż Matoł Wielki. Jest też znakomitym liżydupą i pozorantem.

        Przebierańcy w Czerwonych Portkach - ludzie obrotowi, co to siedząc nad nadbudowie trzymają w swych rękach władze, tfuu... pomyliło mi się - bazę. Wiele nie czytali i boją się, że motłoch im to wytknie.

        Męty w Portkach Czarnych i Kolorowych - zawistni naśladowcy przebierańców, starają się jak mogą, aby im dorównać. Czytelnictwo - podobnie jak M.P.C.K.

        Obcy - naprawiacz świata, ale głównie własnej kieszeni. Bardzo zręcznie gada o wartościach etycznych. Głównie ich braku u innych. O swoich nie wspomina, bo ma o sobie bardzo dobre zdanie. Oczytany w literaturze o grach i gierkach społecznych. Z gęby co chwila wyskakują mu slogany o uczciwości i naprawie świata. Zawsze wie o co jest dobre a co złe.

        Bardzo Autonomiczny Nowy Dostojny Autorytet - postać bliżej nieznana, prawdopodobnie zbiorowa, do której wszyscy poza Frajerem i biernymi tubylcami się umizgują. Każdy chciałby być Bardzo Autonomicznym Nowym Dostojnym Autorytetem.

        SZanowane Moralne Autorytety TYpowe - grupa typowych autorytetów średniego
        szczebla. Przeczytane dokładnie to co trzeba (czego nie trzeba nie czytała albo
        zapomniała) i zawsze wie jak się odezwać.

        Lokalny Elokwentny Wielki Uczony Szuler - największy (według siebie) uczony we wszechświecie. Zna jednak swoje miejsce i uczoność okazuje tylko biernym tubylcom. Innych chętnie cytuje. Chodzi z podręczną pompką i dba o to by zawsze być właściwie nadętym (jak trzeba dopompowuje się pompką).

        Popularne Tanie Autorytety Kupione - wykorzystywane przez D.U.P.A. jako proteza mózgu. Na pewno nie są to orły, ale chętnie się za takich podają. Żywią się głownie padliną układów.

        Tłum biernych tubylców - grupa ciężko pracujących (albo w ogóle nie pracujących, bo nie ma dla nich roboty) osobników nie widząca nadziei na poprawę ani możliwość wpływania na cokolwiek. Zachowała jednak sporo poczucia przyzwoitości.

        Chór Klakierów - specjalnie wybrane przydupasy Dobrze Ustawionego Patrona Analfabetów. W grupie tej pojawiają się od czasu do czasu Matoł Wielki i Lokalny Elokwentny Wielki Uczony Szuler. Bywa tez Obcy, ale wypowiada się bardzo ostrożnie, musi dbać o opinię, a pokazywanie się w tym towarzystwie nie jest dobrze widziane. Grupa klakierów czyta głównie bełkot swego patrona.

        Anioł Stróż - jedyna pozytywna postać szopki. Stale zafrasowany, bo głupota Frajera zapędza
        go ciągle w trudne sytuacje, ale jak to anioł daje sobie z nim radę.

        Niżej podajemy scenariusz, muzykę i libretto naszej szopki. Czytelnik łaskawy proszony jest o samodzielne dobranie obsady poszczególnych ról. Można przypuszczać, że obsada zmieniać się będzie w zależności od miejsca i czasu do których libretto odnieść zechce reżyser szopki - mający poczucie humoru Forumowicz. Szczególnie udana obsada premiowana będzie nagrodą; Polskim Oskar(d)em, wieńcem z liści osiki i tytułem Zasłużonego Ludowego Reżysera Akademii Pierwszostyczniowych.

        Miłej zabawy

        Post Scriptum1 Przedstawione w Szopce postacie nie mają oczywiście, jakże by inaczej, żadnych rzeczywistych odpowiedników. Są to postacie całkowicie urojone, powstałe w chorym jeszcze umyśle faceta, który nie zdążył dobrze po Świętach wytrzeźwieć. Jest zatem oczywiście, niewątpliwie, całkowicie zrozumiałe, że wszelkie skojarzenia z jakimkolwiek żyjącymi postaciami lub grupami postaci mogą być jedynie całkowicie przypadkowe i czynione na wyłączną odpowiedzialność kojarzących. Autor Szopki nie poczuwa się do żadnej odpowiedzialności z tego tytułu. Aby właściwie odczytać intencje autora Szopki należy przed przeczytaniem odświeżyć umysł dwoma, a w przypadkach szczególnie ciężkich, trzema kieliszkami brandy (koniak też może być).

        PostScriptum2. Autor przeprasza bardzo wszystkich, których mógł w jakikolwiek sposób urazić doborem tekstów do znanych, lubianych i szanowanych melodii.

        (C) Copyright Żadne prawa autorskie nie są zastrzeżone. Rozpowszechnianie zarówno w częściach jak i w całości wskazane. Przed rozpowszechnieniem w częściach należy wypić jeden kieliszek dowolnego trunku (wedle uznania) za zdrowie autora. Rozpowszechnianie w całości jest całkowicie darmowe.

        Prolog
        Ciemna noc. Dziurawą i pełną kolein polską drogą jedzie sprowadzony z Reichu grat. Za kierownicą siedzi Frajer, a z tyłu przysnął jego Anioł Stróż. Frajer podśpiewuje cicho (na melodię "Hej, idę w las, piórko mi se migoce"):

        Jady bez las
        światło mi se migoce
        zdążyć na czas
        choć tu wszystko klekoce

        Samochód wpada w dziurę, Anioł budzi się i pyta (na melodie "A dokąd idziesz czarny baranie. "):

        Anioł _Stróż: A dokąd jedziesz, głupi baranie
        Frajer: Do Miasta, do Miasta mój miły Panie
        Anioł_Stróż: Ale tam śmierdzi, głupi baranie
        Frajer: Mam katar, mam katar, mój miły Panie

        Samochód wpada w drugą dziurę i rozsypuje się na kawałki. Potłuczony frajer gramoli się z trudem i idzie dalej w tym samym kierunku. Zdenerwowany Anioł_Stróż pyta:

        Anioł_Stróż:. Jak tam dojedziesz głupi baranie
        Frajer: Piechotą, piechotą mój miły Panie

        Idą piechotą. Smród staje się coraz większy. Anioł Stróż nie wytrzymuje:

        Anioł_Stróż: Ja już nie mogę, głupi baranie
        Frajer: Sam póde, sam póde mój miły Panie

        Anioł_Stróż: A leźże sobie głupi baranie!

        Kopie Frajera w tyłek. Frajer leci w powietrzu i śpiewa:

        Frajer: Dziękuję, dziękuję mój miły Panie

        Akt pierwszy
        Po krótkim locie Frajer ląduje na rynku. Nadchodzi Matoł równie Wielki, co głupi. Matoł
        minę ma poważną, ubrany jest w garnitur i buty z których wystaje mu słoma. W kieszeni
        eleganckiego garnituru trzyma widelec, bo ktoś mu powiedział, że tak właśnie wyglądają ludzie z klasy, do której się ostatnio przeniósł. Z drugiej kieszeni zwisa schowany niedostatecznie dokładnie, czerwony, ZMS-owski krawat, o którym Matoł Wielki chciałby zapomnieć. Myśląc, ze tak w nowej klasie trzeba gadać MW poważnym głosem prawi (prawdę mówiąc to tylko bełkoce, ale jest przekonany, ze mówi mądrości, bo słyszał te słowa w różnych ważnych ustach):

        Ujmując systemowo adekwatni towarzysze,
        Pardon, szanowni Państwo, wicie, rozumicie
        Jest to brzegowa zmiana danych analiza
        Jak też widać nausznie zewnętrzna siurpryza.

        Syntetyczną metodą to analizując
        I poetycznie cicho dupą powarkując
        Dochodzim z trudem wielkim do tego odkrycia,
        Że nasza stara dupa to na Śląsku rzycia.
        A biorąc razem w lupę to ogromne wszystko
        Należy mi się za to jakieś stanowisko.

        Grupka Mętnych Jegomościów mająca dokonać wyboru zatacza się i śpiewa (na melodię
        "Hej, posadzili Bace na kamini kupe ...")

        Hej posadzimy gupka
        A na stanowisko
        Hey mała nasa kupka
        Załotwi nom sysko

        Ucieszony Matoł Wielki odśpiewuje (na melodię "My pierwsza Brygada, ..."):

        Wy moja brygada
        Cwaniaczków gromada
        A ja jestem swój chłop
        układy mam hop, hop, hop, hop.

        Frajer (przypomniały mu się szkolne lektury)

        Ciemno wszędzie, głupio wszędzie
        Gorzej chyba już nie będzie
        Niech na stołek bałwan wchodzi
        Mnie to wszystko nie obchodzi.


        Matoł Wielki wchodzi na stołek. Wyborcy Matoła Wielkiego podsłuchali co Frajer mówił (mają w podsłuchiwaniu wprawę) i odszczekują (na melodię piosenki rajdowej "A nam jest wszystko jedno, my cały mamy świat .."):

        A nam jest wszystko jedno
        Bo forsą stoi świat
        Z ferajną naszą wredną
        on zuch i chwat.

        Zbliża się Dobrze Ustawiony Patron Analfabetów. Myśląc, że jest sam podśpiewuje
        we
    • Gość: pssl Re: Szopka po szopce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 17:41
      Podkański powinien wystąpić w szopce w charakterze osła!
      • Gość: szoszon Re: Szopka po szopce IP: 217.98.100.* 04.01.06, 18:08
        Oj, nie lubią Dziennika niektórzy. Najpierw podpadli Kurczukowi, teraz
        Podkańskiemu. ale brawa za odwagę!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka