Niszczenie dziedzictwa kulturowego Lublina

04.04.06, 17:12
Własnie trwa rozbiórka dawnej fabryki maszyn rolniczych Moritza,
przesiębiorstwa, ktoe przed I wojną miało przestawicielska nawet we
Władywostoku, o blizej położonych miastach nie mówiąc...
Czy naprawdę nikogo wśród władz nie obchodzi dbałosc o dziedzictwo kultuyrowe
Lublina? Dlaczego w innych miastach, jak w Łodzi czy Poznaniu stare fabryki
mozna znakomicie modernizować, przerabiać na galerie handlowe i robić na tym
pieniądze nie tracąc charakteru miasta, a u nas trzeba niszczyć? Poznań jest
dmny ze Starego Browaru nie mniej niż z ratusza - cyzm będziemy my się
szczycić, gdy wszystko zostanie już wyburzone, czy to przez prywatnych
przedsiębiorców, żeby zbudować nowe, czy przez miasto, by budować bezsensowne
skrzyżowania?
A co na temat rozbiórki fabryki służby konserwatorskie?
    • rilian Re: Niszczenie dziedzictwa kulturowego Lublina 04.04.06, 17:23
      - Marysiu, nie budki z piwem, tylko pawilony handlowe! A poza tym, idzie nowe i
      pozbywamy się przeżytków!
      • Gość: mały "Rewolucja" - czyli tępaki wyburzą kino Kosmos!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 18:18
        Zanim Kosmos wyleci w kosmos
        Rewolucja u zbiegu ulic Leszczyńskiego i Długosza coraz realniejsza

        Inwestor chce w miejscu kina Kosmos postawić multipleks z galerią handlową.
        Konserwator zabytków ma zastrzeżenia. Ale minister decyzję konserwatora uchyla.
        O planach warszawskiej spółki Max-Film, właściciela Kosmosu, Wyzwolenia i
        nieczynnego Venus - pisaliśmy już w zeszłym roku.

        Spółka uznała, że nie warto Kosmosu powiększać i lepiej postawić w jego miejsce
        nowy obiekt. Ma to być kompleks ośmiu sal projekcyjnych z galerią usługowo-
        handlową. Nowa bryła sięgnęłaby skrzyżowania al. Długosza z ul. Leszczyńskiego.
        Inwestor wystąpił kilka miesięcy temu do miasta o ustalenie warunków zabudowy
        tej nieruchomości. Miasto poprosiło o opinię wojewódzkiego konserwatora
        zabytków, bo po pierwsze obiekt ma powstać na terenie objętym ochroną
        konserwatorską, a po drugie będzie w bezpośrednim sąsiedztwie północno-
        zachodniej granicy zabytkowego Ogrodu Saskiego.
        - Na rysunkach, które dostaliśmy widać, że od strony parku projektowana
        elewacja biegnie na linii działki. Teraz Kosmos jest odsunięty od drzew. Poza
        tym plany przewidują podziemne parkingi, a takie wykopy zaburzą gospodarkę
        wodną w parku - mówi Halina Landecka, wojewódzki konserwator zabytków,
        uzasadniając, dlaczego urząd odmówił uzgodnienia projektu. - Nawet Główna
        Komisja Konserwatorska nie miała wątpliwości, że włączenie południowej elewacji
        obiektu do przestrzeni parkowej jest złe. Na dodatek główne wejście zaplanowano
        od strony parku, a nie jak teraz od ulicy Leszczyńskiego.
        Max-Film odwołał się do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego
        twierdząc, że Główna Komisja Konserwatorska otrzymała niepełną i
        nieco "przekłamaną” dokumentację wstępnej koncepcji architektonicznej
        inwestycji.
        W zeszłym tygodniu zapadła decyzja: "Postanawiam uchylić zaskarżone
        postanowienie w całości i przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia przez
        organ pierwszej instancji” - napisał minister.
        - Mieliśmy przygotowane różne warianty inwestycji, konserwator źle zrozumiał
        nasze intencje - tłumaczy Jerzy Gozdek, dyrektor administracyjny Max-Filmu. -
        Samo kino nie jest wystarczającym magnesem dla ludzi. Dlatego galeria handlowa
        i usługi oraz gastronomia w bezpośrednim sąsiedztwie to konieczność. Podobnie
        jak podziemny parking.
        - Jak miasto uzgodni z inwestorem, co tam naprawdę ma być i dostaniemy aktualną
        dokumentację, to sprawę ponownie rozpatrzymy. Ale jeszcze z ministerstwa nie
        dostaliśmy żadnego pisma - dodaje Landecka. •


        Agnieszka Dybek
        03. Kwietnia 2006 20:29


        To smutne i porażające jak bezwzględnie i bez żadnego oporu, tępa bezmyślność
        niszczy dobra kultury świadczące o ciągłości historii architektury i sztuki!!!
        Kino KOSMOS podobnie jak wiele innych lubelskich "rasowych" obiektów z lat
        50-tych i 60-tych XX wieku powinno być wpisane na listę zabytków kultury!!!










        • reader.a Panowie, no już kurna bez przesady 04.04.06, 18:22
          Idąc tym tropem nie należy wyburzać dworca PKS bo to też obiekty p9okazujący jak
          budowano w socjalizmie i już z tego powodu można go gdzieś tam wpisać.
          • Gość: mały Re: Panowie, no już kurna bez przesady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 19:51
            reader.a napisał:
            > Idąc tym tropem nie należy wyburzać dworca PKS bo to też obiekty p9okazujący
            >jak budowano w socjalizmie i już z tego powodu można go gdzieś tam wpisać.

            Dużo w tym racji!
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=21084771&a=21091752
          • Gość: H Re: Panowie, no już kurna bez przesady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 19:54
            Wiesz, jest ogromna różnica miedyz cikawie skomponowaną bryłą Kosmosu czy sporym
            zespołem fabryki Moritza, jednej z ważniejszych, jakie kiedykolwiek były w
            Lublinie, a koszmarnym dworcem - ty nie przesadzaj.
            Pozdr.
            • reader.a Re: Panowie, no już kurna bez przesady 04.04.06, 20:05
              No, dla ciebie może i nasz dworzec żadnych wartości nie ma posiada. Są pewnie
              tacy któzy widzą w nim architektoniczny majstersztyk:)
              Dla mnie większej wartości nie posiadają budynki fabryki Moritza. Bo dlaczego
              mają posiadać stare i zapuszczone już budynki, któe nie raczej nie były
              kunsztem architektonicznym tylko zwykłym jak na owe czasy budynkami
              fabryczno-produkcyjnymi. Tylko dlatego trzeba je chronić bo istaniała tam
              fabryka któa miała oddziały we Władywostoku? No nonsens.
              Za lat kilkadziesiąt nie będzie można wyburzać budynków naszych centrów
              handlowych, bo to będzie też symbol lat 90.
              • rilian Re: Panowie, no już kurna bez przesady 04.04.06, 20:33
                przypuszczam, że nie widziałeś nigdy rzeczonej fabryki.

                zrób proszę eksperyment myślowy: przenieś się w czasy XVIII-XIX wieku, wyląduj w
                którymś z polskich miast, choćby Lublinie i podejmij - jako rajca czy inny
                decydent - równie ochoczo decyzję o całkowitej rozbiórce murów miejskich, bo
                "kurna, bez przesady", bo nie mają żadnej wartości, bo przeszkadzają i że idzie
                nowe.
                • reader.a Re: Panowie, no już kurna bez przesady 04.04.06, 21:06
                  Mówiąc kurna bez przesady miałem na myśli włączanie Kosmosu do tego czcigodnego
                  grona perełek architektonicznych miasta Lublina.
              • Gość: H Re: Panowie, no już kurna bez przesady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 20:55
                A potem byle śmieć przyjedzie do Lublina i stwierdzi, że u nas wiocha, zacofanie
                i w ogóle, bo u niego gdzieś za Wisłą był przemysł a u nas nie. I tłumacz mu
                wtedy, ze u nas też był, tylko że wyburzyliśmy budyki poprzemysłowe - a wtedy on
                Ci się roześmieje w twarz i powie: no tak, Polska B - wyburzyli se zabytki,
                wieśniaki! A myśmy se zrobili w fabrykach centra handlowe znane na cały świat!
                I najgorsze, że będzie miał pełną rację...
                • reader.a Re: Panowie, no już kurna bez przesady 04.04.06, 21:12
                  Dlaczego twierdzisz że w innych miastach wszystkie hale fabryczne remontuje się
                  na potrzeby handlu czy kultury i nikt nie myśli. Znasz zapewne przykład Starego
                  Browaru czy Fabryki Trzeciny w Warszaiwe i na tym opierasz swoją tezę że w
                  innych miastch dba się o stare rudery. Ale to nie Poznań gdzie Kulczyk może
                  wyłożyć tyle ile majster zechce, ani tym bardziej Warszawa.
                  Ten zabtek na Klinie jest takim zabytkiem, że wie o nim wąskie grono osób. Tzn.
                  oni nazywają to zabytkiem choć w rejestrze zabytków pewnie nie figuruje.
                  • Gość: H Re: Panowie, no już kurna bez przesady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 21:35
                    Ciekawe, czy Stary browar był w rejestrze? W rejestrze jest bardzo mały procent
                    zabytków - w zasadzie tylko kościoły, co ciekawsze pałace i dwory, najciekawsze
                    i najstarsze kamienice. Dam Ci drobne porównanie: w rejestrze zabytków
                    województwa lubelskiego jest trochę ponad 3500 zabytków nieruchomych, a w
                    publikacji "Zabytki archiotektury i budownictwa w Polsce", t. 22, woj.
                    lubelskie, Warszawa 1995, dot. małego województwa, sprzed 1998 roku, było ponad
                    11 tyś obiektów, przy czym budynki nieco bardziej popularne, jak domy, budynki
                    gospodarcze, odnotowywano tam co któryś - nie wszystkie. W dawnym chełmskim
                    spisali w podobnym spisie ponad 10 tyś obiektów, w bialskim ok. 6 tys., w
                    zamojskim nie wiem, ale nawet samo zsumowanie z tych trzech daje ponad 27
                    tysięcy obiektów, przy czym brakuje całego dawnego zamojskiego, części
                    siedleckiego i części tarnobrzeskiego - razem jak nic doszłoby do 40 tys. - jak
                    łatwo policzyć, 3,5 tyś z 40 tyś, to zaledwie niecałe 9%.
                    Nie twierdzę, że w innych miastach wszystkie fabryki sie remontuje na galerie
                    handlowe, ale:
                    1. u nas jak na razie raptem jeden mały budynek na Wolskiej,
                    2. akurat dawna fabryka Moritza ze względu na tradycje i dobre położenie była do
                    tego jak najbardziej predestynowana.
                    Mówisz o Kulczyku w Poznaniu, o Warszawie - ale nie tylko tam sietakie rzeczy
                    robi - w Łodzi z ogromnym bezrobociem i problemami Galeria Łódzka istnieje juz
                    od paru lat, a wkrótce rusza Manufaktura. Udziałowcy Gali chcą w budowę nowego
                    obiektu na tym miejscu wrzucić kilkadziesiąt milionów - czy na pewno wiele
                    więcej byłoby trzeba, by zbudowć nowy obiekt w oparciu o mury fabryki Moritza?
                    To jest raczej kwestia świadomosci i chęci, a nie pieniędzy, tym bardziej, że na
                    rozmaite rewitalizacje terenów poprzemysłowych możnaby dostać pomoc unijną.
                  • Gość: ciemniak z Lublina Re: Panowie, no już kurna bez przesady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.06, 13:40
                    Bez wątpienia figuruje, przynajmniej jako część zabytkowego układu
                    architektonicznego Śródmieścia Lublina! Chwała - po raz kolejny - tzw.
                    zasłużonym w dziedzinie ochrony dóbr kultury! Chwała polskiej sztuce
                    konserwacji! Chwała nowoczesności!
                • Gość: mały Prosimy o opinię Konserwatora zabytków. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 21:12
                  Gość portalu: H napisał(a):
                  > A potem byle śmieć przyjedzie do Lublina i stwierdzi, że u nas wiocha,
                  >zacofanie i w ogóle, bo u niego gdzieś za Wisłą był przemysł a u nas nie. I
                  >tłumacz mu wtedy, ze u nas też był, tylko że wyburzyliśmy budyki
                  >poprzemysłowe - a wtedy on Ci się roześmieje w twarz i powie: no tak, Polska
                  >B - wyburzyli se zabytki, wieśniaki! A myśmy se zrobili w fabrykach centra
                  >handlowe znane na cały świat!
                  > I najgorsze, że będzie miał pełną rację...

                  Będzie miał rację - że wieśniaki!!!! Równie wieśniaczej ekipy odpowiedzialnej
                  (a właściwie - nieodpowiedzialnej!)za rozwój miasta nie ma w całym kraju!!!
                  Gdyby nie upór konserwatora zabytków jedynej osoby urzędowej w Lublinie która
                  to rozumie to już dawno by tak było jak opisałeś!
                  Dalczego pozwolił(a) na rozbiórkę Moritza? Mam nadzieje że nam odpowie, jak to
                  już się zdarzało na tym forum!!! Pozdrawiam.
        • Gość: austriak2 Ciekawe kto do tego multipleksu będzie chodzić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 18:43
          Bo zdaje się że jeden już powstaje, na Lipowej. Czy to nie za dużo jak na miasto
          wielkości Lublina? A tak swoją drogą to dlaczego nikt nie podnosi wrzawy na
          multipleksy, przecież to jest zagłada NASZYCH POLSKICH kin. Na supermarkety
          natomiast można ujadać do woli.
          • Gość: mały Ci sami co chodzą do kin na Zana!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 19:28
            To będzie identyczny Multipleks jak ten obiecywany i właśnie ukończony przy
            Leclercu na Zana!!!
        • Gość: kinomaniak Re: "Rewolucja" - czyli tępaki wyburzą kino Kosm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 19:55
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=25508148&v=2&s=0
        • Gość: Nikt Re: "Rewolucja" - czyli tępaki wyburzą kino Kosm IP: *.dot-com.net.pl 04.04.06, 21:07
          Szanowny mały. Nie zauwazyłeś zniknięcia, w ostatnich latach, z krajobrazu
          kulturowego Lublina zespołu magazynów zbożowych z pocz. XX wieku przy ul.
          Łęczyńskiej 7/9 (wyb. 2004 lub 2005 r.), stoi tam jakiś blaszak; magazynów
          Lubelskiego Syndykatu Rolniczego z l. 30 XX w. przy ul. Wolskiej 13 (wyb.przed
          2004 r.) obecnie parking galerii Błękitna), parterowego budynku przy ul.
          Narutowicza 57 XIX w. jesli nie XVIII (wyb. 2005 r.) obecnie "nowoczesny budynek
          administracyjno-mieszkaniowy? w budowie). Dwa pierwsze zabytki techniki
          znajdowały się w spisie zabytków architektury i budownictwa w Polsce, t.22
          dotyczący województwa lubelskiego. Pozdr.
          • Gość: H Re: "Rewolucja" - czyli tępaki wyburzą kino Kosm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 21:12
            Były, były, jeden z nich był naprawdę ciekawy - miał taki specyficzny,
            "bazylikowy" układ...
          • Gość: mały Zauważyłem, zauważyłem....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 21:28
            Szanowny Nikt ,zauważyłem znikniecie całych połaci miasta a nawet dzielnic:
            Starej Kalinowszczyzny, Starej Wieniawy po wybudowaniu "punktowców" na Przy
            Stawie(!)i wiaduktu nad Snopkowska,całej ulicy Łęczyńskiej ze zniszczoną
            identycznie jak zakłady Moritza fabryką w "stylu ceglanym" na rogu i bardzo
            oryginalnym spichlerzem zastąpionym skandalicznym badziewiem Championa, "Klina"
            a teraz muszę byś świadkiem niszczenia Placu Bychawskiego wraz z
            Tunelem,który "jest za mały dla TIR-ów", Podwala,Rusałki a już wkrótce będę
            świadkiem "rewitalizacji" Miasta Żydowskiego i Wielkiej Zalewy za pomocą
            galerii handlowych i marketów budowlanych. Parterowy budynek na Narutowicza
            pozostanie do końca na dnie mego oka! :-)))
            • Gość: Nikt Re: Zauważyłem, zauważyłem....... IP: *.dot-com.net.pl 04.04.06, 23:18
              W istocie przemiany jakie dokonują się w krajobrazie kulturowym Lublina są
              wielkie i niestety mają bardziej charakter zniszczeń niż sensownej kontynuacji
              tradycji. Jeżeli przyjmiemy, że tożsamość oparta jest o przekonanie, że w danym
              miejscu fizycznym i/lub języku jesteśmy u siebie, co czyni nas w tak oczywisty
              sposób tu zakorzenionymi, że nikt nas stąd nie może usunąć, to działania o
              których mówisz prowadzą wprost do destrukcji zarówno miejsca, jak i języka. Tego
              ostatniego nie musimy zresztą rozumieć tylko dosłownie, bowiem językiem miasta
              jest także język architektury i urbanistyki. Zatem jakby sami pozbawiamy się
              elementów tego języka, poszczególnych liter, zdań i całych fragmentów tekstu,
              jaki między innymi obie dyscypliny, a właściwie ludzie w nich działający
              zapisali. Jak stwierdza profesor E. Rewers miasto to rodzaj palimpsestu, ciągle
              na nowo zapisywanego, w którym niektóre fragmenty ulegają zatarciu a inne
              pojawiają się by być może także zniknąć.
              „Przyglądając się miastu, wędrując ulicami, [...] „czytając” miasto, jak wolą
              powiedzieć współcześni badacze kultury, ‘odczytujemy’ i analizujemy zatem
              równocześnie świat, w którym żyjemy. Wytwarzając mity, kreując porządki i
              hierarchie wartości miasto opowiada nam nie tylko o tym, co było i jest ważne
              dla ludzi danego czasu, lecz także jak postrzegali oni świat i swoje miejsce.
              Miasto czyni nam wizualnie i przestrzennie dostępnymi odpowiedzi na pytania o
              wizje świata jego mieszkańców, których najczęściej nie możemy już bezpośrednio
              skierować do nich samych. Uzupełnia dyskursy językowe kumulując wiedzę o
              świecie, a bywa, że je zastepuje, gdy odkrywamy miasta zbudowane przez ludy,
              których języków już nie poznamy. Zapis architektoniczny i urbanistyczny
              traktować należy zatem jako uzupełnienie dyskursów językowych (w tym również
              dyskursu filozoficznego) o konstytuowanie się tożsamości. ((za: prof. E.Rewers,
              Post-polis. Wstęp do folozofii ponowoczesnego miasta. Kraków 2005)). Tożsamość
              nie jest stała, ulega transformacjom i nieustającym zmian w procesie stawania
              się (za: Lebbeus Woods). Składa się na nią miedzy innymi tradycja złożona z
              nieprzebranej i zmieniającej się konfiguracji zdarzeń, czyli momentów zderzeń, w
              których „wczoraj” postrzegamy jako fragment „dzisiaj”. Przeszłość jest o tyle
              ważna o ile ma znaczenie dla nas dzisiaj. Co więcej poprzez „dzisiaj” skierowana
              jest także ku przyszłości. W końcu budujemy także tożsamość przyszłego, jeszcze
              nam nieznanego Lublina. Niszcząc ślady przeszłości jakimi są zabytki,
              jednocześnie dokonujemy destrukcji naszej tradycji wskazując takimi działaniami,
              na jakie zwróciliśmy w tym temacie forum uwagę, że przeszłość w takich momentach
              nie ma dla nas jako społeczności lokalnej znaczenia (przynajmniej dla jej
              części). Z chwilą wyburzenia zabytkowego obiektu architektury, zespołu obiektu
              czy całej dzielnicy w szeroko rozumianej przestrzeni miejskiej na jakiś czas
              pojawia się pustka zarówno w sensie fizycznym, jak i niematerialnym. I za chwilę
              wypełniana jest nowym zapisem. Najczęściej mamy wątpliwości dotykające
              wartościowania takiego zapisu. Pojawiają się też pytania o sens usuwania zapisu
              wcześniejszego. Działając w przestrzeni miasta, mając świadomość jego
              tożsamości, możemy zwrócić uwagę, na kilka możliwych postaw w kształtowaniu
              tejże. Po pierwsze możemy całkowicie zerwać z tradycją, tzw. „nowy” początek,
              wyrzucenie wszystkiego co wątpliwe i dotarcie do skały, na której buduje się
              nowe. Słynny architekt Mario Botta zapytany czy chciałby zaprojektować miasto od
              podstaw odpowiedział: „Nie kusi mnie praca ex novo”. Lubię wznosić coś nowego
              wewnątrz przestrzeni, która już trwa. I choć w istocie projektujemy w terenie
              fizycznym tzn. geograficznym, to przecież kryje on w sobie pamięć, znak czasu.
              Sadzę, że praca architekta w obszarze historycznym jest najważniejszym celem
              architekta, jego domeną.” Zbyt często w przypadkach, o których mówimy nasi
              twórcy nie do końca zdają sobie sprawę z owej zachowanej pamięci – kolejnych
              warstw zapisanych w danym miejscu. Wydaje się im, że dochodzą do skały, a pod
              fundamentem nic już nie ma więc oni są pierwsi.
              Kolejne postawy to przebudowa, powtórzenie rozumiane nie jako działanie
              mechaniczne i materialne, lecz głębokie, gdy rzeczy różnią się liczbą, w
              przestrzeni i czasie ale ich pojęcie jest tożsame, i wreszcie tworzenie nowego
              kontekstu architektoniczno-urbanistycznego dla historycznej zabudowy. Jak widać
              postaw jest wiele. Sądzę, że w naszym mieście dominuje przekonanie, że jedynie
              postawa odmowy, odrzucenia tradycji i przeszłości jest postawą na wskroś
              nowoczesną i twórcom, nie uchodzi pozostawać w tyle. A przecież wcale tak nie
              jest o czym świadczą projekty światowej klasy architektów, jak chociażby D.
              Libeskind i jego Muzeum Żydowskie w Berlinie. Pozdr.
              • Gość: H Re: Zauważyłem, zauważyłem....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 23:43
                Święte słowa, panie Nikt!
                Pozdr.
              • Gość: mały Re: Zauważyłem, zauważyłem....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 00:06
                Gość portalu: Nikt napisał(a):Sądzę, że w naszym mieście dominuje przekonanie,
                że jedynie postawa odmowy, odrzucenia tradycji i przeszłości jest postawą na
                wskroś nowoczesną i twórcom, nie uchodzi pozostawać w tyle.

                Problem Lublina polega na tym że twórcy nie mają żadnego wpływu na jego rozwój.
                Wszystkie decyzje determinujace kierunki najważniejszych przekształceń
                urbanistyczno-architektonicznych zapadają w urzędach bez udziału twórców.
                Twórcy jedynie realizują wcześniejsze wizje urzędników. Zniszczenia o których
                tu piszemy są przykładami niewydolności i nieskuteczności tego systemu!
                Brak profesjonalnej dyskusji, krytyki, eliminacja opinii twórców i całych
                środowisk kulturowórczych z procesu budowy miasta pozostawionego w rękach
                polityków i urzędników (np.niezrozumiały brak konkursów na wariantowe koncepcje
                zagospodarowania najważniejszych przestrzeni) prowadzi do przerwania ciągłości
                kulturowej w dziedzinie rozwoju i przekształceń organizmu miejskiego.
                Niewielkie i słabo zurbanizowane miasto jakim jest Lublin w kształcie
                wykrystalizowanym do XX wieku nie ma szans oprzeć się naporowi współczesnej
                totalnej i drapieżnej urbanizacji bez mądrego "Planu Ochronnego" opartego na
                bardzo wnikliwej analizie stanu istniejącego i rygorystycznych postulatach
                ochronnych i ratunkowych które pozwoliłyby zachować charakterystyczne cechy
                słabo zurbanizowanego i prowincjonalnego miasta nie szkodząć jego współczesnym
                potrzebom rozwojowym. Tymczasem śródmieście Lublina nie tylko nie ma "Planu
                Ochronnego" nie ma nawet Planu Zagospodarowania Przestrzennego fundamentalnego
                instrumentu pracy planisty,urbanisty,architekta. W tej sytuacji budowa jednej
                nowej ulicy ,skrzyżowania albo stacji benzynowej może doprowadzić do
                zniszczenia budowanego przez wieki charakteru i klimatu całej dzielnicy!
                Pozdrawiam.
                • Gość: Nikt Re: Zauważyłem, zauważyłem....... IP: *.dot-com.net.pl 05.04.06, 18:51
                  Szanowny mały. Z faktami trudno dyskutować. Niezaprzeczalnie, Śródmieście
                  Lublina nie posiada planu zagospodarowania przestrzennego i żadnego planu
                  ochrony chociaż jest chronione poprzez wpis do rejestru zabytków, tak
                  poszczególnych obiektów, jak i znacznej części zespołu. Jak Pan pisze – nie są
                  organizowane konkursy na zagospodarowanie ważnych publicznych przestrzeni,
                  twórcy nie mają żadnego wpływu na rozwój miasta, realizują wcześniejsze wizje
                  urzędników. Brak profesjonalnej dyskusji i krytyki, następuje eliminacja opinii
                  twórców i całych środowisk kulturotwórczych.
                  Więc ja mam kilka pytań: czy to ci nieudolni urzędnicy mają organizować
                  środowiskom dyskusję? i czy istnieje ratuszowy zakaz publicznych wypowiedzi na
                  temat stanu zagospodarowania miasta? Jak wskazuje chociażby nasza dyskusja –
                  raczej nie. O ile mnie pamięć nie myli to w lokalnych mediach jakoś cicho, a i
                  spotkań otwartych oraganizowanych przez środowiska twórcze też nie dostrzegam.
                  Przypominam sobie próbę krytycznej dyskusji na poczatku lat 90. XX w. w Gazecie
                  w Lublinie w cyklu artykułów zatytułowanym "Ulica Bankowa". Szybko przepadły, bo
                  podobno przy okazji tępiono konkurencję. Jak to po „polsku” brzmi, nieprawdaż.
                  Nie słyszę, ani głosów stowarzyszeń czy izb zawodowych, ani środowiska
                  konserwatorskiego. Czy to nie one winny przyglądać się temu co czynią urzędnicy
                  i politycy? Z drugiej strony należy pamiętać, że jednak gmina posiada określone
                  ustawowe kompetencje i to ona właśnie jest zobowiązana do kreowania polityki
                  przestrzennej i kierunków rozwoju. Zatem w tym, że twórcy realizują takie wizje
                  nie byłoby nic dziwnego. Kreowaniu tej polityki ma służyć studium uwarunkowań i
                  kierunków zagospodarowania miasta. Czy zna Pan ten dokument? Powiedzmy sobie
                  wprost, że niewiele mamy wspólnego ze społeczeństwem obywatelskim. Nie jesteśmy
                  w stanie, jak na razie, właściwie uformować wzajemnych relacji na linii politycy
                  i urzęnicy – eksperci ( myślę tu miedzy innymi też o środowiskach: architektów,
                  urbanistów, konserwatorów, historyków sztuki, archeologów). A przecież,
                  stowarzyszenia zawodowe i organizacje naukowe mogłyby całkiem spokojnie
                  prowadzić krytyczny dyskurs z urzędnikami wpływając tym samym na kierunki
                  zagospodarowania miasta. Czy przedstawiciele tych organizacji pojawiają się na
                  publicznych wyłożeniach planów miejscowych? Czy formułują jakieś wnioski właśnie
                  jako głosy w dyskusji rzeczowo i kostruktywnie krytykując, a więc kontrolując
                  poczynania urzędnicze i drogi rozwoju Lublina? Gdzie oni są - chciałoby się
                  sparafrazować słowa znanej piosenki – ci wszyscy dyskutanci i krytycy? Nie idzie
                  mi o to, by jednych rozgrzeszać a innych obwiniać. Idzie mi o to, że nie można
                  nie widzieć całokształtu wad systemu, który jak na razie w istocie jest
                  niewydolny, ale nie tylko z uwagi na złe działania urzędnicze. Zieleń w ogrodzie
                  tak rośnie jak mu ogrodnik pozwala. Owe wady systemu nie leżą tylko w jednym
                  miejscu i tylko po stronie urzędników i polityków, ale także po stronie tych,
                  którzy wiedzą i milczą. Nie ma dobrej twórczości, czy działalności w ogóle, bez
                  dobrej krytyki. Nasi lokalni politycy nie mają najmniejszego pojęcia o tym, czym
                  naprawdę jest miasto i jak winno wyglądać zarządzanie nim, co widać na co dzień.
                  Tylko kto i jak głośno im o tym mówi? Rozumiem, że przeciw wyburzeniu fabryki
                  Moritza wystąpiło oburzone Stowarzyszenie Konserwatorów Zabytków oddział
                  lubelski, a przeciwko nieprawidłowościom w kształtowaniu tzw. centrum Zana czy
                  innych współczesnych fragmentów miasta Stowarzyszenie Architektów, Izba
                  Architektoniczna lub może Izba Urbanistyczna poprzez swoich lokalnych
                  przedstawicieli. Głośno domagano się dyskusji. Pojawiły się krytyczne oceny
                  dokonań tak urzędniczych, jak i twórców lubelskich i nie tylko. Podnoszona przez
                  Pana tak istotna dla dawnej tożsamości Lublina, ale także dla nowej, sprawa tzw.
                  Błoni Lubelskich a w gruncie rzeczy pozostałości po Wielkim Stawie Królewskim
                  jest jednym z pilnie dyskutowanych w środowiskach profesjonalnych tematów,
                  podobnie jak pomysł galerii handlowej u podnóża Czwartku i Wzgórza Zamkowego.
                  Sprawa wielkiego parkingu podziemnego z kompleksem handlowym na ul.
                  Świętoduskiej na zboczu Wzgórza Staromiejskiego w obszarze dawnego przedmurza
                  jakoś nie wzbudza takich kontrowersji jak kwestia parkingu pod częścią Palcu
                  Litewskiego, a przecież to wnętrze architektoniczno-krajobrazowe swoją genezą
                  sięgające czasów średniowiecza. Stowarzyszenie Konserwatorów Zabytków nawet nie
                  zająknęło się na ten temat publicznie. Odnoszę wrażenie, że jak na razie to ta
                  dyskusja trwa wyłącznie na forum internetowym i w dezawuowanym Teatrze NN. I w
                  niej dostrzegam zaczątki dobrego. Gdyby ją jeszcze wyprać z polityki i jadu i
                  osobistych interesów, może by nawet dała całkiem przyzwoite efekty. Pozdr.
                  • Gość: mały Re: Zauważyłem, zauważyłem....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 20:03
                    Zgadzam sie ze wszystkim co Pan napisał. Nie zamierzałem usprawiedliwiać
                    twórców i oskarżać urzedników, tylko stwierdzam że system nie działa prawidłowo
                    a dokładniej nie działa wcale! Być może zachodzi tu niemożliwy do pokonania
                    konflikt interesów. Nie jest tajemnicą że obecny system pozyskiwania zleceń na
                    projekty jest wadliwy i prowadzi do niezdrowej konkurencji i chorych zależności
                    miedzy twórcami a inwestorami zwłaszcza publicznymi. Brak przejrzystych reguł
                    na tym rynku (konkursów!)i niska świadomość odbiorców architektury sprawia że
                    jakość twórców i ich dzieł-projektów a zwłaszcza walory artystyczne w tym
                    konserwatorskie nie mają szans przegrywając z blichtrem żurnalowej tandety.
                    Opinia publiczna a zapewne i wiekszość architektów,urbanistów i przeważająca
                    większość lokalnych decydentów obiera jako przykład idealnego, nowoczesnego
                    miasta bliską nam geograficznie,współczesną Warszawę, która jest najgorszym z
                    możliwych wzorców dla kształtowania miasta takiego jak Lublin. Już w nieco
                    dalej położonym Białymstoku szkodliwe wpływy stolicy wydają się mniej
                    zauważalne.
                    Brak mocnego głosu środowisk twórczych szczególnie wyrażnie widać było w
                    nadal nie zakończonej sprawie remontu Centrum Kultury gdzie wszyscy nabrali
                    wody w usta chociaż mamy tu cenny, zachowany zespół zabytkowy, bezprawny
                    przetarg i mataczenie urzędników,zawiedzione oczekiwania ludzi kultury i sztuki
                    oraz prawdopodobnie bardzo słaby projekt "wyduszony" z nieodpowiedzialnych
                    architektów-chałturzystów. Ta sama cisza towarzyszyła sprzedaży bez wymogu
                    zaprezentowania przez kontrachentów wiarygodnej wizji zagospodarowania tak
                    cennych przestrzeni publicznych jak Plac Targowy na Świętoduskiej czy ostatnio
                    terenów na Jasnej.Trudno tu winić twórców ale najwyraźniej środowisko to
                    paraliżuje jakiś strach który zagłusza nawet instynkt samozachowawczy.
                    Prawdopodobnie obawa o byt własnej pracowni powstrzymuje architektów przed
                    krytyką poczynań władzy co tylko utwierdza tę władzę w działaniach szkodzących
                    fundamentalnym interesom ich całego środowiska. W ten sposób stają się winnymi
                    na równi z urzędnikami i politykami na których chętnie przerzucają całą winę za
                    błędne decyzje planistyczne i architektoniczne. Myślę ze w Lublinie te
                    środowiska są po prostu zbyt słabe i żle zorganizowane a mizeria rynku
                    budowlanego sprzyja atmosferze strachu i promocji lizusostwa. Pozdrawiam.
                    • Gość: Nikt Re: Zauważyłem, zauważyłem....... IP: *.dot-com.net.pl 05.04.06, 22:04
                      Szanowny mały.Jedno tylko co chciałbym wyjaśnić w Pana wypowiedzi to kwestia
                      nazwania terenu przy ul. Świętoduskiej Placem Targowym. W mojej ocenie i według
                      mojego stanu wiedzy, targ w tym miejscu to swoistego rodzaju zdarzenie, moment z
                      jakich tkana jest tradycja, ale nie jest to i nie była istota tego miejsca. targ
                      to raczej incydent w jego historii. Rozumiano to także w l.50 XX wieku kiedy
                      ponownie nadano temu miejscu charakter terenu zielonego. Odnoszę wrażenie, ze to
                      mylne przekonanie o targowych tradycjach obszaru legło u podstaw obecnych
                      decyzji o tak totalnej zmianie jego ducha. Teren, o którym mowa zawsze należał
                      do terenów zielonych, od średniowiecza po wiek XIX. Były tam po prostu ogrody
                      świetoduskie, później karmelickie. A co do konkursu. Od kiedy teren ten nabył
                      prywatny inwestor i miasto pozbyło się go lekką ręką kwestia konkursu nalezy już
                      do tego inwestora. Pozdr.
                      • Gość: mały Re: Zauważyłem, zauważyłem....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 22:30
                        Od kiedy teren ten nabył
                        > prywatny inwestor i miasto pozbyło się go lekką ręką kwestia konkursu nalezy
                        >już do tego inwestora. Pozdr.

                        Co oznacza że może zrobić z publiczną przestrzenią to co odpowiada jego
                        prywatnemu interesowi. W tym wypadku parking podziemny i galerię handlową.
                        To trochę mało wymagań jak na to co nazywam Planem Ochronnym! Teraz można tylko
                        zdać się na ślepy los. A co jeżeli pomysł z parkingiem i galerią okaże się
                        chybiony? Czy miasto odkupi teren od prywatnego właściciela by przekształcić go
                        ponownie w park albo plac? Przecież nikt tego nie sprawdził przed wystawieniem
                        na sprzedaż. Nie sądzę że parking podziemny można budować zawsze i wszędzie bez
                        kolizji z tym co na powierzchni a przynajmniej bez angażowania w to ogromnych
                        funduszy. Z pewnością nie jest to też intratna inwestycja gwarantująca zwrot
                        dużych nakładów finansowych. Przykład ex-garażu na Hempla wyraźnie tego dowiódł.
                        Uważam że to Miasto powinno żądać koncepcji zagospodarowania jako elementu
                        oferty wiążącej nabywcę terenów tak ważnych z punktu widzenia interesu
                        publicznego. A jeszce lepiej żeby samo najpierw w drodze konkursu lub innej
                        publicznej dyskusji opracowało taką koncepcję a następnie konsekwentnie
                        egzekwowało jej realizację od przyszłego właściciela. Inaczej zdajemy się na
                        przypadek: przypadkowy nabywca i jego prywatna wizja biznesowa + przypadkowy
                        architekt = ? Pozdrawiam.
                        • Gość: mały Re: Zauważyłem, zauważyłem....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 22:33
                          PS: Fabryka Moritza znudziła się obecnemu prywatnemu właścicielowi, nie pasuje
                          do jego biznesowej wizji więc ją sobie rozbiera! :-)
                        • Gość: Nikt Re: Zauważyłem, zauważyłem....... IP: *.dot-com.net.pl 05.04.06, 23:16
                          No i nie jest to według mnie takie proste. Oczywiście myslę tu o sytuacji
                          lubelskiego Śródmiescia, które nie posiada planu miejscowego zagospodarowania
                          przestrzennego. Po pierwwsze nie istnieje podstawa prawna, w oparciu o którą
                          gmina mogłaby żądąć od inwestora przygotowania koncepcji zagospodarowania.
                          Wynika to z faktu, że jak pisałem już wcześniej do wyłacznych kompetencji gminy
                          nalezy okreslanie przeznaczenia terenu i warunków jego zagospodarowania. Nawet
                          gdyby inwestor przygotował taka koncepcję to obowiązywałaby tylko jego, co jest
                          logiczne bo jak kupił teren i wydał już na projekt koncepcyjny to dlaczego
                          miałby tego nie realizować. Jednakże koncepcja taka nie mając mocy przepisów
                          prawa miejscowego nie obowiązywałaby już nikogo innego. Co więcej, gdyby ten
                          inwestor chciał coś zmienić, to gmina też nie mogłaby sie powoływać na koncepcję
                          o ile nie przerodziłaby się ona w projekt budowlany stanowiący podstawę do
                          wydania pozwolenia na budowę. Zatem jest sprawą oczywistą, że to gmina winna
                          przygotować odpowiednie regulacje prawne, nikt jej nie zabrania czynić tego w
                          porozumieniu z inwestorem. W sytuacji gdy gmina jest uprawniona do określania
                          warunków zagospodarowania terenów pozostających w jej granicach konkursy mogłyby
                          stać się rodzajem wstepu do opracowania planu miejscowego zaagospodarowania dla
                          danego terenu. Tylko czy nie nastepowałby konflikt interesów pomiędzy twórcami
                          nagrodzonego rozwiazania urbanistycznego a twórcami planu? No chyba, że ten kto
                          wygra konkurs w kolejnym etapie będzie także przekładał swoją wizję na język
                          zapisów planistycznych. W sposób oczywisty brakuje planów miejscowych
                          przygotowywanych w odpowiedniej skali dla wyznaczonych obszarów miasta, ale o
                          niezbyt wielkich powierzchniach odwrotnie niż ma to miejsce obecnie. Pozdr.
                          • Gość: mały Re: Zauważyłem, zauważyłem....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 15:08
                            Gość portalu: Nikt napisał(a):
                            >Tylko czy nie nastepowałby konflikt interesów pomiędzy twórcami
                            >nagrodzonego rozwiazania urbanistycznego a twórcami planu? No chyba, że ten kto
                            >wygra konkurs w kolejnym etapie będzie także przekładał swoją wizję na język
                            >zapisów planistycznych. W sposób oczywisty brakuje planów miejscowych
                            >przygotowywanych w odpowiedniej skali dla wyznaczonych obszarów miasta, ale o
                            >niezbyt wielkich powierzchniach odwrotnie niż ma to miejsce obecnie. Pozdr.

                            Myślę że ten podskórny konflikt miedzy architektami-twórcami planu i
                            jenocześnie urzednikami o szerokich uprawnieniach a architektami i urbanistami
                            działającymi na wolnym rynku,którzy jako potencjalni twórcy alternatywnych
                            rozwiazań planistycznych stanowia swoistą konkurencję zagrażająca wszechwładzy
                            Urzedu jest właśnie głównym powodem braku poważnej dyskusji, profesjonalnej
                            krytyki, lęków i frustracji obu stron tego środowiska.
                            Urzednicy zasłużenie obawiają się sprawniejszych i lepiej zorganizowanych
                            zawodowców projektowych (w przypadku konkursów - "zawodników" nie tylko z
                            Lublina!)na tle których ich pomysły i rozwiazania mogłyby wypaść blado i
                            obnażyc ich słabe przygotowanie merytoryczne co bezpośrednio zagraża ich
                            stabilnemu, urzedniczemu bytowi zawodowemu. Stąd częsta ze strony urzędu
                            krytyka konkursów jako kosztownych i niepotrzebnych ceregieli i brak woli ich
                            organizowania czasem nawet wbrew wymogom prawa (projekt Centrum Kultury).
                            "Po co zwoływać konkursy kiedy jesteśmy wypróbowaną kadrą etatowych planistów-
                            architektów zatrudnionych przez gminę, nie od dziś pracujemy jak mrówki nad
                            planem miasta więc to my wiemy i zaplanujemy wszystko najlepiej!!!"
                            Miejscowi projektanci obawiają się otwartej konfrontacji na pomysły z
                            urzednikami planistami ponieważ to ci drudzy zatwierdzają i uzgadniają ich
                            projekty, wydają opinie, referencje i co tam jeszcze. Powstaje sytuacja w
                            której jedni i drudzy narzekają na brak dobrych rozwiazań ale w gruncie rzeczy
                            nie zależy im na otwartej i szczerej dyskusji która musiała by najpierw obnażyć
                            niezdrowe, podskórne mechanizmy i chore relacje.
                            Uważam że to strach o pozycje: na stołkach i na rynku paraliżuje całe
                            środowisko architektów uniemożliwiajac prawdziwą, profesjonalną dyskusję o
                            architekturze i przyszłości rozwoju przestrzennego Lublina.
                            Przykro mi to mówić ale uważam że debaty zapoczątkowane przez Ośrodek Teatru NN
                            nie wniosą niczego nowego do tej sytuacji i będą się toczyły obok problemów,
                            dla samej debaty, troche podobnie jak nasze dyskusje na tym forum.
                            Architekci "rynkowi" będą wylewać swe żale nie na na biurokrację i urzędników
                            ale krytykując mniej lub bardziej zasłużenie swoich konkurentów którym lepiej
                            się wiedzie lub po prostu są zdolniejsi a architekci-urzednicy będą
                            przedstawiać samochwalne sprawozdania ze swych "osiagnieć". Sytuację uzdrowić
                            mógłby Konkurs na Profesjonalny Zespół Autorów Planu Miasta Lublina ale musiało
                            by go poprzedzić konstruktywne votum nieufności ze strony całego środowiska
                            zawodowego architektów i urbanistów czyli porozumienie i zgoda obu
                            stron "konfliktu" na likwidacje monopolu dotychczasowych nieomylnych i
                            niezastąpionych - takie "nowe otwarcie" dla lepszej przyszłości miasta.
                            Ale życie to nie bajka! Szkoda, bo tymczasem bajeczny Lublin Czechowicza
                            odchodzi na naszych oczach w niebyt! Pozdrawiam.
                            • Gość: Nikt Re: Zauważyłem, zauważyłem....... IP: *.dot-com.net.pl 06.04.06, 18:01
                              Szanowny mały. Rozumiem, że posiada Pan dość dobrą wiedzę o architektach i
                              planistach urzędnikach, skoro zarzuca Pan im słabe przygotowanie merytoryczne.
                              Ja tak nie mógłbym powiedzieć, bo takiej szczegółowej wiedzy nie posiadam. Ale
                              chciałbym poruszyć inną kwestię. Otóż stwierdza Pan, że wolnorynkowi architekci,
                              a przede wszystkim urbaniści obawiają się otwartej dyskusji z uwagi na określone
                              zależności swych kolegów-urzędników i na odwrót. Z tego tytułu nie może toczyć
                              się dyskusja na temat jakości przestrzeni Lublina. Dyskusja internetowa i w
                              Teatrze NN również nie jest tą oczekiwaną. To niby gdzie ta dyskusja ma się
                              toczyć i między kim? I, w jaki sposób miałoby dojść w takiej sytuacji ( tj.
                              zabiegów o stołki i wzajemnych obaw) do wypowiedzenia wotum nieufności
                              urzędnikom. Naprawdę sądzi Pan, że wystarczy konkurs na Profesjonalny Zespół
                              Autorski (czyli jaki?)
                              i zaraz sytuacja potoczy się we właściwym kierunku? Obserwowałem już takie
                              zespoły. Może nie miałem szczęścia? Naprawdę uważa Pan, że to cudowny lek na tę
                              nie najlepszą sytuację? Otóż pozwolę sobie nie zgodzić się z Panem. Sadzę, że
                              dopóki nie pojawi się w naszym mieście normalna, profesjonalna krytyka działań w
                              przestrzeni, dopóki nie będzie chlebem powszednim, dopóki proces planistyczny
                              nie nabierze uspołecznionego charakteru, poprzez zwiększony udział społeczności
                              lokalnych w dyskusjach nad rozwiązaniami projektowymi, dopóty nadal będzie się
                              działo to, co się dzieje. Po prostu, o czym już pisałem działania pozbawione
                              właściwej zrównoważonej kontroli zawsze bądą prowadziły do wypaczeń, tak na
                              wolnym rynku, jak i w obrębie domeny urzędniczej. Udział społeczny w procesie
                              planowania przestrzennego ma wymiar symboliczny i żadnej tradycji. A właśnie ten
                              udział to społeczna kontrola. Nie mogę także pominąć kwestii braku wychowania i
                              edukacji w szkołach z uwzględnieniem znaczenia krajobrazu kulturowego dla naszej
                              tożsamości. Krajobrazu kulturowego, o który trzeba dbać podobnie jak o
                              przyrodniczy. KONKURSOM ARCHITEKTONICZNYM TAK!!!!!!!!!!!!. Z tym postulatem nie
                              dyskutuję. Ale one same nie rozwiążą wszystkiego.
                              Na marginesie czy wie Pan ilu urbanistów lubelskich należy do Izby
                              Urbanistycznej? Jeśli nie, to po zapoznaniu się z listą będzie Pan zdziwiony. W
                              moim przekonaniu architektura różni się od urbanistyki, architekt w urbanistyce
                              nie zawsze musi się sprawdzić, to jednak inna wiedz i inna problematyka.
                              I na koniec, według mojego stanu wiedzy urzędnicy planiści w Lublinie nie
                              zatwierdzają projektów. Wystarczy zauważyć w internecie, że planowanie jest
                              rozdzielone w systemie organizacyjnym urzędu od administracji budowlanej, która
                              właśnie w tym zakresie ma swoje kompetencje. Ale może czegoś nie doczytałem.
                              I wreszcie nowe otwarcie dla naszego miasta zależy od nas samych, urzędnicy nie
                              są wszechpotężni jak Pan twierdzi mitologizując ich rolę, tylko my jesteśmy zbyt
                              mało wymagający, zbyt mało zdecydowani, zbyt mało znający swoje prawa ( chociaż
                              to w coraz większym stopniu zmienia się na korzyść) i jesteśmy zbyt mało
                              odważni, o czym także pisze Pan w swoich postach, choćby tym ostatnim. Przecież
                              przyzna Pan, że dyskusja publiczna przy odsłoniętej kurtynie w świetle
                              jupiterów pozbawiona byłaby wielu elementów jakie tu na forum można swobodnie i
                              bez żadnej odpowiedzialności wstawiać. Wielu by złagodniało, a część nie miałaby
                              już takiej „odwagi”. Nieprawdaż. Pozdr.
                              • Gość: mały Re: Zauważyłem, zauważyłem....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 19:24
                                Gość portalu: Nikt napisał(a):
                                > Szanowny mały. Rozumiem, że posiada Pan dość dobrą wiedzę o architektach i
                                > planistach urzędnikach, skoro zarzuca Pan im słabe przygotowanie merytoryczne.
                                > Ja tak nie mógłbym powiedzieć, bo takiej szczegółowej wiedzy nie posiadam. Ale
                                > chciałbym poruszyć inną kwestię. Otóż stwierdza Pan, że wolnorynkowi
                                >architekci a przede wszystkim urbaniści obawiają się otwartej dyskusji z uwagi
                                >na określone zależności swych kolegów-urzędników i na odwrót. Z tego tytułu
                                >nie może toczyć się dyskusja na temat jakości przestrzeni Lublina. Dyskusja
                                >internetowa i weatrze NN również nie jest tą oczekiwaną. To niby gdzie ta
                                >dyskusja ma sie toczyć i między kim? I, w jaki sposób miałoby dojść w takiej
                                >sytuacji ( tj.zabiegów o stołki i wzajemnych obaw) do wypowiedzenia wotum
                                >nieufności urzędnikom. Naprawdę sądzi Pan, że wystarczy konkurs na
                                >Profesjonalny Zespół Autorski (czyli jaki?)i zaraz sytuacja potoczy się we
                                >właściwym kierunku? Obserwowałem już takie zespoły. Może nie miałem szczęścia?
                                >Naprawdę uważa Pan, że to cudowny lek na tę nie najlepszą sytuację?

                                Oceniam przygotowanie merytoryczne urzędników architektów po owocach czyli po
                                wydawanych przez nich decyzjach i po publicznych wypowiedziach komentowanych
                                bardzo czesto na tym forum przez krąg osób którym sprawy rozwoju
                                architektonicznego i urbanistycznego Lublina leżą na sercu. Cały mój watek w
                                obronie Tunelu na Kunickiego powstał po wypowiedzi pani architekt Kipty z
                                wydziału Strategi i Rozwoju o tym że przekształcenia rejonu Dworca PKP nie
                                powinny napotkać na problemy bo nie ma tam żadnych wartościowych obiektów. Inne
                                bulwersujace pomysły i decyzje etatowych planistów Urzędu Miasta to np. parking
                                pod Placem Litewskim i zwiazana z tym sprawa rozbudowy skrzyżowania
                                Radziwiłłowskiej i 3-go Maja,lokalizacje niektórych stacji benzynowych tak
                                jakby były najważniejszymi elementami zabudowy miasta, chaotyczna zabudowa
                                ulicy Zana i Starej Kalinowszczyzny wdłuż Trasy WZ, czy też działania urzędu w
                                sprawie Parku na Czubach skateparku, Centrum Kultury itp. Wystarczy przejrzeć
                                starsze wątki na tym forum. Mój "ulubiony" plac z fontanną p.Kawiaka i paskudna
                                ulica Mościckiego też nie powstały przypadkowo i "spontanicznie".
                                Moje dywagacje na temat konfliktu interesów wewnatrz środowiska architektów
                                należy traktować wyłącznie jako rozważania ściśle teoretyczne, ponieważ nie mam
                                wystarczającej wiedzy na ten temat. Nie chcę broń Boże sie mądrzyć bo nie mam
                                do tego żadnych podstaw ale próbuję zrozumiec dlaczego tak wiele osób nie
                                zwiazanych z tą profesją krytycznie i ocenia stan planowania i poziom
                                architektury w Lublinie a środowisko architektów i urbanistów milczy jak
                                zaklęte!!! Pozdrawiam
                                • Gość: Nikt Re: Zauważyłem, zauważyłem....... IP: *.dot-com.net.pl 07.04.06, 18:02
                                  No właśnie milczy jak zaklęte. Jak uzupełnienie naszej dyskusji pozwolę sobie
                                  przytoczyć słowa Ludwika Biegańskiego z lutowego numeru URBANISTY /Nr 2(38) luty
                                  2006, s.38/ "...wśród osób uprawiających nasz zawód (tzn. urbanisty – przyp.
                                  Nikt) mamy do czynienia z nadreprezentatywnością tych, których wiedza i zawodowe
                                  doświadczenia wywodzą się z okresu sprzed transformacji. Niestety to pokolenie,
                                  które 'od początku wiedziało lepiej' nie sformułowało przez 15 lat nowoczesnego
                                  systemu gospodarki przestrzennej, nie zdołało zreformować i dostosować do
                                  potrzeb kraju programu studiów w tym zakresie, a oddając pole działania
                                  architektom obarczyło ich zadaniami przekraczającymi zawodowe kompetencje.
                                  Zdanie to brzmi przykro, więc na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że
                                  opieram je przede wszystkim na własnych doświadczeniach wyniesionych z
                                  działalności zawodowej i społecznej.
                                  W ‘Urbaniście staraliśmy się pisać o nowych tendencjach europejskich i
                                  światowych w rozwiązywaniu kwestii miast. Dyskutowaliśmy (także w kolejnych
                                  tomach biblioteki urbanisty) o współczesnych procesach urbanizacyjnych,
                                  programach partnerstwa publiczno-prywatnego i rewitalizacji starając się
                                  wykazać, że polska gospodarka przestrzenna pogłębia groźnie chaos i dramatyczną
                                  destabilizację rozwoju. Dziś, pokolenie, które „wtedy wiedziało lepiej” winą za
                                  ten stan rzeczy obarcza polityków. Wiemy, że cele gospodarki przestrzennej
                                  realizują się w skali pokolenia a cele polityczne w skali kadencji. Ale to samo
                                  dotyczy edukacji, zdrowia, a nawet kultury ... i mimo, że ten dylemat dotyczy
                                  całej klasy politycznej dojrzałych demokracji, powstają na świecie opery,
                                  uniwersytety, szpitale... Powstają także piękne miasta. [...]
                                  Przez ostatnie cztery lata polskie uczelnie wykształciły znacznie więcej osób
                                  niż liczy obecnie Izba Urbanistów (na 10 lutego według list okręgowych – łącznie
                                  z zawieszonymi – 1081 członków). Nie podnoszę tutaj tematu, czy projektowanie
                                  prawa miejscowego powinno być reglamentowane, nie oceniam czy Polska ma dość
                                  uprawnionych projektantów, stwierdzić chcę tylko, że zagospodarowanie
                                  przestrzenne realizuje się na świecie dziesiątkami narzędzi, że jego kierunek
                                  wyznaczają strategie powstające z woli lokalnych społeczności
                                  (sic! – przyp. Nikt), a fachowcy z wielu (często w Polsce) nieznanych dziedzin
                                  wprowadzają je w życie. Jednym ze sposobów zachowania ładu przy realizacji
                                  ambitnych wizji jest narzucenie sobie reguł zapewniających realizację wspólnego
                                  dobra (sic! – przyp. Nikt), do czego dzisiaj zatrudniamy koncesjonowanego
                                  projektanta planu, który potrafi je zapisać językiem prawa. Nie jest to proste,
                                  ani przyjemne, ale bardzo potrzebne, pod warunkiem, że się wie czemu służy." Na
                                  razie tyle. Pozdr.
                        • Gość: ciemniak z Lublina Re: Zauważyłem, zauważyłem....... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.06, 13:46
                          Na szczęście "twórców" nowego ładu architektonicznego nagrodzi sama natura, bo
                          rozbierana właśnie fabryka leży w dolinie rzeki. Budowniczowie tejże fabryki
                          wiedzieli, jakie budowle mogli wznosić na tym terenie. Dlatego ich nie zalało.
                          Poczekajmy...
    • Gość: bimber Re: Niszczenie dziedzictwa kulturowego Lublina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 20:14
      a tak z ciekawości gdzie ten zakład jest zlokalizowany ? Może zdąże coś jeszcze
      zobaczyć . Co zaś do służb kons. to Twój post jest najlepszą ilustracją co do
      jakości pracy p. Landeckiej tak niedawno wychwalanej na tym forum. Pewnie
      szanowna Pani Konserwator / architekt he he / zapomniałą wpisać obiekt do
      rejestru zabytków albo jej pomagierzy za odpowiednią gratyfikacją od inwestora
      dali opowiednie warunki a tak się jakoś zrobiło że szlag budowle trafił, znam
      kilka podobnych przypadków i wcale mnie to nie dziwi mam nadzieję ze w końcu
      zdziwi jakiegoś prokuratora .
      • Gość: H Re: Niszczenie dziedzictwa kulturowego Lublina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 20:57
        Dawna fabryka Moritza jeszcze stoi na Bronowicach, przy tzw. klinie,
        skrzyżowanie Unii Lubelskiej, Fabrycznej i 1go Maja. Inaczej mówiąc chodzi o "Galę".
        • Gość: H Re: Niszczenie dziedzictwa kulturowego Lublina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 21:10
          Ja wiem, że ten budynek nie ma specjalnej wartosci artystycznej - nie o to tu
          chodzi. Został co prawda mocno przebudowany kiedy urządzono tam "Galę" - ale
          sama wiekosć zespolu, jego polożenie w dobrym miejscu, zachowane ściany
          zewnętrzne - to wszystko mogło być świetnym punktem wyjścia dla ciekawej
          nowoczesnej realizacji z użyciem murów fabryki. Ale już nie bedzie mogło.
          Dostaniemy "nowoczesną" galerię handlową, na którą za kilka lat pies zkulawą
          nogą nie spojrzy, bo przestanie być "modna"...
        • Gość: bimber Re: Niszczenie dziedzictwa kulturowego Lublina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 21:13
          Dzięki , ale ten obiekt "szlag trafił" już znacznie wcześniej, jak widać
          faktycznie przy bierności urzędu konserwatorskiego.
          • Gość: H Re: Niszczenie dziedzictwa kulturowego Lublina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 21:37
            Owszem - przebudowa z pocz. lat 90tych była bardzo inwazyjna, ale sporo dałoby
            się jeszcze z tego wycisnąć!
            • Gość: mały Re: Niszczenie dziedzictwa kulturowego Lublina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 21:46
              Gość portalu: H napisał(a):
              > Owszem - przebudowa z pocz. lat 90tych była bardzo inwazyjna, ale sporo dałoby
              > się jeszcze z tego wycisnąć!

              Przykład: Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie-potwornie zniszczona i
              zdegradowana fabryka wygląda "jak nowa".
              Fabrykę Moritza zniszczono wcześniej, chyba w latach 70-tych, w ramach remontu
              Fabryki Maszyn Rolniczych, przez wymianę łukowych okien na zwykłe "blokowe",
              skucie detali archtektonicznych(jak na całej ulicy 1-go Maja!) i otynkowanie
              ceglanych ścian.
              • Gość: fikcja urzędowa Co na to Miejski Plan Rewitalizacji !!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 21:53
                Gość portalu: H napisał(a): A co na temat rozbiórki fabryki służby
                konserwatorskie?

                A co na ten temat PLAN REWITALIZACJI ZDEGRADOWANYCH DZIELNIC LUBLINA opracowany
                przez planistów i architektów z Urzędu Miasta??? Co na to pani architekt Mącik
                i pani Architekt Kipta????? Pani konserwator Landecka przecież tylko uzgadnia i
                opiniuje decyzje Urzedu Miasta!!!
                • Gość: H Re: Co na to Miejski Plan Rewitalizacji !!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 22:12
                  Napisałem: "Co nato służby konserwatorskie?", bo skoro już burzą, to wiadomo, że
                  miasto na to pozwoliło - i nie ma co mieć złudzeń, że ktokolwiek oprócz
                  konserwatorów coś zrobi...
                  • halevi Re: Co na to Miejski Plan Rewitalizacji !!!!! 05.04.06, 10:28
                    nie wiem czy da się uratować fabrykę Moritza, ale może warto już teraz
                    zastanowić sie w jaki sposób mozna zapobiegać takim zjawiskom. Bo taki los
                    czeka zapewne wiele zabytkow. Zastanawia mnie np. status budynków fabrycznych
                    na Misjonarskiej. Są ciekawe ale wymagaja naprawdę solidnego remontu, więc
                    zachodzi podejrzenie, że właściciel(e) czekaja, aż sie to zawali
                    • Gość: mały Re: Co na to Miejski Plan Rewitalizacji !!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 14:11
                      halevi napisał:
                      > nie wiem czy da się uratować fabrykę Moritza, ale może warto już teraz
                      > zastanowić sie w jaki sposób mozna zapobiegać takim zjawiskom. Bo taki los
                      > czeka zapewne wiele zabytkow. Zastanawia mnie np. status budynków fabrycznych
                      > na Misjonarskiej. Są ciekawe ale wymagaja naprawdę solidnego remontu, więc
                      > zachodzi podejrzenie, że właściciel(e) czekaja, aż sie to zawali

                      I to jest właśnie Miejski Plan Rewitalizacji.
                      • Gość: era Izba Architektów wspiera Konserwator Landecką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 14:39
                        www.izbaarchitektow.pl/inne/pokaz.php?id=549
                      • Gość: aaa Re: Co na to Miejski Plan Rewitalizacji !!!!! IP: 87.207.167.* 05.04.06, 14:47
                        jedyny tak naprawdę skuteczny:))))

                        ------------------------------------------------------------------------------
                        Drogi Hubercie, a Ty zamiast się zastanawiac jak zapobiegać tym i owym rzeczom, zajął bys się tym co jest na biezaco czyli dzialalnoscią w stowarzyszeniu.
                        Bez złosliwości jakiejkolwiek przypominam tylko, ze ma ono na celu również dbanie o to co nam pozostało po przodkach (a Ty zobowiazałes zajmować się tą działeczką)...ale nalezy sie tym po prostu zająć, a nie znikać a potem zastanawiac się czy ja się na Ciebie obraziłam czy też nie.
                        Uznalam Cię za człowieka dorosłego, podobnie jak pozostałych członków stowarzyszenia i wybacz, ale nie bedę za kazdym razem ganiała za szanownym towarzystwem i przypominała, że jak sie umawiamy na spotkanie to grzecznosc nakazuje na nie przyjść lub przynajmniej zawiadomić, ze ma się inne plany.
                        Puki co to tyle:)
                        • Gość: H Re: Co na to Miejski Plan Rewitalizacji !!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 19:48
                          Droga Małgosiu! Bardzo chętnie bym się pojawiał na spotkaniach, ale nie miałem
                          ostatnio zadnej informacji o żadnym kolejnym, chociaż Tobie też wysłałem maila z
                          pytaniem co się dziej - nie otrzymałem odpowiedzi. To gdzie i kiedy mialem
                          przychodzić na te spotkania?
                          • Gość: aaa Re: Co na to Miejski Plan Rewitalizacji !!!!! IP: *.chello.pl 05.04.06, 22:41
                            okej, okej, pogadamy przy najblizszej okazji...tylko tym razem nie znikaj w ostatniej chwili jak to onegdaj bywało:))))
                            • Gość: H Re: Co na to Miejski Plan Rewitalizacji !!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 17:14
                              Daj mi znać, co się dzieje, ale na gazetę najlepiej.
                              Pozdr.
                              • Gość: art Zobaczcie co powstanie w miejscu Gali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 18:28
                                Co powiecie o tym czteropietrowym gmaszydle zaprojektowanym na miejscu
                                rozebranych zakładów Kruzego? Moim zdaniem to klasyczna Galeria Handlowa
                                przeniesiona żywcem z Warszawy bez ogladania sie na otoczenie. Kościół św.
                                Michała teraz już całkiem zniknie z krajobrazu tej częsci miasta.
                                www.e-paper.pl/dziennikwschodni/do/page?mutationid=0&pageNumber=4
    • Gość: lubliniak fabryka Moritza i kino Kosmos to małe piwko przy IP: *.dot-com.net.pl 15.04.06, 19:03
      rozbiórce Ursusa lub umieszczeniu tablicy upamiętniającej fikcyjny areszt NKWD
      na poklasztornym budynku w którym w 1944r mieściło sie najwieksze w Polsce
      Lubelskiej wiezienie śledcze, ktore jesienia 1944r objęło budynki Zamku
      Lubelskiego. W 1954r więzienne budynki Zamku (poza basztą i kaplicą) uznane
      zostały za bezwartościowe historycznie i architektonicznie i tylko częściowo
      tozebrane i zastąpione z powodu pośpiechu i kosztów. Następna kadencja
      Pruszkowskiego lub Pietraszkiewicz może zaowocuje sprzedażą także i tych
      budynków dzięki przekazaniu których "na potrzeby kultury" pierwsze tablice o
      powojennych ofiarach Zamku zamontowane zostały dopiero w 1994r przez
      podobnych "gospodarzy historii" do niezbyt popisowych "gospodarzy miasta".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja