Kolejny rok...

15.12.02, 22:51
....mija. Dni jego policzone sa, lada dzien odejdzie w annaly historii.
Odejdzie niemalze niezauwazony, jako tylko jeden drobny kamyczek na plazy
wszechdziejow.. Zniknie, a w dniu jego smierci, nikt nie bedzie plakac, ze On
umiera. Kazdy swietowac bedzie narodziny jego nastepcy. Umarl krol, niech
zyje krol!!! Tylko to tluszcza swietujacych w oparach papierosow i w
atmosferze unoszacego sie zapachu wodki...wykrzyczy. Obraz moze co prawda byc
inny, atmosfera bedzie inna, moze nawet alkoholu w niej nie bedzie?
Niemniej jednak tluszcza swietowac bedzie, bawic, spiewac, moze tanczyc?
Moze w przytulnym domku jakas kochajaca sie para dozna w dramatycznym
momencie Jego smierci rozkoszy niezapomnianej???
A wiec, w tenze wieczor, zimowy, niespokojny od wystrzalow wszelkiej masci
fajerwerkow, narodzi sie rok..... Nowy rok, ktory juz w dniu swych narodzin,
wie z diabelsko-fatalistyczna precyzja, kiedy odejdzie w annaly historii.....


Dla mnie rok 2002, byl rokiem wspanialym pod wieloma wzgledami. Poznalem
uroki szczescia wszechogarniajacego, oraz wrecz przeciwnych uczuc. Byl to
dobry rok, gdyz wiele sie w nim nauczylem.
pozdr. hm`
    • _pola1 Re: Kolejny rok... 16.12.02, 00:18
      Dla mnie ciezki to byl rok i ciekawy zarazem. Wiele sie
      wydarzylo. Bardzo duzo sie nauczylam, cos sie skonczylo,
      ale cos sie zaczelo...Zmarlo wiele bliskich osob (a
      dokladniej bliskich moich bliskich, hmm, ale zamotalam..:))
      Podsumowujac...mam nadzieje, ze kolejny bedzie lepszy....
      Pozdrawiam
      P.
      • lodbrok Re: Kolejny rok... 17.12.02, 12:40
        Jak to mówią, nie chwal dnia przed zachodem słońca, więc ja nie będę chwalił
        roku, który jeszcze trwa bo licho nie śpi choć złego nie bierze, więc tak
        bardzo się nie martwię:-)) Naszła mnie tylko taka refleksja na temat
        przemijania, że im człowiek starszy tym licznik bije szybciej, a czasem to
        nawet i w mordę da...
    • vanilja Rok zmian 17.12.02, 13:26
      Ponieważ nie lubię podsumowań, bo odcinają grubą krechą od tego co było i
      nieodwołalnie konfrontują z nowym, więc będzie to tylko porównanie.

      2002 był dla mnie rokiem uspokojenia po roku poprzednim.

      Rokiem stabilizacji i akceptowania zmian, które w tym czasie zaszły.

      Rokiem godzenia się ze sobą i utwierdzania w słuszności dokonanych wyborów
      życiowych.

      Ponoszenia i rozumienia konsekwencji tych wyborów.

      Było trudno czasami.

      Ale teraz mam już z górki.

      Taką mam przynajmniej nadzieję.....

      Pozdrawiam juz noworocznie-bo popadłam w taki noworoczny nastrój-i życzę
      wszystkim forumowiczom samych wygranych w zmaganiach ze światem, ludźmi i sobą
      samym.
      Vanilja


      • lucy_z Re: Rok zmian 17.12.02, 21:13
        Pięknie to napisałaś Vaniljo:)
        Zrobiło mi się tak ciepło na duszy, dziękuję:))
        • Gość: Ciupazka Re: Kolejny rok... IP: 62.233.194.* 17.12.02, 22:23


          Niestety, kolejny rok do końca widoków, wróciłam z pogrzebu, nastrój
          nienajlepszy, kolejny rok, kolejny rok, kolejny rok... i koniec. Kropka. Nie
          będzie kolejnego roku dla niektórych. Czy to dobrze? Czy źle? A nas co czeka w
          kolejnym roku? Dobrze, że nie wiemy, a gdybyśmy wiedzieli, jaki będzie kolejny
          rok i co nas czeka, to może ucieklibyśmy tam, gdzie pieprz rośnie? Kolejny rok
          pożegnamy niebawem, każdy inaczej, życzmy sobie, aby te kolejne lata napawały
          nas optymizmem, nadzieją na lepsze jutro. Dosiego roku!
    • pepperoni78 Re: Kolejny rok... 27.12.02, 12:18
      Mija kolejny rok. Mam nadzieję, że nie ostatni w moim życiu. Nigdy nic nie
      wiadomo. Zastanawiam się, czy był udany?? W tym roku podjąłem mnóstwo poważnych
      życiowych decyzji. Czy były właściwe?? Czas pokaże. Jak na razie żadnej z nich
      nie żałuję. W Nowym Roku znów będe musiał podjąć parę decyzji. I to jak
      najszybciej. Nie cierpię podejmowania decyzji. Zastanawianie się nad tym, jak
      postąpić w danym momencie jest najgorsze. Ale jeśli podejmie się tą właściwą,
      kamień spada z serca.
      Pozdrawiam.
      PS.
      Obiecałem komuś, że podciągnę ten wątek. I dotrzymam słowa ;)
    • Gość: Dociek Re: Kolejny rok... IP: *.umcs.lublin.pl 27.12.02, 12:27
      Ten kolejny rok skrócił mi znowu drogę do cmentarza, a droga ta jest coraz
      bardziej zabagniona i beznadziejna. Vivat Hurra Optymizm!
      • pepperoni78 Re: Kolejny rok... 27.12.02, 12:30
        Gość portalu: Dociek napisał(a):

        > Ten kolejny rok skrócił mi znowu drogę do cmentarza, a droga ta jest coraz
        > bardziej zabagniona i beznadziejna. Vivat Hurra Optymizm!

        Dociek, wiem, że to głupie, ale trzeba być optymistą i liczyć tylko na
        siebie . ;)
        Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja