Gość: aron
IP: *.pl / *.enterpol.pl
21.06.06, 09:08
za www.gazeta.pl/krakow
Autobus na telefon? To nie żart. Już jesienią wzorem włoskiej Florencji na
obrzeżach Krakowa pojawią się telebusy MPK, które na telefoniczne wezwanie
przyjadą nawet po... jednego pasażera.
- Telebusy to konkurencja dla taksówek i prztyczek w nos prywatnym
przewoźnikom - słyszymy w krakowskim MPK. Już jesienią w komunikacji
peryferyjnych dzielnic z centrum Krakowa zanosi się na dość rewolucyjne
zmiany. - To nie pasażer będzie spieszyć się na autobus, ale autobus
przypędzi na wezwanie pasażera. Koniec z czekaniem półtorej godziny na
krótkiego autosana. Wystarczy zadzwonić do specjalnego dyspozytora i po pół
godzinie autobus podjedzie nam "pod nos" - rekomendują pomysłodawcy
telebusowego projektu.
Telebusy to wynalazek włoski, choć podobne systemy funkcjonują w kilkunastu
europejskich miastach. Nowatorskie rozwiązanie wymyślono we Florencji, kiedy
okazało się, że kursujące po obrzeżach miasta raz na godzinę autobusy,
zamiast pasażerów wożą powietrze. Pasażerom trudno było dostosować się do
sztywnych rozkładów jazdy, więc zamiast usług miejskiego przewoźnika często
wybierali taksówki bądź prywatne linie. Z myślą o nich wprowadzono "giętkie
linie", których nie dotyczy żaden rozkład jazdy.
Przyjadą po jednego klienta
System jest prosty: autobus stoi w zajezdni i czeka na sygnał od dyspozytora.
Ten po zebraniu zgłoszeń od pasażerów mieszkających w okolicy kontaktuje się
z kierowcą i podaje mu trasę, którą pojazd ma przejechać. Autobus zbiera po
drodze niecierpliwych pasażerów i wiezie ich do któregoś z węzłów
przesiadkowych, z których kontynuacja podróży do centrum nie stanowi żadnego
problemu. Cała operacja od telefonicznego zgłoszenia do przyjazdu autobusu w
umówione miejsce ma trwać maksymalnie 30 minut.
A co jeśli na kurs w tej okolicy będzie tylko jedno zgłoszenie? - I tak
przyjedziemy. Zależy nam na każdym kliencie, choć najbardziej optymalne
byłoby jeżdżenie pełnym autobusem - mówią przedstawiciele MPK.
Problem słabego skomunikowania z centrum miasta dotyczy wielu peryferyjnych
dzielnic Krakowa, z reguły z zabudową wiejską, jak Wróblowice, Zbydniowice,
Soboniowice, Tonie, Kosocice, Przewóz, Rybitwy czy Ruszcza. Właśnie
zastosowanie w tych rejonach telebusów ma przynieść zamierzony efekt, bo
kierowanie tam obecnie zwiększonej liczby kursów nie ma większego sensu.
MPK nie zapłaci ani grosza
Co ważne, za uruchomienie systemu krakowskie MPK nie zapłaci ani grosza.
Całość przedsięwzięcia finansują Włosi (dostarczą technologię i
oprogramowanie usługi) oraz Unia Europejska (wraz ze Stuttgartem i
hiszpańskim Burgos Kraków bierze udział w unijnym projekcie Caravel/Civitas,
którego celem jest poprawa miejskiej komunikacji w dużych europejskich
miastach).
Pilotażowo telebusy pojawią się we wrześniu w rejonie os. Złocień w
Bieżanowie oraz w okolicach ulic Podwierzbie, Rączna i Rybitwy. Giętkie linie
testowane będą przez kilka miesięcy, później mieszkańcy tych okolic miasta
dostaną do wypełnienia specjalne ankiety.
Telebusy mają mieć specjalnie oznakowane zielono-niebieskie przystanki.
Stosowne projekty oznakowania i logotypów dla pojazdów przygotowali studenci
wydziału form przemysłowych Akademii Sztuk Pięknych.
Rafał Romanowski