tajne.konto
25.08.06, 10:55
(1) Okrutny Lublin
Młodzi chuligani okrutnie okaleczają małe kocięta, palą je żywcem, a często za
drobne pieniądze są w stanie utopić lub otruć całe kocie rodziny. Kilka
starszych pań, które na co dzień zajmują się dokarmianiem kotów, od kilku
tygodni prowadzi na własną rękę dochodzenie w sprawie znikania bezdomnych
kotów w Lublinie.
Do redakcji także dotarły anonimowe sygnały o zmniejszaniu się liczby kotów na
różnych osiedlach, o okrutnym traktowaniu kociaków na Tatarach, Czechowie,
Kalinowszczyźnie czy też w centrum.
W Lubelskim Stowarzyszeniu Ochrony Zwierząt informacje o znęcaniu się nad
lubelskimi kotami są najczęściej anonimowe.
– Docierają do nas sygnały o wydłubywaniu oczu młodym kociętom przy Hutniczej,
o podpaleniach w okolicy stadionu i w ogóle o akcjach mających na celu
wypędzenie lub likwidację dziko żyjących kotów – wylicza prof. Halina
Pyłka-Kowalska. – Na tyle, na ile możemy, zaraz sprawdzamy wszystkie sygnały.
Ale jeśli ludzie, którzy mają dobre serca i nie są nieczuli na czyjąś krzywdę,
nadal będą się bali podawać dokładniejsze dane o przypadkach znęcania się, to
często przybędziemy z pomocą za późno...
- Kurier Lubelski