joannabarska
25.11.06, 13:43
Rozumiem, ze jest wolny rynek, rozumiem, ze jest konkurencja, ale to, co się
dzieje w cenami lekow budzi moje zdumienie jak stąd po Sydney! Mamy ulicę
(nazwy na razie nie wymienię) i na niej bardzo blisko siebie sa dwie apteki.
Jedna pusta,a kolejka do drugiej ciągnie sie jak wąż... dochodzący do tej
apteki bez klientów. Sprawdziłam, tajemnica jest prosta: cena leków. Nie
chciało mi stac w długiej kolejce, kupiłam pewna masc w tej pustawej. Róznica
w cenie wynosiła aż ok. 3O proc. (a sa i wieksze!!!) na korzysc tej
obleganej oczywiscie. A zadziwia sie szczególnie ,jak lek X kosztuje w dwóch
aptekach,dajmy na to, 20 i 15 zł. Zadziwia, bo obie apteki są tej samej
firmy, czyli mają tego samego własciciela. Lokalizacja ich ma wpływ na ceny?
Jest w kraju (ekspozytura w Lublinie też) NIK: czy apteki, tak potrzebne
wszystkim szcegolnie starszym, mają byc czyms aż tak dziwnym jak to jest
teraz w Polsce? Państwo w państwie? Mozna bezkarnie żerowac na najsłabszych?