Kontrowersyjna sprawa lubelska

20.12.06, 08:17
Brawo policja,niech dziadki przestaną jęczeć. Nikt nie uwierzy,że nie wiedzieli o agencji za ścianą,skoro wszyscy sąsiedzi wiedzieli.....
    • Gość: Gerwazy Re: Kontrowersyjna sprawa lubelska IP: 62.233.130.* 20.12.06, 08:53
      dziadki by nie wiedziały??? ha ha ha

      dzwoni tel w komendzie:
      -halo, policja?
      -tak, słucham
      -proszę przyjechać, moi sąsiedzi robią nieprzyzwoite rzeczy
      przyjeżdza patrol, otwiera im babcia, policjanci patrzą przez okno:
      -nic nie widać
      -Panowie! żeby to zobaczyć, to trzeba wejść na szafę w rogu.....
    • Gość: sie ma Re: Kontrowersyjna sprawa lubelska IP: *.gim13.lublin.pl 20.12.06, 09:12
      biznes.onet.pl/5,1380288,prasa.html
      • Gość: komendant trzeba było zastrzelic IP: 212.106.20.* 20.12.06, 11:50
        staruchów i sąsiadów też
    • Gość: czystopraktyczna no mnie tylko jedno zastanawia IP: *.pronet.lublin.pl 20.12.06, 13:04
      tłumaczenie policji że "musieli wiedzieć że u sąsiadki działa agencja".
      To znaczy że jak ktoś wie to można mu zęby wybijać, bo wiedział?
      • Gość: karol Re: no mnie tylko jedno zastanawia IP: 195.117.192.* 20.12.06, 13:25
        jakie zęby?????
        jakie pobicie?????
        Nie popełniliśmy żadnego błędu

        * Agnieszka Dziaman: Od weekendowej akcji policji, w której rozbito gang
        Sławomira S. i Marcina L. minęły już trzy dni. Jak dzisiaj policja ją ocenia?
        Janusz Wójtowicz, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie:
        Zatrzymania odbyły się zgodnie z procedurami. Akcja zakończyła się sukcesem i
        przeszła już do historii.

        * Ale pojawiły się informacje, że policja popełniła błąd. Weszła do
        niewłaściwego mieszkania...
        Mówiąc szczerze, nie spotkałem się z obiektywnymi wypowiedziami na ten temat.
        Jest za to sporo informacji medialnych, które w żaden sposób się nie
        potwierdzają. Po pierwsze, opisywanemu mężczyźnie nie wybito zębów tylko
        wypadła mu sztuczna szczęka. Stało się to zaraz po tym, jak przewrócił się na
        schodach. Z kolei pies został zastrzelony, bo zaatakował policjantów, a ci
        działają tak jak ich do tego przeszkolono. Zresztą do czworonoga wezwano na
        miejsce weterynarza. Rodzina złożyła oświadczenie na piśmie, że odmawia
        przyjęcia pomocy i najprawdopodobniej zwierzę po prostu się wykrwawiło.

        * Pana zdaniem wejście do tego mieszkania nie było więc żadną pomyłką?
        Jaką pomyłką? Policjanci weszli, bo szukali członków zorganizowanej grupy
        przestępczej. Nie mieliśmy wątpliwości, że przestępcy mogą się ukrywać również
        w tym mieszkaniu. Oczywiście każdy ma prawo do złożenia skargi na działanie
        funkcjonariuszy. Także ta rodzina, o której pani mówi, jeśli uważa, że cała
        sytuacja wyglądała inaczej niż my to opisujemy. Ja też nie znam każdego
        szczegółu sprawy, bo nie byłem na miejscu. Z naszych informacji wynika jednak,
        że mężczyzna zamiast zamk-nąć psa po prostu go spuścił ze smyczy, po czym
        zwierzę rzuciło się na policjantów. Przy całej sprawie nie ma to większego
        znaczenia. Szkoda tylko, że ofiarą postępowania swojego pana okazał się jego
        pies.

        * Czy ktoś z funkcjonariuszy odniósł obrażenia?
        Nie po to się szkoli policjantów, żeby odnosili obrażenia. Nie możemy wyrzucać
        pieniędzy w błoto.

        • robertw18 Może to nieprawda? 21.12.06, 19:39
          Obie strony mówią co innego por.
          "- Usłyszałem hałas na strychu, więc wyszedłem na korytarz sprawdzić, co się dzieje. Zaświeciłem światło i w tym momencie dostałem w pysk kolbą od pistoletu - opowiada roztrzęsiony pan Stanisław. Pokazuje posiniaczoną wargę, wybite zęby i krwiaki na ręce. - Tak działa policja - dodaje."

          "W ręce trzymała za obrożę swojego dobermana. - Kiedy byłam na ostatnim stopniu, zobaczyłam czarną postać, która wymierzyła w naszą stronę broń - mówi, paląc papierosa za papierosem, pani Teresa.
          Pierwszy strzał był niecelny. Funkcjonariusz trafił w parkiet, a kula rykoszetem trafiła w szybę. Za chwilę padł kolejny strzał. Tym razem pocisk proszkowy utkwił w kręgosłupie psa. - Calusieńkie schody były zbryzgane krwią. Pies, który przez cały czas był przy mojej nodze i szedł cicho, zaczął skomleć z bólu."
          Pozdr.
    • Gość: Bajki z kaczolandu Re: niepotrzebna calkiem brutalnosc... IP: *.natpool5.outside.ucf.edu 20.12.06, 16:44
      Po pierwsze - dziadkowie, a nie "dziadki".
      Widac, ze masz pewne problemy z poprawna
      polszczyzna "ramitonie"!

      Po drugie - NIEZALEZNIE od tego, czy owi
      starsi ludzie wiedzieli komu wynajmuja
      lokal, czy tez nie wiedzieli - to NIE
      uzasadnia to w zaden, nawet najmniejszy
      sposob nadmiernej i niepotrzebnej
      brutalnosci tzw. "antyterrorystow"
      (w brytyjskiej, czy amerykanskiej
      terminologii prawniczej jest na to
      nawet odrebny termin - "an excessive
      use of force"). Koniec, kropka panowie!
    • Gość: behemot Kontrowersyjna sprawa lubelska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.06, 23:37
      Wynajmował lokal na agencję, wszyscy wiedzieli, a on nie. Kpiny i tyle !!!
      • Gość: agent towarzyski Re: Kontrowersyjna sprawa lubelska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.06, 00:42
        Święto..i się odezwali. Agencja im przeszkadza... Buahahaha!
        • Gość: kuba Re: Kontrowersyjna sprawa lubelska IP: *.tpnet.pl 21.12.06, 07:06
          autor tego tekstu już kiedyś pisał o zabójstwie chłopaka pod MC.Katował temat
          przez tydzień. O sekcji zwłok nawet się nie zająknął. Wstyd mu było się
          przyznać do błędu, a chłopak po prostu skoczył ze skarpy...
          Taka jest wiarygodność gazety...
    • zesty Ale sukces... prawdziwie swiateczny.... 21.12.06, 19:57
      ... zamkneli kilka burdeli, wsadzili kilkanascie "pan" z Ukrainy do aresztu,
      zeby je potem deportowac. Pewnie moja znajoma Maszke tez zamkneli, a ma synka
      malego, ktorego musi utrzymac, a jej byly maz, pijak jak ja w Kijowie spotka to
      jeszcze z okazji nowego roku "morde obije". Kiedys zabralem ja na obiad w
      dobrej restauracji a Masza autentycznie zmieszana: "Pawiel, ty taki dobry, ja
      znaju taki sklep z butami dla dzieti, kupisz ty mojemu synowi buty" (czy cos w
      tym guscie). Jako ze z Maszka spotykalem sie "po godzinach", a ludzie z
      recepcji dostali nakaz ze "ta pani" moze do mnie w hotelu wchodzic kiedy chce,
      wiec mielismy sie okazje poznac jak ludzie, nie tylko zwierzecym instynktem
      zarzadzani. I tak zrobilo mi sie glupio, za ja po restauracjach ja prowadzam, a
      jej synek nie ma butow. Poszlismy i kupilem 2 pary, czym wprawilem ja w jeszcze
      wieksze zaklopotanie. To tyle. Historia malo swiateczna moze, ale jak tylko
      wczytalem sie w watek, to zaraz o Maszy pomyslalem, tak po ludzku i
      przyjacielsku. Wot zizn...
      Uszanowanie,
      Paul
      PS Z gory przepraszam jesli urazilem czyjs "dobry smak", nie to bylo moja
      intencja w ten czas swiateczny.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja