anna3133
07.01.07, 01:40
Nie życzę sobie aby ktoś bez mojej wiedzy i zgody publikował w internecie i
innych mediach mojej prywatnej korespondencji, umowy o pracę, opinii dyrektora
o mojej pracy, kwestionariusza osobowego, danych o mojej rodzinie....(itd).
Z uczuciem wielkiego wstydu i zażenowania czytałam esbeckie materiały dot.
Arcybiskupa Wielgusa. Pomijając bezsporny fakt kłamstwa Biskupa (wystarczy ,że
stwierdziły to komisje) uważam, że nie jest On Osobą skazaną, pozbawioną praw
obywatelskich i należą mu się one w zakresie ochrony danych osobowych i dóbr
osobistych. Owszem Biskup wnioskował do kompetentnych komisji o wgląd do nich
ale opublikowanie ich np. w internecie jest dla mnie obrzydliwością i czynem
równoznacznym z gwałtem psychicznym czy obnażaniem kogoś wbrew jego woli.
Czy ktoś z Was chciałby by materiały ( które obiecane były jako tajne) bez
jego zgody i nakazu sądowego służyły jako element drwin, prześmiewania się,
szydzenia?? By jakiś sprytny dziennikarz bezkarnie ujawnił je i robił sensację
i zabawę dla innych?
Niby tyle mówi się o przemocy, agresji, niszczeniu sumień...I okazuje się, że
ci co najwięcej krzyczą na ten temat popełniają najwięcej świństw.
Jestem oburzona i zbulwersowana faktem publikacji dokumentów dot. Biskupa
Wielgusa i mam nadzieję, że ktoś poniesie za to konsekwencje.