Nie życzę sobie...

07.01.07, 01:40
Nie życzę sobie aby ktoś bez mojej wiedzy i zgody publikował w internecie i
innych mediach mojej prywatnej korespondencji, umowy o pracę, opinii dyrektora
o mojej pracy, kwestionariusza osobowego, danych o mojej rodzinie....(itd).
Z uczuciem wielkiego wstydu i zażenowania czytałam esbeckie materiały dot.
Arcybiskupa Wielgusa. Pomijając bezsporny fakt kłamstwa Biskupa (wystarczy ,że
stwierdziły to komisje) uważam, że nie jest On Osobą skazaną, pozbawioną praw
obywatelskich i należą mu się one w zakresie ochrony danych osobowych i dóbr
osobistych. Owszem Biskup wnioskował do kompetentnych komisji o wgląd do nich
ale opublikowanie ich np. w internecie jest dla mnie obrzydliwością i czynem
równoznacznym z gwałtem psychicznym czy obnażaniem kogoś wbrew jego woli.
Czy ktoś z Was chciałby by materiały ( które obiecane były jako tajne) bez
jego zgody i nakazu sądowego służyły jako element drwin, prześmiewania się,
szydzenia?? By jakiś sprytny dziennikarz bezkarnie ujawnił je i robił sensację
i zabawę dla innych?
Niby tyle mówi się o przemocy, agresji, niszczeniu sumień...I okazuje się, że
ci co najwięcej krzyczą na ten temat popełniają najwięcej świństw.
Jestem oburzona i zbulwersowana faktem publikacji dokumentów dot. Biskupa
Wielgusa i mam nadzieję, że ktoś poniesie za to konsekwencje.
    • empi Re: Nie życzę sobie... 07.01.07, 06:51
      cały Twój wywód nie jest słuszny. Problem w tym, że nie dotyczy on osoby
      prywatnej, nie aspirującej w żaden sposób do reprezentowania, oceniania lub
      nakazywania czegoś komuś. Biskup, podobnie polityk, zostaje obdarzony taką
      misją, uprawnieniami. Powierzany zostaje im nasz los, nasza przyszłość i droga
      w życiu. Tak więc mamy prawo wiedzieć i dbać o to by były to osoby godne
      zaufania i mające do tego moralne kwalifikacje. Mamy prawo i obowiązek
      rozliczać je z przebiegu ich życia i dokonań w nim. Tak jak musisz przed swoim
      pracodawcą udowodnić swoje kwalifikacje uprawniające do wykonywanej u niego
      pracy. Nie wystarczy mu przecież Twoje słowne zapewnienie, ma prawo je
      sprawdzić. Poruszasz temet tajności materiałów, kto je utajnił i w jakim celu?.
      Dla Twojego dobra?. Nie, przeciw Tobie, w obawie przed Tobą i innymi
      obywatelami, w obawie przed prawdą. Piszesz, że biskup wnioskował o zbadanie
      dokumentów a nie ich publikację. Totalna bzdura, liczył na brak ich i wtedy
      dopiero mógłby dalej brnąć w kłamstwo i tworzyć swój mit nieskazitelnego
      właśnie upubliczniając je. W przypadku Wielgusa problemem nie jest jego
      współpraca z SB, takie były wtedy czasy i problem ten dotknął dziesiątki
      tysięcy ludzi. Począwszy od menela aż do arcybiskupa. To można wybaczyć,
      usprawiedliwić i zrozumieć. Niedopuszczalne jest kłamstwo wobec Narodu gdzie
      nagrodą za nie ma być godność arcybiskupa. Czy to w tej chwili jest godność, co
      teraz znaczy to słowo?. Chrześcijanie mają obowiązek wybaczać ale nie dać się
      oszukiwać. Arcybiskup już skłamał i nie nazwał tego nawet grzechem lecz błędem,
      skłamał licząc na to, że się nie wyda, że nie będzie już więcej dokumentów.
      Jaką mam teraz pewność, że za tydzień, miesiąc jeszcze bardziej
      kompromitujących nie będzie?. Piszesz o jego prawch obywatelskich, jeżeli takie
      prawa stosować wobec niego to przecież normalne, ze w związku z obejmowaniem
      funkcji publicznej zgodnie z ustawą podlega lustracji i powinien wobec tego
      ponosić prawne tego konsekwencje. Jednak ważniejsze jest prawo moralne a ono
      wymaga więcej.
      pzdr.
      • Gość: ratatatam Amen! n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 12:02
      • Gość: anna Re: Nie życzę sobie... IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 07.01.07, 12:39
        Zgadzam się z Tobą empi w merytorycznym uzasadnieniu wymagań moralnych
        dotyczących osób publicznych i poddawaniu ich ocenom.
        Nie neguję obowiązku posiadania kryształowej i niewątpliwie jednoznacznie
        pozytywnej opinii w przypadku funkcji Metropolity Warszawskiego.
        Moja wątpliwość dotyczy bezkarności ujawniania wszystkich dokumentów na
        forum publicum (internet, byle-gazety itp.)zanim sam zainteresowany je zobaczył
        (i nie udzielał na to zgody, nikt go nawet chyba o to nie zapytał).
        Z doświadczenia wiem, że przypadku mającego mały zasięg reprezentowania
        nagrodzonego rysunku ucznia na wystawie szkolnej wymagana jest zgoda autora (lub
        rodziców) na publikację - ponoć zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych itd.
        A tu pokazuje się się czyjeś osobiste( i jego rodziny )dokumenty, notatki,
        itp., bez zgody i bez nakazu sądu. Prawo do wglądu w akta i oceny ich zawartości
        miały komisje a nie "każdy kto ciekawy". To jest rozbój w biały dzień. TO MNIE
        WŁAŚNIE PORAŻA !!!!
        • Gość: proszepani Re: Nie życzę sobie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 14:19
          prosze pani, mozna bylo uniknac tego wszystkiego gdyby Wielgus nie szedl "w
          zaparte " i nie klamal do ostatniej chwili, mozna bylo tego uniknac gdyby
          nuncjusz Kowalczyk zamiast napychac sie kawiorem, wykonywal dobrze swoja robote
          , a przede wszystkim , gdyby Wielgus nie zostal tajnym wspolpracownikiem
          komunistycznej policji politycznej odpowiedzialnej za niezliczona liczbe
          potwornych zbrodni , w tym za zamordowanie ksiedza J Popieluszki. to nie ci, co
          ujawnili te dokumenty ( zawierajace takze te informacje o ktorych pani
          wspomina) sa sprawcami cierpien bardzo wielu ludzi( takze pani jak widze ) w
          zwiazku z ta sytuacja.
          • Gość: 0909 Re: Nie życzę sobie... I słusznie,ja tez IP: *.lublin.mm.pl 09.01.07, 11:07
            A co mnie obchodzi biskup,czy arcybiskup? Moze wiernych Kk tak, ale od
            informowania ich są inne sposoby.
    • Gość: lsm Wielgus chciał pełnić wysoką funkcję w KK w związ IP: *.lublin.mm.pl 07.01.07, 14:37
      u z czym musiał się liczyć z konsekwencjami. Gdyby teczki nie upubliczniono to
      wiele osób nie wierzyłoby w współpracę abp. Dobrze się stało.
      • Gość: jokepiotr Re: Wielgus chciał pełnić wysoką funkcję w KK w IP: 212.182.94.* 07.01.07, 14:51
        A co z tymi panami którzy służyli Moskwie i pobierają do dziś wysokie emerytury
        ? nie bronię arcybiskupa Wielgusa ,tylko chciałbym wiedzeć dlaczego nie ujawnia
        się i nie każe tych ludzi,którzy zdradzili Polskę?pracownikow sb,pzpr itp.Dziwna
        ta lustracja ze byle pismak może doprowadzić do takiej tragedii ludzkiej,nie
        licząć się z konsekwencjami.A wiadomo ogólnie że w tamtym okresie,każdy człowiek
        czy to sportowiec,dyrektor fabryki musiał podpisać lojalkę bo inaczej by nie
        wyjechał za granicę,nie awansowałby na stołek. Można bajki młodym ludziom
        opowiadać którzy nie wiedzą jak było za komuny ;).Niewątpliwie źle zrobił ale za
        to odpowie jak każdy wierzący człowiek przed Bogiem.
        • tajnos.agentos Re: Wielgus chciał pełnić wysoką funkcję w KK w 07.01.07, 16:00
          Naprawdę wierzysz w tego "byle pismaka"? Tu, zdaje się, ktoś nieźle mąci. Mam
          wrażenie, że chodzi tu przede wszystkim i jak zwykle - o politykę! Giertychów,
          którzy kolaborowali zupełnie jawnie jakoś nikt się nie czepia... Zresztą,
          podpisana zgoda na współpracę z wywiadem legalnego, jedynego wówczas i uznanego
          w całym świecie państwa przez jego obywatela (tyle tylko udało się "udowodnić",
          reszta - to tylko radosna twórczość i festiwal domysłów oraz pomówień w
          wykonaniu pismaków) wcale nie wydaje mi się być AŻ tak wielkim przestępstwem.
          • empi Re: Wielgus chciał pełnić wysoką funkcję w KK w 07.01.07, 17:16
            hierarhia Kościoła jest pozostałością po komunie. Życie w swoistej symbiozie po
            okresie stalinizmu pokutuje do dzisiaj. Zauważcie, nawet w takich sprawach jak
            lustracja Wielgusa używa się w obronie identycznych argumentów jak postkomuna
            broniąc swoich.
            pzdr.
        • Gość: bosman jokepiotrze - żyłeś czy slyszałeś o tym co ....... IP: *.orange.pl 09.01.07, 08:52
          wypisujesz? Za PRL pracowałem na różnych stołkach, w tym poważnych
          kierowniczych, wyjeżdżałem na zachód, i na wschód i NIGDY nikt mnie o nic nie
          pytał, nie podpisywałem lojalek. Do PZPR nie należałem. Dlatego nie
          pier......ol głupot że WSZYSCY MUSIELI.
          • Gość: jokepiotr Re: jokepiotrze - żyłeś czy slyszałeś o tym co .. IP: 212.182.94.* 09.01.07, 09:33
            Chyba mnie źle zrozumiałeś,ja podawałem przykłady ze wszyscy musieli a nie że ja
            pracowałem ,wkurza mnie to że tacy ludzie którzy pracowali w sb biorą teraz po
            3.000 - 4.000 emerytury i żyją jak u pana boga za piecem i nikt tym się nie
            zajmuje?Ja w żadnej partii nie byłem dzięki bogu ;)a tym bardziej w pzpr .Moze
            niezbyt wyraziście napisałem dlatego źle zrozumiałeś moją wypowiedź.
            • Gość: bosman to chyba Ty mnie źle zrozumiałeś IP: *.orange.pl 09.01.07, 10:40
              ja nie piszę że Ty byłeś w SB tylko że nieprawdą jest że wszyscy byli
              uzależnienie, inwigilowani a zwłaszcza ci na kierowniczych stołkach i ci co
              wyjeżdżali na zachód. Ja pracowałem i wyjeżdżałem i nie byłem. I nie należałem
              do PZPR ani satelitów. I znam wielu mnie podobnych którzy też nie byli a
              pracowali i wyjeżdżali.
              • Gość: Filip pierdun Re: to chyba Ty mnie źle zrozumiałeś IP: *.it-net.pl 09.01.07, 10:49
                3000 - 4000 emerytury biorą byli generałowie, ministry, prezesy itd., np.
                Stanisław Skalski kasował około 5000 zł. "Wsiaka swołocz" natomiast kopie się
                piętami w zadki z radości, biorąc 1800 zł. Przeciętna emerytura w Polsce
                (nieważne, dyrektora, asystenta, robola itd. - ważne, że były płacone składki)
                wynosi 1100 do 1500 zł a jeśli ktoś zna kogoś, kto bierze więcej - niech poda
                nazwisko, adresy, kontakty, numer butów, kołnierzyka itd. ...
            • Gość: bosman Re: jokepiotrze - żyłeś czy slyszałeś o tym co .. IP: *.orange.pl 09.01.07, 10:46
              a`propos SB ,UB czy jak tam ich nazwać - to byli ludzie, lepsi lub gorsi, jak
              wszędzie, którzy po prostu pracowali lub pełnili słuzbę, niektórzy byli
              ideowcami, inni sk.....synami ale tak jest w każdej grupie zawodowej i w
              każdych czasach. Ich działalność nie była nielegalna w myśl prawa i ówczesnego
              i obecnego. Dlaczego zatem pozbwiać ich praw nabytych. Czy ma być tak jak za
              komuny że za pochodzenie, poglądy ponosiłeś konsekwencje? Owszem, przestepców
              ukarać ale nie wmawiaj mi, że wszyscy pracownicy aparatu bezpieczeństwa
              legalnego państwa, a takim był PRL, byli przestępcami. No chyba że szukasz
              zemsty - ale to też do niczego Cię nie uprawnia, przynajmniej w myśl
              obowiązujacego prawa.
        • joannabarska Myslcie,co piszecie 09.01.07, 12:17
          Opublijkowac 10 mln nazwisk Polakow, ktorzy w czasie istnia PZPR należeli do
          tej partii? Ludzie, myslcie, co piszecie. Jesli chodzi zas o Wielgusa. Sprawa
          jest na pewno kontrowersyjna, ale mamy czasy internetu a przepisy prawne do
          nich wcale nie dopasowane. Nie słyszałam o jakichs precedensowych sprawach
          sądowych na ten temat, ale mogę sie mylic. Zas co do lojalki dla wyjeżdzajacych
          na Zachód... Moze tak było wczesniej, ja np. od 1976 r. jezdzilam, najpierw na
          zaproszenie ambasady RFN w Warszawie, i niczego nikt mi nie kazał podpisywac. A
          co do słowa "zdrada" - nie szafujmy nim. PRL byla panstwem uznawanym na całym
          swiecie i miała swoje zasługi dla sprawy pokoju, chocby uczestnictwo w
          komisjach kontroli i nadzoru na Dalekim Wschodzie.
          • empi Re: Myslcie,co piszecie 09.01.07, 12:28
            Istniał formalny zakaz werbowania członków partii jako TW. Przy wyjazdach
            zagranicznych instruowano i wymagano sprawozdań tylko od niepokornych
            partyjnych.
            pzdr.
          • Gość: Filip pierdun Re: Myslcie,co piszecie IP: *.it-net.pl 09.01.07, 12:30
            W latach 60 - 70 - 80 wielu Polaków wyjeżdżało do pracy za granicę,
            niekoniecznie "na saksy", ale np, jako sponsorowani przez np. ONZ specjaliści
            (inżynierowie, lekarze, wykwalifikowani robotnicy; np. przez "Polservice",
            "Budimex", "Polimex Cekop"...). Wielu z nich "in loco" pracowało w różnych
            "kluczowych" instytucjach, przedsiębiorstwach itd. ... Chyba nie ma w świecie
            służb specjalnych, które nie interesowałyby się takimi tłustymi "kąskami", a
            były ich dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy i jeśli ktoś bardzo chce, to na
            niejednego aktualnie niewygodnego znajdzie "haka"... Może więc odwalmy się od
            byłych naukowców, którzy, chcąc ileś tam lat temu robić karierę "dali dupy"
            legalnym instytucjom ich własnego kraju (a jeśli komuś "zaszkodzili" to im to
            bezspornie oraz bezdyskusyjnie udowodnijmy), bo - jeśli dobrze poszukać, to i
            dziś znajdzie się dość "klientów" podobnych, a może nawet gorszych... Kto ich
            będzie "rozliczał" za, powiedzmy - 20 lat?:-(
    • pep-per Re: Nie życzę sobie... 07.01.07, 15:50
      Kiedy publikowano tego typu materiały dotyczące chociażby Oleksego, było
      wszystko ok. Podano do publicznej woiadomości, że donosił ksiądz - afera...

      anna3133 napisała:

      > Nie życzę sobie aby ktoś bez mojej wiedzy i zgody publikował w internecie i
      > innych mediach mojej prywatnej korespondencji, umowy o pracę, opinii dyrektora
      > o mojej pracy, kwestionariusza osobowego, danych o mojej rodzinie....(itd).
      > Z uczuciem wielkiego wstydu i zażenowania czytałam esbeckie materiały dot.
      > Arcybiskupa Wielgusa. Pomijając bezsporny fakt kłamstwa Biskupa (wystarczy ,że
      > stwierdziły to komisje) uważam, że nie jest On Osobą skazaną, pozbawioną praw
      > obywatelskich i należą mu się one w zakresie ochrony danych osobowych i dóbr
      > osobistych. Owszem Biskup wnioskował do kompetentnych komisji o wgląd do nich
      > ale opublikowanie ich np. w internecie jest dla mnie obrzydliwością i czynem
      > równoznacznym z gwałtem psychicznym czy obnażaniem kogoś wbrew jego woli.
      > Czy ktoś z Was chciałby by materiały ( które obiecane były jako tajne) bez
      > jego zgody i nakazu sądowego służyły jako element drwin, prześmiewania się,
      > szydzenia?? By jakiś sprytny dziennikarz bezkarnie ujawnił je i robił sensację
      > i zabawę dla innych?
      > Niby tyle mówi się o przemocy, agresji, niszczeniu sumień...I okazuje się, że
      > ci co najwięcej krzyczą na ten temat popełniają najwięcej świństw.
      > Jestem oburzona i zbulwersowana faktem publikacji dokumentów dot. Biskupa
      > Wielgusa i mam nadzieję, że ktoś poniesie za to konsekwencje.
      • Gość: anna Re: Nie życzę sobie... IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 07.01.07, 19:18
        Nie podważam wiarygodności dokumentów ani faktu winy Arcybiskupa W.(
        choćby z powodu braku przyznania się do podpisania dokumentów o współpracy) ale
        protestuję przeciwko ujawnianiu dokumentów osobowych W TAKI SPOSÓB jak to
        zrobiła GP a potem inne media.
        Wychodzi na to ,że człowiek( tu Arcy W.) jest ubezwłasnowolniony w państwie
        prawa - podobno????? i nie może nawet zahamować tej machiny i nie zgodzić się na
        publikację własnych, osobistych dokumentów.
        A "podkręcona tłuszcza" jak podczas Sądu nad Chrystusem podnieca się i
        naciska : "winien...ukrzyżować ".
        Jeśli to samo spotkało premiera Oleksego( jak pisze pep-per) to też wyrażam
        najgłębsze oburzenie, niestety nie widziałam żadnego dokumentu osobistego
        publikowanego w internecie - może jeszcze nie miałam dostępu.
    • Gość: b Re: Nie życzę sobie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 22:40
      b
    • Gość: bosman Nie życzę sobie... hehehehe! IP: *.orange.pl 09.01.07, 08:46
      ale przeczytać to Pani przeczytałe pszepani? COś tu chyba nie tak, rozdwojenie
      moralności "cy cóś?"
      • Gość: Ireneusz Trudne pytania. IP: *.net-serwis.pl 09.01.07, 09:54
        Siedem lat pracował abp Stanisław Wielgus jako ordynariusz płocki.
        Powołał go Jan Paweł II.
        Czyżby papież-Polak nie wiedział, co czyni?
        Marne miał informacje?
        Był oszukiwany?
        A może omotany?
        • Gość: Filip pierdun Re: Trudne pytania. IP: *.it-net.pl 09.01.07, 10:53
          Wiadomo, ubek popiera ubeka...:-DDD
          • joannabarska Re: Trudne pytania. 09.01.07, 12:30
            A biskup biskupa...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja