szpital na Lubartowskiej

18.04.07, 10:40
mam rodzic na Lubartowskiej -co myslicie
    • janeczka79 Re: szpital na Lubartowskiej 19.04.07, 15:29
      Zanjdziesz tu tyle dobrego, co i złego - tak jak o każdym szpitalu, nie tylko
      lubelskim. Przy ocenie wypowiedzi i opini musisz wykazać się dystansem...bo jak
      ktoś mi mówi, ze szpital jest do dupy, a potem dowiaduję, się, ze dlatego, ze
      dziecko zarazili zółtaczką (fizjologiczną) to normalnie śmiać się chce. Nie
      zazdroszczę wyboru...ale jesli masz z tamtąd lekarza, to chyba nie ma o czym
      dyskutować.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=776&w=49270624
      • jakubek.03 Re: szpital na Lubartowskiej 21.04.07, 14:47
        jakubek.03
        ja rodziłam 5 lat temu na Lubartowskiej.gdybym teraz musiała wybrać szpital to
        zdecydowanie nie wybrałabym Lubartowskiej.Leżałam z synkiem 10 dni (nie z
        powodu żółtaczki).Pani lekarz, która opiekawała się nami była bardzo nie miła a
        co gorsze wogóle nie chciała udzielać informacji na temat choroby mojego
        dziecka.Dzięki pomocy wspaniałej pielęgniarki wypisałam się na własne żądanie.
        Trafiliśmy z synkiem do DSK. Tam przeprowadzono sczegółowe badania pod kątem
        choroby mojego dziecka. Gdybym nie zdecydowała się na opuszczenie szpitala na
        Lubartowskiej to nie wiem jak dalej potoczyłby sie los mojego dziecka. Jeżeli
        dziecko urodzi sie zdrowe (życzę ci tego z całego serca) to 3 dni wytrzymasz!
    • g_kasia Re: szpital na Lubartowskiej 22.04.07, 14:18
      Dwa lata temu rodziłam tam synka. 3 dni pobytu w szpitalu były dla mnie
      koszmarem - ciągłe kłótnie z lekarzami (o sposób karmienia, o szczepienie, o
      jakiekolwiek informacje o dziecku i stanie jego zdrowia), jedyny plus to taki,
      że położne są tam życzliwe i chętnie pomagają, ale tylko jesli poprosi się o tę
      pomoc. Nie dostałam niczego do pelęgnacji dziecka (na Jaczewskiego miałam do
      dyspozycji krem do pupy, i podstawa - spirytus do pępuszka) na lubartowskiej
      nie dostałam nawet spirytusu. Efekt był taki, że pępuszek smarowany był
      spirytusem tylko raz dziennie -wieczorem - przed myciem. Do domu wyszłam z
      dzieckiem z żółtaczką i podkrwawionym pępkiem. Dobrze, że dwa dni po powrocie
      do domu przyszła do nas położna na wizytę patronażową i pomogła doprowadzić ten
      pępek do przyzwoitego stanu.
      Gdybym miała rodzić tam jeszcze raz, to mogłabym rodzić (sam poród był super),
      ale zaraz po porodzie uciekałabym do domu.
      • co-linka Re: szpital na Lubartowskiej 23.04.07, 09:10
        Rodziłam tam we wrześniu tamtego roku. Chodziłam do dr Rózgi - ona wprawdzie
        tam nie pracuje,, jedynie w przychodni przyszpitalnej, ale nie miałam żadnych
        problemów. Położna i lekarz przy porodzie naprawde suuuuper, dziecko było dość
        duże (4180g), jednak przy ich pomocy urodziłam bardzo szybko i bez komplikacji.
        Byli bardzo mili, sympatyczni i nie robili żadnych problemów - a rodziłam w
        niedzielę późnym wieczorem (22);)
        Później pobyt na oddziale też bardzo dobrze wspominam - personel pomocny,
        życzliwy, na wszystkie moje pytania i wątpliwości miałam udzielane wyczerpujące
        odpowiedzi. Prze trzy miesiące życia moje dziecko było pod opieką wspaniałej
        Pani Ordynator Nz oddziału Noworodków;)

        Do autorki postu - jeśli masz z tamtąd lekarza, to nie kombinuj i nie szukaj,
        bo stracisz czas, a nieskazitelnego szpitala nie znajdziesz!!!
        • gosika345 Re: szpital na Lubartowskiej 28.04.07, 22:40
          Ja piatke tam urodzilam,ostatnie 2 lata temu.Jestem zadowolona i dobrze
          wspominam szpital-pod kazdym wzgledem.
    • eliza1220 Re: szpital na Lubartowskiej 17.05.07, 11:56
      Na Lubartowskiej rodziłam dwoje dzieci i wierzcie mi gdybym miała rodzić kolejne
      też wybrałabym właśnie ten szpital.
    • janeczka79 Pytanie do... 17.05.07, 12:16
      Eliza, Gosia - a Wy przypadkiem nie jesteście jakimś "elementem" z
      Lubartowskiej, patologią??? No bo w końcu tak rodzą same pijaczki z pobliskich
      kamienic...Oczywiście żartuję po prostu nie mogłam się powstrzymać, ostatnio
      przeczytałam taką opinię na lubelskim zdrowiu gazetowym, no i jeszcze o tym, że
      tam zarażają dzieci żółtaczkę fizjologiczną;)

      Ps. Oczywiście tam rodziłam i jestem bardzo zadowolona;) No i drugi raz tez tam
      będzie;)
      • gosika345 Re: Pytanie do... 23.05.07, 23:04
        Przeciez zoltaczka fizjologiczna nie jest zarazliwa!!!Kto to w ogole takie
        glupoty wymysla?A odnosnie tego elementu,to najwyrazniej ta sama osoba tak
        twierdzi.A zreszta,gdyby nawet rodzily tam SAME z pobliskich kamienic,to co?
        Przeciez w zaden sposob nie swiadczy to o kwalifikacjach czy opinii szpitala,a
        one tez gdzies musialyby rodzic.
        Przykro sluchac i czytac takie bzdety,na szczesci ja swoje zdanie mam na ten
        temat,ktorego na pewno nie zmienie.
        Pozdrawiam Cie Janeczko,powodzenia przy drugim podejsciu.
        • eliza12201 Re: Pytanie do... 27.05.07, 17:40
          Gosia daj spokój.Janeczka ma ciężki żart.Wiesz,że każdy ocenia według
          siebie...Pozdrowienia dla Janeczki.
          • janeczka79 Re: Pytanie do... 28.05.07, 09:02
            O Matko...dziewczynki kochane...ja Was nie chciałam urazić. Poprostu niektóre
            opinie, są dla mnie tak absurdalne...że czasami mnie ponosi...

            Przepraszam, jeśli Was uraziłam, moje zdanie jest taki jak wasze i żadna
            śmieszna opinia wyssana z palca go nie zmieni.

            Pozdrawiam słonecznie;)
            • janeczka79 a to link 28.05.07, 09:05
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=776&w=59321021&v=2&s=0
              • gosika345 Re: a to link 28.05.07, 23:10
                Janeczka
                nie przejmuj sie,zrozumialam Twoj zart,spoko jest.
                Pozdrawiam serdecznie!
              • eliza12201 Re: a to link 29.05.07, 12:11
                Janeczka ok ;)Pozdrawiam.
    • agadudczak Re: szpital na Lubartowskiej 09.08.07, 12:31
      ja rodziłam w maju 2007 na lubartowskiej bardzo milo wspominam i poród i opieke
      póxniejsza jak bede miałą 2 dziecko to tez tam chce rodzić nawet pilnowana jest
      intymność z dzieckiem po porodzie na sali tylko jedna odwiedzajaca osoba moze
      byc bo wiadomo mamy sa obolałe karmią przewijaja i to ne jest fajne jak obcy
      ludzie sie gapia
      poleczam
Pełna wersja