Dodaj do ulubionych

Pierwsza D(r)ama - kompletnie zgłupiała

18.06.07, 10:28
Pierwsza Drama RP, czyli Jan Paweł II Fundamentalista
Szkoda słów w zasadzie, szkoda słów, aby tłumaczyć komuś, kto nie widzi
zieleni trawy, że trawa jednak jest zielona. Tym bardziej szkoda, bo ów
niewidzący oczywistości jeszcze się obraża, kiedy ktoś niedowidzenie czy
ślepotę mu wypomni.
Ale trudno jednak nie skomentować – oto Maria Kaczyńska w wywiadzie dla
tygodnika Wprost, znowu odniosła się do nieszczęsnych zmian w konstytucji
dotyczących ochrony życia i do swego w tej sprawie stanowiska. Odtrąciła przy
tym dłoń podaną mu przez dyplomatycznego szwagra, który twierdząc, że została
wprowadzona w błąd podpisując apel o niedokonywanie zmian w konstytucji,
została wprowadzona w błąd, próbował wyciągnąć ją z szamba, w które
niewątpliwie wdepnęła, stając w jednym szeregu z walczącymi aborcjonistkami.
To potwierdza, że w domu panującym są duchy, które straszą.
Na dodatek Maria Kaczyńska dzieli katolików na lepszych i gorszych. „Mój mąż
jest katolikiem, nie fanatykiem” powiada Maria Kaczyńska w wywiadzie
dla „Wprost”. A to ci dopiero! Dobrzy katolicy to ci „rozsądni”, potrafiący
przyjąć postawę „umiaru”. Źli to „fundamentaliści”. Tym razem jednak Pierwsza
Dama chyba przeholowała, bo według jej rozróżnienia po
stronie „złych”, „fundamentalistycznych” katolików znalazły się choćby tak
wybite postaci współczesnego Kościoła, jak Matka Teresa z Kalkuty i Jan Paweł
II – ten ostatni nazywany często „papieżem dialogu”. Owszem, czasem gdzieś
tamokreślano go mianem fundamentalisty,ale robili to kompletni moralni
popaprańcy) Po stronie „dobrych” katolików znalazł się, rzecz jasna, jej mąż.
Nic to, że, wraz ze swą małżonką zaprzecza on nauce Kościoła. Kościół bowiem
nie dopuszcza zabicia dziecka nawet wówczas, gdy jego zaistnienie jest
skutkiem gwałtu, albo gdy jego życie stanowi zagrożenie dla życia matki.
Zresztą, takie stanowisko Kościoła nie jest treścią Objawienia, nie wynika
też z jakichkolwiek przesłanek teologicznych – jest po prostu obroną, prawdy
dostępnej rozumowi – nie w tym jednym wypadku Kościół takiej prawdy broni
Stanowisko broniące w każdym wypadku życia jest konsekwencją zdrowego
rozsądku - to bowiem zdrowy rozsądek nie potrafi wskazać racji, która
pozwalałaby na zabicie niewinnego bezbronnego człowieka. Niechże to będzie
nawet fundamentalizm – w znaczeniu takim, że prawo nakazujące bronić
najsłabszych przed jakkolwiek tłumaczoną agresją silniejszych – jest
fundamentalne dla społecznego ładu i sprawiedliwości. Nie wiem, czy Pierwsza
Dama ma tak głupich doradców, czy też sama z siebie tak mówi… Tak, czy siak,
nie jest dobrze - kiepski to bowiem pomysł ogłaszać polskiemu społeczeństwu,
że jej mąż, prezydent – katolik jest katolikiem rozsądnym, i różni się od
fundamentalistów, w tym od fundamentalisty pierwszego – Jana Pawła II, który
był tak nieczuły na ludzkie dramaty, na dramaty kobiet, że w każdym niemal
dokumencie, w każdej niemal sytuacji, w czasie każdej podróży błagał, prosił
i władców państw i wszystkich, którzy mają wpływ na stanowione prawo – o
BEZWARUNKOWĄ ochronę życia.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka