Gość: Atado
IP: 195.94.198.*
12.06.03, 00:04
Jestem z Nowego Sącza, ale znam waszego prezesa MPK i nawet od niedawna
śledzę jego poczynania. Macie rację nie jeździ on komunikacją miejską, ale
służbowym samochodem ze służbowym kierowcą. Poznałem też jego żonę. A było
to tak: Przejeżdżałem przez Wasze miasto, kiedy zaraz za rogatkami lekko
stuknąłem się z innym autem. Wysiadłem, jakaś przestraszona kobieta mówi, że
nie wie co ma robić, więc musi zadzwonić do męża. No to czekamy. Po kilku
minutach wysiada pan z wąsami, wyjmuje komórę i robi zdjęcia. Mówię mu, że
ta stłuczka, nie była z mojej winy. A on do mnie: "Ok koleś, dzwonimy po
Policję. Oboje macie po 500 zł kary. Tylko, że masz koleś pecha, bo trafiłeś
na prezesa MPK i ja moją żonę wybronię, a Ty się śmierdzelu nie wymigasz.
Wiesz - ciągnie pan z wąsami, komendant jest moim znajomym i masz
przechlapane". Ojej myślę, wpadłem jak śliwaka w kompot. Ale on nagle pyta
mnie: " Skąd Ty jesteś"? - Z Nowego Sącza - odparłem trochę ze wstydem. A on
do mnie: "To masz podwójnego pecha. Moje macki tam też sięgają. Pozdrów
Sławka, prezesa MPK w Nowym Sączu". Zamurowało mnie. Już nie miałem
wątpliwości, rozmawiam z ciężkim paranoikiem. Odjechałem jak niepyszny i
przyrzekłem sobie, że nigdy przez Lublin nie będę jeżdził, choćbym nawet
przez Gdańsk miał drogi nadrabiać.
Pozdrówcie prezesa MPK w Lublinie. Zdziwiłem się bardzo, gdy okazało się, że
Jacek Miłosz jest na prawdę prezesem. Pa.