Angielski po lubelski

05.07.07, 06:31
"Egzamin z angielskiego policjanci zdali na trzy, ale za DOBRE CHĘCI
dorzucamy jeszcze plusa." Braaaaaaawo za wnikliwość Gazeto, hi, hi, hi.
A może tak z ciekawości przyjrzycie się zachowaniu lubelskich stójkowych, gdy
z taką samą mapą, te same pytania zadaje turysta rosyjsko- lub
ukraińskojęzyczny? Oj, chyba trzeba będzie zmienić ocenę...
    • Gość: yu Re: Angielski po lubelski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.07, 06:39
      cóż za przemyslana akcja gazety!Cos wspaniałego!
      • Gość: karol Re: Angielski po lubelski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.07, 06:58
        proponuję pójść dalej: niech teraz pismaki poddadzą się egzaminowi np.z
        ortografii. Zobaczymy jak wypadniecie.
    • Gość: gad Angielski po lubelski IP: 212.2.101.* 05.07.07, 06:58
      Lekcje polskiego za to przestał redaktor:
      "może liczyć na pomoc policyjnych patrolów w mieście"
      Patrol - patroli !!
      • wampir35 Re: Angielski po lubelski 05.07.07, 08:16
        > Lekcje polskiego za to przestał redaktor:

        Przespał chyba?

        A tak poważnie, nikt z Was nie był świadkiem chamskiego traktowania
        cudzoziemców zza wschodniej granicy? To dotyczy zresztą nie tylko policji, ale
        wszelkich służb mundurowych i pewnie równiez urzędników. Przybyszom z Zachodu
        gotowi wejść do... a Ukrainców czy Białorusinów uważają za podludzi chyba.
        Takie wrażenie odnoszę podrózując jeszcze czasem PKS-em wspólnie z naszymi
        sąsiadami ze Wschodu. Jeśli tylko spod fotela wystaje charakterystyczna "ruska"
        torba z towarem to policjant bądź strażnik graniczny kontrolujący wóz świeci
        delikwentowi latarką w oczy z baaaaardzo małej odległości lub szarpie za ramię,
        jeśli ten lub ta śpi, opryskliwie żąda dokumentów (natychmiast) a potem
        wyszarpuje osobnika na zewnątrz, grzebie mu w bagażach rozrzucając wszystko i
        na koniec serwuje rewizję osobistą z ustawianiem twarzą do maski, rozstawianiem
        nóg i obmacywaniem. Jeżdżę PKS-em na trasie LUblin-Przemyśl średnio 2 razy w
        roku i nie pamiętam, by kogoś zatrzymano albo zarekwirowano jakiś lewy towar. A
        nawet gdyby, w końcu na pewno się to zdarza, to nic nie usprawiedliwia chamstwa
        naszych funkcjonariuszy.
        • Gość: real Re: Angielski po lubelski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.07, 08:22
          wampir35 napisała:
          ...
          > A tak poważnie, nikt z Was nie był świadkiem chamskiego traktowania
          > cudzoziemców zza wschodniej granicy?
          ...
          Ale zachowanie takie totyczy tylko biedaków w starych Ładach i Zaporożcach ...
          Kilka razy widziałem jak BMW czy Mercedes z czarnymi szybami na ukraińskich
          numerach pomykał sobie po obszarze zabudowanym gruuubo pona 100, a panowie w
          czapkach tylko odwracali głowy ...
          • wampir35 Re: Angielski po lubelski 05.07.07, 08:34
            No tak, zgadza się, chodziło mi o ludzi podróżujących autobusem. Ale
            niekoniecznie biedaków. Takich przeciętnych. A co do BMW i Mercedesów na
            ukraińskich numerach - racja, ale czy na pewno nie ze strachu panowie z policji
            odwracają główki? Gdyby takie auto zatrzymali kierowca mógłby się zdenerwować,
            a oni przecież stoją na poboczach po to głównie, by do pensyjek dorobić, a nie
            dostać w papę, jak mawia nasz wicepremier - ucieleśnienia państwa prawa i
            sprawiedliwości.
          • Gość: bx Re: Angielski po lubelski IP: *.chello.pl 05.07.07, 08:35
            Co to w ogóle ma być za test? Niby dlaczego to nasi policjanci mają umieć po
            angielsku? Jak ja pojadę do Anglii czy ogólnie do Wielkiej Brytanii to myślicie
            redaktorzy GW że tamtejsi polismeni zrozumieją mnie po polsku? I doradzą mi w
            moim ojczystym języku jak dojść na miasteczko uniwersyteckie? Nie sądzę,
            najprawdopodobniej wskazali by mi najbliższą budkę z żarciem gdzie pracuje mój
            rodak. A powinni, w końcu stanowimy już tam spory ułamek pracowników i
            wypracowujemy dochód narodowy ich kraju czyż nie? Tu jest POLSKA, tu się mówi po
            POLSKU i taki jest język urzędowy, a jak angol chce się dogadać niech chociaż
            spróbuje kupić sobie słownik...
            • wampir35 Re: Angielski po lubelski 05.07.07, 08:47
              Ależ policyjni Angole od czasu najazdu Hunów na ich ojczyznę uczą się
              polskiego. Było o tym tyle, że aż dziwnie ten post wygląda. Poza tym ten
              turysta niekoniecznie był Angolem. Angielski to taka łacina współczesnego
              świata. Wszyscy gliniarze w tej bardziej cywilizowanej części Europy znają ten
              język przynajmniej na tyle, by bez problemu udzielić niezbędnych informacji.
              Turyści z rozmaitych krajów też się raczej zaopatrują w rozmówki angielskie,
              jesli przypadiem tego języka nie znaja niz np. finskie, baskijskie czy
              węgierskie. Ale masz rację: tu jest Finlandia, tu mówimy po fińsku! Serdcznie
              polecam urlop w tym kraju - piękne jeziora. Koniecznie kup rozmówki, może uda
              ci się wydukać coś, czego zaden Fin nie zrozumie. Choć wnosząc z tego co
              piszesz, dla ciebie powinno to chyba brzmieć "Fińczyk"?
              • Gość: bx Re: Angielski po lubelski IP: *.chello.pl 05.07.07, 08:57
                Jaki znowu "Fińczyk"? Co ty wymyślasz idioto? Co ma w ogóle mój post do Finów
                czy Węgrów? Czy prawie milion naszych (oficjalnie) pracuję dla Finów czy Węgrów?
                Zastanów się co piszesz ok? Jak już tak po świecie jeździsz to ok, masz tu
                przykład: pojedź do Włoch i spróbuj się dogadać z tamtejszym karabinierem po
                angielsku. Ani be ani me. Spróbuj się dogadać w sklepie po angielsku- też
                powodzenia życzę... I Włochów czy jak być to Ty napisał "Włoszczyków" jakoś nikt
                nie uważa za nieuków, wręcz przeciwnie, jadąc do Włoch warto poznać parę słów bo
                tam mówi się po włosku i dla wszystkich jest to normalne... Jakie to dziwne. Ale
                sądząc po Twoim poprzenim poście to zapodasz zaraz jakiś przykład z Kambodzą czy
                Wietnamem....
                • wampir35 Re: Angielski po lubelski 05.07.07, 10:02
                  Jaki znowu "Fińczyk"? Co ty wymyślasz idioto? Co ma w ogóle mój post do Finów
                  > czy Węgrów?

                  Nie wiesz co to "Fińczyk"? Ciekawe, a poglądy masz takie jakby podobne... ale
                  co tam, dam ci linka:
                  wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,4289355.html
                  Co ma twój post do Finów , Wegrów, Basków? Ano ma, bo to trudne języki, coś jak
                  polski dla cudzoziemców nie-Słowian.

                  > przykład: pojedź do Włoch i spróbuj się dogadać z tamtejszym karabinierem po
                  > angielsku. Ani be ani me.

                  Po póltorarocznym pobycie mam nieco inne doświadczenia, choć na prowincji,
                  zwłaszcza na południu rzeczywiscie słabiej z angielszczyzną niż w Rzymie czy
                  Florencji, gdzie akurat przebywam najczęsciej.

                  "jadąc do Włoch warto poznać parę słów..."

                  Oczywiście, a nawet więcej: nigdzie nie wyjeżdżając warto poznać parę słów w
                  jakimś języku, ze szczególnym uwzględnieniem angielskiego, bo znajomość tegoż
                  jest akurat najbardziej powszechna i nigdy nic nie wiadomo, nawet w ukochanym
                  zaścianku może sie przydać. Żeby pogadać z kimś kto tu zabłądzi bez rozmówek
                  albo i z rozmówkami pełnymi słów i zwrotów nie do wymówienia bez długich
                  ćwiczeń.
            • Gość: Pollub Re: Angielski po lubelski IP: *.it-net.pl 24.07.07, 05:53
              "Niech się bambusy języków uczą" Tu jest Polska i język urzędowy to polski. Ten
              artykuł to przez te upały. Za długo na słońcu redaktorek przebywał. Naczelny
              zresztą też. hihi
        • Gość: Iza Re: Angielski po lubelski IP: *.244.8.67.cfl.res.rr.com 05.07.07, 15:44
          Całkowita racja - każdy z nas to widział, ale ciekawe co pomyślał? Takie
          traktowanie ma również przełożenie na naszą gospodarkę, a konkretniej: to po
          prostu przestali u nas pracować. Coraz rzadziej można spotkać Ukraińców czy
          Białorusinów na budowach albo przy pracach w polu. W chwili obecnej nie ma kto
          zbierać malin i truskawek, i nie problem w ewentualnym zarobku, lecz właśnie w
          traktowaniu. Na posieszenie mogę dodać, że Niemcom zgniły szparagi na polach,
          bo Polacy nie przyjechali. Reasumując goście ze Wschodu wolą handel i przemyt
          niż pracę, czemu się trudno jest dziwić
    • Gość: 50marek Angielski po lubelski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.07, 08:51
      a spróbuj dogadać się z angielskim gliną po polsku mądralo możesz próbować po
      angielsku
    • Gość: zzz Angielski po lubelski IP: 84.201.210.* 05.07.07, 09:02
      Swego czasu byłem w Austrii i po polsku spytałem policjanta o drogę. Zgadnijcie
      co mi odpowiedział? Bym mówił po niemiecku bo po polsku to on "nicht
      verschtehen"
      ON NIE ZNAŁ POLSKIEGO!!! BO NIE MUSIAŁ.
      Do autora artykułu - jestes de beściak. Za takie artykuły trafisz do jakiegoś
      brukowca a następnie na dno. Chyba, że cię będą dalej trzymać w GW co źle jej
      rokuje.
    • Gość: inny Angielski po lubelski IP: *.chelm.mm.pl 05.07.07, 09:48
      a nie przyszło ci do głowy baranie ze jak sie wybierasz do innego panstwa to
      wypadałoby znać kilka zwrotów w danym języku. Jedź do Wlk. Brytanii i spróbuj
      zrobić ten sam test tamtym policjantom po polsku. I nie mów ze jest to jezyk
      miedzynarodowy bo nie masz zielonego pojęcia o zwyklych ludziach w innych
      krajach. To co cechuje Anglikow to brak jakiegokolwiek krytycyzmu w stosunku do
      swojego jezyka a to co cechuje Polaków to brak jakiegokolwiek szacunku dla
      swojego języka.
      • wampir35 Re: Angielski po lubelski 05.07.07, 10:15
        Nie wiem dlaczego lingwistyczną indolencję lubelskich policjantów uwazasz za
        wyraz szacunku dla własnego języka? Co do Wlk. Brytanii - dla tamtejszych
        policjantów organizuje się kursy polskiego i chętnych do nauki nie brakuje.
        Polaków w mundurach też coraz częsciej się tam spotyka, ostatnio chyba Szkoci
        złożyli oferty pracy polskim policjantom jest więc szansa, że jednak się
        podciągną. Z przyczyn ekonomicznych of course. No i jeszcze jedno: Anglicy się
        uczą polskiego, choć emigrujący tam Polacy na ogół znaja przynajmniej
        podstawowe zwroty po angielsku, a na miejscu, np. w Irlandii mają darmowe kursy
        języka. I wcale nie uważają, że nauka polskiego to dyshonor. Co takiego
        strasznego widzisz w umiejętności posługiwania się językiem innym niż ojczysty?
        Nie rozumiem...
        • Gość: Arni Re: Angielski po lubelski IP: *.vlan127.corcoran.lubman.net.pl 05.07.07, 11:50
          Kluczowe zdanie w twoim poscie brzmi:
          "Co do Wlk. Brytanii - dla tamtejszych policjantów organizuje się kursy
          polskiego i chętnych do nauki nie brakuje."
          Niestety u nas aby się uczyć policjant musi zapłacić sam za kurs. Są o prawda
          kursy stacjonarne resortowe, ale tylko w teorii.
          • wampir35 Re: Angielski po lubelski 05.07.07, 13:11
            Clue postu, który zacytowałeś brzmi - chętnych do nauki nie brakuje - i to
            trochę zmienia postac rzeczy. Nie wiem czy kursy resortowe są teoria, jeśli tak
            piszesz, to pewnie masz rację ale języków (dwóch chyba) uczą w publicznych
            podstawówkach, gimnazjach, liceach, technikach i na wszystkich kierunkach
            studiów stacjonarnych. Język obcy jest przedmiotem, z którego zdaje się maturę.
            Nie mówię, że poziom nauczania jest specjalnie wysoki, ale podstawowe
            umiejętnosci językowe jak spelling czy wskazanie drogi - o tym było w artykule -
            można na pewno opanować w szkołach zupełnie bezpłatnie. Pozdrawiam.
    • Gość: Ziomal Angielski po lubelski IP: *.vlan127.corcoran.lubman.net.pl 05.07.07, 11:53
      W tym temaie warto zajrzeć na
      www.policja.pl/portal/pol/1/7411/
    • Gość: kat Angielski po lubelski IP: *.171.160.50.crowley.pl 05.07.07, 14:29
      Mam propozycje dla autora artykułu aby przejechał się do którejkolwiek ze
      stolic europejskich ( nie mówiąc już o miejscowościach wielkości Lublina) i
      zapytał się o drogę w języku polskim. Życzę powodzenia. Ja jak jadę za grnice
      to ucze sie podstawowych zwrotów w tym języku. To chyba zrozumiałe. To ja mam
      sie dostosowac do nich a nie odwrotnie. To chyba zrozumiale. Jestem tam tylko
      gościem. Pozdrawiam
      • Gość: hj Re: Angielski po lubelski IP: 195.117.192.* 05.07.07, 15:21
        Das stimmt. Ich versuchte in Kroatien, eine Person zu finden, die Englisch,
        Deutch oder Russich spricht. Vergeblich. Auch der Bulle, den ich getroffen
        habe
        • Gość: leszeke Re: Angielski po lubelski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.07, 19:57
          Gość portalu: hj napisał(a):
          > Das stimmt. Ich versuchte in Kroatien, eine Person zu finden, die Englisch,
          > Deutch oder Russich spricht. Vergeblich. Auch der Bulle, den ich getroffen
          > habe
    • Gość: mik Do roboty! IP: 80.72.40.* 06.07.07, 01:25
      Wątpię, by redaktorzy mówili płynnie po angielsku, co powinno znacznie
      ułatwiać zrozumienie tego ich "polish english". Tym gorzej dla polskich
      rozmówców, bo nieznajomość angielskiego winna być czymś wstydliwym dla każdego
      obywatela Europy. I nie ma tu żadnego znaczenia fakt, czy szanuje się własny
      język, nie robi się haniebnych błędów ortograficznych, leksykalnych itp, ale o
      odpowiedzialność za własne życie. Człowiek na pewnym poziomie intelektualnym
      nie może nie znać języków obcych, bo tym samym ogranicza swoje pole manewru.
      Dlatego przerażają mnie opinie o tym, że to Anglik powinien nauczyć się
      polskiego przed przyjazdem do Polski. Typowa nasza mentalność- wszyscy są winni
      poza nami samymi. Rząd zły, system zły, złodzieje, bandyci, korupcja. A gdzie
      troska o własny rozwój? O poznawanie świata, ludzi, o nabieranie dystansu do
      takich spraw jak polityka? Gdzie do cholery chęć zmiany naszej sytuacji
      życiowej? Wzbogacenie się intelektualne, a nie tylko materialne?
      Byłem w większości krajów europejskich i rzeczą fantastyczną, która
      zawsze mnie będzie przyciągać do Szwecji, Danii czy Norwegii jest to, że każdy
      napotkany człowiek mówi płynnie po angielsku, a tym samym daje sobie szansę na
      lepszy kontakt i komunikację z milionami obywatelami innych państw.
      Figura lektora filmowego jest nieznana w wielu krajach, bo każdy rozumie, że
      napisy i oryginalna ścieżka dźwiękowa są lepszym rozwiązaniem. Kiedy
      ten "wynalazek" dotrze do Polski? Kiedy nie potrzebna będzie amnestia
      maturalna, stworzona tylko po to, by zamaskować wiadomy stan edukacji szkolnej?
      Kiedy zmienimy chorą mentalność i weźmiemy się za efektywną naukę języków, a
      nie za ośmieszanie słusznej akcji sprawdzania znajomości angielskiego w
      publicznych urzędach? Kiedy zrozumiemy, że od tego jak będziemy traktować
      obcokrajowca zależy jego opinia o naszym kraju? Kiedy każdy z nas poczuje się
      ambasadorem Polski oraz swojego rodzinnego miasta? Doczekam tej chwili za życia?
      • wampir35 Re: Do roboty! 06.07.07, 06:28
        Sądząc po niektórych postach nie doczekasz. Mentalność zmienia się bardzo
        powoli, to kwestia dwóch, trzech pokoleń wychowanych w normalnych warunkach :((
    • Gość: Jotgie Angielski po lubelski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.07, 16:03
      ...a ja daję olbrzymiego minusa za kilka błędów w tym artykule...
    • zigzaur KUL jest cool! 06.07.07, 16:52
      Przy okazji powstał nowy slogan reklamowy.

      Copyright by Komenda Miejska Policji w Lublinie.
      • wampir35 Re: KUL jest cool! 07.07.07, 08:01
        Stójkowi od zawsze bywali dostarczycielami uśmiechu :)) Pamiętam takie
        zdarzenie sprzed wielu lat: chłopak w trajtku opowiadał kumplowi dowcip o
        gliniarzach. Chodziło z grubsza o to, że stróże prawa chodzą parami dlatego, że
        jeden umie czytać a drugi pisać. Stojący za dwójką wesołków krawężnik chłopaków
        wylegitymował i rzucił koledze "spisz", pasazerowie ryknęli śmiechem, a
        geniusze szybko wyskoczyli na najblizszym przystanku. W sumie zartownisie mieli
        sporo szczęścia, to było w czasach, gdy za takie coś trafiało się na noc do
        eksluzywnego hoteliku przy ul. Północnej.
        • Gość: uy Re: KUL jest cool! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.07, 08:06
          to tak jedna z dziennikarek GwL. Niedawno napisała,że koło Felicity będzie ul.
          Projektowana...
          • wampir35 Re: KUL jest cool! 07.07.07, 08:10
            Też fajne :)
Pełna wersja